Początek początku

Pewien czas temu siedliśmy we trzech po jakiejś partii. Partia była słaba, potrzebny był więc temat zastępczy – Windziarz zaproponował zrobienie podcastu. Trochę czasu się namyślaliśmy, ostatecznie jednak postanowiliśmy coś nagrać. Bardzo szybko się okazało, że tylko ja podcast rozumiałem jako sam głos, Windziarzowi i Ciuńkowi chodziło bardziej o videocast. Stanęło na tym, że zdecydowaliśmy się połączyć te formy – każda nasza recenzja, tudzież dyskusja o grze, ma mieć, w założeniu, oddzielnie nagrywaną część z pokazaniem planszy i działania gry, a oddzielnie samą część będącą recenzją właściwą.

Czytaj dalej

Polecanek ciąg dalszy – American Rails

Kolejna gra wpadła na radar. Essen za pasem, więc trudno się dziwić, a jeszcze trudniej oprzeć. Znowu parę słów na zasadzie odniesienia się do innej, popularnej planszówki. Widać podświadomie szukam gier, które są podobne do tego co dobre i sprawdzone. O ile w przypadku Nations układ odniesienia, jakim była Cywilizacja, był raczej dla większości dość klarowny i odbierany jednakowo. To tutaj może być większy problem. Grono odbiorców będzie węższe, a porównania bardziej hermetyczne. Czytaj dalej

Konkurs

Uwaga, uwaga! Scheherazade pamięta również o najmłodszych graczach i dla nich przygotowała konkurs. Do wygrania są 4 egz. najnowszych gier z serii „Dobra gra w dobrej cenie”,  sponsorowane przez wydawnictwo Egmont.

Czytaj dalej

Nie ma zbyt złożonych gier…

Dyskutujemy sobie radośnie od kilku dni na temat luźno związany z grami, które warto polecać na start ludziom, których wciągamy w nasze hobby. W ostatnich wpisach Tycjana i Squirrel (tudzież w komentarzach do nich) pojawiło się kilka stwierdzeń, z którymi nie do końca się mogę zgodzić. Ale po kolei…

Czytaj dalej

Make your own kind of gateway

Gra Roku 2013 – głosowanie. Etap I. Zadaniem Wielce Szanownej Kapituły (do której nie do końca wiem czemu mam zaszczyt należeć już trzeci rok z rzędu) jest wytypowanie gier, które przejdą do Etapu II. Zadanie o tyle nieproste, że przy okazji wskazywania tytułów muszę zabawić się w planszówkowego Kopciuszka i wybrane tytuły podzielić na dwie grupy. Te co powalczą o tytuł Gry Roku i te od Zaawansowanej Gry Roku.

Czytaj dalej

Grafika w planszówkach – hity i pudła

Nie wiem, jak Wy, ale ja bardzo często planszówkę kupuję oczami… i to mimo tego, że generalnie jestem maniakiem ciężkich eurosów, w których teoretycznie to mechanika powinna być tym czymś, co przyciąga do gry. Tu muszę się przyznać do pewnej słabości – pewnie nie kupię gry ze świetną mechaniką, jeżeli ta gra źle wygląda. Z drugiej strony jest duże ryzyko, że dam się nabrać na ogólnie kiepską grę, jeżeli tylko wygląda ładnie.

Potem jednak w grę trzeba zagrać i w tak zwanym praniu wychodzą różne rzeczy. Może się okazać, że przepięknie ilustrowana gra pójdzie od razu na półkę po pierwszej rozgrywce, a brzydkie kaczątko może się okazać tytułem, który ląduje na stole co tydzień. W tym wpisie chcę Wam opowiedzieć o kilku takich przypadkach (zarówno pozytywnych, jak i nie). Ostrzegam z góry – z samej natury tego o czym rozmawiamy – gusta i guściki – cały ten wpis jest bardzo mocno subiektywny 🙂

Czytaj dalej

Modell Hobby Spiel – Lipsk cz.2

Czwarty dzień targów Modell Hobby Spiel za nami. Nogi bolą od chodzenia. Portfel jest znacznie lżejszy, a torba cięższa.

