Do plecaka #9: Seria IQ

IQ FIT, IQ TWIST , IQ LINK – zakręćmy umysł we właściwym kierunku i utrzymajmy go w formie! Tym razem do plecaka spakujemy aż trzy łamigłówki logiczne, które świetnie sprawdzą się jako „przekąska” dla naszych szarych komórek 🙂

Czytaj dalej

Craftsmen – część 2, czyli z impetem wgłąb

W poprzednim wpisie dzieliłem się pierwszymi wrażeniami z gry w Craftsmen-ów. W tzw. międzyczasie zdążyliśmy rozegrać pełną partię i mogę Wam powiedzieć coś więcej o najnowszej produkcji Krzysztofa Matusika, wydanej przez G3. Zanim zacznę, warto powiedzieć, że ta gra dokładnie trafia w mój target – heavy euro – więc z takiego też punktu widzenia ją opisuję. No, disclaimer był, czas przejść do rzeczy.

Czytaj dalej

Wieżowce w budowie

Dzieci w każdym wieku lubią bawić się drewnianymi klockami. Konstruować, budować, burzyć. Sama doskonale pamiętam jak na stare lata, znaczy się zaledwie 4 lata temu, poświęcałam twórczy zapał na stawianie drewnianych wieżowców po to, by moje dziecko z uśmiechem na twarzy rozwalało te konstrukcje. Wieżowce (ciągle były) w budowie.

Czytaj dalej

Legendy Krainy Andor

Legendy Krainy Andor to gra, która przyciągała uwagę zanim została wydana. W końcu miał to być debiut znanego ilustratora gier planszowych – Michaela Menzla. Zdobyła kilka nagród i nominacji, w tym: we Francji As d’Or i w Niemczech Kennerspiel des Jahres. Ta ostatnia wzbudziła sporo kontrowersji.

Czytaj dalej

Król i Asasyni – logiczna dedukcja z odrobiną fabuły

Jakiś czas temu, Wookie wspomniał co nieco o swojej essenowej premierze – King&Assassins. Napisał trochę o tym jak przebiegały testy, o współpracy z wydawcą i wyborze tematu. Jednak zabrakło tam tego co graczy najbardziej interesuje, kwintesencji każdej gry, czyli opisu rozgrywki, wrażeń, opinii. Jako autorowi pewnie ciężko by mu było podejść obiektywnie, a nawet gdyby, to i tak by mu nikt w to nie uwierzył…. Czytaj dalej

Gamedec – gra „neoplanszowa”?

Światy zaczęły gasnąć jeden po drugim – detektywi zawiedli, wirus rozprzestrzeniał się zbyt szybko. Nie przewidziano, że tym razem hakerzy posuną się tak daleko, że w akcie ostatecznej determinacji swymi wirtualnymi mackami postanowią sięgnąć poza światy sensoryczne.
Realium – nasza rzeczywistość – z każdą chwilą stawało się mniej przyjazne, stabilność barier kinetycznych słabła, a przecież tak nie musiało być … Czytaj dalej

Króliczek

Jeśli szukacie łamigłówek dla dzieci, szczególnie w wieku przedszkolnym, to koniecznie zainteresujcie się serią Smart Games. Wśród nich znajdują się łamigłówki drewniane: Mądry zamek, Kamelot Junior, Auto, Dzień i noc, oraz wykonane z innych materiałów: 3 traki, Arka Noego, Wodny świat i in. Wszystkie mam wypróbowane, przetestowane na dzieciach i dorosłych i wszystkie mogę polecić.
Czytaj dalej

IQ Link

Smart Games to słowa, które zawsze mnie elektryzują. Co roku z niecierpliwością czekam na kolejne nowości zaprojektowane przez belgijskiego projektanta Raf Peetersa. Podziwiam jego kreatywność, podziwiam pracę zespołu ludzi odpowiedzialnych za zadania w łamigłówkach i wykonanie. Co roku jestem bardzo zadowolona, tym bardziej, że te łamigłówki są dostępne na naszym rynku dzięki polskiemu wydawcy – Grannie.

