ZÈRTZ – król gier logicznych

Niby od dawna wiedzieliśmy, że project GIPF to najwyższej jakości gry logiczne, ale mimo tego ostrożnie podchodziliśmy do tematu. W sklepach ciężko było je znaleźć i ta sytuacja podbijała cenę na rynku wtórnym (to się zmieniło, teraz już można te gry kupić). Jednak jakiś czas temu udało mi się dorwać na Mathandlu ZÈRTZ-a. Cóż to było za objawienie! Rzadko zdarza się żeby jakakolwiek gra była pozytywnym zaskoczeniem przy wysokich wobec niej oczekiwaniach. Tak właśnie było z ZÈRTZ-em, a potem to już poszło lawinowo i mamy teraz pokaźną kolekcję, którą zamierzamy wam zaprezentować!

Czytaj dalej

Panteon na planszy #3: Cyklady: Tytani – Kolosalne zmiany

Popkulturowe ujecie mitologii ma to do siebie, że bardzo rzadko jest w pełni zgodne ze swym antycznym oryginałem. W filmach, grach, czy komiksach obce sobie postacie często spotykają się ze sobą, bogowie giną jak muchy, a oś wydarzeń plącze się w czasie i przestrzeni bardziej niż słynna nić Ariadny w Labiryncie. Nie oznacza to, że twory te są złe – sam uwielbiam konsolową serię God of War, która całkiem zgrabnie opowiedziała nam jedną z najbardziej spektakularnych historii, jakie fan mitów może sobie wyobrazić.
Tytani, dodatek do gry planszowej Cyklady idealnie wpisuje się w ten trend. Tu również „poprawność mityczną” potraktowano nieco marginalnie i podobnie jak w przypadku przygód Kratosa efekt okazał się „epicki”! Czytaj dalej

Trzaśnij obrotowymi drzwiami w Turnstile

Czasem niezwykle oryginalne łamigłówki nie zdobywają należnej im popularności. W pewnych przypadkach to wina zbyt zagmatwanej, choć genialnej mechaniki, kiedy indziej zawodzi promocja, banalnie wreszcie przyczyną jest zbyt wysoka cena, bardzo często powiązana jednak ze znakomitą jakością wykonania. Dla mnie sztandarowym przykładem takiego niedocenionego produktu jest Turnstile, wydany w 2012 roku przez firmę Thinkfun.

Kiedy po raz pierwszy zobaczyłem zapowiedź Turnstile byłem autentycznie zachwycony jej projektem mechanicznym. Trzeba zresztą uczciwie przyznać, że pod względem oryginalności stosowanych rozwiązań Amerykanie stanowią niedościgniony wzór, warto chociażby przypomnieć innowacyjny TipOver, grawitacyjny Tilt czy futurystyczny Laser Maze. Kiedy więc Turnstile trafił w końcu w moje ręce, oczekiwania były naprawdę wysokie. Co było dalej? Czytaj dalej

Faras

Faras to bardzo prosta i jednocześnie bardzo ciekawa gra planszowa, przeznaczona dla dzieci i młodzieży. Jest oparta na mechanice memory, czyli kluczowym elementem jest zapamiętywanie pozycji elementów zakrytych na polu gry. Czytaj dalej

Kingsport Festiwal – wideorecenzja

Na pierwszy ogień w moim kąciku ZnadPlanszy pójdzie wideorecenzja symulatora kultysty. W spokojnym miasteczku Kingsport, pięć kultów walczy o dominację wzywając przedwiecznych i rozszerzając swoje wpływy. Jak to wyszło? Zobaczcie wideorecenzję Kingsport Festiwal.