Dziś napiszę o laureatach prestiżowej nagrody GRAF LUDO 2013. Zwycięzcę poznaliśmy podczas targów w Lipsku. W kategorii najlepszej grafiki do gry familijnej nagrodzono Legendy krainy Andor. Przypomnę tylko, że autorem grafiki i samej gry jest Michael Menzel. W kategorii najlepszej grafiki do gry dziecięcej wygrał Rolf Vogt za ilustracje do Die verzauberten Rumpelriesen. Dla każdego z nich to już drugie takie wyróżnienie. Menzel zdobył nagrodę GRAF LUDO w 2011 roku za grę Eselsbrücke, a Vogt w 2010 roku za Vampire der Nacht.

W uzasadnieniu Jury czytamy, że Michael Menzel po raz kolejny udowodnił, że świetnie rysuje malownicze krainy. Tym razem nie są to jednak obrazy prawdziwych miejsc, ale od początku do końca wymyślone. Wystarczy rzut oka na okładkę, by przekonać się, że autor włożył w tworzenie grafiki całe serce. Również plansza jest godna podziwu. Widzimy krainę Andor właściwie z lotu ptaka. Sceneria nadaje się nawet na plakat. W dodatku karty, znaczniki i wiele innych szczegółów są funkcjonalne i intuicyjne.

W przypadku drugiego laureata, jury zwraca uwagę na jego kreatywność. Pamiętając grafikę do gry Vampire der Nacht, trudno uwierzyć, że przygotował ją też do Die verzauberten Rumpelriesen – to dwa różne klimaty. Jurorzy zwracają również uwagę na umiejętność rysowania postaci. Każda z nich jest dopracowana i indywidualna, można powiedzieć, że nawet odrobinę „przerysowana”.

Jeszcze na koniec kilka słów na temat samej nagrody. Była ona przyznawana już po raz piąty. W jury zasiadają eksperci związani z branżą gier planszowych, m.in. dziennikarze oraz  graficy. Laureaci, oprócz prestiżowego tytułu, otrzymują też nagrodę pieniężną w wysokości tysiąca euro.

 

Jest-li kanon, czy go nie ma?

Po moim wcześniejszym wpisie (tutaj) na temat gier dobrych do wciągania innych w planszówki, Tycjan opublikował (tutaj) wpis, z którym nie mogę się w całości zgodzić. Ogólna teza Tycjana (tak, jak ja ją rozumiem) jest taka, że nie ma uniwersalnych gier dobrych do polecania i że wszystko zależy od indywidualnych preferencji, w które trzeba trafić, polecając grę.

Czytaj dalej

Bramy do świata eurosów

Dzisiejszym wpisem chcę upiec dwie pieczenie przy jednym ogniu. Po pierwsze napiszę o pewnym typie gier, co w założeniu przerodzi się w coś w rodzaju mini-cyklu. Po drugie, wezmę na warsztat kolejne określenie zapożyczone z angielskiego do naszego planszówkowego slangu (poprzednie to metagaming i replayability – poszukajcie w postach po tagu „słowniczek”). Tym razem chcę napisać o grach, które sprawdzają się przy przekonywaniu tych dziwnych ludzi, którzy jeszcze w planszówki nie grają, że warto. Zapraszam do lektury wpisu o gateway games.

Czytaj dalej

Modell Hobby Spiel – Lipsk cz.1

Jestem zachwycona! Tak można w skrócie opisać moje wrażenia po pierwszej wizycie na targach Hobby Modell Spiel. O tym, że w Niemczech przygotowuje się targi z wielkim rozmachem przekonałam się już w Essen. W Lipsku zostałam znów zaskoczona. Nie dość, że komunikacja w samym mieście jest świetna, to jeszcze organizacja imprezy zasługuje na pięć gwiazdek.


