Urbania
Parafrazując klasyka można by powiedzieć „Czwartek, czwartek, Gradanie wychodzi w czwartek” – regularności staje się zadość i oto przed Wami kolejny odcinek Gradania ZnadPlanszy – tym razem zajmujemy się w nim grą Urbania.
Czytaj dalej
Parafrazując klasyka można by powiedzieć „Czwartek, czwartek, Gradanie wychodzi w czwartek” – regularności staje się zadość i oto przed Wami kolejny odcinek Gradania ZnadPlanszy – tym razem zajmujemy się w nim grą Urbania.
Czytaj dalej
Czemu trolle, spytacie. Otóż dlatego, że podstawową mechanikę nowych Ticketów autor wyjaśnia tym, że w Holandii (w której rozgrywa się najnowsza odsłona Wsiąść do Pociągu) jest dużo mostów. Jak dla mnie, po prostu chcieli wrzucić nową mechanikę 🙂 Na szczęście, niezależnie od uzasadnienia, wyszło bardzo fajnie. Zapraszam do lektury.
Przed tegorocznymi targami w Essen przygotowywałem się lepiej niż w poprzednich latach. Zrobiłem listę gier z numerami stoisk i praktycznie do każdej pozycji przynajmniej przejrzałem instrukcję. Tytułem który praktycznie od samego początku znalazł się na szczycie listy było Glass Road. Potem spadł, potem się znowu na niej pojawił, i znowu wpadł, i znowu spadł… sami rozumiecie.
Obiecaliśmy czwartek i słowa dotrzymujemy 🙂 Tym razem przyglądamy się grze Filipa Miłuńskiego zatytułowanej CV. Otrzymujemy możliwość zastępczego przeżycia naszego życia – my natomiast zapraszamy do zastępczego wyrobienia sobie opinii o grze poprzez oglądanie i słuchanie 🙂
Za tydzień także nie zawiedziemy z regularnością, to pewne jak nasza obecność na Falkonie.
Dzisiaj wodolejstwa pisanego mniej, za to prezentacja gry nieco dłuższa, co można sprawdzić 2 linijki niżej.
Prezentacja:
Recenzja:
Gradanie ZnadPlanszy #5 – CV by Gradanie on Mixcloud (wersja do pobrania)
Dziękujemy Grannie za przekazanie gry do recenzji (rękami Filipa, na ręce Windziarza, na Essen – przyp. dla lansu)
Przyszedł czas na opisanie kolejnej zdobyczy z Essen – padło na Nauticusa (sorry, Madeira, twoje 150 minut czasu gry na pudełku mnie na razie odstrasza). Jeśli idzie o klasyfikację gatunkową, zaliczyłbym Nauticusa do średnio ciężkich eurosów. Fabularnie w grze chodzi o to, że gracze są zarządcami portów i zajmują się budową statków tudzież wysyłaniem w świat przeróżnych dóbr na tych statkach.
Przez lata w kategorii kosmicznych gier 4X liczyły się głównie 2 pozycje Twilight Imperium oraz Eclipse. Świeżo ufundowany na Kickstarterze projekt Burning Suns (przewidywany termin wydania sierpień 2014 r.) ma szansę zmienić ten układ sił, m.in. dlatego że jest krótszy niż TI oraz jest mniej skupiony na aspektach galaktycznej ekonomii niż Eclipse. Gdybym miał określić całą grę jednym słowem, to byłoby „możliwości”, ale zanim do nich przejdę warto zacząć od początku.
29 lutego 1768 r. w Barze na Podolu zawiązano konfederację pod hasłem utrzymania przywilejów katolicyzmu i szlachty oraz niezależności państwa, zagrożonych ingerencją Rosji. Ruch barski stał się zarzewiem kilkuletniej walki na ziemiach Rzeczypospolitej, trwającej do roku 1772 kiedy to nastąpił I rozbiór Polski.
Chyba najlepszą recenzją łamigłówki Arka Noego powinny stanowić załączone zdjęcia, a właściwie list do Mikołaja:
Moja 6-letnia imienniczka tak polubiła tę łamigłówkę, że rodzice niestety zostali zmuszeni do kupienia jej w ramach mikołajkowych prezentów. Z drugiej strony mają problem z głowy. Do Mikołaja jednak trochę czasu, a układanka musiała być dalej testowana, kupili więc inną z tej serii.