Vanuatu – wredne jest piękne

Wyświechtany temat tropikalnych wysp, a na nich ograniczone zasoby, które zbiera się i zamienia na punkty – to wszystko już było. Vanuatu ma jednak to, czego wielu eurogrom niejako z definicji brakuje. Ma temat zadziwiająco dobrze scalony z mechaniką i wiele interakcji. Właściwie są to całe tony interakcji tak intensywnej, że niektórym graczom zdarza się przesiedzieć kilka tur z rzędu bez możliwości wykonania akcji – bo przeciwnicy nie pozwolili. Sercem gry jest mechanizm planowania akcji i walka o przewagi na polach akcji. Potem pływa się oczywiście po planszy, zabudowuje chatkami skrawki lądu, zbiera i eksportuje lokalne produkty, łowi ryby i szuka podmorskich skarbów, czyli wykonuje wszystkie te banalne czynności znane z innych wyspiarskich eurogier, ale to mechanizm planowania zadań połączony z blokowaniem innych graczy powoduje, że gra w Vanuatu przypomina raczej walkę o życie na środku oceanu. Czytaj dalej

Gra w Słówka

Rozpakowując Grę w Słówka zastanawiałam się, czym zaskoczy nas jej autor (i czy w ogóle). Chyba nie ma osoby (albo przynajmniej ja nie znam), której hasło „gra słowna” nie kojarzyłaby się ze Scrabble. W wielu domach to jedyna „nowoczesna gra”. W innych to od niej się wszystko zaczęło. Na szczęście Gra w Słówka nie powiela schematów, ale oferuje nam pewien „powiew świeżości”.

Jacek Szczap, autor recenzowanego tytułu, zaprojektował grę, która, przynajmniej w moim przypadku, częściej pojawia się na stole niż Scrabble. Powodów jest oczywiście kilka.

slowka7Pierwszy to długość rozgrywki. Grę w Słówka można ukończyć w pół godziny. Scrabble czasami gościło na naszym stole przez cały wieczór. To oczywiście zależy od grającej ekipy. Często jednak trafiały się osoby, które ambicjonalnie podchodziły do tego tytułu i wymyślały długie, niespotykane słowa. Oczywiście jest to zrozumiałe i chyba w tym tkwi sedno tej gry, by układać wyrazy dające największą ilość punktów. Potrafię również zrozumieć pragnienie „delektowania się” rozgrywką. Niektórzy potrafią spędzić wieczór przy lampce wina, inni przy partyjce w Scrabble. W przypadku Gry w Słówka rozgrywka toczy się płynnie, większych przestojów przynajmniej my nie mieliśmy, a układane słówka nie były aż tak skomplikowane. Mamy „mniejsze pole do popisu” z tego względu, że nie układamy słów pionowo lub poziomo.

slowka8Drugim powodem przemawiającym za Grą w Słówka jest możliwość kombinacji. Na początku niektórym osobom ciężko było przestawić się na ten sposób układania słów. Nie wszystko jest tak jak w przypadku Scrabble „czarno na białym”, gdzie układane słowa „czyta się” poziomo lub pionowo. Tu płytki możemy wyłożyć w dowolnym kierunku. W dodatku nie staramy się „wycelować” ze słowem na bonusowe pola, ale otoczyć takie miejsce. Czasami udaje się nawet otoczyć dwa lub trzy takie pola. Otrzymujemy wtedy widoczne na nich punkty (od 5 do 15). Podobnie jak w Scrabble, zdobywamy również punkty widniejące na wszystkich żetonach liter występujących w ułożonym przez gracza wyrazie.

Trzeci powód to dwie wersje planszy. Mamy do wyboru dużą planszę dla rozgrywek trzy i czteroosobowych oraz mniejszą, polecaną dwóm graczom, początkującym oraz do krótkich rozgrywek. Dzięki tej możliwości rozgrywki dwuosobowe szybko się kończą i można zagrać kilka razy z rzędu.

