Jest klimat, czy go nie ma?
Figurki, figurkami, ale Unmatched: Bitwa Legend stoi masą tematycznych smaczków, powalającą oprawą i niesamowitymi postaciami. Do tego sporą dawką taktyki, strategii oraz szachowania na planszy. Nie jest to wtórna próba przeniesienia formatu znanego z gier bitewnych. Mamy tu do czynienia z niekonwencjonalnym, kreatywnym pomysłem, zapewniającym wysoki poziom rywalizacji oraz wyczuwalny na każdym kroku klimat walki.
↺
Wprowadzenie do zasad.
Każdą partię rozpoczynamy od wyboru liczby graczy, następnie planszy do gry, a na końcu uczestniczący w walce bohaterów i tu istotna uwaga! Gra posiada drużynowy wariant dla 3-4 graczy, który celowo pominę. Sednem rozgrywki jest dla mnie tryb dwuosobowy i to właśnie na nim koncentruje się dzisiejsza recenzja. Po wyborze bohaterów, gracze otrzymują zestaw obowiązkowy, składający się z figurki, znaczników pomocników (najczęściej jeden), licznika punktów zdrowia oraz unikalnej, frakcyjnej talii kart. Dobierają również kartę pomocy zawierającą cechy frakcji, podstawową wartości ruchu oraz sposób walki wskazanych jednostek. Zajmują na planszy początkowe pola startowe, tasują karty i dobierają pięć górnych. W tle speeker woła „let’s get ready to rumble!” i zaczyna się jatka!
Rozgrywka przebiega turowo i kończy z chwilą śmierci jednego z bohaterów. Tura gracza – podobnie do mechaniki – jest prosta i intuicyjna. Składa się z dwóch dowolnych akcji (nawet tych samych), po wykonaniu których, inicjatywa przechodzi na kolejnego gracza. Schemat ten powtarzany jest do chwili osiągnięcia warunku zwycięstwa przez jednego z nich.
Dostępne akcje:
Manewr — dobranie karty, a następnie ruch jednostkami o wartość określoną na karcie frakcji. Wartość tę można zwiększyć na dwa sposoby — zagrywając kartę wsparcia, albo korzystając z umiejętności frakcji,
Fortel — czyli skorzystanie z karty posiadającej natychmiastową zdolność. Karty oznaczone symbolem pioruna są istotnym elementem każdej frakcji,
Atak — akcji tej nie trzeba nikomu tłumaczyć, ale jeszcze do niej powrócimy,
Celem nadrzędnym jest pokonanie bohatera przeciwnika, kluczem do sukcesu optymalizacja i umiejętne zarządzanie kartami. To one są sercem rozgrywki, dzięki nim możemy przycisnąć rywala, zaskoczyć udanym fortelem, a nade wszystko skopać mu… Większość jednostek atakuje w zwarciu, ale są też takie, które posiadają umiejętność ataku dystansowego. Karty w naszym decku mogą, choć nie muszą być przypisane do konkretnej postaci. Wszystkie za wyjątkiem Uniwersalnych, posiadają określoną wartości ataku lub obrony. Te pierwsze, oznaczone specjalnym fioletowym symbolem, mogą służyć w obu celach, ale odbija się to zazwyczaj na ich bazowej wartość siły/obrony.
Duża część kart służących do walki posiada słowa kluczowe — NATYCHMIAST, PODCZAS WALKI, PO WALCE, które decydują o momencie ich działania. Dzięki tym efektom możemy podejść rywala, wykonując niestandardową akcję, zaskakujący ruch, albo podnosząc bazową siłę ataku lub obrony. Zadawać dodatkowe obrażenia, przywoływać jednostki lub skorzystać z unikalnych zdolności bohaterów (np. Sindbad). No dobrze, ale jak w dużym skrócie odbywa się taka Bitwa Legend?
Gracze poruszają jednostkami po niewielkiej planszy stanowiącej pole bitwy, szukając słabego punktu przeciwnika i możliwości skutecznego ataku. Najlepiej takiego, który pozwoli uzyskać taktyczną przewagę, najczęściej zadając stronie przeciwnej — w szczególności bohaterom — dotkliwe obrażenia. Walka przebiega w prosty, intuicyjny sposób. Gracz atakujący wybiera jedną ze swoich postaci, obierając jednocześnie cel lub cele ataku. Następnie zagrywa zakrytą kartę z ręki. Obrońca może (ale nie musi) zagrać kartę obrony, po czym obie są odsłaniane.
Następuje porównanie wartości siły i obrony, często wzmocnione efektami kart lub umiejętności frakcji. Jeśli wartość ataku przewyższy poziom obrony, walkę wygrywa atakujący, zadając obrażenia równe różnicy tych wartości. Gracz, który jest w defensywie, nie zadaje obrażeń, nawet jeśli jego poziom obrony przewyższa siłę przeciwnika. Obrońca wygrywa starcie, jeśli nie otrzymał żadnych obrażeń wynikających z samego ataku (może je otrzymać z innych efektów), ale jego jedyną nagrodą jest duma z dobrze wykonanego zadania. Obrażenia w trakcie walki można zadać przeciwnikowi tylko, jeśli jesteśmy stroną atakującą. Choć mechanika sprawia wrażenie prostej, wymaga od graczy przemyślanych decyzji, rozsądnego zarządzanie zasobami (karty, pomocnicy) oraz strategicznego wyczucia. Karty są najcenniejszym zasobem, bez którego jesteśmy bezbronni niczym dzieci. Ich nadmierne użycie może z kolei prowadzić do wyczerpania decku, a to prosta droga do porażki. Kluczem do sukcesu jest zachowanie balansu i znalezienie odpowiedniego momentu na ataku.
↺
Jeśli lubisz Stare Kości, dołącz do obserwujących mój Fanpage, na którym znajdziesz jeszcze więcej relacji i wrażeń z rozgrywek.