Kolorowe Gąsieniczki

W moim domu zapanowała wiosna. Grube i kolorowe gąsieniczki rozpełzły się po całym domu. Wyglądamy przez okno – większość liści na ziemi, jesień w pełnej krasie, owadów brak. Żartuję, że pewnie to słońce i ciepło obudziło gąsienice z letargu. „Mama, ale one są papierowe!”. Tak? – udaję zdziwienie – Skąd się więc u nas wzięły? Czytaj dalej

Level 7 [Omega Protocol] – wideorecenzja

Kolejna recenzja i kolejna gra przygodowa. Tym razem Jest to Level 7 [Omega Protocol] od firmy Privateer Press. W skrócie mamy tu do czynienia z grą podobną w założeniach do Descenta. Zamiast fantasy, jest tu jednak strzelanie do obcych w tajnym kompleksie naukowym. Dodatkowo, zastosowano w tej grze dość ciekawe rozwiązania. Jakie? Zobaczcie sami. Czytaj dalej

Choco

Gry dla dzieci potrafią pozytywnie zaskoczyć. Nawet takie o najprostszych zasadach. Gdyby nie przypadek, wieloma z nich nie zainteresowałabym się w ogóle. Rynek w końcu jest ogromny, a liczba produktów przeznaczonych dla dzieci jest gigantyczna. Przez przypadek natrafiłam na grę Choco (wyd. Tactic) i nawet nie przypuszczałam ile zabawy mieści się w tym 1 pudełku. Czytaj dalej

Small World (dodatki) – Bogactwo Małego Świata

11 dodatków. Mały Świat urósł nam od czasu premiery, do rozmiarów jednej z potężniejszych, planszówkowych serii ostatnich lat. W natłoku możliwości łatwo się zgubić szczególnie, gdy nie chcemy inwestować we wszystkie z wydanych rozszerzeń. Jeżeli stoicie przed takim dylematem, ten wpis powinien pomóc Wam w dokonaniu wyboru, gdyż tak się składa, że kompletnie oszalałem na punkcie tej serii … Czytaj dalej

Small World – Wielki konflikt w Małym Świecie

Szuflada, półka, regał, szafa, a może już cały pokój? Ile przestrzeni przeznaczacie na swoje kolekcje gier? Czy pudła już zaczęły wchodzić Wam na głowę, czy też może bezpiecznie rezydują na swoich miejscach?
U nas bywa z tym różnie – co jakiś czas rozstajemy się z częścią tytułów, które nie przetrwały próby czasu. W perspektywie setek wydawanych rokrocznie gier wiele starszych tytułów odchodzi w niepamięć, zastępowane przez nowe, zmodyfikowane lub zwyczajnie ciekawsze propozycje, oparte o podobną mechanikę. Jest jednak całkiem pokaźne grono, które hardo opiera się nowościom, utrzymując status klasyka lub przynajmniej gry powszechnie lubianej. Dziś przypomnę o jednym z takich tytułów.
Czytaj dalej

Cappuccino – mezalians gry logicznej i rodzinnej

Gry logiczne i rodzinne to dwa gatunki, na połączeniu których niejeden autor już sobie włosy rwał z głowy. Jak pogodzić ten wymagający pojedynek umysłów z grą, przy której można sobie uciąć pogawędkę i wypić kawę? Bez dwóch zdań udało się to autorowi Cappuccino. Oglądajcie!

UFO Farmer

Niedawno dostałam paczkę z grami wydawnictwa Granna, które miały swoją premierę w październiku na targach w Essen. Znalazłam w niej coś dla siebie i coś dla mojego dziecka. To co dla dziecka wzbudziło moje obawy – kolejne nawiązanie do Super Farmera, sztandarowego produktu Granny, kolejna gra oparta na mechanice memory. Czy spodoba się mnie – mamie, czy urzeknie głównego testera – moje dziecko? Czytaj dalej

Shadowrun: Crossfire – wideorecenzja

Karcianym Shadowrunem zainteresowałem się po tym, jak dopadł mnie szał Pathfindera. Wyglądało na to, że obie gry łączy aspekt kart, budowania decku i rozwijania postaci, ale Shadowrun: Crossfire miał pozwolić na rozwój postaci niemal bez końca i grę w coraz to nowe scenariusze.