Targi odbywają się w halach połączonych szklanymi przejściami, co robi naprawdę duże wrażenie. Przed samymi halami wita nas wielki staw, na którym też ścigały się dzisiaj modele motorówek. Jest tam też fontanna i wielka róża. W samych halach wystawienniczych nie ma problemu z zostawieniem kurtek, ponieważ od razu za kasami przechodzimy obok garderoby. Są też, co mnie bardzo zaskoczyło, stanowiska Deutsche Bahn. Bilety więc można kupić na miejscu i potem tylko podjechać tramwajem prosto na dworzec. Ja też tak zrobię przed odjazdem, ponieważ przyjechałam do Lipska pociągiem. Pierwszy raz jestem w tym mieście,  ale bez problemu odnalazłam się. Już na dworcu są bannery informujące o targach i o tramwaju, którym można na nie dojechać. W ciągu dnia jeździ on co kilka minut i ostatnim przystankiem są właśnie hale targowe. Co ważne, jeżeli posiadamy bilet wstępu, za przejazd tramwajem nie płacimy.
To może tyle, jeżeli chodzi o informacje praktyczne. Dziś napiszę trochę o trzech grach, którym poświęciłam w piątek sporo czasu.


Pierwszą  z nich jest Carcassonne: Südsee, czyli nowa wersja kultowej już gry. Wszyscy czekają na Essen, żeby zobaczyć ją z bliska, a jej premiera miała miejsce w Lipsku już teraz . To zarazem zapowiedź kolejnych tytułów z cyklu Carcassone – Around The World. Będą się one pojawiać w ciągu następnych kilku lat. Podobno dopracowywane są już pomysły na dwie kolejne części. W pierwszej akcja toczy się na Morzach Południowowych. Udało mi się dziś przeprowadzić prawie półgodzinny wywiad z autorem tej gry. Klaus-Jürgen Wrede opowiedział mi o pomyśle na nowe wydanie, o dalszych planach, ale też o pracy zawodowej. Co najważniejsze (mam nadzieję, że nie zdradzam żadnej tajemnicy), w przyszłym roku odwiedzi Polskę. Bardzo się cieszę z tego powodu, tym bardziej, że Klaus-Jürgen Wrede okazał się naprawdę miły i  sympatyczny. Mam nadzieję, że zobaczymy się za kilka miesięcy. Pewne jest to, że do domu wracam z nową grą i zawieszką do bagażu w kształcie „ludzika” z  Carcassonne.


Drugą grą, o której dziś wspomnę to Qwixx. Głośno się o niej zrobiło z powodu jej nominacji do tytułu Spiel des Jahres. W Lipsku cieszyła się naprawdę sporym zainteresowaniem. Tym bardziej, że można było w nią zagrać podczas turnieju. W jednym wzięłam udział, niestety nie przeszłam dalej. Jutro jednak spróbuję jeszcze raz swojego szczęścia.


Trzecią grą, którą chyba nawet zakupię, jest gra Klack! Jej autorem jest Haim Shafir, twórca Halli Galii. Warto dodać, ze gra jest też na liście  polecanych tytułów przez kapitułę Spiel des Jahres. Na początku myślałam, że to „agresywna” gra spostrzegawcza, coś na wzór Prawa dżungli. Jednak gdy zagrałam okazało się, że to fajny tytuł, który sprawdzi się szczególnie wśród dzieci i osób początkujących. W grze rzucamy kośćmi. Jedna wskazuje nam symbol, a druga kolor. Musimy jak najszybciej zebrać wszystkie płytki spełniające wskazane kryteria. Na każdej płytce jest po kilka różnych symboli w różnych kolorach.  Każda z nich ma w środku magnes, tak więc zbierając przykładamy jedna płytkę do drugiej i w ten sposób tworzymy wieżę. Bardzo fajny pomysł na grę imprezową.


Kolejne wrażenia z targów – w następnych artykułach.

Kilka zdjęć na profilu Zgranych na Facebooku:

https://www.facebook.com/media/set/?set=a.166785996860099.1073741835.102136113325088&type=1

Gra jak życie, czyli o fabule w CV

Odkąd zajmuję się planszówkami zawsze powtarzam, że gry trzeba projektować zaczynając od tematu. Szukając mechanik, które najlepiej go oddają i pozwolą graczom poczuć temat na własnej skórze. CV jest tak naprawdę pierwszą moja grą, przy której mogę powiedzieć że w pełni zrealizowałem ten postulat. CV to najbardziej fabularna gra planszowa jaką znam!

