Railroad Dice 2
Odnoszę wrażenie, że ostatnio gry z kostkami zyskują na popularności. Weźmy chociażby tytuły takie jak Die Burgen von Burgund czy Troyes. Okazuje się jednak, że kostki zagościły w tematyce kolejowej znacznie wcześniej!
Odnoszę wrażenie, że ostatnio gry z kostkami zyskują na popularności. Weźmy chociażby tytuły takie jak Die Burgen von Burgund czy Troyes. Okazuje się jednak, że kostki zagościły w tematyce kolejowej znacznie wcześniej!
Activity My First znam już od wielu miesięcy i nie mogłam się doczekać na jej polską edycję. W trakcie rozgrywek z przedszkolakami uznałam ją za genialną grę, aktywizującą całą grupę dzieciaków. Nie wspominając już o mojej 4,5 latce, która oszalała na punkcie tej gry – codziennie musimy zaprowadzać słonie do wodopoju i już, nie ma dyskusji, nie ma zmęczenia czy innych spraw. Słoniom chce się pić!
Sherlock Holmes Consulting Detective to gra, która swoją premierę miała jeszcze w 1981 roku, zaś w roku 1985 zdobyła nagrodę Spiel des Jahres. Dwa lata temu pojawiła się francuskojęzyczna reedycja gry, zaś w zeszłym roku wydawnictwo Ystari Games opublikowało też wersję angielską. Jest to gra dedukcyjna, wzorująca się na opowiadaniach i powieściach detektywistycznych Arthura Conan Doyle’a, w którą możemy grać tak samodzielnie, jak i kooperacyjnie w kilkuosobowym gronie. Czytaj dalej
Piętaszek wspiął się na jedno z wzniesień na wyspie, by jak co dzień obserwować piękno dzikiego lądu. Nic nie mogło zakłócić spokoju, który go otaczał, ni szumu fal, w który się wsłuchiwał. Przynajmniej tak mu się wydawało…
Rozbitek? – pomyślał tubylec, gdy tylko zauważył mężczyznę biegnącego przez plażę. Krzyczał, wymachiwał rękami – gorzej być nie mogło. Zawsze robią to samo: wpadają w panikę.
Hahaha! Zaśmiał się szalony naukowiec zakładając gumowe rękawice i grube okulary. Leżałam na wpół żywa, podpięta setką kabli do machiny mutacyjnej w jego laboratorium. Zbliżał się mój koniec. Szaleniec nacisnął wielki włącznik na pulpicie i zgasło światło. Ogarnęła mnie panika, a potem nastała ciemność. Nowa ja przebudziłam się z wewnętrznym przekonaniem, że proste gry imprezowe są bardzo cenne, przydatne i koniecznie trzeba mieć takie w kolekcji. Zmutowałam.
Bzzzz… Pełna koncentracja… Plask! Sezon na owady uważam za otwarty. Pająki, muchy, komary, osy, szerszenie, trzmiele i inne często naruszają moją prywatność. W większości przypadków pomaga gazeta, którą wyganiam natrętne owady. Jednak czasem trzeba urządzić niezłe polowanie, wystawiając się jako wabik. Bzzzz… Plask! Mam cię! Myślałam, że z taką wprawą, nabytą już w czasach obozów harcerskich, będę mistrzem plaskania. No to się przekonałam z nową grą wydaną przez Egmont. Mowa o Bzzz…. Plask! Reinera Knizii.
Rozpoczęło się lato, za oknem piękna pogoda. W związku z tym postanowiliśmy wystartować z nowym cyklem: „Do plecaka”.
Znajdziecie w nim opisy i recenzje łamigłówek logicznych oraz gier, które będą nam towarzyszyły na spacerach, wycieczkach i letnich piknikach. Czytaj dalej
Lata temu czytałem wywiad z Grzegorzem Rosińskim na temat adaptacji dzieł literackich w komiksie. Rosiński był (może jest dalej) przeciwny takim rozwiązaniom, preferował autorskie scenariusze. Bardzo mi się takie podejście podobało, kibicowałem mu z całego serca. Dlaczego o tym wspominam? Obecnie można zauważyć tendencję wykorzystywania danej tematyki na wszystkie możliwe sposoby. Przykładem może być twórczość literacka J.R.R.Tolkiena wykorzystywana w filmach, komiksach, grach, muzyce itd. Czy to coś złego? Przeważnie nie, ale podpinanie się pod sukces innych, czasami bywa męczące.
18xx jest terminem opisującym dużą (wg BGG ponad 100 pozycji) rodzinę gier kolejowych, w których mechanika budowana jest wokół giełdy. Są to gry udziałowe, których czas rozgrywki rzadko schodzi poniżej czterech godzin, oprawa graficzna jest surowa i oszczędna, a kalkulator nie jest kaprysem lecz podstawowym wyposażeniem każdego gracza. Gry owiane legendą, a to właśnie legendzie planszówkowego świata będzie poświęcona ta seria wpisów.