Czytaj dalej

Mniam Mniam

Jeżeli zastanawiacie się, z jaką inną grą może się Wam kojarzyć Mniam mniam, od razu śpieszę z odpowiedzią, że z karcianką Kto kogo? Podobny temat, podobne grafiki, jednak dwie całkiem różne gry. Tu oprócz kart mamy kości, no i przede wszystkim lepiej dopracowaną mechanikę.

Szczerze mówiąc, gdy ukazała się na polskim rynku gra Kto kogo? z wielkim zainteresowaniem czekałam na pierwszą partię. Lubię gry o nietypowych tematach. Skończyłam liceum z rozszerzoną biologią, lubię zwierzęta i prowadzę program ekologiczny. Stąd moje zainteresowanie planszówkami ze fauną i florą w roli głównej. Niestety, pomimo iż pomysł na karciankę był świetny, parę szczegółów było niedopracowanych. W przypadku Mniam mniam nie mam jednak takich zarzutów. Widać i czuć, że autor (Meelis Looveer) dobrze przemyślał swój pomysł. A o co chodzi w tej grze? Oczywiście, podobnie jak w przypadku wspominanej wcześniej karcianki, o łańcuch pokarmowy. Każdy z graczy stara się złapać ofiary, by w ten sposób zdobywać punkty zwycięstwa.

mianm6 mianm5 mianm4

W pudełku znajdziemy 3 plansze z potencjalnymi zdobyczami, 36 kart (6 gatunków drapieżników w 6 różnych kolorach), 15 specjalnych kości, notes do zapisywania wyników oraz ołówek. Wspominane plansze umieszczamy jedną obok drugiej na środku stołu. Gracze zabierają talie z kartami w wybranym kolorze. Rozgrywka składa się z 3 rund, a każda z nich składa się z 4 faz:

  1. Rzut kośćmi oraz ułożenie ich na planszy zgodnie z wyrzuconymi symbolami (np. kość z królikiem obok grafiki królika). Każda kość czerwonym symbolem (ser, marchewka, mucha) w fazie podliczania daje nam 2 punkty, a pozostałe karty oraz kości z czarnym symbolem (mysz, królik, żaba) dają 1 punkt.
  2. Zagranie kart. Każdy gracz wybiera jedną kartę i kładzie ją zakrytą przed sobą. Gdy wszyscy to uczynią, karty są odkrywane i umieszczane na odpowiednich miejscach na planszy (tak jak przy rozmieszczaniu kości). Następnie rozpatrywane są plansze rozpoczynając od górnego poziomu. Jeżeli na poziomie ponad kartą gracza nie ma żadnych kart, udało mu się złapać zdobycz (karty i/lub kości) z poziomu poniżej. Karta drapieżnika wraca do gracza. Na niej umieszczana jest zdobyta kość, a pod nią zdobyte karty. Jeśli na poziomie poniżej nie ma kart ani kości, do gracza po prostu wraca drapieżnik. Jeżeli jednak okaże się, że przynajmniej jedna karta została zagrana na poziom ponad kartą gracza, jego drapieżnik zostaje złapany lub odrzucony. Oznacza to utratę tej karty. Zdobycze są zawsze równo podzielone pomiędzy drapieżnikami. Jeżeli na jednej planszy jest więcej zdobyczy niż drapieżników, wtedy najpierw zabierane są karty, a później kości. Niezłapane kości pozostają na planszy, ale niezłapane karty zostają odrzucone. Jeżeli na jednej planszy jest więcej drapieżników niż zdobyczy, wtedy żaden z nich nie wraca z ofiarą. Kości pozostają na miejscu, ale karty zostają odrzucone.
  3. Podliczanie punktów – punkty przydzielane są na koniec rundy (gdy gracze zagrają 6 kart). 1 punkt przyznawany jest za każdą kartę (własną i złapaną), 1 punkt za każdą kość z czarnym symbolem oraz 2 punkty za każdą kość z czerwonym symbolem.
  4. Porządkowanie – gracze na nowo otrzymują całą talię w wybranym kolorze. Wszystkie kości wracają do puli.

