Yokai no Mori

Dobutsu shogi zafascynowało mnie, ale zdaję sobie sprawę, że kiedyś stanę się na tyle silnym graczem, że już mi nie będzie wystarczało. Trzeba będzie zrobić kolejny krok przybliżający mnie do nauki gry w klasyczne shogi, ale zapewniający mi jeszcze lekkość rozgrywek. Takie rozwiązanie właściwie mam już na półce i o nim dziś Wam opowiem.

Czytaj dalej

Upstalk, czyli co myślę o najnowszym dziecku FFG cz. II

Ponoć zasoby ludzkiej głupoty są nieograniczone. Tak przynajmniej się ogólnikowo mówi, prawda? Dlaczego więc ostatnio mam problemy ze stworzeniem kolejnych pro-tipów?

Czytaj dalej

Do pleacaka #12: Łap prosiaka (i psiaka też)

W lutym 2014 r. ponad dwie godziny zajęło sokólskim policjantom złapanie prosiaka, który uciekł z gospodarstwa w miejscowości Nowa Kamionka. Hitem internetu stał się wówczas film, na którym widać jak policjanci nieudolnie próbują złapać zwierzę… Warto dodać, że zwierze to nie nosiło okularów, a w racicach nie trzymało dużej paczki popcornu. Najwyraźniej policjanci z Nowej Kamionki nie grali w grę Łap prosiaka… Gdyby było inaczej, z całą pewnością łapanie zwierzaka nie zajęłoby im aż 2 godzin… 😉

Czytaj dalej

Miau! – czyli co jedzą myszy :)

Nie pierwszy raz spróbuję Was przekonać, że gra dla dzieci może też sprawić sporo frajdy dorosłym. Tak właśnie było w przypadku gry Miau! Już sama grafika, opis i zalecany wiek graczy (od 5 lat) sugerowały, że to tytuł dla młodszych graczy. Byłam jednak ciekawa, czy dorośli też będą się dobrze bawić.

miau5

To, co od razu rzuca się w oczy, to kompaktowe wydanie gry oraz jego bardzo  dobra jakość. Pudełko jest lakierowane, dzięki czemu nie jest tak podatne na różnego rodzaju zabrudzenia, czy uszkodzenia.  W pudełku znajdziemy małą składaną planszę, kostkę ze zwierzętami, kostkę ze smakołykami, 18 płytek ze smakołykami (ser, marchewka, chleb, jabłko, jajko i banan), 3 płytki z mysią norką, 1 płytka z kotem, 4 małe żetony myszy  i 16 żetonów mysiej rodziny (po 4 w każdym kolorze). Bardzo podoba mi się wykonanie tych elementów oraz zastosowana grafika. Z jednej strony szkoda, że żetony i plansza są takie małe, ale z drugiej strony, dzięki temu gra jest bardzo kompaktowa i właściwie można ją zabrać wszędzie. My pierwszą naszą rozgrywkę rozegraliśmy w …. lodziarni. Wzbudziliśmy spore zainteresowanie wśród klientów, a szczególnie nasze zdumione miny oraz okrzyki przy uderzaniu w żetony. Dla wyjaśnienia – okrzyki spowodowane były drapaniem paznokciami. Sporo zadrapań pozostało na pamiątkę po tej rozgrywce. Najbardziej zdumioną minę miałam jednak ja. Niestety w grach na spostrzegawczość i refleks jestem kiepska. Dzieci mają frajdę wygrywając ze mną.

miau7 miau8 miau6

 

Przejdźmy jednak do opisywania zasad. Naszym celem jest zdobycie 10 smakołyków. Wygra osoba, która zrobi to jako pierwsza. Każdy z graczy otrzymuje 4 żetony mysiej rodziny oraz mały żeton myszy, który umieszczany jest na planszy. W zależności od liczby graczy przygotowujemy odpowiednią ilość płytek ze smakołykami (zawsze jest ich mniej niż liczba graczy), mysią norką i kotem. Rozgrywkę rozpoczynamy od rzutu kośćmi. Wszyscy gracze jednocześnie i jak najszybciej wykonują działanie związane z wynikami na kostkach:

– śpiący kot i smakołyk – należy jak najszybciej uderzyć ręką w żeton ze smakołykiem, który wypadł na kostce. Gracze, którym udało się to zrobić przesuwają swoje żetony na planszy o jedno pole do przodu. Musimy pamiętać o tym, że dla jednej osoby nie wystarczy smakołyku i nie przesunie swojego żetonu na planszy.

