Pozor! Bajzel! Czyli kaj to wszystko sronić?

Mam takie przeświadczenie, że Mirek wybrał start ZnadPlanszy z premedytacją. Wiedział, że w poniedziałek nie będę mógł czytać, obserwować co dzieje się na blogu. Wiedział, że będę miał w domu małą rozwałkę. Chciał mnie odciąć od sieci i prawie mu się udało. Prawie, bo coś tam pooglądałem 😉

Czytaj dalej

1817

Jakiś czas temu, mocno podekscytowany, zdawałem relację na Facebooku z fragmentu rozgrywki w 1817. Fragmentu, gdzie jako dyrektor prężnej spółki kolejowej (choć nie pozbawionej pewnych trudności), postanowiłem skarcić giełdowych spekulantów, którzy w nadziei łatwych zysków dokonali pięciu (dopuszczalne maksimum) krótkich sprzedaży.

Czytaj dalej

Suburbia po polsku

Yosza ogarnia „złość” w związku z zapowiedzianą premierą polskiego wydania gry Suburbia, a mnie  zaskoczenie i radość. Ech, te emocje… Pamiętam, że jak tylko zagrałem w Suburbię (prawie od razu po jej premierze  na targach w Essen) to wiedziałem, że to bardzo dobra gra, która ze swoją łatwością zasad oraz dużym potencjałem związanym z niepowtarzalnością rozgrywki ma szanse na stałe zagościć w sercach graczy. Potem niestety zrobiło się o niej cicho, aż do dziś, kiedy to Planszóweczka.pl zapowiedziała swój pierwszy, wydany po polsku tytuł. Dostaniemy tym samym od razu świetną grę po polsku oraz nowe, polskie wydawnictwo kojarzone do tej pory przeważnie ze sklepem z grami planszowymi. Myślę, że tym samym data 17 czerwca 2013 nabiera jeszcze bardziej historycznego znaczenia 🙂

Jeżeli ktoś jeszcze nie wie czym jest Suburbia to zapraszam do przeczytania mojego tekstu – Suburbia, czyli planszowe Sim City, który pierwotnie ukazał się na moim wcześniejszym blogu PlanszowyŚwiat.pl (blog już nie istnieje i recenzja jest teraz tu).

p.s. Będę chciał przenieść wszystkie swoje wcześniejsze teksty z PS z zachowaniem dat ich pierwotnych publikacji, bo czuję, że w końcu znalazłem właściwe miejsce 🙂

 

Suburbia po polsku? … jestem zły!

ZnadPlanszy.pl ma być inne… Nie znajdziecie tutaj suchych faktów i mnóstwa informacji prasowych. Właśnie przeczytałem, że planszóweczka.pl wzięła się za wydawanie gier planszowych i na pierwszy ogień idzie Suburbia – gra Teda Alspacha. Chcecie emocji? No to macie – JESTEM ZŁY!

Czytaj dalej

Jak wygląda Last Minute w łamigłówkach

„Early bird catches the worm” – to taki angielski odpowiednik naszego „kto rano wstaje…”. Email o takiej treści wysyła belgijskie wydawnictwo SmartGames do swoich zarejestrowanych użytkowników w podziękowaniu za kilkumiesięczny udział w ich projekcie SmartGamesLive. Załącznikiem jest zachęta do dalszego korzystania, w postaci bezpłatnego, rocznego abonamentu. Jednocześnie krewni i znajomi królika zachęcani są do jak najszybszej, jeszcze darmowej rejestracji, więc ślę jak najszerzej…

Czytaj dalej

Wookie znad planszy

Siema! Z tej strony Łukasz Woźniak, znany gdzieniegdzie jako Wookie. Pozwól, że w kilku zdaniach wyjaśnię dlaczego i o czym chcę pisać na ZnadPlanszy.pl.
Z góry muszę przyznać, że nie jestem dobrym pisarzem czy felietonistą. Wszystkie próby pisania bloga, pamiętników projektanta, czy nawet książki fantasy w młodości kończyły się miernym efektem. Nie mam lekkiego pióra i jeśli szukasz finezyjnych, wymuskanych tekstów to tutaj ich nie uświadczysz 😉 (zapraszam do czytania pozostałych blogów na ZnadPlanszy – jest tutaj sporo naprawdę dobrych autorów). Pomimo wszystkich tych braków, chcę tutaj poruszyć temat, o którym niewiele osób pisze  – moim celem jest w pełni utrzymywać się z projektowania gier.