Rozgrywka kończy się po trzech rundach. Wygrywa oczywiście osoba z największą liczbą punktów.

mianm3

Jeżeli chodzi o wykonanie to nie można sie do niczego doczepić. Grafika może jednak nie każdemu przypaść do gustu. Z jednej strony rysunki przypominają realistyczne zwierzęta, z drugiej jednak są odrobinę przerysowane (wilk uśmiecha się podstępnie, żaba macha, a kot pokazuje pazury). Karty oraz plansze są dobrej jakości i po licznych rozgrywkach nie widać na nich śladów użytkowania. To, co szczególnie cieszy oko, to oczywiście kości. Są białe z czerwonymi i czarnymi rysunkami. Na minus jest pudełko, które jest po prostu za duże. Idealnie mieści plansze, jednak jest zbyt wysokie. Plansze wprawdzie mogłyby być mniejsze, ale z drugiej strony byłby wtedy bałagan z wykładanymi kartami.

Pierwsze rozgrywki odbyły się w składzie dwuosobowym. Było wesoło, trzeba było kombinować, ale prawdziwe emocje i rywalizacja jest przy większej liczbie osób. Warto wspomnieć, że do Mniam Mniam może zasiąść nawet sześciu graczy. Co ciekawe, jest też wariant jednoosobowy, w którym gra się przeciwko dwóm lub trzem wymyślonym przeciwnikom. Zagrywamy swoją kartę, a następnie odkrywamy wierzchnie karty ze stosów przeciwnika i rozpatrujemy wynik. „Wymyślony przeciwnik” występuje również w przypadku gry dwuosobowej. W fazie zagrania kart obaj gracze wybierają swoje karty, a następnie ujawniają i wykładają górną kartę ze stosu wymyślonego przeciwnika.

Po małym falstarcie Meelisa Looveera z karcianką Kto kogo? teraz z wielką przyjemnością zasiadłam do gry o łańcuchu pokarmowym. Instrukcja wyjaśnia wszystkie wątpliwości. Znajdziemy w niej sporo przykładów, a wszystkie ważne informacje są wyróżnione. Niestety tak nie było w przypadku wspominanej wcześniej karcianki. Zasady Mniam Mniam mniam są tak proste, że nawet dzieci, czy osoby początkujące, poradzą sobie z nimi. Można powiedzieć, że reguły są intuicyjne – silniejszy i większy zje oczywiście mniejszego, słabszego. Czynnik losowy sprawia, że gra ma dużą regrywalność i chętnie się do niej wraca. Czy polowanie się powiedzie – tego nie jesteśmy w stanie w 100 procentach przewidzieć, ale przecież tak samo jest w życiu. Myśliwy nie zawsze wraca z łupem.

mianm1 mianm2

Do kogo skierowana jest ta gra? Ze względu na proste, intuicyjne zasady na pewno do dzieci. Tak jak sugeruje autor, nawet sześciolatkowie świetnie sobie radzą. Dla dorosłych może to być zbyt prosta gra, ale w gronie moich znajomych, znalazły się i takie osoby, które nigdy nie odmówią sobie partyjki w Mniam Mniam.

Grę przekazało wydawnictwo G3. Dziękujemy i polecamy profil Wydawnictwa na Facebooku. Znajdziecie tam bieżące informacje o produktach i konkursach organizowanych przez G3.

  • WYKONANIE 4/5

    Jak zwykle dobra jakość elementów. Pudełko mogłoby być jednak mniejsze.

  • TRUDNOŚĆ 2/5

    Zasady są bardzo intuicyjne. Czynnik losowy jest duży, jednak graczom pozostaje sporo decyzji do podjęcia.

  • OCENA 4/5

    Ciekawy temat, piękne kości, regrywalność i intuicyjne zasady. To wszystko sprawia, że w grę mogą zagrać zarówno ci najmłodsi, jak i najstarsi gracze.

 

 

Kryptos

Pierwsze informacje o grze Kryptos z serii Trefl Joker Line przywołały wspomnienia z lat młodzieńczych. Szyfrowanie wiadomości, jak na harcerza przystało, zawsze sprawiało mi radość. Dzięki temu, do dziś pamiętam choćby alfabet Morse’a! Zabawy w kryptologię wprowadzały sporo pozytywnego napięcia związanego z: oczekiwaniem, niepewnością odnośnie treści, wyszukaniem odpowiedniego klucza lub też stworzeniem własnego.

