Coloma – wideorecenzja
Czy jesteście gotowi na Dziki Zachód? Czy jesteście gotowi na strzelaniny? Czy jesteście gotowi na gorączkę złota w Kalifornii? Jeśli tak, to zerknijcie na grę Coloma od Final Frontier Games.
Czy jesteście gotowi na Dziki Zachód? Czy jesteście gotowi na strzelaniny? Czy jesteście gotowi na gorączkę złota w Kalifornii? Jeśli tak, to zerknijcie na grę Coloma od Final Frontier Games.
Pierwszą recenzowaną grą na moim blogu, która nie pochodziła z własnych zasobów, było T.I.M.E. Stories. Dałem jej bardzo wysoką ocenę 9.5/10 i pisałem o niej tak:
Krótko i na temat: ta gra jest genialna. Uwielbiam T.I.M.E. Stories. Wiem, że są ludzie, którym ten tytuł nie podszedł, ale dla mnie jest to miłość od pierwszego wejrzenia. Niesamowity klimat, świetny pomysł na rozgrywkę, uczucie pętli czasowej, konieczność współpracy i kooperacji w grupie.
Zdania na temat T.I.M.E. Stories nie zmieniam, ale dodatki prezentują bardzo różny poziom i odtwarzają historie w różnych klimatach. Czas zaprezentować mój ranking scenariuszy, nie uwzględniając Azylu z podstawowej wersji gry. Czytaj dalej
Zdobywca nagrody głównej Planszowej Gry Roku 2019 powrócił! Co więcej, od razu w trzech nowych odsłonach, bo trzy dodatki do Brzdęka wreszcie do nas przypłynęły. Wzięły przykład z podstawki i też kazały na siebie trochę poczekać, ale są! Nikt nie wie ile taki stan potrwa, bo stany magazynowe są wyczerpane, a wszystkie egzemplarze trafiły do sklepów. Na szczęście już na początku grudnia pojawił się nie tylko kolejny dodruk podstawowej gry, ale również Brzdęk w Kosmosie! Tymczasem zapraszamy do zapoznania się z naszym zdaniem na temat wspomnianych rozszerzeń.
Czas zabawić się w tworzenie Ziemi. Czas wznieść pustynie, sawanny, lasy, góry, zalać wodą morza i oceany. Czas wpuścić zwierzęta na te nowo stworzone tereny. Czas w końcu zebrać za to wszystko masę punktów zwycięstwa w Ecos: First Continent.
Pierwszy był Vast. Asymetryczna gra o złodzieju czyhającym na skarb smoka, który walczy o życie z dzielną… panią rycerz i hordą goblinów w tle. Dodatkowo na nich wszystkich chce się zawalić jaskinia, która ma już tego wszystkiego dość. Długo ostrzyłem sobie zęby na ten tytuł, ale brak polskiego wydania i opowieści o wysokim progu wejścia mnie do tego zniechęcały. Później pojawił się Root. Tym razem, dzięki wydawnictwu Portal mogliśmy zagrać w polską wersję, co też czym prędzej uczyniliśmy.
Sztandarowa scena w zazwyczaj niezbyt udanym, hollywoodzkim filmie z gatunku „przygoda”. Główny bohater, tęga głowa, znawca historii lub dawnych cywilizacji, a jednocześnie osobnik sprawny fizycznie, biegły w walce i ucieczce, trzyma w rękach tajemniczy przedmiot, którym można manipulować. Alternatywnie stoi przed zagadkowym wejściem do zapomnianych tajemnic, wystarczy tylko odpowiednio ustawić dźwignie, kamienie, nieznane symbole… Myśli intensywnie, bardzo intensywnie. Przypomina sobie i szepcze pod nosem jakieś fragmenty dawnych zapisów lub enigmatycznych przepowiedni. Z błyskiem w oku, w błyskawicznym tempie zaczyna kręcić, przestawiać, szukać rozwiązania. Trach, bach i udaje mu się to, co nie udało się innym przez lata. Rozwiązał zagadkę, otworzył bramę… W tle gra tryumfalna muzyka. Ale radość zazwyczaj nie trwa długo, bo trzeba pędzić dalej, ku kolejnej przygodzie i kolejnej łamigłówce…
Jeśli choć trochę mu zazdrościłeś i marzyłeś, żeby rozwiązać trudną zagadkę z przeszłości i uratować świat, to teraz masz okazję. No może świata nie zbawisz, ale gwarantuję, że ciekawych zagadek nie zabraknie.