Z tym projektowaniem od tematu do mechaniki, a nie na odwrót bywa różnie. Przyznaję że sam czasem idę na skróty i wybieram mechanikę, która po prostu dobrze działa, a nie tę która jest najbardziej tematyczna. Jednak gdy półtorej roku temu zaczynałem projektować CV najważniejsze założenie projektu brzmiało: to ma być gra o życiu, która pozwoli graczom poczuć jakby wcielali się w skórę innego człowieka! Wszystkie moje późniejsze decyzje projektowe podejmowałem biorąc pod uwagę to właśnie założenie.

Tak więc mamy grę o życiu która składa się z niemal 90 kart. Każda z kart w tej grze ma unikalne działanie i ilustrację! Każda opowiada o jakimś życiowym zdarzeniu które wpływa na inne i zwiększa, lub zmniejsza możliwości graczy.

 

W dzieciństwie zagrałeś kartę: „Pierwsza miłość”? Bardzo możliwe że pozwoli ci ona pozyskać kartę: „Dziecko”! To się zdarza. Może jednak będzie to karta: „Małżeństwo”.  Nie wiadomo. Jeśli jednak w Twoim CV pojawiła się karta „Dziecko” będzie to miało konsekwencje. Co rundę „Dziecko” da Ci jeden symbol relacji, i trochę szczęścia, ale wymaga jednego symbolu pieniędzy! Wychowanie dzieci to kupa radości ale po prostu kosztuje sporo kasy! Czy jest na sali jakiś rodzic który się nie zgodzi, że to bardzo życiowa karta?

dziecko

W każdej grze znajdują się zwykle karty ułatwiające pozyskiwanie innych kart. Gracze nazywają je czasem „silnikowymi” bo napędzają rozgrywkę i pozwalają rozwinąć skrzydła w kolejnych rundach. Nie inaczej jest w CV. Mamy kartę; „ Trening fitness” który sprawia że później łatwiej wchodzisz w relacje (płacisz jeden symbol mniej za karty relacji). Tak, to niestety prawda – seksownym ludziom jest w życiu łatwiej! Mamy też kartę wiedzy „Studia MBA”, trzeba na nie wydać trochę kasy, ale dzięki nim będzie łatwiej zdobywać karty pracy.

treningmba

W życiu spotyka nas też szczęście i pech. Gdy na kostkach wyrzucimy trzy symbole farta możemy zdobyć dowolną kartę, nie ponosząc jej kosztu! Kto z nas nie dostał czegoś w życiu fartem, choć mu się nie należało!

Z drugiej strony w życiu czasem spotyka nas pech! Za trzy symbole pecha musimy odrzucić ze swojego CV dowolną kartę. Mamy jednak ten znakomity rodzaj wyboru czy zostaniemy okradzeni (stracimy kartę majątku), odejdzie od nas żona (karta relacji), czy też doznamy uszczerbku na zdrowiu (karta zdrowia).

Wyrzucone na kostkach symbole pecha są zamrożone i nie można ich przerzucać, tak więc im bardziej w życiu kombinujemy i staramy się uzyskać określony układ tym bardziej kusimy los! Na szczęście są sposoby na radzenie sobie z nieszczęściem w życiu! Karta „Psychoterapia” pozwala przerzucać symbole pecha, które normalnie są zamrożone (terapia pomaga radzić sobie z nieszczęściem w życiu) Możemy też np. odbyć „Podróż dookoła świata” – to doświadczenie pozwoli nam przetransformować trudne doświadczenie i zamienić jeden symbol pecha na inny.

psycho

Są w końcu karty które dają wielkie korzyści w jednej dziedzinie, ale sprawiają że zaniedbujemy inne i coś nam też odbierają. Często jest to praca, która jak wiemy wymaga wyrzeczeń! Karta pracy z talii młodość „Praca w korporacji taty” daje mnóóóóóstwo pieniędzy, ale również jeden symbol pecha (czyż praca u własnego taty nie jest nieco dołująca?). „Kierownicze stanowisko” to również dobre zarobki i zdobywanie wiedzy ale uszczerbek w relacjach – czy chodzi o zazdrość współpracowników czy zaniedbaną rodzinę? Nie wiem.

prackier

Te kilka kart to tylko mały wycinek przeróżnych życiowych sytuacji które mogą się zapisać w naszym CV. W każdej partii w inny sposób, tworząc unikatowy układ kart – naszą życiową historię. Co więcej całe to fabularne bogactwo tworzy spójny mechanizm gry – ze zbalansowanymi różnorodnymi strategiami i otwartym systemem punktacji, który pozwala przeżywać życie na różne sposoby i osiągać sukces niezależnie od stylu życia jaki wybierzemy.