Czytaj dalej

Wsiąść do Pociągu: USA

10 lat temu, na rynku pojawiła się gra „Ticket to Ride”. Nikt nie przypuszczał, że stanie się ona jedną z najbardziej znanych i popularnych gier planszowych na świecie. Wymienia się ją jako jeden z 3 tytułów typu gateway, obok Osadników z Catanu i Carcassonne, od których swoją przygodę zaczyna wielu graczy. Wsiąść do Pociągu z mapą USA zdobyło ponad 20 nagród i nominacji, stało się również bazą do stworzenia całej serii gier z różnymi mapami i modyfikacjami zasad. Czytaj dalej

Pathfinder Adventure Card Game: Skull & Shackles – wideorecenzja

Ostatnio wrzuciłem swoje plany recenzenckie, czas więc zacząć je realizować. Na pierwszy ogień idzie materiał dotyczący gry Pathfinder Adventure Card Game: Skull & Shackles. Czytaj dalej

CHRUM! CHRUM!

Czy wśród waszych znajomych są też takie osoby, które mówią: „Fajna gra, ale szkoda, że nie ma instrukcji w języku polskim?”. Mam to szczęście, że mieszkam na Opolszczyźnie, gdzie popularność języka niemieckiego jest naprawdę olbrzymia. Gry wydane w tym języku nie stanowią więc dla mnie żadnego problemu, jednak znam i takich graczy, którzy nie kupią planszówki dopóki nie ukaże się jej polska wersja. Na szczęście gra OINK!, którą recenzowałam kilka miesięcy temu, doczekała się takiej edycji. Wprawdzie sama karcianka jest niezależna językowo, ale już sam oryginalny tytuł (OINK!) był powodem wielu pytań i wyjaśnień. Zdarzało się więc, że niektórzy gracze nie potrafili zapamiętać „OINK!” i po prostu krzyczeli Chrum! Chrum!. A co mają wspólnego te okrzyki z karcianką? Odpowiedź poznacie poniżej.

chrum3Polskie wydanie nie różni się od oryginału. Gra składa się 90 kart: 14 x pies, krowa, osioł, owca, pisklę (o wartościach od 0-6, każda karta występuje podwójnie) oraz 6 x świnia (z wartością „7”). Naszym celem będzie zdobycie jak największej ilości kart.

Co do zasad pozwolę sobie zacytować, to co już pisałam w poprzednim tekście:

„Rozgrywkę rozpoczynamy od rozdania graczom wszystkich kart. Karty należy trzymać je zakryte przed sobą. Na środku stołu należy pozostawić miejsce dla kart, które będą zagrywane.

Gra rozgrywana jest w kilku rundach. W swoim ruchu gracze po kolei odkrywają wierzchnią kartę swojego stosu i kładą ją na środek stołu. Runda toczy się do momentu, aż spełniony zostanie jeden z poniższych warunków:

2 takie same zwierzęta – gdy dwie wierzchnie karty stosu na środku stołu będą przedstawiać te same zwierzęta, gracze muszą starać się jak najszybciej uderzyć w ten stos. Dodatkowo muszą również wydać odgłos tego zwierzaka. W tym przypadku cyfry nie odgrywają żadnej roli.

– Suma wynosi 7 – gdy tylko suma dwóch wierzchnich kart ze stosu na środku stołu będzie równa „7”, gracze muszą starać się jak najszybciej uderzyć w ten stos. Dodatkowo muszą zawołać „CHRUM! CHRUM!”. Jeżeli zarówno suma kart będzie równa „7”, jak i te dwie karty będą przedstawiać to samo zwierzę, należy wtedy wydać z siebie odgłos tego właśnie zwierzaka.

– W grze pojawia się świnka – gdy tylko na wierzchu stosu pojawi się karta ze świnką, gracze muszą starać się jak najszybciej uderzyć dłonią w stos na środku stołu. Dodatkowo gracze muszą zawołać: „CHRUM! CHRUM!”.