Czytaj dalej

Summoner Wars #2: W obliczu wojny cz. I

Ślady ostatnich bitew widać wszędzie dokoła; kurz nie zdążył jeszcze opaść, ziemia nadal czerwieni się krwią ofiar…
Nie zważając na to, wydawnictwo Factory of Ideas przypuszcza kolejny atak – oto cztery nowe rasy, pod komendą potężnych Mistrzów Przywołań – którego z nich poprowadzisz ku wiecznej potędze? Czytaj dalej

Pictomania – Rysujesz i zgadujesz

W Pictomanię zawsze gram na stojąco. Dlaczego? Wtedy szybciej rysuję i lepiej widzę, co inni robią. To gra, przy której strasznie się denerwuję. Za każdym razem czerwienię się z emocji.  Podobnie jest ze współgraczami: malujemy w zawrotnym tempie, śmiejemy się, a czasami nawet krzyczymy. To tylko krótki opis tego, czego możemy spodziewać się po tej grze.

Zacznijmy jednak od początku. Pictomania to gra w rysowanie. Każdy z graczy otrzymuje jedno zadanie do przedstawienia. Mamy różne kategorie tematyczne i różne poziomy trudności. Najłatwiejsze hasła dotyczą np. elementów gier planszowych, czy znaków drogowych, a najtrudniejsze np. gatunków muzycznych. Musimy starać się tak rysować, by reszta graczy domyśliła się, co przedstawia nasz rysunek. My również musimy zgadnąć co przedstawili nasi przeciwnicy. Ważny jest przy tym czas.

W pudełku znajdziemy specjalne tabliczki do rysowania, zmywalne mazaki, ściereczki, 13 kart wskazujących zadanie (6 z symbolami oraz 7 z cyframi), 5 żetonów bonusów oraz 99 dwustronnych kart z hasłami. Gracze otrzymują również 7 kart zgadywania w numerze od 1 do 7.

Rozgrywka trwa 5 rund. Zazwyczaj  jednak zabawa jest tak dobra, że gramy przynajmniej dwa razy pod rząd. Na początek musimy wybrać 6 kart z zadaniami. Gracze losują, które hasła będą rysować. Szybko staramy się wykonać rysunek i odgadywać co przedstawiają inni. W tym celu zerkamy na karty z hasłami. Warto pamiętać o tym, że jeżeli my rysujemy hasło nr 6 z karty oznaczonej gwiazdką, to nikt inny nie otrzyma ani tego numeru ani zadania z tej karty. Gdy wiemy, co przedstawia dany rysunek kładziemy przed nim kartę z numerem odpowiedzi. Następni gracz będą robić to samo tworząc w ten sposób stos z kart. Niestety nie można zmienić miejsca raz położonej karty. Na dany rysunek można tylko raz głosować, tzn. przed daną pracą można położyć tylko jedną kartę. Gdy odgadliśmy wszystkie rysunki lub nie mamy już pojęcia co mogą one przedstawiać, wtedy zabieramy żeton bonusu. Pierwsza osoba, która pasuje, bierze płytkę z największą wartością, następne osoby sięgają po kolejne żetony. Ostatni gracz niestety nie otrzymuje żadnego bonusu.

Kolejnym krokiem jest punktacja. Każdy z graczy po kolei przyznaje punkty  za prawidłowe odpowiedzi. Osoba, która jako pierwsza położyła kartę z dobrym numerem hasła, otrzymuje płytkę z największą ilością punktów. Te płytki które nam pozostaną, będą liczone jako nasze punkty ujemne. Co się dzieje gdy odpowiedź nie jest prawidłowa? Kartę ze złym numerem kładziemy na środku stołu. Osoba, która najgorzej odgadywała, tzn. na środku stołu leży najwięcej kart w jej kolorze, otrzymuje punkty minusowe. Ich suma równa jest liczbie punktów z żetonu z bonusem. Jeżeli jest remis, nikt nie otrzymuje punktów ujemnych. Żeton bonusu może więc przynieść nam punkty dodatnie lub ujemne. Podsumowując punktowanie: punkty dodatnie otrzymujemy za odgadnięte hasła oraz za żeton bonusu. Punkty minusowe otrzymujemy za żetony, które nam pozostały (tzn. rysunek był zbyt trudny, lub mało dokładny – gracze nie potrafili odgadnąć naszego hasła) oraz za żeton bonusu, gdy sami najgorzej zgadywaliśmy.