Nowy dodatek do gry z 2012 roku. Brzmi jak odcinanie kuponów? Nic bardziej mylnego! Kupcy to bardzo ciekawe połączenie nowych pomysłów. Szczegóły w materiale. Czytaj dalej
Kiedyś alchemicy marzyli o stworzeniu kamienia filozoficznego i zamianie ołowiu w złoto. Obecnie autorzy gier i wydawnictwa marzą o zamianie kartonu w złoto (albo odpowiednio zadrukowany papier z podobiznami odpowiednich ludzi). Czy Trismegistus: Ostateczna Formuła jest w stanie spełnić te marzenia?
W ofercie wydawnictwa Piatnik pojawiła się nowa gra rodzinna z logiem Queen Games – Skylands. W tej grze wcielamy się w budowniczych mitycznej, podniebnej krainy, których zadaniem jest odbudowanie zniszczonej krainy. Czytaj dalej
Cieszę się, że mimo wielu lat grania w gry planszowe potrafię pochylić się nad małymi, prostymi grami. I potrafię się nimi cieszyć, czym dzielę się na tym blogu. Niedawno w moje ręce trafiła gra, o której raczej na grupach facebookowych i forach głośno nie będzie. To nie sensacyjne ciężkie euro z mnóstwem dróg do zwycięstwa, ani ociekający plastikiem i klimatem ameritrash. To zwykła gra karciana, z prostą mechaniką, ale bardzo przydatna do rozwoju umiejętności matematycznych dzieci. Czytaj dalej
Projektanci gier, jak wszyscy twórcy świata, często mają swoje znaki rozpoznawcze. Z Uwe Rosenbergiem kojarzy nam się worker placement i obowiązkowa karmienie, „feldowski sznyt” Stefana to sałatka punktowa i zazębiające się akcje. Ryan Laukat jest zarówno projektantem, jak i ilustratorem swoich gier, a są one równie brzydkie, co nieudolne mechanicznie. Z Ignacym Trzewiczkiem mocno kojarzą mi się dwie rzeczy. Pierwszą są niebywałe umiejętności marketingowe. Trzewik pięknie pisze o swoich grach i potrafi wzbudzić zainteresowanie. Drugą kwestią jest jego zamiłowanie do recyclingu swoich pomysłów.
Dzieciaki potrzebują lekkich i prostych gier, takich, które są dynamiczne, zabawne i nie wymagają zbyt wiele myślenia. W sama raz by się pośmiać, odprężyć, a jednocześnie spędzić czas w dobrym towarzystwie. Te wymagania całkowicie spełnia „Pechowa krowa”, która wiele razy doprowadziła nas do łez, a rekomendowała nam ją moja znajoma szóstoklasistka Hania.
Czas przedstawić wam trzódkę, jaką znajdziecie w tym niewielkim pudełeczku. Ojej, konie, krowy, świnki i owce pouciekały z zagrody!
Część zwierząt udało się zagonić, jednak pozostało kilku przedstawicieli gatunku, do których nikt się nie chce przyznać. I w tym miejscu zaczyna się rozgrywka, której celem jest podrzucenie niesfornych zwierzaków przeciwnikom. Te zwierzaki przynoszą graczom punkty ujemne, a kto, po 3 rundach będzie miał ich najmniej, ten zwycięży.
Zasady
Pechowa krowa to gra dla 3-6 osób. Na początku gry, każdy otrzymuje po 9 kart zwierząt. Zadaniem graczy jest jak najszybsze pozbycie się kart z ręki, a także kart punktów karnych. Gracze w trakcie swojej tury mogą:
Gracz, który pierwszy pozbędzie się kart oznajmia koniec rundy. 4 punkty karne otrzymuje osoba mająca na jej koniec najwięcej kart w ręku, kolejna osoba otrzymuje -2PZ. Zdobyte karty z punktami zachowuje się zasłonięte, a kolejną rundę rozpoczyna od rozdania 9 kart każdemu graczowi.
Podsumowanie
Rozgrywka jest bardzo szybka i dynamiczna. Pozbywanie się kart i podrzucanie tych niewłaściwych przeciwnikom jest bardzo emocjonujące od samego początku do końca gry. W tej grze negatywna interakcja wywołuje salwy śmiechu, nawet jak niespodziewanie otrzymuje się niechcianą kartę. Pechowa krowa to generator dobrego humoru i o to właśnie chodzi w tak prostych grach. Dlatego cenię sobie ją bardzo i polecam do grania rodzinnego lub dla dzieciaków od 7. roku życia.