Gracz, który jako pierwszy uderzy w stos i wyda z siebie prawidłowy odgłos zwierzaka, zdobywa wszystkie karty z tego stosu. Odkłada je obok siebie. To będzie jego stos zdobytych kart. Jeżeli więcej niż jeden gracz wyda z siebie prawidłowy odgłos, wygrywa osoba, która jako pierwsza uderzyła w karty. Runda kończy się, gdy któryś z graczy zdobędzie karty ze stosu. Gracz ten zostaje graczem rozpoczynającym.

Co jeżeli ktoś popełnił błąd i przez przypadek uderzył w karty lub wydał zły odgłos? Instrukcja przewiduje dwie możliwości: „zrobienie z siebie małpy” (czyli gracz ten musi wydać odgłos małpy) lub odrzucenie jednej karty. Ta druga opcja cieszyła się większą popularnością. Motywuje bowiem do uważnego kontrolowania sytuacji na stole. Jeżeli w trakcie rundy graczowi zabraknie kart, może on dalej uczestniczyć w grze i starać się zdobyć te ze środka stołu.

Gra kończy się, jeżeli przynajmniej jeden z graczy na koniec rundy nie będzie miał już w swoim stosie żadnych kart. Osoba, która zdobyła najwięcej kart – wygrywa grę”.

chrum2 chrum1

Po kilku miesiącach grania w CHRUM! CHRUM! (OINK!) muszę stwierdzić, że cały czas miło się do niej wraca. Jeżeli macie dystans do siebie i nie przeszkadza wam to, że w trakcie rozgrywki musicie udawać psa lub krowę – ta gra jest dla was. Nie jestem zbyt wielką fanką gier imprezowych. Muszą mieć to „coś” w sobie, by mnie do siebie przekonać. W tym przypadku przyciąga mnie prostota zasad oraz ładne rysunki. Przy okazji dobrej zabawy, ćwiczymy spostrzegawczość i refleks. Dzieci uczą się kojarzenia oraz liczenia. W trakcie rozgrywek „towarzyszyły” nam także maluchy, które nie miały jeszcze skończonych sześciu lat. Świetnie się bawiły obserwując wujków i ciocie udających różne zwierzęta. Przy okazji mogły się sporo nauczyć. Niektórzy gracze zauważyli pewne podobieństwa między CHRUM! CHRUM! a grą HALLI GALLI. Tam też nie tylko liczy się refleks, ale i umiejętność szybkiego liczenia. Karty można zdobyć, gdy odkrytych zostanie pięć owoców tego samego rodzaju. Tu liczymy do siedmiu i brakuje dzwonka, ale i tak przy stole jest głośno. Sam tytuł, ale i ładne grafiki przyciągają przede wszystkim młodszych graczy, ale starsi również są do rozgrywki zaproszeni. Po wielu już grach zdecydowanie mogę polecić ten tytuł młodszym graczom. Dorośli wolą jednak trudniejsze, może bardziej agresywne gry, jak np. Jungle Speed. Nie każdy dobrze czuje się udając różne zwierzęta. Ci, którzy jednak mają dystans do siebie i szukają śmiesznego fillera, na pewno będą się dobrze bawić.

chrum4

Grę przekazało wydawnictwo G3. Dziękujemy i polecamy profil Wydawnictwa na Facebooku. Znajdziecie tam bieżące informacje o produktach i konkursach organizowanych przez G3.

  • WYKONANIE 5/5

    Karty zapakowane w zgrabne praktyczne pudełko.

  • TRUDNOŚĆ 2/5

    Zasad jest niewiele, a w dodatku są bardzo proste. Gra się szybko i bez zbędnych pytań.

  • OCENA 4/5

    Prosta, śmieszna, ciekawa karcianka. Jeżeli nie przeszkadza Wam konieczność wydawania z siebie odgłosów zwierząt – sięgajcie bez wahania.