– polujący kot i smakołyk – należy jak najszybciej uderzyć w żeton z mysią norką. Gracz, któremu nie udało się tego zrobić, musi odwrócić na drugą stronę jeden ze swoich żetonów mysiej rodziny.

– pies i smakołyk – gracze mają dwie możliwości: uderzyć ręką w płytkę ze smakołykiem przedstawionym na kostce (dzięki temu przesuwa się żeton na planszy o jedno pole do przodu) lub uderzyć ręką w płytkę z kotem. W tym drugim przypadku kot musi uciekać przed psem, dzięki czemu mamy okazję uwolnić jedną ze swoich złapanych myszy  (odwracamy jeden z żetonów mysiej rodziny). Gracz, który straci 4 swoje myszy (odwróci je na drugą stronę) odpada z gry. Po zakończonej rundzie kostkami rzuca następna osoba. Gra kończy się gdy pozostał tylko jeden gracz lub gdy któryś z nich przesunie swój żeton na planszy na ostatnie, dziesiąte miejsce. Jeżeli dokona tego więcej graczy, wygrywa ta osoba, która ma najwięcej niezłapanych myszy.

miau2

Małe pudełko, ale ile radości. Tak mogę podsumować tekst o tej grze. Miau! podoba się zarówno dzieciom, jak i dorosłym, którzy lubią czasami po prostu „pobawić się” i pielęgnują „wewnętrzne dziecko”. Jako pokolenie lat 80-tych cały czas odczuwam niedosyt kolorów, gadżetów i kreskówek, dlatego z tak wielką przyjemnością sięgam po tego typu tytuły. Oczywiście to nie jest filler, do którego będziecie wracać przy każdej nadarzającej się okazji, ale jeżeli w waszym towarzystwie pojawią się rodziny z dziećmi, będziecie mieć pewność, że również wy będziecie się dobrze bawić.  Wierzcie, czy nie, ale moja mina była bezcenna przy pierwszej rozgrywce. Byłam tak pewna siebie, że nie spojrzałam nawet na symbole pojawiające się na kościach. To był mój błąd. Po każdym rzucie „zawieszałam się” rozważając, czy to jajko, czy jabłko i nerwowo szukałam wzrokiem odpowiedniego żetonu. Niestety – przegrałam z kretesem. Jeżeli chcecie się więc pośmiać, koniecznie zagrajcie ze mną w Miau!

miau4

Grę przekazało wydawnictwo FOXGAMES. Dziękujemy!

foxgames

  • WYKONANIE 5/5

    To, co od razu rzuca się w oczy, to kompaktowe wydanie gry oraz jego dobra jakość. Pudełko jest lakierowane, dzięki czemu nie jest tak podatne na różnego rodzaju zabrudzenia, czy uszkodzenia.

  • TRUDNOŚĆ 1/5

    Banalne zasady, gorzej (dla mnie) z ich wcieleniem w życie 🙂

  • OCENA 5/5

    Dla dzieci i rodzin – szybka, przyjemna i śmieszna gra na refleks i spostrzegawczość. Dla dorosłych – gra na odreagowanie.

Upstalk, czyli co myślę o najnowszym dziecku FFG cz. I

Rany boskie… spodziewałem się, że po takiej nieobecności mój kochany blog będzie dość mocno „zaniedbany”, ale całe roje karaluchów wieszające się z rozpaczy w łazience, to już lekka przesada…

Czytaj dalej

Zagrałam w: Mumia – wyścig w bandażach

Duet Michael Kiesling i Wolfgang Kramer wspólnie zaprojektował wiele świetnych gier, choćby Tikal, Torres, czy ostatnio recenzowane przeze mnie Szczęść Boże. Ich gry zawsze mnie zadowalają. Obecnie na rynku pojawiła się kolejna gra tego duetu, znana co prawda od 2005 r., ale dopiera teraz w polskiej wersji językowej. W dodatku ze zmienioną tematyką, a co za tym idzie oprawą graficzną. Czytaj dalej

Gradanie – Rosyjskie koleje

Niektórzy mają pociąg do tematyki kolejowej – czasami owocuje to zbieraniem modeli, rzadziej projektowaniem gier. Dzisiaj mamy do czynienia z tym drugim przypadkiem: autorzy gier z serii 18XX kontra klasyczne euro.