slowka2

slowka3

Planszówkowi esteci nie będą zadowoleni, jednak miłośnicy praktycznych aspektów planszówek owszem. Gra w Słówka ma „tekturowe” żetony, dzięki czemu zajmuje mniej miejsca i jest lżejsza (można ją zabrać na jakiś wyjazd). W Scrabble te piękne płytki odrobinę ważą i czasami jest to powód, dla którego nie zabieramy tej gry ze sobą na urlop. Malkontenci powiedzą, że tekturowe żetony szybciej się niszczą, ale warto też pamiętać, że dzięki temu gra jest zdecydowanie tańsza (ok. 40 zł).  Duży minus jednak daję za podstawki pod żetony. Ich jakość nie jest zadowalająca. Są bardzo cienkie, lekkie – wyglądają po prostu tanio. Wielka szkoda.

slowka6

slowka5

Podsumowując, Grę w Słówka polecam wszystkim, którzy lubią gry słowne, mają jednak mniejszy budżet, szukają czegoś szybszego lub po prostu innego od znanej już gry Scrabble.  Jeżeli to właśnie o was mowa – nie zawiedziecie się.

Grę przekazało wydawnictwo GRANNA. Dziękujemy!

granna_main_page

  • WYKONANIE 3/5

    Tekturowe płytki z literkami tak bardzo nie przeszkadzają, jak podstawki z bardzo cienkiego plastiku. Wielka szkoda.

  • TRUDNOŚĆ 2,5/5

    Mamy pewne utrudnienia, ze względu na to, że słówka nie są układane w pionie lub w poziomie, ale otaczają pola bonusowe. Z drugiej strony powoduje to, że słówka nie są tak bardzo skomplikowane.

  • OCENA 4/5

    Grę w Słówka polecam wszystkim, którzy lubią gry słowne, mają jednak mniejszy budżet, szukają czegoś szybszego lub po prostu innego od znanej już gry Scrabble.

Pan Lodowego Ogrodu

Pół roku temu pojawił się projekt „Pana Lodowego Ogrodu”.
Zrobiło się o nim głośno.
Poszedłem do sprawy sceptycznie. Nie znam książki, nie znam autora (w Enclave nie grałem), nie znam zasad. Cena kosmiczna, jak na kupowanie gry w ciemno – znając tylko komponenty i lekki zarys mechaniki.
Ostatniego dnia akcji pomyślałem „Raz kozie śmierć” i grę kupiłem.

Nie żałuję.
Książki też kupiłem – wszak trzeba poznać fabułę przed zagraniem.
Również nie żałuję.

Czytaj dalej

Panteon na planszy #2: Cyklady: Hades – Herosi i potępieńcy

Możemy śmiało stwierdzić, że początkiem wszystkich mitologii jest moment, w którym człowiek po raz pierwszy zadał sobie podstawowe dla własnej natury pytania – Skąd pochodzę? Dokąd zmierzam? Pytania te przewijają się we wszystkich kulturach świata, a poznawanie treści odpowiedzi, jakich udzielili na nie nasi przodkowie jest fantastycznym doświadczeniem.
Nadchodzące jesienne wieczory to idealny czas, by sięgnąć po książkę i odpłynąć myślami ku zamierzchłym czasom. Walczyć u boku mitycznych bohaterów, przeżywać ich dramaty, wraz z nimi zwiedzać krainy żywych i umarłych. Czasem jednak książka to za mało … Czytaj dalej

Piña Pirata – czy Vaccarino obrał drogę dr Knizii?

Chyba żadna gra nie wzbudziła w Melanżowni takich emocji jak Piña Pirata. Jedni ją lubią, inni nienawidzą. Jednak przez sentyment do Donalda X. nie mogliśmy tej gry pominąć. Twórca (ogranego przez nas do granic wytrzymałości) Dominiona zaliczył chyba zniżkę formy. A może się mylę? Może to tylko moje zdanie? 145 osób, które na ten moment oceniło grę też nie wpadło w zachwyt, ale i nie odsądziło autora od czci i wiary. Ja jednak mam nadzieję, że podczas kolejnych gier Vaccarino będę bawił się lepiej.

Bartosz Chlebicki
Po makale.

