Paleo okazało się moim największym zaskoczeniem ubiegłego roku, pomimo że poznałem ją dopiero w przeddzień Wigilii. Gra Petera Rustemeyera zaskoczyła nietuzinkową, dobrze przemyślaną mechaniką, świetnym feelingiem, wszechobecnym klimatem, poczuciem ciągłego zagrożenia oraz nieustanną walki o przetrwanie. Uwielbiam sposób, w jaki gracze zarządzają kartami, wspólnie planując, optymalizując i koordynując działania. Twist związany z rewersami kart jest po prostu boski, a przy tym bardzo tematyczny, podobnie zresztą jak pozostałe aspekty rozgrywki. Ciągła decyzyjność, co zagrać, a co odrzucić, w jakiej kolejności, jakie będą tego konsekwencje? Tyle wątpliwości, tak mało czasu 🙂 . To wszystko zamknięte w krótkiej, maksymalnie 70-minutowej, ale bardzo intensywnej i angażującej rozgrywce. Zauważyłem również, że mechanika gry stara się w pewnym stopniu zapobiegać syndromowi gracza Alfa, ale w tym względzie wiele zależy od nas samych.
To gra skrojona na każdą miarę, a mając na względzie regrywalność, również na każdą kieszeń. To znakomity tytuł rodzinny, fantastyczny gateway, a jednocześnie wymagająca i satysfakcjonująca propozycja dla bardziej zaawansowanych graczy. Raczej nie polubią jej przeciwnicy gier kooperacyjnych, za to reszta z Was,, powinna dać jej szansę! Paleo sprawia bardzo niepozorne wrażenie, ale musicie wiedzieć, że potrafi być nie lada wyzwaniem, nawet w najprostszej konfiguracji, o trudniejszych nie wspominając. Jest oczywiście kilka wariantów ułatwiających oraz utrudniających rozgrywkę, ale okazji, żeby z nich skorzystać, jeszcze nie miałem. Sporo wiem natomiast o skalowaniu i oświadczam, że Paleo działa bez zarzutu w każdej konfiguracji graczy! Chociaż w większym gronie odczucia z gry są troszkę lżejsze, niż w moim ulubionym 2-osobowym wariancie rozgrywki. To również genialne, a przy tym niesamowicie wymagające wyzwanie solo, z nieznanych powodów pominięte na oznaczeniach pudełka. Tryb jednoosobowy jest zdecydowanie najbardziej angażujący, a przy tym zdecydowanie najtrudniejszy. Frustracja z ciągłych porażek nie nastraja optymistycznie, ale gra wciąga niczym chodzenie po bagnach. Zdecydowanie polecam planszówkowym masochistom 🙂 .
Paleo nieodzownie kojarzy mi się z prześmieszną animacją Krudowie, a najbardziej z głową ich rodu, nadopiekuńczym Grugiem. Teraz już rozumiem, przez co ten biedaczyna musiał przechodzić. Sceny z jego udziałem wyglądają jak żywa reklama Paleo. Zazwyczaj kompletnie nie pojmuję wyborów niemieckiej kapituły dla corocznych nagród Spiel des Jahres, ale w tym roku zgadzam się z nią w pełnej rozciągłości. Paleo absolutnie zasłużenie zdobyło nagrodę Kennerspiel des Jahres, czyli zaawansowanej gry planszowej 2021 roku. Kupujcie więc i grajcie, dopóki jest jeszcze dostępna, bo to naprawdę zacny tytuł.
Jeśli lubisz Stare Kości, dołącz do obserwujących mój Fanpage, na którym znajdziesz jeszcze więcej relacji i wrażeń z rozgrywek.