Pandemic: Lekarstwo – wideorecenzja
Pierwszym materiałem we wrześniu jest wideorecenzja kolejnej gry będącej kościaną wersją uznanego planszowego tytułu. Oto Pandemic: Lekarstwo.
Pierwszym materiałem we wrześniu jest wideorecenzja kolejnej gry będącej kościaną wersją uznanego planszowego tytułu. Oto Pandemic: Lekarstwo.
Terra Mystica to jedna z moich ulubionych gier planszowych, między innymi ze względu na dużą ilość decyzji do podjęcia. A co jeżeli tych wyborów może być jeszcze więcej?
Stefan Feld w Gradaniu po raz kolejny. Tym razem biegać będziemy po podwodnej stacji badawczej, a przynajmniej taki motyw gry chce nam wmówić ilustracja na pudełku. Ile w nowej grze Pana Sztefana klimatu a ile abstrakcyjnej mechaniki i zbierania drobnych punktów w każdy możliwy sposób? Wystarczy kliknąć i posłuchać żeby się przekonać.
Michael Rieneck to autor, który w świecie planszówkowym ma już wyrobione nazwisko – Filary Ziemi, Świat bez końca, Cuba czy Santiago de Cuba to duże tytuły, których się nie powstydzi. Ten sam autor zaprojektował również małą grę karcianą, która od niedawna podbija serca polskich graczy. Na szczęście nie w wersji, którą wymyślił kilka lat temu, ale w wersji wzbogaconej i wizualnie, i mechanicznie. Czytaj dalej
Dziś nietypowo, bo podzieliłem materiał o Wojownikach Podziemi na dwa wpisy. Pierwszy to po prostu wideorecenzja tej zręcznościowej gry z kostkami w roli głównej.
„Malując drzewa i trawy, umieszczaj gałęzie, liście i kwiaty tylko tam, gdzie są one absolutnie niezbędne” – tę zasadę lekkości wg Tosa Mitsuoki z końca XVII wieku odkryłam niedawno w oprawie graficznej ciekawej gry karcianej Kigi aka Bonsai. Jest to gra amerykańskiego projektanta, która całkiem niedawno podbiła serca niemieckiego portalu crowdfundingowego. Według słów wydawcy, Kudu Games, ma również pojawić się na polskim portalu wspieram.to. I to niebawem. Czytaj dalej
Na wstępie witam serdecznie wszystkich czytelników i recenzentów ZnadPlanszy. Nazywam się Piotrek (dla znajomych Piechu) i od dzisiaj będę zamęczać Was filmikami z rozgrywkami solo, jak również recenzjami gier które wpadną mi ręce. Cieszę się że dołączyłem do tak mocnej ekipy recenzentów, powinienem teraz porównać platformę ZP do FC Barcelony, ale to Juventus jest najlepszy… 😉
Nie każdy maniak gier euro lubi gry strategiczne/fantasy. Nie każdy maniak gier strategicznych/fantasy lubi gry euro. Ale każdy polubi grę Hyperborea, czyli bardzo fajne, strategiczne euro w klimacie fantasy.
Nazwą mankala określa się całą rodzinę gier pochodzących z Czarnego Lądu. Warto się nią zainteresować, bo poza ciekawą historią, egzotycznym pochodzeniem i całkiem niegłupią rozgrywką mechanizm mankali spotkamy w niektórych współczesnych planszówkach. Oware jest najbardziej znanym wariantem mankali. Wiele odmian tej gry rozgrywanych było w Zachodniej Afryce, a wraz z niewolnikami dotarła też do regionu Karaibów. Inne nazwy pod którymi ukrywa się Oware to: Wari, Warri, Woro, Awele, Ayo, Ayoayo, Kboo lub Kale. Czytaj dalej
Recenzujemy zwycięzcę tegorocznego Kennerspiel des Jahres. Czy trzeba dodawać coś więcej?
Wszechświat umiera. Co można z tym zrobić? Można znaleźć coś, co mu pomoże, albo przyspieszy agonię. O tym właśnie jest gra zatytułowana Chaosmos.
W dzisiejszym odcinku Setki na trzech sięgamy po żelazną klasykę gier typu area control / majority. Czy po latach przestawianie króla po planszy i wrzucanie drewna do prowincji sprawia frajdę? Zapraszamy do słuchania.