Po zakończeniu punktacji przechodzimy do kolejnej rundy. Wcześniej musimy przetrzeć nasze tabliczki i uporządkować karty oraz żetony. Pictomanię wygrywa osoba, która zdobędzie najwięcej punktów, czyli najlepiej rysowała, ale też zgadywała, co inni przedstawiają.

Pisałam na początku, że to gra w rysowanie. Nie należy się jednak tego obawiać. Nawet osoby, które nie potrafią lub nie lubią rysować, dobrze się bawią. Bywają tacy gracze, których rysunki są naprawdę trudne do rozszyfrowania. Sama znam takie przypadki. Czasami wręcz wszystko jest jasne (tzw. kawa na ławę), tylko trzeba trochę ruszyć głową. Tak było w przypadku balonów i baloników. Wydawało mi się, że balon i balonik to to samo (powiecie blondynka – natury niestety nie oszukamJ).  Kilkakrotnie traciłam przez ten szczegół punkty. Balonik to ten mały kolorowy trzymany przez dzieci, a balon to ten, którym latają ludzie. Ot taka mała dygresja.

Jeśli chodzi o wiek graczy, to w Pictomanię mogą grać zarówno dzieci, nastolatkowie, jak i ich rodzice. Graliśmy w mieszanym składzie, tzn. dzieci wraz z dorosłymi i nie było większych problemów. Na początku omawialiśmy z nimi wszystkie hasła i dopiero potem losowaliśmy zadanie do narysowania.

Na koniec jeszcze jedna informacja – im więcej osób, tym większa frajda.

Komu polecam Pictomanię? Wszystkim, którzy lubią dobrze bawić się. Również tym, którzy przy grach chcą odprężyć się i przede wszystkim pośmiać. Bardzo lubię gry, w których trzeba wykazać się kreatywnością. Jeżeli macie podobne preferencje – sięgnijcie po Pictomanię.

Grę przekazało wydawnictwo TREFL  dziękujemy !

  • WYKONANIE 4/5

    Za duże pudełko i brakuje woreczków strunowych. Tabliczki w zagranicznych wydaniach są twardsze i grubsze.

  • TRUDNOŚĆ 2/5

    Na początku gracze trochę gubią się przy punktacji, ale bardzo szybko opanowują system przyznawania punktów.

  • OCENA 5/5

    Przy tej grze nie można się źle bawić!

 

Znikające ciasteczka

Grzecznie powiem – Nie, dziękuję, jestem na diecie. Nie namówicie mnie więcej na żadne ciasteczka. Szczególnie te znikające. Wiele gier dla dzieci opartych na mechanice memory jest dla mnie do przełknięcia. Jednej z nowości Egmontu, czyli Znikających ciasteczek, nie trawię. To po prostu czysty hardcore. Gra, w której sobie nie radzę.

Czytaj dalej

Kosmiczna misja

Odkrywanie fascynuje dzieci. Nie ważne czy chodzi o robale w mchu, czy ciała niebieskie. Ważne by odbywało się to w sposób atrakcyjny. W serii „Dobra gra w dobrej cenie” pojawiła się gra, która potrafi zafascynować młodsze dzieci. Gra o odkrywaniu planet, o ich zabudowywaniu i przyjaźnie nastawionych kosmitach. Kosmiczna misja. Misja bardzo udana.

Czytaj dalej

Wyprawa do dżungli

Dzieci tak jak dorośli mają własne gusta.  Bywa, że rodzic kupi jakąś grę dla dziecka, a ono nawet na nią nie spojrzy. Czasem też zaczyna się istne szaleństwo. U mnie zapanował stan euforii, którego niespecjalnie się spodziewałam. Przyszły nowe gry z wydawnictwa Egmont, tradycyjnie mała asystentka przyniosła nożyczki, pomagała rozciąć opakowanie, odfoliować 3 pudełka. Potem było oglądanie elementów i pytanie „A jak w to się gra?”.