Szafa z projektami

Na ten moment mojego życia jestem pomiędzy jednymi studiami (Finanse i Rachunkowość, których w terminie na pewno nie skończę) a drugimi (Teologia zaoczna w Warszawie), także można cały czas powiedzieć, że jestem studentem. W okresie studiów, jak to zwykle bywa, utrzymywałem się z pomocy rodziców, stypendiów czy dorabiania na różne sposoby. Od pewnego czasu głównym, niemalże jedynym, przychodem są pieniądze zarobione z projektowania gier – czy to zaliczki, czy tantiemy za sprzedaż, czy chociażby transze wypłaty za projekt „na zlecenie”. Nie jest tego dużo, ale liczę na to, że kolejne projekty przyniosą kolejne pieniądze i w pełni połączę pasję z pracą.

Dlaczego wam o tym mówię? Ponieważ będę pisać tutaj głównie o życiu młodego* projektanta.

Oczywiście mógłbym szukać „normalnej” pracy, ale zdecydowałem się spróbować pracy jako projektant. Mniej więcej dwa lata temu, postanowiłem dać z siebie wszystko i wykorzystać kolejne lata, żeby sprawdzić, czy jestem w stanie zostać projektantem. Przez ten okres robiłem wszystko, co w mojej mocy, żeby osiągnąć ten cel i częściowo udało mi się go zrealizować.

Jestem świadomy tego, że mój młody wiek i niewielkie doświadczenie sprawiają, że muszę się jeszcze WIELE nauczyć. Dlatego chcę zaprosić Was do rozmowy o projektowaniu gier. Chciałbym pisać o obserwacjach, dokonanych podczas pracy nad grami. Mam też nadzieję na Wasz udział w tym projekcie – pytajcie, komentujcie, krytykujcie czy rzucajcie luźne propozycje, a nawet podpowiadajcie mi pomysły na gry:) Zobaczymy, co z tego wyjdzie…
*Na ten moment mam 23 lata i jak to napisał gdzieś Adam „folko” Kałuża, mógłbym być jego synem 😀

Witam i pytam

Tu Filippos. Nadaję z polskiego busa, wracając z festiwalu Gramy w Gdyni. Witam Państwa serdecznie, choć zapewne krótko, bo Pani przede mną opuściła sobie oparcie siedzenia i piszę w pozycji embrionalnej z notebookiem wciśniętym pod szyję. Niewygodnie ale ekscytująco – bo to pierwszy mój wpis na ZnadPlanszy! Czytaj dalej

Łamigłówki w służbie ludzkości

Co pożytecznego można zrobić z rozwiązaną łamigłówką?

W większości przypadków można jej użyć jako przycisku do papieru. Te ciekawie zaprojektowane i ładnie wykonane zdobią czasem półkę, przyciągając wzrok gości i niosąc dobrą nowinę. Te zbyt duże lub nie do końca udane mogą ostatecznie, zapakowane w karton, pełnić rolę pochłaniacza wilgoci w piwnicy Czytaj dalej

Pisać każdy może ?

Gdy otrzymałem pierwszego maila od Tycjana, w którym nakreślił mi koncept projektu serwisu znadplaszy.pl, byłem zaintrygowany. Nie chodziło, o to że pomysł i rozmach robił wrażenie. Nie była to też kwestia tego, że w takim krótkim odstępie czasu powstaje kolejny duży serwis, w którym można poczytać po polsku o planszówkach, co wskazywałoby że w branży się dzieje, po renesansie czas na barok. Zaintrygowany byłem tym, że po raz pierwszy to nie ja, a mnie mają czytać. Czytaj dalej

The Origin of Geek – jak rodzi się uzależnienie

Ostatnimi czasy kilka sytuacji skłoniło mnie do pewnej refleksji:
Im więcej gram, tym mniej czuję co w graniu sprawia mi frajdę. Intrygująca mechanika? Ciekawy temat? Poczucie sprawiedliwości i brak losowości? A może po prostu dobra zabawa, nieważne kto wygra…?
Nie, no tutaj to już się zapędziłem!

Muszę się cofnąć do początków moich przygód z planszówkami, aczkolwiek wydaje mi się, że większość ludzi zaczynała dość podobnie.
Czytaj dalej

Jak w życiu…

Dzisiejszy wpis będzie o grze, która od prawie roku niepodzielnie króluje na pierwszym miejscu mojej prywatnej listy ulubionych planszówek. I nic nie wskazuje na to, żeby cokolwiek jej zagroziło w najbliższej przyszłości. Jak pewnie zdążyliście się zorientować z obrazka powyżej, mowa tu o Space Alert, autorstwa Vlaady Chvatila. Nie będzie to jednak recenzja gry, tych znajdziecie bez liku w czeluściach netu. Chcę Wam powiedzieć, dlaczego ta gra w tak wspaniały sposób rozwija umiejętności zwykle nie kojarzone z planszówkami, a w życiu bardzo przydatne (ostrzegałem we wstępniaku, że będą wtręty wychowawcze, a co…). Czytaj dalej