A przy stole, niezależnie od tego czy grają akurat całkowici nowicjusze, rodzina, czy zaawansowani gracze, zawsze roi się od żartów, historii i komentarzy na temat coraz to nowych i niezwykle życiowych połączeń kart. Takie jest właśnie CV. Zapraszam Was serdecznie do napisania historii swojego życia na nowo i zagrania w tę grę! Ja i sztab innych ludzi włożył w jej powstanie ponad rok pracy i choć zdaję sobie sprawę że na pewno nie spodoba się każdemu mogę z całym przekonaniem powiedzieć, że to najbardziej fabularna gra planszowa w jaką grałem w swoim życiu!

Uważajmy, gdzie tniemy…

Dzisiaj będzie cokolwiek poważniej, niż zwykle. Chciałbym zwrócić Waszą uwagę na rzecz, do której wszyscy chyba zdążyli się już przyzwyczaić… a szkoda. Chodzi o sprzedaż planszówek przez wydawnictwa na różnego rodzaju imprezach, typu konwenty, targi, itp. Ba, nie tyle o sprzedaż jako taką, ale o ceny, po jakich te gry są na imprezach sprzedawane.

Czytaj dalej

Crowdfunding Planszówki na przykładzie Board&Dice i serwisu wspieram.to cz.1

Witamy serdecznie. To jest nasz pierwszy wpis więc wypadałoby się przywitać 🙂

Filip Głowacz i Irek Huszcza

Jesteśmy autorami planszówki Piwne Imperium, w której gracze wcielają się w właścicieli własnych browarów, w których warzą i sprzedają piwa. Na łamach tego blogu będziemy dzielić się z wami naszą przygodą z tworzeniem tej planszówki – od szkicu po produkcje. Ponieważ pierwsze wydanie nie idzie przez wydawnictwo musimy sami zmierzyć się z ciężkim etapem jakim jest przygotowanie pod produkcje (na szczęście otrzymaliśmy tutaj dużo wsparcia merytorycznego). Ale o tym już niedługo. W tym wpisie chcemy opisać jak wyglądało przygotowanie się do umieszczenia naszej planszówki na wspieram.to oraz pierwsze dnie po odpaleniu kampanii.

Umieszczenie swojego projektu na takim serwisie to więcej pracy niż nam się z początku wydawało. To co trzeba zrobić:

– Przygotować opis projektu, który będzie widoczny po wejściu na stronę

– Opracować filmik, nakręcić i zmontować

– Opracować progi wsparcia (jakie kwoty, jakie prezenty, jak to wszystko potem zgrać)

– Przygotować pomysł jak to będziemy promować bo bez tego Twój odbiorca nawet nie będzie wiedział, że ma Cie tam szukać.

Oraz o tym co trzeba robić po starcie – otrzymywać kontakt z wspierającymi, wspólnie rozmawiać, dyskutować 🙂

W tym wpisie skoncentrujemy się na opisie 🙂 (ponieważ każdy z wcześniej wymienionych punktów jest obszerny i chcielibyśmy zawrzeć tam parę bardzo warznych wskazówek będziemy koncentrować waszą uwagę w częściach 🙂 ).

My podzieliliśmy go na parę głównych tematów:

1) „O projekcie”

Wstęp skąd ten projekt, dlaczego pomysł i po co tu jesteśmy. Taki skrót jak w wiadomościach przed puszczeniem pełnego materiału aby zachęcić do dalszego czytania.

2) „Jak wygląda gra”

Najważniejszy element po którym ludzie podejmą decyzję czy warto nas wspierać. My zawarliśmy tam skrócony opis gameplayea oraz co zawiera opakowanie (w formie graficznej prezentacji jego elementów). To wszystko wymieszać trzeba z różnymi zdjęciami gry. Zawsze bierz ze sobą na rozgrywki testowe naładowany telefon i rób zdjęcia bo nigdy nie wiadomo kiedy się przydadzą, a do takiego opisu projektu są idealne ponieważ nic tak nie przekonuje człowieka jak widok innych ludzi grających w naszą grę :).