Czytaj dalej

Summoner Wars #1: Przywołując wspomnienia

W 1998 roku, mając lat 10 po raz pierwszy zetknąłem się z klasycznym uniwersum fantasy. Smoki, orkowie, skarby i rycerze w połyskujących zbrojach, a wszystko to na ekranie komputera. Seria Heroes of Might and Magic stała się moją bramą do świata nowoczesnej fantastyki. Do dziś z sentymentem wspominam wieczory spędzone na dowodzeniu armiami szkieletów, elfów, demonów i troglodytów. Wystarczy powiedzieć, że od pierwszego spotkania tzw. „hirołsy” mają swoje stałe miejsce na dyskach kolejnych komputerów i chociaż sięgam do nich coraz rzadziej – zwyczajnie trudno mi się rozstać z tym klasykiem.
Zapytacie „hej, ale o co chodzi? – to przecież recenzja karcianki! Skończ bajdurzyć i wracaj do rzeczywistości!” 😀
Otóż spieszę z wyjaśnieniem Czytaj dalej

Pora na przygodę! – Descent

Parę lat temu zagrałem u kumpla kilka partyjek Descenta. Było miło, robiliśmy totalny rozpierdziel. Szło wręcz za łatwo, ale mimo to – wrażenia z gry pozostały jak najbardziej pozytywne. Niedawno Wojciech (inny kumpel, z tej samej paczki) postanowił zakupić drugą edycję gry. Już podczas umawiania się trwały zażarte dyskusje: kto zagra jaką klasą, jakie są wybory w danym archetypie i co się zmieniło od poprzedniej wersji.

Miodzio, dawno nie grałem w przygodówki, będzie ostro!

Czytaj dalej

Do plecaka #8: TRIO – nie tylko dla trojga

Czerwony, żółty, zielony, niebieski? A ty który pionek przestawisz na planszy…?
„Trio” 
to trzymająca w napięciu gra logiczna dla całej rodziny. Spostrzegawczość, wyobraźnia przestrzenna i refleks – tego potrzeba, aby wygrywać w TRIO – taki opis gry zamieściło wydawnictwo GRANNA na pudełku polskiej edycji – cóż… nie sposób się z tym nie zgodzić! Czytaj dalej

List Miłosny

16 kart do gry, prosta mechanika i na dzień dzisiejszy 106 pozycja w rankingu BGG. Seiji Kanai, autor gry RRR znanej u nas jako CLASH: Jihad vs. McWorld (implementacja Diablos Polacos), na pewno nie spodziewał się tak dużej popularności Listu Miłosnego. Zresztą ja też nie. Dopóki nie zagrałam.

Pierwsze spotkanie z grą:
– Tylko tyle kart?
– Może wystarczy, skąd wiesz co jest w środku?

Drugie spotkanie z grą:
– Potasowałeś? Odrzuć 3 karty i rozdaj każdemu po 1 z pozostałego stosu.
[Szszsz.. plask]
– Teraz słuchaj zasad, bo jest ich naprawdę bardzo dużo. Dociągasz 1 kartę ze stosu, odrzucasz 1 z 2, które masz teraz na ręku i wykonujesz akcję zapisaną na karcie. Odrzucone układasz przed sobą, by były widoczne.
– A co jest celem?
– Dostarczyć list miłosny do księżniczki czyli po prostu musisz zadbać o to, byś miał na końcu gry kartę o najwyższej wartości.

Rozpoczyna się gra na 2 osoby. Na ręku mam kartę Księżniczki, której nie mogę odrzucić, by nie odpaść z gry. Przeciwnik dociąga kartę i wyrzuca Księcia. Zgodnie z opisem jego karty muszę odrzucić moją. Koniec rozgrywki.

– Ej, co to za durna gra?
– Losowa. 10 sekundowa.
– Nie chcę grać.