Czytaj dalej

Bang! Gra kościana

„Bang! Gra kościana” bardzo pozytywnie mnie zaskoczyło. Nie tylko mnie, ale wszystkie osoby, z którymi w tę grę grałam. Przeglądając serwis BoardGameGeek  nie było więc dla mnie zaskoczeniem, że zyskała dużo większą popularność niż jej, jakby nie było, świetny karciany pierwowzór „Bang!”. Przeskoczyć oryginał o 200 pozycji na liście najlepszych gier to jest naprawdę spore osiągnięcie, tym bardziej, że podobieństwo między grami jest duże. Czytaj dalej

Panteon na planszy #1: Cyklady – archipelag chciwych bogów

Ήτοι μεν πρώτιστα Χάος γένετο*
Z niego wyłonili się pierwsi bogowie Gaja, Tartar, Eros, Erebos i Nyks. Gaia zrodziła Uranosa, a on wraz nią dał życie rodowi Tytanów. Tytani stali się poczatkiem bogów olimpijskich, ci zaś ich końcem. Boska krew przelewała się niczym rzeki, bogowie rodzili się i upadali, byli więzieni i uwalniani …
Ostatecznie, po wiekach walk nastał względy pokój utrzymywany przez Zeusa i jego wiecznie skłócone rodzeństwo. To czas ludzi, wielkich świątyń i … wojen.
W końcu bogowie o takich rodowodach muszą się czasem rozerwać.
[*Na początku był Chaos]
Czytaj dalej

W krzyżowym ogniu karcianych cieni

Nigdy nie kryłem się z tym, że choć moją fascynację grami bez prądu ponad dwie dekady temu zapoczątkowała wydana przez Sferę Magia i Miecz, to zaliczyłem też długoletnią przerwę od planszówek, swój wolny czas oddając we władanie gier fabularnych. Znalazł się pośród nich i Shadowrun, użyczający świata tematycznej karciance, która z kolei niedawno wylądowała na moim stole. I choć na ZnadPlanszy chciałem debiutować innym tekstem, to po kilkunastu rozgrywkach jasnym stało się, że nie mogę przepuścić okazji rozpoczęcia od spektakularnej, ale i na swój sposób pięknej katastrofy, jaką jest Shadowrun: Crossfire.

Czytaj dalej

Osadnicy: Narodziny Imperium – Beatus, qui tenet

Fani gier, filmów, komiksów czy książek mają to do siebie, że wprost uwielbiają tworzyć listy. Najładniejszych, najciekawszych, najbardziej zaskakujących itd. Sam – gdy akurat nie mam co robić – układam posiadane planszówki w różnego rodzaju rankingi. Toteż mam swoje „TOP 10 gier rodzinnych”, „TOP 3 gry z kostkami”, „5 gier do, których już nigdy nie siądę” – można by długo wymieniać. Jednak z pośród wszystkich tych zestawień jedno jest na świeczniku od samego początku – zestawianie „Chcę mieć!” To tu rotacja tytułów jest największa – zapowiedzi wspinają się po szczebelkach, by po jakimś czasie – spędzonym na przeglądaniu zdjęć, instrukcji i rozgrywek – spaść na samo dno lub trafić na półkę.
Osadnikom udało się utrzymać na samym szczycie tej listy – od przecieków o planowanym wydaniu, aż po premierę. Czytaj dalej

Królestwo w Budowie – Gra uniwersalna

Niewiele jest tytułów w równej mierze nadających się na wstęp i rozwinięcie przygody z planszówkami. Jeszcze mniej przychodzi mi do głowy, gdy poproszony miałbym wymienić grę, w którą sam – z przyjemnością – zagrałbym z osobami całkowicie nowymi w naszym hobby. Sensowne balansowanie między prostotą zasad, a głębią rozgrywki to sztuka, której opanowanie często wymaga od autora lat […]