Czytaj dalej

Korsar

Trzecią grą z serii Joker Line, o której dziś Wam opowiem, jest Korsar Reinera Knizia. Jest to gra leciwa, bo z 1992 r. i przez te ponad 20 lat ciągle wzbudza w graczach pozytywne emocje. Potwierdzeniem tego są moje rozgrywki z dziećmi i dorosłymi, które nigdy nie kończyły się na kilku rozgrywkach. Tak to bywa z grami szybkimi i wciągającymi. Czytaj dalej

Marrying Mr. Darcy, czyli jak wyjść za mąż i nie żałować

Marrying Mr. Darcy to karcianka autorstwa Eriki Svanoe, wydana dzięki wsparciu uzyskanemu na Kickstarterze. Gra, w której wcielamy się w role bohaterek powieści Jane Austin „Duma i uprzedzenie”, przenosi nas w świat romansów i umizgów XIX-wiecznych dam i dżentelmenów. W rzeczywistości jest to jednak walka o punkty cech charakteru naszej postaci, dzięki którym przyciągamy uwagę zalotników oraz punkty otrzymane za korzystne małżeństwo. Jest to gra imprezowa, przeznaczona dla 2 do 6 osób, ciekawie odtwarzająca mękę zalotów i desperację oświadczyn angielskiej arystokracji. Czytaj dalej

Pentos

Bruno Cathala, francuski projektant, znany z wielu świetnych gier, w tym Cyklady, Mr. Jack, Mały Książę czy Piraci: Karaibska flota, ma w swoim dorobku wiele gier, o których nawet nie słyszałam. Jedną z nich jest kolejna gra karciana z serii Joker Line – Pentos. Czytaj dalej

Duuuszki

duuuszki3O tym, że uwielbiam różnego rodzaju gadżety w grach wspominałam na blogu już kilka razy. Zachwycam się za każdym razem, gdy otwieram Pędzące żółwie i widzę drewniane żółwie lub gdy wyjmuję oryginalne kostki z gry Piraci: Karaibska flota.  Mogłabym wymienić przynajmniej kilka, jak nie kilkanaście tytułów, po które sięgam między innymi dzięki ciekawym elementom. Do tej listy dołączyła również gra, która ukazała się nakładem wydawnictwa EGMONT. Mowa o Duuuszkach.

 

duuuszki2Gra zawiera 60 kart oraz (co najważniejsze!) 5 drewnianych elementów: białego  ducha, zieloną butelkę, czerwony fotel, niebieską książkę oraz szarą mysz. Jestem nimi zauroczona! Uwielbiam tę grę właśnie ze względu na te elementy oraz ze względu na grafiki na kartach. To właśnie taki styl rysowania bardzo lubię. Zarówno karty, jak i wspominane dodatki są naprawdę dobrej jakości. Gra prezentuje się bardzo ładnie i oryginalnie. Przyciąga uwagę nie tylko najmłodszych, ale również dorosłych (a szczególnie pań). Przejdźmy jednak do zasad. Naszym celem będzie zdobycie jak największej liczby kart. Drewniane elementy kładziemy na środku stołu, tak by wszyscy gracze mieli do nich dostęp. Karty tasujemy i układamy w stos obrazkami do dołu. Odkrywamy wierzchnią kartę i kładziemy w taki sposób, by wszyscy mogli zobaczyć, co się na niej znajduje. Jeśli kolor któregoś z przedmiotów na karcie odpowiada kolorowi drewnianego przedmiotu, łapiemy za ten przedmiot. Jeśli jednak kolory przedmiotów na karcie nie odpowiadają kolorom drewnianych przedmiotów, łapiemy przedmiot, którego nie ma na karcie oraz którego kolor nie występuje na karcie. Osoba, która pierwsza złapie właściwy przedmiot, zdobywa kartę. W przypadku pomyłki, tracimy jedną kartę. Rozgrywka kończy się, gdy skończą się karty ze stosu.