Co sprawiło, że gra tak się spodobała? Kilka czynników. Rodzicom przypadło do gustu praktyczne wykonanie. Znajomi wybierając się w dłuższą podróż zabrali ze sobą Arkę. Dzieci nie marudziły na tylnych siedzeniach samochodu, tylko na zmianę rozwiązywały zadania. W dodatku łamigłówka jest w bardzo praktyczny sposób wydana. Otrzymujemy ją w formie otwieranej książeczki. W środku są zadania oraz odpowiedzi. Na okładce narysowana jest arka, w której musimy zmieścić poszczególne pary zwierząt. Od spodu mają one przyklejone magnesy – w ten sposób trzymają się na arce. Nie musimy więc obawiać się, że w trakcie podróży zgubimy jakieś elementy. Po rozwiązaniu łamigłówki książeczkę po prostu zamykamy. To bardzo praktyczne, ponieważ możemy wrzucić ją do torebki i zabrać dosłownie wszędzie.
Pomysł na wykonanie – to pierwszy atut. Układankę można było zrobić w formie plastikowej planszy chowanej do pudełka. Postawiono jednak na oryginalność i praktyczność – to trzeba docenić.
Kolejny plus za zasady – są banalnie proste – musimy zmieścić wszystkie zwierzęta w Arce. Należy je układać parami – to znaczy zwierzęta danego rodzaju nie mogą stykać się rogami, lecz bokami. Zwierzęta umieszczamy nogami do dołu. Przed rozgrywką układamy elementy zgodnie z ich rozkładem na wybranym zadaniu. Na początku jest po kilka zwierząt. W najtrudniejszych zadaniach, zdarza się, że jest tylko jedno zwierzę. Mamy do wyboru zadania z czterech poziomów trudności. W sumie przygotowano 48 łamigłówek. To kolejny plus. Apetyt rośnie w miarę jedzenia – zaczynamy od łatwych zadań, po to by później spędzać sporo czasu główkując nad rozwiązaniem. Jest to szczególnie ważne dla rodziców, ponieważ bardzo często szukają czegoś co zajmie ich dzieci na dłużej i nie znudzi się zbyt szybko.
Na grze czytamy, że zalecana jest dzieciom od 7 lat. Z doświadczenia jednak wiem, że już sześciolatkowie dobrze sobie radzą. To jednak rozrywka również dla dorosłych, szczególnie dla tych, którzy nie znają jeszcze nowoczesnych łamigłówek. Szybko wciągali się i rozwiązywali kolejne zadania.
Arka Noego to na pewno dobry wybór dla tych, którzy lubią albo muszą samotnie rozwiązywać logiczne zadania. Praktyczne, ładne wykonanie podoba się, a w dodatku łamigłówkę można zabrać ze sobą w podróż. Warto dodać, że serii Magnetycznych gier podróżnych mamy do wyboru jeszcze Magiczny las, Robaczki, Tangramy (Lue, Zwierzęta, Przedmioty) oraz Wodny świat.
Grę przekazało wydawnictwo GRANNA. Dziękujemy !
Witamy w czwartym, opóźnionym odcinku Gradania ZnadPlanszy. Dzisiaj opowiadamy Wam i pokazujemy grę Steam Park, którego autorzy to: Aureliano Buonfino, Lorenzo Silva oraz Lorenzo Tucci Sorrentino (nie będziemy ryzykować odmieniania włoskich nazwisk 😉 ).
Tym razem nie rozbijaliśmy filmiku na prezentację i pokazanie rozgrywki, gdyż w grze czasu rzeczywistego było to problematyczne – zamiast tego podczas prezentacji ogólnie omawiamy zasady – nie jest to wideoinstrukcja, ale mamy nadzieję, że przeczytanie zasad i obejrzenie tego filmiku pozwolą zobaczyć jak gra działa – bo sama instrukcja dość oględnie odnosi się do tej kwestii. Czytaj dalej
Przed premierą gry było trochę szumu. O tematykę – bo jak to porywać w grze kobiety? I o promujący plakat – to niemożliwe, by Walkiria w stringach latała! Im głośniej o grze, tym lepiej dla niej. Jednak mnie się bardziej podobał szum na temat pięknych grafik Jarka Noconia i projektów figurek jakie pojawiły się na profilu FB wydawnictwa.
Wreszcie udało mi się znaleźć trochę czasu na ponowne ogranie Glass Roada, czas więc na wrażenia. Nie chcę pisać tego artykułu w formie typowej recenzji, wolałbym się skupić właśnie na wrażeniach, które ta gra u mnie wywołała… a wywołała ich niemało. Jakiś tam urywek mechaniki gry oczywiście muszę Wam wrzucić, ale postaram się ograniczyć tę część do minimum. Poza tym chciałbym spróbować jednej rzeczy, która sprawdziła mi się, jak kiedyś pisałem recenzje na boardgaming.com – otóż bardzo często na eurosy patrzę pod kątem decyzji, jakie gracz musi podejmować podczas gry. Spróbuję i w tym przypadku ten wtręt zastosować.