Divinare – pojedynek arytmetyków

Pięknie wykonana karcianka zapakowana w niewielkie pudełko, którego okładka prezentuje stary afisz reklamujący Pierwszy Międzynarodowy Turniej Wróżbitów. Wraz z otwarciem pudełka przenosimy się w zamglony świat wiktoriańskiego Londynu, wcielamy w postać jednego z jasnowidzów i stajemy w szranki z podobnie nawiedzonymi przeciwnikami. Walka toczy się na czterech polach: astrologii, chiromancji, odczytywania znaków z kryształowej kuli i zwykłego wróżenia z fusów. I bez względu na to, czy tak wizjonerska tematyka przyciąga Was, czy odrzuca, warto przyjrzeć się temu tytułowi, bo pod ezoteryczną przykrywką dostajemy całkiem unikalną grę dedukcyjną. Czytaj dalej

Kingsport Festiwal – (drewniane) Zło, śmierć i zniszczenie.

Wydarzenia te miały miejsce lat temu niespełna 30. Czasu owego byłem już młodzieńcem, wiele widziałem i jeszcze więcej zobaczyć pragnąłem. Wyczekiwałem nowego, nigdy syty – wiecznie poszukujący odpowiedzi na pytania, jakie stawiała przede mną nieprzenikniona rzeczywistość i to, co od zawsze stało za jej kurtyną. Trudno jest dziwić się memu zapałowi – wychowałem się w domu pełnym opasanych w skórę książek, których fantastyczne ilustracje od pierwszych lat dzieciństwa rozbudzały w mej wyobraźni wizje innych światów. Każdą wolną chwilę poświęcałem odnalezieniu klucza łączącego owe obrazy z dzieciństwa, gdyż o istnieniu łącznika byłem  gruntownie przekonany. Tułałem się więc od miasta do miasta, równie często odwiedzając akademickie biblioteki, co kurhany zapadając się pod ciężarem własnej starożytności. Pragnąłem znów chwycić poczętą w dzieciństwie nić – pobiec za nią ku krainie, która wciąż pozostawała gdzieś za kolejnym progiem – zawsze o krok przede mną.
Wtedy nie miałem jeszcze pojęcia o niewypowiedzianej grozie, która zawsze czyhała w mych snach, a której zdawałem się nie dostrzegać. Czytaj dalej

Greed – Gangsterskich 7 cudów

To już trzecia gra Donalda X. Vaccarino jaka zawitała na (naszym bądź co bądź bardzo młodym) kanale MelanżowniaTV, a nie zamierzamy na tym poprzestać (spoiler w ostatnich 3 sekundach filmu). Na pewno zauważyliście już, że jesteśmy fanami tego autora, a więc mamy konkretne oczekiwania kupując jego kolejne nowe gry.

Różnorodność rozgrywek na co Donald zawsze stawia nie zawiodła nas również i tym razem. To jednak było już widać po lekturze zasad. Zobaczmy zatem, czy sama rozgrywka daje tyle zabawy co jego poprzednie gry. Zapraszam do oglądania!

Czytaj dalej

Słońce i Księżyc

Planszówkowe hobby na tyle mocno zagnieździło się w moim życiu, że mimo codziennego zmęczenia różnymi sprawami i tak ciągnie mnie do gier. Bywają dni, w których nie jestem w stanie zagrać w nic cięższego i cieszę się, że moje półki uginają się również od lekkich gier pod względem mechanicznym. To nie jedyne ich zastosowanie.

Łap psiaka, Łap prosiaka

Gra zręcznościowa? Na spostrzegawczość? Nie, to nie dla mnie.  Niedawno usłyszałam to od znajomej, ale i tak wyciągnęłam pudełko. Nic nie mówiąc, czekałam na reakcję. Upłynęła zaledwie sekunda. Ojej, jaka cudowna grafika. Taka prosta a słitaśna. Co to? Odpowiedziałam, że właśnie gra, o której przed chwilą opowiadałam. Chwila zawahania i… zyskałam kolejną współgraczkę.

Czytaj dalej