duuuszki5 duuuszki4

 

 

 

 

 

Wprawdzie mechanika tej gry nie jest jakoś bardzo oryginalna, jednak to, co ją wyróżnia to oczywiście wspominane elementy. Twórcy mogliby zaproponować przecież rozwiązanie w postaci na przykład płytek z narysowanym duchem, książką, fotelem, butelką i myszą. Postawili jednak na oryginalność i chwała im za to! Gry na spostrzegawczość są ostatnio w modzie. Warto chociażby wymienić Dobble, Set, Packę na muchy, Jungle Speed, Voodoo czy Miau! Nawet jeżeli posiadacie wspomniane tytuły, warto zarezerwować miejsce na półce również dla gry Duuuszki. Zasady opanowuje się błyskawicznie, a rozgrywka też szybko się toczy. W miarę odkrywania kart nabieramy apetytu. Łatwiej jest nam też skojarzyć, który przedmiot należy złapać i reagujemy szybciej. Ważna uwaga: panie proszone są przed rozgrywką o skrócenie paznokci. Nierzadko gracze kończyli z podrapanymi palcami. Gra sprawdza się zarówno wśród dzieci, jak i dorosłych. Nawet najstarszych i najpoważniejszych graczy nie zniechęca dziecinna grafika i drewniane figurki. Komu ta gra może się spodobać? Na pewno tym, którzy lubią sprawdzać swoją spostrzegawczość. Również polecam ją tym, którzy szukają ciekawego fillera lub party game (w Duuuszki można grać nawet do ośmiu osób). To będzie też bardzo dobry pomysł na prezent dla dzieci. W dodatku z tej gry nie można „wyrosnąć”, o czym przekonałam się prezentując ją dorosłym graczom.

duuuszki8

 

 

 

 

 

duuuszki6

 

 

 

 

 

 

Grę przekazało wydawnictwo EGMONT. Dziękujemy!

egmont

  • WYKONANIE 5/5

    Zarówno karty, jak i drewniane elementy są naprawdę dobrej jakości. Gra prezentuje się bardzo ładnie i oryginalnie.

  • TRUDNOŚĆ 2/5

    Zasady opanowuje się błyskawicznie, a rozgrywka też szybko się toczy.

  • OCENA 5/5

    Nic dodać, nic ująć – dobra gra na spostrzegawczość.

Zero

28 czerwca 2014 r. odbyła się premiera 4 gier wydanych przez Trefl Kraków. Gry wchodzą w skład serii Joker Line, która skierowana jest od graczy dla graczy. Według zapowiedzi, gry mają trafić w gusta najbardziej wymagających graczy, jak również graczy początkujących. W myśl zasady i wilk syty, i owca cała. Ja wilk zaprosiłam owieczki na spotkanie z 3 karciankami z tej serii. Dziś opowiem Wam o pierwszej z nich, tej która najbardziej spodobała się moim gościom. Czytaj dalej

Enigma

Enigma, gra dla 2-4 graczy, autor Touko Tahkokallio. Ten od Eclipse? Ten od kosmicznego 4X? Dokładnie ten sam! Po erze Eclipse nie olśnił niczym nowym, ale z zaciekawieniem sięgnęłam do jego nowej gry. Po lekturze instrukcji, a później po kilku rozgrywkach, przekonałam się dla kogo ta gra jest, albo i nie jest. Czytaj dalej

Rokoko

XVIII-wieczna Francja. Na rządy króla Ludwika XV przypadł okres największego rozkwitu nurtu stylistycznego zwanego rokoko. Na dworze królewskim ma odbyć się bal, jednak nie jesteś zaproszony, ale i tak cząstka ciebie tam będzie – owoc twojej pracy. Głównym zadaniem jakie na ciebie spadło to szycie strojów i uatrakcyjnienie balu. Wiesz ile nieprzespanych nocy cię czeka?