Grę wydało wydawnictwo:
Strachu ciachu to zabawna gra na spostrzegawczość i refleks, której akcja toczy się w podziemiach starego zamku. W tej grze dzieciaki wcielają się w bohaterów walczących z potworami dla chwały i sławy. I choć rozgrywki są krótkie, to bardzo zażarte. W końcu zwycięzca może być tylko jeden. Czytaj dalej
Najbardziej kreatywny ostatnimi laty, niemiecki projektant gier planszowych kontratakuje. Co tam nam dzisiaj pan Wolfgang *hehe* uwarzył *hehe*? Wystarczy kliknąć i posłuchać.
Wyprawa do El Dorado ujrzała światło dzienne w 2017 roku dzięki niemieckiemu wydawnictwu Ravensburger. Niemiecki był też styl ilustrowania, choć daleko mu do wątpliwego uroku grafik Austriaka Klemensa Franza. Na szczęście zadanie stworzenia polskiego wydania przypadło w udziale Naszej Księgarni, która nie boi się odważnie podejść do wyglądu wydawanych przez siebie gier. Dzięki temu nasza, polska Wyprawa została ozdobiona rysunkami Vincenta Dutrait. Odświeżona szata graficzna, nazwisko autora (Reiner Knizia) i trzecie miejsce wśród gier wyścigowych na BGG to gwarant sukcesu. Prawda?
W grach planszowych często mamy kontrolę nad czyimś życiem. Czy to wojsk, które posyłamy w bój, czy pracowników wysyłanych na planszę. W grze Abominacja: Dziedzictwo Frankensteina mamy jeszcze większą władzę nad życiem. Będziemy je tworzyć, korzystając z martwej tkanki.
Koniec roku jest czasem podsumowań. W tym wpisie postanowiłam zatem zebrać kilka gier, które najczęściej pojawiały się na moim stole w mijającym roku – tych które wzbudziły największy entuzjazm lub były dużym zaskoczeniem. Żeby nikomu nie ułatwiać sprawy, kierowałam się bardzo subiektywnym kryterium: gram w co mam, stąd prezentowane tytuły niekoniecznie pojawiły się na polskim rynku akurat w 2019 roku. Duża część wypłynęła już wcześniej, a pierwsze trzy pozycje to w ogóle staruszki – ale jak odświeżone! Czytaj dalej
Nietypowej tematyki w grach ciąg dalszy, ale tym razem w zdecydowanie lepszym wydaniu. Z Ostatnimi Chwilami Rebelowi nie wyszło, ale kiepskie wrażenie zostało szybko zatarte przez kolejny niesztampowy tytuł. Tym razem możemy poszwendać się po planszy w poszukiwaniu… materiału budulcowego do odtworzenia eksperymentu doktora Frankensteina i stworzenia towarzysza/towarzyszki dla książkowego monstrum. Idealna tematyka na Halloween, ale dopiero przyszłoroczne, bo w tym roku gra spóźniła się o trzy dni. Warto było ubrudzić sobie ręce? No i czy ten temat nie jest zbyt mroczny? Zapraszam.
Po gry imprezowe nie sięgamy zbyt często, ale do tej gry na pewno będziemy chętnie wracać. Zazwyczaj gra na refleks, spostrzegawczość sprawdzają się w przypadku większej liczby graczy, bo wtedy są większe emocje, a tu już w duecie dobrze się bawiliśmy. Poza tym gra jest pięknie wykonana. Pudełko przypomina brzoskwinię. Na pewno może to być dobre urozmaicenie, zarówno jeżeli chodzi o wykonanie, jak i o pomysł na grę. Gra się szybko, bo maksymalnie dziesięć minut. A co więcej o Peach Snaps sądzimy? Posłuchajcie sami:
Grę otrzymaliśmy do recenzji w ramach akcji #grajzempikiem
Można ją zakupić w Empiku.
W 2003 roku nad Morzem Śródziemnym rozgorzała walka w grze Mare Nostrum. 13 lat później, walka została podjęta w nowej odsłonie gry, zatytułowanej Mare Nostrum: Imperia. Czy warto wrócić do klasyka w nowej odsłonie? Czytaj dalej