3) „Co do tej pory zrobiliśmy”

Bardzo chcieliśmy pokazać kawał pracy jaką wykonaliśmy przygotowując tę grę aby pokazać, że nie jest to projekt , który dopiero raczkuje i „coś tam” zrobiliśmy. Warto pochwalić się „osiągnięciami” bo wspierający musi widzieć nasze zaangażowanie.

4) „Recenzje”

Podczas trasy otwartych testów udało nam się zainteresować naszą grą wiele ciekawych blogerów, którzy postanowili przyjść i przetestować grę. Z jednej strony bardzo się cieszyliśmy jak dowiadywaliśmy się podczas rozmów, że jest to bloger piwny czy planszówkowy. Z drugiej strony bardzo się obawialiśmy bo od ewentualnych recenzji/opinii jakie pojawią się w sieci może zależeć losy naszej planszówki. Mieliśmy gorąco obserwując czy jakieś wpisy się pojawią praktycznie po każdym wyjeździe. Dzięki zainteresowaniu testami jakie udało nam się stworzyć na Facebooku pozyskaliśmy wpisy jakimi mogliśmy się w tym miejscu pochwalić.

Recenzje bardzo fajnie pozwoliły pokazać sceptykom, że nie kupują kota w worku (jak czytaliśmy w pewnych miejscach) – szybkie podlinkowanie do tego miejsca w opisie zamykało usta i jeszcze pokazywało iż komentujący najwyraźniej nie zapoznał się z opisem, a już hejtuje.

5) „Jakie są nasze plany”

Warto pokazać swoją wizję i plany odnośnie gry. U nas było to przygotowanie gry pod produkcje, wyjazd na Essen by pokazać grę światu, przygotowanie dodatku i wydanie gry. Wspierający musi wiedzieć, że tworzenie tej gry to nie jest nasza forma na zabicie swojego wolnego czasu i nie wiadomo co potem będzie się działo z projekcie. W tym przypadku wspierający jest troszkę jak inwestor który inwestuje w nas zaufanie i swoje pieniądze i chce widzieć w nas siłę, która będzie rozwijać grę.

Pozostaje jeszcze „O Twórcach”…no…tutaj trzeba pokazać że jesteśmy ludźmi zbudowanymi z pasji do tego co robimy – nie żadne bio, gdzie pracowaliśmy, co robimy obecnie ble ble…wspierający musi zobaczyć w nas pasjonatów i ludzi, którzy w to co robią wkładają serce.

Na koniec: w opisie warto wstawić między treści możliwie jak najwięcej zdjęć, grafiki (z prac nad grą, testów, prototypu, prac nad prototypem) oczywiście nie zaburzając przejrzystości informacji by przeczytanie jednego punktu nie wymagało 5 minutowego scrollowania :).

W ten sposób opracowaliśmy nasz opis. Miał zawierać takie elementy, które przekonają wspierającego, że warto nam pomóc. Co ważne tekst całego opisu był sprawdzany przez wspieram.to i poprawiany według ich doświadczenia w tego typu opisach (oni już wiedzą jak uwydatnić informacje aby zachęcały czytającego)

Można jeszcze zamieścić na samym dole FAQ wyjaśniający pytania jakie na pewno będą padać gdy ruszymy z kampanią. My musimy tę część zaktualizować bo jest wiele powtarzających się pytań ale na razie nie mieliśmy na to czasu tyle myło i jest zamętu (pozytywnego) 🙂

Zamykamy ten wpis i kolejny temat podejmiemy w następnej części. 🙂

Rozwiązanie konkursu

Dziękuję wszystkim uczestnikom za wzięcie udziału w konkursie.  Otrzymałam od Was 38 maili. Prawidłowe odpowiedzi to:

