Trzy Razy Gry
Wraz z Rafałem z Po Prostu Planszówki oraz Pawłem z Gram Tadam tworzymy miniserię Trzy Razy Gry. Są to topki o bardzo zróżnicowanej tematyce. Pierwsze trzy odcinki latają już w sieci. Widzieliście? Jeśli nie, to zapraszamy!
Wraz z Rafałem z Po Prostu Planszówki oraz Pawłem z Gram Tadam tworzymy miniserię Trzy Razy Gry. Są to topki o bardzo zróżnicowanej tematyce. Pierwsze trzy odcinki latają już w sieci. Widzieliście? Jeśli nie, to zapraszamy!
Przy planszówkach są sytuacje, których nie lubię. Jedna z nich:
Ja: zagraj w Paryż miasto świateł, dwuosobówka, ładna, na pół godzinki.
Bartek: jestem kiepski w układankach, znasz grę, będziesz mieć przewagę, ale dobra, niech będzie.
Ja: przegrywam jednym punktem.
Bywa, że jesteśmy niesamowicie nakręceni na jakąś grę. Musimy ją mieć, musimy w nią zagrać, bo wydaje nam się, że to dla nas gra idealna. A kiedy przychodzi moment, gdy siadamy do gry, okazuje się, że nie jest aż tak różowo. Ja też tak miałem, wiele razy. Ale wybrałem spośród nich Top 10 gier, na których się rozczarowałem.
13 lat! Tyle minęło od premiery Race for The Galaxy! Szmat czasu. Mój syn jest w podobnym wieku, tylko w przeciwieństwie do kultowej gry Thomasa Lehmanna po nim niestety łatwiej dostrzec upływ czasu. RftG w bezprecedensowy sposób oparła się nieuchronnemu biegowi rzeczy. Nie starzeje się, nie traci na wartości i po latach sprawia wrażenie równie brzydkiej, jak w dniu wydania. Nie bez powodu przez wielu uważana za najlepszą karciankę ever! Doczekała się kilku dodatków i trzech reinkarnacji. Pierwszą był Roll (2014), kościana wariacja Race’a. Ładne wydanie, customowe kości i odpowiedni hype sprawiły, że stał się modny i pożądany. Bardziej przystępny, ładniejszy, ale subiektywnie gorszy od pierwowzoru. Podobnie jak wydany niedługo później Jump Drive (2017), który z założenia miał być prostszą wersja Race’a, okazał się jednak zbyt prosty i powtarzalny. Trzecim i na razie ostatnim wcieleniem jest New Frontiers, niedawno wydana w polskiej wersji językowej za sprawą wydawnictwa Portal Games. To właśnie tej grze poświęcimy dzisiejszą recenzję. Sprawdźmy jak sobie radzi na tle pozostałych wariacji i czy dorównała kultowemu Race for The Galaxy!
Terrors of London to deckbuilder bez udziwnień. Przyjemny dla oka, prosty i szybki. Wraz z podstawką ukażą się również dwa dodatki. Czy warto nabyć obydwa, czy może lepiej odpuścić?
W kolejnym odcinku podcastu, nadrabiamy zaległości związane z tytułami FoxGames. Lisy wysłały nam do ogrania dodatek Wielka Pętla: Meteo, książkę z zagadkami Dziennik 29 Przebudzenie, a także pełnoprawną grę planszową autorstwa Martina Wallace’a – Londyn. Wszystkie trzy gry były ważnymi premierami w katalogu wydawniczym Foxa, a teraz możecie dowiedzieć się co o nich sądzimy. Czytaj dalej
Kiedyś interesowałem się świadomym snem. Wyobraź sobie, możesz wyśnić co chcesz, możesz latać, zostać szpiegiem, zwiedzać ulubione miejsca. Projektując pierwszy sen miałem tylko jeden dylemat: blondynka, brunetka czy ruda?
Sny da się projektować odpowiednio ćwicząc umysł. Można też ćwiczyć umysł tworząc sny w grze Pracownia snów. Opowiem najpierw o grze, a potem w sekcji pro, napiszę jak próbowałem śnić świadomie. I co z tego wyszło.
Mini-cyklu o wydawnictwach ciąg dalszy. Kiedyś Lucrum robiło w małych karciankach, teraz zaprzyjaźniło się z wydawnictwem Board & Dice i wyda od czasu do czasu jakąś kobyłę. Intrygujące? Zapraszamy do słuchania.
Wychodzę z założenia, że gry mają bawić, a na samą myśl o grach Lacerdy miałam dreszcze. Ktoś kiedyś zasugerował, żebym spròbowała On Mars. Bałam się wydać tyle kasy w ciemno, ale z pomocą przyszło G2A. Jak nam poszło na marsie?