 

 

Patchistory – gra cywilizacyjna pełną gębą

Zapewne podejrzewacie, że w Melanżowni grywamy tylko w lekkie gierki z przerwami na móżdżenie przy grach logicznych. Nic bardziej mylnego! Otóż gry 2-3 godzinne zajmują nam niewiele mniej czasu, jednakże w ich przypadku zazwyczaj skaczemy z kwiatka na kwiatek. Przyczyna tego jest prosta, otóż mało która długa gra zyskała w naszych oczach tyle uznania, abyśmy byli skłonni poświęcać jej kolejne godziny. I właśnie jednym z tych niewielu wyjątków jest gra Patchistory, w której zakochałem się od pierwszego wejrzenia. Tak więc oglądajcie, bo tej grze zdecydowanie warto poświęcić kawałek swojego życia 😉

Czytaj dalej

Cappuccino – logiczny deserek

Pudełko z grą Cappuccino otwiera się jak pudełko czekoladek. W środku zamiast słodkiej przekąski czeka jednak instrukcja gry logicznej oraz 64 plastikowe kubeczki. Kubeczki też wyglądają jak zrobione z czekolady i w pierwszym odruchu chciałoby się je zjeść. Trzeba jednak nimi grać. Na pomysł użycia kawowych kubeczków do gry logicznej wpadł Charles Chevallier, a w Polsce grę wydał w tym roku Egmont. A czy warto zamienić rozgryzanie prawdziwych czekoladek na rozgryzanie ruchów w grze i ile to kalorii dla umysłu opowiem w tej recenzji. Czytaj dalej

Cargotrain – pierwsze wrażenia

Cargotrain – nowa, polska gra karciana – pozwala nam „programować pociągi”. Z góry planujemy ruchy pociągu, a następnie wykonujemy je starając się dokonać jak najlepszych przewozów i ścierając się z planami innych graczy. To wszystko zaś w małym, zgrabnym pudełku i przystępnej cenie.

Czytaj dalej

Splendor

Splendor jest najlepszą prostą grą rodzinną w jaką grałam w ostatnim roku. Przekonałam się o tym nie po lekturze instrukcji, ani pierwszej rozgrywce, ale dzięki temu co się działo później. Nie do końca potrafię sprecyzować na czym polega fenomen tej gry, co w niej tak uwodzi, ale podzielę się tym co zauważyłam. Czytaj dalej

Voodoo

Najpierw był Set, potem Dobble, Packa na muchy, a teraz Voodoo. W mojej kolekcji przybywa gier sprawdzających refleks i spostrzegawczość. Każda czymś się jednak wyróżnia. Każda ma też swoich zwolenników i przeciwników. Każdą lubię za coś innego. A za co lubię Voodoo?

voodoo4Gra zapakowana jest w charakterystyczne już dla wydawnictwa FOXGAMES kwadratowe małe pudełko. Jest ono praktyczne i dobrej jakości. Karty są dwustronne. Na czarnym tle występują kolorowe grafiki. Niestety zmorą czarnych kart jest to, że często na krawędziach powstają białe otarcia. Po wielu rozgrywkach takie przetarcia pojawiły się również na kilku kartach Voodoo. Na szczęście nie rzucają się one w oczy. Karty nie są gładkie i nie gną się tak szybko, co jest ważne przy grach na refleks.

Co do grafiki to nie każdemu przypadła do gustu. Należę do osób, którym zastosowane symbole podobają się, jednak spotkałam i takich graczy, którzy ocenili tę grę niżej właśnie ze względu na rysunki. To oczywiście rzecz gustu. Według mnie symbole dobrze oddają klimat wybrany przez twórcę. Na kartach pojawiają się więc laleczki voodoo, maski szamanów, kapelusze, pióropusze i butelki na magiczne mikstury. W grze występuje więc pięć symboli w pięciu kolorach. Na każdej karcie brakuje jednak jednego koloru i symbolu. Naszym zadaniem będzie więc ich odnalezienie. O ile nie ma problemu z butelką, czy kapeluszem, to podczas emocjonującej rozgrywki nie raz dochodziło do pomyłek w przypadku pióropusza oraz maski. Na pierwszy rzut oka są one dosyć podobne.