Czeka mnie długa podróż z Kioto do Edo. Ponad 500 km pieszo, w dodatku w stroju mężczyzny, bo kobietom nie wolno samotnie podróżować. Wiem, że momentami z zazdrością będę patrzeć na podróżujących w kago, jednak przygoda jaka mnie czeka zrekompensuje trud. Będę musiała pozostać nierozpoznana w każdym Tōkaidō gojūsan-tsugii, a takich rządowych stacji jest 53. W dodatku muszę zgromadzić jak najwięcej pamiątek z podróży, na dowód jej przebycia. Owari yokereba subete yoshi. Trzymajcie za mnie kciuki. Czytaj dalej
(Uwaga – poniższy tekst powstał w oparciu o błędnie odczytane zasady! Zostaje na stronie w formie ciekawostki pokazującej, jak wiele w odbiorze gry może zmienić jedna drobna pomyłka. Nowa recenzja, napisana na podstawie poprawnych rozgrywek dostępna jest TUTAJ.) Książę Collin bacznie obserwował najciemniejszy kąt kuchni. Wśród kurzu i resztek jedzenia poruszały się niewyraźne kształty… Mieli coraz […]
Master of Economy to interesująca, głęboka gra z ciekawymi – i chyba nietypowymi – mechanizmami. Jeśli lubisz pogłowić się nad tym, jak tu zrobić więcej pieniędzy, najlepiej kosztem konkurentów, to jest to coś dla Ciebie!
Wytworne towarzystwo spędza week-end’y latem i zimą w uzdrowisku A. Górewicza w Otwocku. Taki napis zobaczyłam na pewnej pocztówce u cioci i skusiłam się na wyjazd. Tak, to przecież o mnie mowa! Nie miałam zbyt wiele pieniędzy, ale zapowiadano wyśmienitą pogodę, więc grzechem by było nie skorzystać. Wyjechałam. Odpoczęłam i zwietrzyłam niezły interes. Czytaj dalej
Kompleks budowli Wielkiego Zimbabwe, jeden z ciekawszych zabytków Czarnego Lądu, stał się inspiracją dla stworzenia gry planszowej, w której wcielamy się w rolę wodzów afrykańskich plemion i z bożą pomocą budujemy złożoną ekonomię naszego królestwa. Wykorzystując talent rzemieślników, eksploatując zasoby afrykańskiej sawanny, rozwijając szlaki handlowe oraz uciekając się czasem do magicznych mocy specjalistów staramy się […]
Mamo, co to jest dom? – niedawno spytała mnie o to córka. Z dziećmi bywa tak, że zadają proste i oczywiste pytania, odpowiedź jednak bywa trudna. Trzeba wejść w świat dziecka, w jego język i oczekiwania. Odpowiedzieć rzeczowo czy porównaniami, wystarczy krótka czy długa opowieść? Czytaj dalej
Gry kooperacyjne to rzadkość, szczególnie te dla dzieci. Jeśli mam zaproponować coś z taką właśnie mechaniką, to sięgam przede wszystkim do gier Jima Deacove, choć nie tylko. Gry tego kanadyjskiego autora są specyficzne – wyróżnia je prosta grafika jego autorstwa, proste elementy, tematyka sięgająca najczęściej do życia, proste zasady, losowość i kooperacja. Może zachwycające nie są, ale liczy się dla mnie przyświecająca im idea – razem, a nie przeciw sobie. Czytaj dalej
Lubię gry typu worker-placement, lubię gry ekonomiczne, lubię gry, w których dostaję własną planszę gracza, która jest tylko moja i wara od niej innym (nikt mi nie będzie tu przesuwał drewienek, ani burzył chatek, ni paskudził mojego poletka). Nie przepadam za to za grami kooperacyjnymi, negocjacyjnymi, czy typowo imprezowymi. Wolę wszystko wykombinować sama, oszczędzić sobie zgniłych kompromisów, a po ewentualnym zwycięstwie bawić się za trzech. Każdy z tych gatunków ma swoich zwolenników i przeciwników. Ale co powstanie, gdy wszystko to wymiesza się i wrzuci do jednego pudełka? VivaJava: The Coffee Game. I jest to gra o mieszaniu. Czytaj dalej
Przed nową grą Filipa i Alicji Miłuńskich muszę Was ostrzec. Wciąga, jest zabawna, szybka, emocjonująca, w dodatku na tyle prosta, że już ze znającymi literki dziećmi można rozegrać świetne partyjki. Mowa oczywiście o SłowoStworkach będących kolejnym tytułem w serii wydawniczej Egmontu „dobra gra w dobrej cenie”. Czytaj dalej
Kolejną grą wydawnictwa Egmont z serii „dobra gra w dobrej cenie” jest Kolorowy zawrót głowy Filipa Miłuńskiego. Moje pierwsze spotkanie z grą przywołało mi na myśl Qwirkle i nastawiłam się na… jej ulepszoną wersję. Jednak z nastawianiem się różnie bywa i nawet sprawia to trochę kłopotu. Czytaj dalej
Dzieci lubią bawić się w artystów. Od najmłodszych lat radość sprawia im bazgranie, rysowanie, malowanie. Zdarza się, że swoje uzdolnienia zaczynają ćwiczyć na świeżo wymalowanej ścianie, albo suficie samochodu zamiast na kartce. Dzieci malują w domu, w szkole, na chodnikach, murach i nawet na zajęciach z grami planszowymi. Na tych ostatnich, mogą malować też w inny sposób. Na niby. Czytaj dalej