Czytaj dalejDawno nie składałem żadnych planszówkowych akcesoriów, więc e-Raptor postanowił umilić mi czas podsyłając całą stertę insertów, wież do kości, czy podajników do kart. Poskładałem, potestowałem i nagrałem o tym materiał.
Przygoda w świecie Tolkiena trwa. Ostatnio Rebel wypuścił pierwszy duży dodatek do Podróży przez Śródziemie.
Od 2011 roku, czyli od czasu kiedy zaczęłam pisać o grach planszowych, przez moje ręce przewinęło się wiele gier. Z racji mojej szczodrości setki gier z mojej kolekcji trafiły do przedszkola, szkoły podstawowej i biblioteki w Trzebini, a także do osób prywatnych: przyjaciół, znajomych dzieci i młodzieży, czy też zupełnie mi obcych ludzi. Czytaj dalej
Gry planszowe bywają drogie. Tym bardziej, jeśli zaczniemy kupować do niech dodatki. Zaczynamy od niecałych 200 złotych za podstawkę i nagle suma rośnie bardzo szybko. Pewnie dlatego moi Patroni postanowili sprawdzić jak wygląda Top 10 najdroższych gier w mojej kolekcji. To będzie chyba najbardziej obiektywna topka na moim kanale.
Mieliśmy w domu palmę. Ojciec wyhodował od daktyla. Mieliśmy też kota przybłędę. Kot i tato nie przepadali za sobą, ale mieli wspólną zabawę. Kot rozpędzał się na oparciu kanapy i skakał na palmę, tato wrzeszczał i rwał włosy z głowy.
Wydawnictwo foxgames.pl wydało Najlepszą grę o kotach. Odważny tytuł, przyznam. Czy rzeczywiście najlepsza? Zobaczymy.
Małe gry często są pomijane i wrzucane do recenzji zbiorczych – sama też tak robię. Ale Similo zasługuje na osobny filmik. Prosta, piękna i szybka – sprawdźcie sami.
Jakiś czas temu zaczęłam serię GAME K.O., w której wybieram dwie gry, które mają ze sobą coś wspólnego i ustawiam je w pojedynku. Mówię o ich wykonaniu, atmosferze, mechanice i mankamentach. Dziś zapraszam na ustawkę pomędzy dwoma wersjami gry Undaunted.
Czytaj dalej
Lubię czekać na przesyłkę z grą. Sms z paczkomatu jest jak pierwsza gwiazdka w święta. Można otwierać prezenty ?
Eh… życie! Zaczynamy bez planu, ale za to z głową pełną marzeń. Ponoć każdy jest kowalem własnego losu. Łatwiej powiedzieć, trudniej wykonać. Kiedy dorastamy, następuje szybka i brutalna weryfikacja naszych możliwości. Niektórzy z impetem godnym pędzącego strusia, zderzają się ze ścianą własnego potencjału. Przeszkodą dla innych jest brak motywacji, konsekwencji w dążeniu do celu, odpowiednich koneksji czy zasobów. Nie wspominając już o zwykłych pechowcach, jaki wielu chodzi po świecie. Prawdziwe spełnienie zawodowe i osobiste udaje się nielicznym szczęściarzom. Jednak każdy z nas, niezależnie czy pechowiec, czy farciarz, zapewne nie jeden raz zastanawiał się, co by było, gdyby… za żonę miał modelkę Victoria’s Secret, okrążył świat w 80 dni, podążając tropami Fileasa Foga, czy kupił Świat Dysku Ankh-Morpork, kiedy był jeszcze dostępny w retailowej sprzedaży?
Gdyby tak znaleźć sposób, żeby na nowo, po wielokroć przeżywać swoje życie. Spełniać marzenia, popełniać błędy, czerpać garściami, bez konsekwencji i poczucia nieuchronnego upływu czasu. Zdradzę Wam pewien sekret, to nie tylko możliwe, ale i bardzo proste. Wystarczą niespełna dwie stówki, szybkie zakupy i już można ruszać w pogoni za szczęściem!
W środku pandemii trafiłem do szpitala. Tuż przed operacją zdarzyło mi się zakaszleć. Pielęgniarka spojrzała na mnie bacznie i zapytała:
– Dobrze się pan czuje? Jeśli nie, możemy powtórzyć testy na koronawirusa i przesunąć zabieg.
– Czuję się świetnie – odpowiedziałem szybko. – Nic nie trzeba przesuwać. Następnym razem prędzej się zadławię niż zakaszlę.