Liczba kart, którymi dysponujemy w rozgrywce jest różna w zależności od ilości graczy. Na przykład w rozgrywce 2-osobowej każdy otrzymuje po 45 kart voodoo, 4-osobowej po 22 karty, 6 osobowej po 15 kart. Rozgrywka trwa trzy rundy. O ile w przypadku 5 czy 6 osób gra toczy się szybko, o tyle w przypadku 2 lub 3 osób, ilość kart jest spora i trzy rundy niektórym się dłużyły.

voodoo3 voodoo2

Przed rozpoczęciem rozgrywki tasujemy karty, rozdzielamy je pomiędzy graczy, a jedną wykładamy na środek – to tzw. stos voodoo. Z naszych talii dobieramy na rękę po trzy karty. Jednocześnie i jak najszybciej staramy się pozbyć swoich kart. Kartę z ręki możemy odrzucić na stos, gdy spełnia jeden z dwóch warunków:

  1. Karta posiada symbol i kolor, których brakuje na karcie na wierzchu stosu voodoo.
  2. Karta nie posiada symbolu i koloru, których brakuje na karcie na wierzchu stosu voodoo.

Teraz to do niej staramy się znaleźć pasującą kartę. Osoba, która odrzuciła kartę, dobiera nową ze swojej talii. W dowolnym momencie można wymienić karty trzymane w ręku, odkładając je na spód swojej talii i dobierając nowe. Runda kończy się gdy któryś z graczy weźmie ostatnią kartę ze swojej talii. Za każdą kartę, która nam pozostała w ręku lub w talii otrzymujemy jeden punkt karny. Wygrywa osoba, która po trzech rundach będzie miała ich najmniej.

voodoo5 voodoo1

Co mi się podoba w tej grze? Na pewno to, że sprawdzi się zarówno w młodszym, jak i w starszym gronie. Zasady są banalnie proste: przede wszystkim ćwiczymy naszą spostrzegawczość. Przy okazji nie ma ryzyka „okaleczenia”, jak chociażby przy Jungle Speed. Może to być też świetna alternatywa dla Dobble. Nie szukamy wspólnych symboli, ale szukamy tego, czego brakuje.

A co mi się nie podoba? Rozgrywka odrobinę się dłuży, szczególnie przy mniejszej liczbie graczy. Otrzymujemy sporo kart, a poza tym rozgrywka trwa trzy rundy. Niektórzy gracze woleli rozegrać tylko jedną rundę i uznać, że wygrywa osoba, która weźmie ostatnią kartę ze swojej talii. Oczywiście im więcej osób, tym szybciej pozbywamy się kart i gra jest bardziej emocjonująca. Drugi minus za to, że na początku często na mylą się zamieszczone symbole, szczególnie pióropusz z maską. Niektórym osobom przeszkadzało również to, że karty są dwustronne i można przez to oszukiwać oglądając dwie strony.

To jednak takie tylko trzy bardzo małe minusy. Jeżeli lubicie gry na spostrzegawczość to Voodoo koniecznie powinno powiększyć Waszą kolekcję.

Grę przekazało wydawnictwo FOXGAMES. Dziękujemy!

foxgames

  • WYKONANIE 4/5

    Pudełko małe, praktyczne i dobrej jakości. Kolorowe grafiki estetycznie prezentują się na czarnym tle. Niektóre karty mają po licznych rozgrywkach przetarcia na krawędziach. Bardzo dobrze, że karty nie są gładkie i nie gną się tak szybko.

  • TRUDNOŚĆ 2,5/5

    Gra sprawdzi się zarówno w młodszym, jak i w starszym gronie. Zasady są banalnie proste: przede wszystkim ćwiczymy naszą spostrzegawczość.

  • OCENA 4/5

    Jeżeli lubicie gry na spostrzegawczość to Voodoo koniecznie powinno powiększyć Waszą kolekcję.

 

 

Sons of Anarchy: Men of Mayhem – wideorecenzja

Wydawnictwo Gale Force Nine ma u mnie bardzo duży kredyt zaufania po Spartacusie i Firefly. Dlatego do Sons of Anarchy podchodziłem z dużymi nadziejami, nawet pomimo tego iż nie oglądałem serialu. Czy i tym razem GF9 mnie nie zawiodło? Zobaczcie sami. Czytaj dalej

Ucieczka: Świątynia Zagłady – wideorecenzja

Kolejna recenzja wideo, jaką nakręciłem jest swego rodzaju eksperymentem. Eksperymentem, który jest jednak dość mocno powiązany z recenzowaną grą. Zresztą zobaczcie sami. Przy okazji, dajcie znać, czy miało to ręce i nogi.

Czytaj dalej