Trzecie spotkanie z grą:
– Potasowałaś? Nie zapomnij odrzucić 1 karty.
– Przynieś jeszcze znaczniki. Są w pudełko po kościach do Horror w Arkham.
[Szszsz…plask…sz…sz…sz…sz…] Gramy w 4 osoby. Gracze przygotowani na szybką rozgrywkę szczerzą jeszcze zęby do sernika, kombinując jakby tu wydębić kolejny kawałek. Niełatwo, po łapach dostają za jedzenie w trakcie gry.
– No co, przez żołądek do serca!
– Z pełną gębą się nie gada.

Po pierwszej rundzie zaparło nam dech w piersiach, mimo ogromnej losowości. Było łypanie na przeciwników jaki ruch wykonują przy dobieraniu i odrzucaniu karty, zostawiają to co już mają czy wymieniają? Był blef, ryzykanctwo, złośliwe uśmieszki przy eliminacji gracza. Była analiza kart leżących na stole i szacowanie kto, co ma na ręku. Było bardzo lekko, przyjemnie, odprężająco. Było szybko, nikt się nie nudził czekaniem aż reszta skończy. Całkowite zaskoczenie po losowej wpadce w grze 2 osobowej.

List Miłosny to gra karciana, w której występuje 8 postaci, każda w różnej liczbie. Postacie mają swoje unikalne cechy, które pozwalają chronić lub eliminować gracza, wymieniać i podglądać karty. Gra jest bardzo dynamiczna, nie ma żadnych przestojów. Nie przeszkadza eliminacja graczy (która odbywa się choćby takimi układami kart: Księżniczka-Książę, Baron-cokolwiek o wartości wyższej od 3, Strażniczka-znana karta przeciwnika), ponieważ wpisuje się to w fabułę gry, a dodatkowo czas rozgrywki jest na tyle krótki, że gracze nie nudzą się. Najlepsze są rozgrywki w 4 osoby, im mniej graczy, tym losowość bardziej doskwiera. W 2 osoby też się da zagrać, jednak gra kończy się bardzo szybko i nie ma tylu emocji co przy 4 graczach.

Mała gra a cieszy. Jest warta posiadania w domach początkujących i nawet zaawansowanych graczy.

Asgard

Oto nastąpił dzień bitwy między bogami dobra i zła, dzień w którym zginęły obie strony. Z morza powstała nowa Ziemia, zrodził się nowy, lepszy ład świata. Byłam tam, skryta w gałęziach drzewa Yggdrasil, a to co widziałam dla Was zapisałam.

Czytaj dalej

Pokolenia

Wakacje się skończyły, a w Gliwickim Młodzieżowym Domu Kultury zmiany, zmiany, zmiany. Odebrano nam ukochaną piwnicę – miejsce ciepłe, przytulne, z lekka tylko zalatujące stęchlizną (ale to sprawka grzybów z Yuggoth kryjących się pod umywalką). W zamian otrzymaliśmy salę na ostatnim piętrze. Normalnie jak przeprowadzka z piekiełka do raju. Niestety raj musimy dzielić z kołem plastycznym, dlatego obok gier stoją sztalugi, farby i różnej maści akcesoria malarskie. Ważne, że jest jasno, są duże stoły i regały na gry. I święty spokój. Więcej wymagań nie mamy.

Czytaj dalej

Dziedzictwo, czyli prześpij się z Diukiem de Crecy

Najczęściej pierwsze wrażenie przeważa o tym, jak nas widzą – czy to rozmowa o pracę, nowa znajomość, czy też czytany przez Was wstępniak.
Chcę tu oczywiście nawiązać do wrażeń po pierwszych partiach nowych gier.
W tym temacie zazwyczaj pierwsze wrażenie nas nie myli – widać, czy gra ma jakiś potencjał oraz czy nam stylowo(mechanicznie) odpowiada. Przy pierwszej partii nie odkryjemy oczywiście drugiego, czy piątego dna, ale zawsze jest jeden stały wyznacznik:

Chęć Zagrania Jeszcze Raz.

Czytaj dalej