Przebiegłe wielbłądy to gra prosta, przyjemna, emocjonująca i łącząca pokolenia. To fantastyczna gra rodzinno-imprezowa, w której już od dłuższego czasu jesteśmy zauroczeni. Na urlopie, w większym gronie, spełniła swe zadanie. Jest skrojona na miarę i nic jej więcej nie trzeba. Przynajmniej tak myślałam, dopóki nie zagrałam w jej rozszerzenie – Superpuchar. Czytaj dalej
Lembitu, to bardzo ciekawa gra historyczna. Ciekawa z dwóch względów. Po pierwsze z uwagi na kraj, którego dotyczy, a po drugie z uwagi na zastosowane rozwiązania.
Szeroko pojęta kooperacja stanowi dziś jeden z najpopularniejszych typów gier planszowych. Przykładem są kolejne projekty ufundowane dzięki Kickstarterowi, nowe wersje uznanych tytułów, jak – recenzowany w zeszłym tygodniu – kościany Pandemic oraz wznowienia gier nieco starszych, które – na fali aktualnej fascynacji planszówkową współpracą – mogą na nowo zabłysnąć.
Space Alert wpisuje się w ostatnią z wymienionych grup, gdyż wydany w roku 2008, lecz pozbawiony rodzimej edycji, w naszym kraju nigdy nie wyszedł poza grupę najwierniejszych fanów. Na szczęście wydawnictwo Rebel.pl postanowiło wznowić szalony program wypadów w odległe rubieże kosmosu i to właśnie dzięki niemu zabieramy Was w testowy lot pod dowództwem kapitana Vlaady Chvátila.
Czytaj dalej
Z czym kojarzy się nazwa Herosi? Oczywiście z legendarną grą Heroes of Might and Magic. A czy narzucające się nawiązanie jest słuszne? Mamy tutaj dwóch herosów, którzy kontrolują armie stworów fantasy, więc klimatycznie rzeczywiście można to porównać. Jednak angielski tytuł na BGG nie jest łatwo znaleźć, bo zajmuje dopiero 44. miejsce na liście gier po wpisaniu hasła „Heroes”. Przyznam, że z rozczarowaniem przyjąłem zmianę nazwy prototypu, czyli „Pojedynek Magów”, bo uważam, że ta nie zginęła by w tłumie. W bazie BGG istnieje tylko jedna gra o tytule „Duel of Mages” (a gier z Heroes w nazwie jest 311), a do tego jeszcze mogłaby zachęcić amerykańskiego odbiorcę nawiązaniem do bardzo popularnego w USA Duel of Ages.
Są takie dni, kiedy po prostu chciałoby się być dla kogoś podłym. Całe szczęście nie trzeba wylewać swoich negatywnych emocji w prawdziwym życiu, bo na pomoc chętnie ruszają gry wszelakie, często paskudne i bezwzględne bardziej niż na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać. I własnie o takiej grze będziemy dzisiaj w odcinku rozmawiać. Spodobała nam się na tyle, że nasze logo znalazło się nawet na jej pudełku. Jak to się stało? Wystarczy posłuchać.
Jedną z pierwszych moich nowoczesnych planszówek była gra Scotland Yard. Gra, w której 1 z graczy wcielał się w postać Mr. X, uciekającego przed detektywami. Akcja toczyła się w Londynie, gracze poruszali się po planszy z narysowaną mapą miasta, a sama gra trzymała w napięciu do samego końca. Świetny tytuł i do dziś mam go w kolekcji. To dobre wspomnienie przyciągnęło mnie jak magnes do gry dla dzieci ROAR! – Łap potwora. Do gry, w której ktoś ucieka, ktoś goni, a akcja dzieje się w mieście przedstawionym w postaci mapy.
Kto ma dzieciaki ten doskonale wie jak potrafią być kreatywne. Ich pomysłowość często wychodzi poza ramy naszego dorosłego postrzegania świata. Poza te ramy wyszła również oprawa graficzna najnowszej gry wydawnictwa Trefl – Zwierzaki cudaki. Wyobrażacie sobie tułów słonia z głową żyrafy, albo głowę krokodyla z tułowiem goryla? Takich przedziwnych kombinacji 5 zwierząt dostajemy dość sporo w tej grze. Czytaj dalej