Czytaj dalej

Wakacyjny ekspres 8: Coup / Światowy Konflikt

Światowy Konflikt wzbudził prawdziwy konflikt pomiędzy recenzentami w Melanżowni 🙂

Po raz pierwszy prezentujemy zdecydowanie różnie spolaryzowane opinie. Obejrzyjcie i napiszcie koniecznie z którym z nas zgadzacie się bardziej. Zapraszam do oglądania!

Czytaj dalej

Szczęść Boże

Szczęść Boże to pierwsza eurogra, którą zaprezentowałam mojej wakacyjnej ekipie znad planszy. Ekipie graczy początkujących, bo grających u mnie zaledwie od kilku wakacyjnych tygodni. Brak doświadczenia nie był żadną przeszkodą. Wystarczył zapał, dobre chęci, otwarta głowa i matura w kieszeni. Ekipa i gra sprawdziły się w tych warunkach doskonale. Czytaj dalej

Legendy Blue Moon

Blue Moon to gra karciana zaprojektowana przez Reinera Knizia. Po raz pierwszy została wydana w 2004 r., a z czasem pojawiło się również 14 dodatków, co było zabiegiem właściwie zaplanowanym od samego początku. Zapewniła to mechanika i rodzaj gry. 10 lat obecności w świadomości graczy wydawać się może bardzo długim okresem, ale ta gra ma w sobie taką moc, że nadal wzbudza tyle samo emocji. Czytaj dalej

Drewniane szaleństwo, czyli KIPP X

Pochodząc z „Miasta stolarzy”, czyli z Dobrodzienia, nie mogę nie lubić drewnianych elementów w grach. Wręcz przeciwnie, uwielbiam je i zawsze wypatruję ich.  Gdy w grze występują tylko takie, moja ciekawość jest wtedy bardzo rozbudzona.

kippx5Tak właśnie było w przypadku gry KIPP X. Jest ona przeznaczona dla 2 – 4 graczy w wieku od 5 lat. Naszym celem jest jak najszybsze pozbycie się swoich kostek. W tym celu ostrożnie wykładamy je pojedynczo na jednym z ramion konstrukcji w kształcie krzyża. Jedno z ramion znajduje się zawsze w powietrzu. W pewnym momencie ciężar będzie zbyt duży i wahadło przechyli się. Kostki, które spadną, musimy zabrać do swoich zapasów. Rozsądne jest więc zaprzestanie wykładania  w odpowiednim momencie. Kusi jednak perspektywa dołożenia jeszcze jednej kostki.

Każdy z graczy otrzymuje taką samą liczbę kostek. W przypadku trzech lub czterech graczy, każdy z nich otrzymuje 18 kostek: 3 czerwone, 4 niebieskie, 5 żółtych i 6 zielonych. W przypadku dwóch graczy, otrzymują oni po 28 kostek: 4 czerwone, 6 niebieskich, 8 żółtych i 10 zielonych. Kostki są nie tylko w różnych kolorach, ale także różnej wielkości. W trakcie ruchu gracz musi wyłożyć przynajmniej1 kostkę. Wykładamy je zawsze na ramieniu, które jest uniesione lub na kostce już tam leżącej. Zabronione jest układanie kostek na samym środku konstrukcji. Po wyłożeniu kostek mogą mieć miejsce następujące sytuacje:

1. Nie dzieje się nic

Możemy wykładać swoje kostki tak długo, aż wahadło się przechyli lub spadną kostki. Możemy również dobrowolnie pasować. Ruch przechodzi wtedy na kolejnego gracza.

2. Wahadło przechyli się

Oznacza to zakończenie ruchu. Jeżeli podczas przechylania się spadną kostki, musimy je dołożyć do swojej puli.

3. Wahadło nie przechyla się, ale spadły z niego kostki

Również w tym przypadku następuje zakończenie ruchu. Osoba, która to spowodowała dokłada te kostki do swojej puli.