Wstępniak

Witam Was wszystkich serdecznie na moim świeżutkim blogu planszówkowym. Zanim przejdziemy do rzeczy, kilka słów o tym, czego możecie się spodziewać. Blog, jako się rzekło, dotyczy planszówek, a żeby być precyzyjnym – planszówek przede wszystkim ekonomicznych i kooperacyjnych. Z racji tego, że jestem na etapie wciągania dwójki moich synów w nasze hobby, będzie pewnie też od czasu do czasu trochę wtrętów edukacyjno – wychowawczych w aspekcie planszówkowym.

Poza samym graniem angażuję się co nieco w organizowanie planszówkowego życia w moim mieście, czyli Łodzi. Możecie się więc czasem natknąć na wieści o tym, co się dzieje lub ma zamiar dziać na moim podwórku w tym zakresie. Obiecuję „shameless plugs” ograniczyć do minimum, więc nie ma strachu 🙂

Cóż, tyle tytułem wstępu – życzę miłej lektury!

Skąd się tu wziąłem

Był taki czas, gdy mocno angażowałem się w promocję gier planszowych. Pisałem różnego rodzaju artykuły, ale przede wszystkim recenzje. Z czasem, gdy coraz więcej moich gier zaczęło pojawiać się na rynku, część osób zarzuciła mi, że taka praktyka nie jest dobra. Uznałem ich rację, aczkolwiek czasami miałem potrzebę coś skrobnąć.

Czytaj dalej

You know nothing Jon Snow

Parę lat temu zatytułowałbym pewnie ten wpis „Wiem że nic nie wiem”. Trzeba jednak iść z duchem czasu i lansu, więc Sokrates przegrywa z Georgem Martinem. Tak czy inaczej będzie o nieprzewidywalności w projektowaniu gier. Czytaj dalej

Slavika – czekając na Pomeran

Slavika Marcina Wełnickiego to gra, na którą patrzę z perspektywy nadchodzącego dodatku. Ma on wprowadzić wiele nowego (potwory, bohaterów, krainy, skarby), a przede wszystkim naprawić elementy, które szwankują w wersji podstawowej. Kilka obiecujących poprawek i będę dumna z posiadania Slaviki. Teraz jestem zadowolona, bo jest naprawdę dobrą, lekką grą, bardziej rodzinną niż dla zaawansowanych graczy. Czytaj dalej

Angry Birds

Angry Birds to gra, która jest znana na całym świecie. Dostępna jest na różne urządzenia zaczynając od iPhone’ów, przez smartfony, komputery, Facebook, PlayStation, Xbox itd. Oprócz wersji elektronicznych ptaszki stały się bohaterami parków tematycznych, zabawek, książek, gadżetów i… gier planszowych dla dzieci. Na naszym rynku są obecnie dwie wersje gier planszowych na licencji Rovio Entertainment. Jedną z nich jest Angry Birds Action Game – plenerowa gra zręcznościowa nie tylko dla dzieci.

Czytaj dalej

Pojedynek robotów

Shogi, znane jako japońskie szachy, to strategiczna gra planszowa, której powstanie szacuje się na VI w.n.e. Na przestrzeni wieków gra przeszła wiele zmian. Współczesna plansza ma wymiary 9×9 pól, a każdy gracz dysponuje 20 pionami poruszającymi się w ściśle określony sposób. Istnieje również wiele wariantów tej gry, doliczyłam się ich około 30, różniących się wielkością planszy, liczbą pionów i częściowo zasadami. Jednym z wariantów, przeznaczonym dla dzieci, jest Dōbutsu shōgi („Animal chess”), w Polsce funkcjonujący pod nazwą „Pojedynek robotów” (wyd. Egmont).

Czytaj dalej

Smok Obibok cz. 1 – od przedszkolaka do planszomaniaka

Do napisania tego rzutu okiem zachęciło mnie kilka spraw. Po pierwsze, pozytywna reakcja na niedawne zestawienie pierwszych gier dla najmłodszych dzieci z serii „Klub przedszkolaka”. Po drugie, moja prywatna opinia na temat obowiązkowości posiadania gier z kolejnej serii, wydanej również przez Grannę. Po trzecie, niedawny cykl na łamach Games Fanatic „Ze starej półki”. Tak też, witajcie w świecie już leciwego Smoka Obiboka. Czytaj dalej