Czytaj dalej

Planszówki na Narodowym

Wróciłem właśnie z „niewielkiego” konwentu „Planszówki na Narodowym” – jak sama nazwa wskazuje odbywa się (jeszcze przez godzinę) na Stadionie Narodowym w Warszawie. Piszę niewielkiego dlatego, że jest krótki – tylko 8h, natomiast nie dlatego, że jest mały – co to to nie. Konwent odbywa się w przestrzeni biurowej na stadionie (płyta główna była zajęta przez maratończyków) i w kilku naprawdę dużych salach, gracze, rodziny i dzieci mogły pograć w przeróżne gry. Czytaj dalej

Piwne Imperium (kick)startuje :)

O Piwnym Imperium napisałem już tyle, że teraz nie będę się szczególnie rozwodził. Spójrzcie tylko na wpisy w sierpniu 🙂

Teraz jednak czas na ważną informację: Filip i Irek wrzucili projekt gry na wspieram.to, czyli platformę crowdfundingową. Zważywszy na fakt, że w dwa dni chłopcy nabili ponad 160%, to chyba jest nieźle, co? Na pewno może jednak być lepiej, zapraszam więc do klikania:

https://wspieram.to/528-piwne-imperium-gra-planszowa.html

Nowe jest wrogiem dobrego

Czasami bywa tak, że człowiek chciałby zagrać w nową grę. Nowa gra może być nową grą, albo może być grą starą, ale nową w kolekcji. Gdy nowa gra jest nowa, to w zasadzie nie ma problemu, natomiast gdy ta nówka jest starutka – oj, tutaj zaczynają się schody. Ppoż. Bez poręczy. W deszczu pod wiatr.
Chcąc przetestować grę przeważnie trzeba mieć z kim ją przetestować. Na potrzeby wywodu zakładam, że ludzie kupujący planszówki mają znajomych/przyjaciół/niewolników nabytych na różne sposoby nie będące tematyką tego wpisu. Gdy ci znajomi pałają entuzjazmem godnym początkującego giermka – wszystko jest ok. Trafem jednak przeważnie nowy tytuł wywołuje entuzjazm jaki najczęściej widać w autobusach komunikacji miejskiej w poniedziałek o 6:18 rano. Czytaj dalej

Essen tuż tuż – zapraszamy do głosowania na gorące tytuły

Jakie są dwie rzeczy, które uwielbiają fani gier planszowych? Pierwsza to: statystyki, zestawienia, lity top 10, 20 czy 30 najlepszych gier do grania z teściową, teściem i kotem, który wskakuje na stół. Interesuje nas to co jest teraz „najgorętszym” tytułem, co mogą nam polecić znajomi itp. itd. A druga rzecz, którą lubią fani gier planszowych? To nowe gry, nowe instrukcje i nowe mechaniki. A jaki jest najlepszy czas żeby połączyć te dwie rzeczy? Oczywiście zbliżające się targi w Essen.

Czytaj dalej

Nadchodzi nowe – Nations

Cywilizacja poprzez wieki wielką grą jest. Tutaj nie ma co dyskutować. Jeśli ktoś twierdzi inaczej, to nie grał w ogóle lub grał niewystarczająco dużo, żeby do tego dojrzeć. Gra jest brzydka, wydana bez szału, klimat specyficzny, sucha optymalizacja. Optymalizacja, która zasługuje na dychę na BGG.

Gra ta wyznaczyła pewien poziom w dziedzinie gier cywilizacyjnych. Przetarła nowe szlaki, ustanowiła standardy. Nie ma opcji, żeby nowa pozycja z rodziny gier cywilizacyjnych nie została oceniona przez pryzmat TtA. Coś jest podobne, odmienne, gorsze bądź lepsze od Tta. Na tegoroczne Essen, Skandynawowie odpowiedzialni za wydanie Eclipse będą próbowali zmierzyć się z legendą. Czy im się uda doskoczyć do wysoko zawieszonej poprzeczki ? Czytaj dalej

Ognisty Podmuch, czyli wyrachowani strażacy w akcji

Miałem okazję przy okazji ostatniego ŁPGa wypróbować jeden z najnowszych produktów Barda, czyli Ognisty Podmuch. Jest to kooperacyjna gra o gaszeniu pożaru, a w zasadzie o wyciąganiu ludzi z budynku objętego wzmiankowanym pożarem. Oryginał został wydany w USA dwa lata temu pod tytułem „Flash Point: Fire Rescue”. Czytaj dalej