Miałam okazję spytać kilka osób, od podstawówki do studiów, czy wiedzą kim są Bohaterowie Wyklęci. Nikt nie wiedział. Doszło nawet do trochę zabawnej sytuacji, gdy gimnazjalista ujrzał na moim biurku książkę, której okładka zawiera słowo „wyklęci”, z wielką krwawą literą K. O, wyklęci, a ja czytam teraz Wiedźmina. Odpowiedziałam, że to książka o żołnierzach, o współczesnej historii polski. Zapadła chwila ciszy, konsternacja, że jednak to nie żadne sf czy fantasy.
Każdy kto skusił się na zakup „Mice and Mystics” powie to samo:
„Ten bajkowy klimat, te myszki, te figurki i kolorowe plansze.
Ta gra mnie tak zauroczyła, że nie dało rady się oprzeć!”
To samo mówili też Iwona i Adam, gdy przestrzegali nieroztropnych głupców przed zakupem tej gry. Jako że nauka na błędach innych nie leży w mej naturze postanowiłem na własnej skórze przeżyć „PRZYGOOODĘ!!!” i poprowadzić dzielne gryzonie do zwycięstwa.
Czy gra oferuje coś więcej niż śliczne elementy i słodziaszne mysiory?
Za chwilę poznacie moją opinię, ale wcześniej kilka wrażeń i spostrzeżeń.
IQ FIT, IQ TWIST , IQ LINK – zakręćmy umysł we właściwym kierunku i utrzymajmy go w formie! Tym razem do plecaka spakujemy aż trzy łamigłówki logiczne, które świetnie sprawdzą się jako „przekąska” dla naszych szarych komórek 🙂
IQ FIT, IQ TWIST , IQ LINK – zakręćmy umysł we właściwym kierunku i utrzymajmy go w formie! Tym razem do plecaka spakujemy aż trzy łamigłówki logiczne, które świetnie sprawdzą się jako „przekąska” dla naszych szarych komórek 🙂
W poprzednim wpisie dzieliłem się pierwszymi wrażeniami z gry w Craftsmen-ów. W tzw. międzyczasie zdążyliśmy rozegrać pełną partię i mogę Wam powiedzieć coś więcej o najnowszej produkcji Krzysztofa Matusika, wydanej przez G3. Zanim zacznę, warto powiedzieć, że ta gra dokładnie trafia w mój target – heavy euro – więc z takiego też punktu widzenia ją opisuję. No, disclaimer był, czas przejść do rzeczy.
Dzieci w każdym wieku lubią bawić się drewnianymi klockami. Konstruować, budować, burzyć. Sama doskonale pamiętam jak na stare lata, znaczy się zaledwie 4 lata temu, poświęcałam twórczy zapał na stawianie drewnianych wieżowców po to, by moje dziecko z uśmiechem na twarzy rozwalało te konstrukcje. Wieżowce (ciągle były) w budowie.
Legendy Krainy Andor to gra, która przyciągała uwagę zanim została wydana. W końcu miał to być debiut znanego ilustratora gier planszowych – Michaela Menzla. Zdobyła kilka nagród i nominacji, w tym: we Francji As d’Or i w Niemczech Kennerspiel des Jahres. Ta ostatnia wzbudziła sporo kontrowersji.
Jakiś czas temu, Wookie wspomniał co nieco o swojej essenowej premierze – King&Assassins. Napisał trochę o tym jak przebiegały testy, o współpracy z wydawcą i wyborze tematu. Jednak zabrakło tam tego co graczy najbardziej interesuje, kwintesencji każdej gry, czyli opisu rozgrywki, wrażeń, opinii. Jako autorowi pewnie ciężko by mu było podejść obiektywnie, a nawet gdyby, to i tak by mu nikt w to nie uwierzył…. Czytaj dalej
Światy zaczęły gasnąć jeden po drugim – detektywi zawiedli, wirus rozprzestrzeniał się zbyt szybko. Nie przewidziano, że tym razem hakerzy posuną się tak daleko, że w akcie ostatecznej determinacji swymi wirtualnymi mackami postanowią sięgnąć poza światy sensoryczne.
Realium – nasza rzeczywistość – z każdą chwilą stawało się mniej przyjazne, stabilność barier kinetycznych słabła, a przecież tak nie musiało być … Czytaj dalej