Rozgrywka kończy się natychmiast, gdy jeden z graczy ułoży swoją ostatnią kostkę. Ta osoba zostaje zwycięzcą.

kippx3Jak już wspominałam wcześniej, gra składa się z samych drewnianych elementów. Są one naprawdę dobrej jakości. Bardzo podoba mi się, że pudełko jest akurat takie duże, żeby pomieścić wszystkie elementy. Nie „przenosimy w nim powietrza”. Jest szerokie, ale nie wysokie, co ułatwia przechowywanie. Gra bardzo ładnie prezentuje się na stole i przyciąga uwagę. To znowu coś „innego”. Nasuwa mi się porównanie z takimi grami jak:

– Riff Raff –jest ona jednak znacznie droższa (ponad 200 zł). Kupując ją otrzymujemy nietypową konstrukcję w kształcie statku. Inny jest też temat – staramy się wyłożyć towary na coraz bardziej obciążonym statku, który również grozi przechyleniem. KIPP X wygląda może mniej widowiskowo, ale za to może przypaść bardziej do gustu dorosłym graczom. Riff Raff na pewno przyciąga uwagę dzieci i rodzin.

– Jenga – skojarzenie ze względu na drewniane elementy. Osobiście nie przepadam za tą grą – wolę jej wszystkie inne możliwe alternatywy. Doceniam jednak jej prostotę i to, że sprawdza się wśród początkujących graczy. Podobnie może być z KIPP X. Wprawdzie zasady są banalnie proste, to jednak trzeba wykazać się sprytem i zdolnością oceniania swoich szans.

– Qubix – to skojarzenie oczywiście ze względu na kolorowe drewniane kostki. Qubix to bowiem

typowo logiczna gra, natomiast KIPP X logiczno –zręcznościowa.

kippx6To tyle skojarzeń i porównań. Gra się bardzo przyjemnie. Trzeba pogłówkować, ale nie za dużo. Jest element ryzyka – nie jesteśmy pewni, czy konstrukcja jednak się nie przechyli. Jest też element współzawodnictwa – chcemy jak najszybciej wyłożyć się i po prostu wygrać. Dobrym pomysłem było oczywiście przygotowanie różnego rozmiaru kostek. Daje to większe pole manewru.

Jak już wspominałam wcześniej, gra jest elegancko wykonana, może być więc świetnym prezentem dla dorosłych początkujących graczy, na przykład dla naszych rodziców, czy nawet dziadków. Mogą przy niej pogłówkować, ale również po prostu dobrze się bawić. Ze względu na kolorowe kostki i trójwymiarową formę gry, może spodobać się także dzieciom.

kippx4 kippx2

 

Grę przekazało wydawnictwo franjos Spieleverlag. Dziękujemy!

franjos

 

  • WYKONANIE 5/5

    Wszystkie elementy są z dobrej jakości drewnianych materiałów. Prezentują się bardzo ładnie. Pudełko jest odpowiednich rozmiarów – nie przenosimy w nim powietrza.

  • TRUDNOŚĆ 2/5

    Tylko, albo aż, trzeba wykładać kostki. Pod koniec gry może być to jednak trudne zadanie. Trzeba wykazać się sprytem i zręcznością. Nie możemy dopuścić, by zadrżała nam ręka.

  • OCENA 4/5

    Dobrze wykonana logiczno – zręcznościowa gra. Polecam szczególnie dorosłym graczom.

Gamedec

Czym jest gra planszowa? Dla twórców dziełem, w które włożyli setki godzin pracy, swoje serce i umysł. Dla graczy zbiorem wielu elementów, przekładających się na przyjemność grania. Dla recenzentów substancją, którą poddają analizie. Na substancję tę składają się: jakość elementów, oprawa graficzna, tematyka, mechanika, które na nowo zsyntezowane prowadzą do wrażeń, emocji i opinii. Czytaj dalej

Ścieki i ruiny – Z wizytą w Zasranych Stanach #2 (51 Stan: Ruiny)

– Beton – gdzie okiem sięgnąć ciągną się betonowe pola, nadgryzione czasem betonowe lasy i pustynie gruzu. Pozostały tylko Ruiny, nasza cywilizacja upadła. To czas końca powiadam, KOŃC…
– Twojego owszem – zbir wyszczerzył zęby w szyderczym uśmiechu, wywijając rewolwerem na krzywym palcu.
Szaleniec nie miał przy sobie nic godnego uwagi, ale chwila ciszy była warta zmarnowania pocisku.
– Ruiny – mój niemy przyjacielu – to nowy początek … Czytaj dalej