Rialto

Opowiem wam o gliwickiej lidze. Parę lat temu z MDK oddzieliła się grupa graczy, którym przede wszystkim nie odpowiadały godziny funkcjonowania planszowego koła. Ludzie Ci  zaczęli organizować spotkania prywatne w domach i grywać w piątkowe noce.  Tak noce, bowiem spotkania zaczynają się o 20.00, a kończą czasem nad ranem. Na lidze pojawił się ranking i dokumentowanie rozgrywek, pojawiła się punktacja i kwartalne wyłanianie zwycięzcy z wręczeniem statuetki najlepszego gracza sezonu włącznie. Najważniejszy na lidze jest jednak poziom. Od dawna podejrzewam, że niektórzy ligowcy mają w mózgi wbite procesory (które czasem jeszcze troszkę podkręcają), bo możliwości obliczeniowe mają chłopcy imponujące.

Czytaj dalej

Piwne Imperium w Piwotece #3 (mechanika cd)

Chciałem opisać swoje wrażenia po testach Piwnego Imperium. Zaczęło się niewinnie, myślałem, że zmieszczę się w jednym wpisie. Gdzieżby tam. Pisząc drugi wpis poczułem delikatny niepokój, widząc, że i to nie wystarczy. Trzeci musi być ostatnim – zapraszam do lektury. Poprzednie wpisy traktują o ogólnych wrażeniach z gry oraz o podstawowych mechanizmach Piwnego Imperium.

Czytaj dalej

Niespodzianka!

Jutro kończy się największy amerykański konwent związany m.in. z grami planszowymi – Gen Con. Jak zwykle mnóstwo zapowiedzi, nowości i kilka niespodzianek. Najwięcej niespodzianek chyba jak zwykle, przygotowało FFG. Lubię to oczekiwanie i ciekawość – co Fantasy Flight Games pokaże tym razem i chociaż zazwyczaj 90% ich gier mnie nie zainteresuje, to z wypiekami na twarzy śledzę kolejne zapowiedzi…. bo lubię niespodzianki.

Czytaj dalej

Piwne Imperium w Piwotece #2 (mechanika)

Obiecywałem w poprzednim wpisie, że porozbieram trochę na części mechanikę Piwnego Imperium. Czas na dotrzymanie obietnicy. Nie będę tutaj powtarzał ogólnych zasad rozgrywki, polecam w tym celu lekturę części pierwszej. Teraz chciałbym pokazać Wam podstawowe komponenty gry i jak działają mechaniki związane z nimi.

Czytaj dalej

Drzewiej-lepiej-szybciej-teraz

W środowisku planszówkowym najpopularniejszym poglądem jest ten, że hobby warte jest szerzenia. Pojawi się więcej wydawców, większa sprzedaż przełoży się na lepsze ceny, bo wyższy nakład = mniejsze koszty wydania. Nowi ludzie zwiększają możliwość umówienia się na partię, pojawia się coraz więcej imprez i coraz szersza jest świadomość, że gry to nie tylko rzut kostką i dołożenie literki. Wszystko idzie ku lepszemu, budujemy nową, wspaniałą przyszłość. Oczywiście to wszystko albo prawda, albo pożądany postulat. Spoglądający na tagi jednak już pewnie wiedzą, że ja tego tak do końca w ten sposób nie widzę. Czytaj dalej

Posiadam, więc nie mieszczę

Dopadła mnie zaraza zwana przeprowadzką. Przewożenie pudeł odbędzie się wrzesień/październik, niemniej za pakowanie wziąłem się już teraz. Zombiak, żona czyli, zbiera książki, ja natomiast – raczej wiadomo. Kierowany naiwnością nabyłem 17 kartonów do spakowania zbiorów. Po kilku godzinkach jasnym się stało, że to pewnie z 5 razy za mało – kartony zawalają ładny kawałek pokoju, natomiast książki i gry jeszcze nie spakowane zajmują dokładnie tyle samo miejsca ile zajmowały wszystkie razem. Czytaj dalej

Piwne Imperium w Piwotece #1 (wrażenia)

W ostatnią sobotę miałem przyjemność uczestniczyć w otwartych testach Piwnego Imperium, gry o której pisałem już wcześniej w tym wpisie. Chciałem się z Wami niniejszym podzielić wrażeniami z tychże testów. Na początku wydawało mi się, że zmieszczę się w jednym wpisie, ale szybko się okazało, że ściana tekstu byłaby cokolwiek duża, więc wpisy będą dwa. Dzisiejsza notka będzie traktowała o ogólnych zasadach gry i o tym jak to wszystko się klei. Kolejny wpis poświęcę dokładniejszemu opisowi mechaniki gry.

Czytaj dalej

Hansa Teutonica, czyli „Co Ty wiesz o sucharach…”

Zabierałem się za ten wpis już od jakiegoś czasu. Tak konkretnie to od czasu, kiedy w komentarzach do tego wpisu Palmer stwierdził, że dostrzeganie klimatu w Goa (która dla mnie jest bardzo klimatyczna) jest dziwac… eee… moim bardzo indywidualnym odczuciem 🙂 Stwierdziłem wtedy, że koniecznie muszę napisać kiedyś o Hansa Teutonica, która to gra jest bardzo wysoko na mojej liście ulubionych tytułów. Stało się, oto wpis.

Czytaj dalej

Suburbia i jej smaczki

Dzięki uprzejmości wydawnictwa Planszóweczka miałem okazję zagrać w ich debiutancki produkt: Suburbię. Sama gra już na ZnadPlanszy gościła, chociażby na blogu Tycjana, ja natomiast chciałbym wejść w trochę bardziej szczegółowe zależności, na które natkniemy się podczas rozgrywki. Niemniej lektura wpisu Tycjana jak najbardziej wskazana 🙂 Oczywiście napiszę również, co mi się w grze podobało, a co nie. Zapraszam do lektury.

Czytaj dalej

A walonki założyłeś? A gen ci molo harata?

Będąc młodą lek… Tfu, będąc młodym planszówkowiczem najbardziej doceniałem tytuły, przy których nie można było doznać zamrożenia mózgu (tak się brain freeze od zimnych napojów przekłada?) nawet polewając go ciekłym azotem – bo tak ciężko pracował. Teraz jestem starszy i poważniejszy i przemyślenia mam trochę nowsiejsze. Okazją do osiągnięcia po raz kolejny wglądu stała się konieczność (i przyjemność) zrecenzowania gry Avalon: rycerze króla Artura. Czytaj dalej

Mission accomplished!

Dzisiaj na szybko, tylko się pochwalę. Dzięki uprzejmości Rebel.pl miałem okazję zagrać w Ticket to Ride: USA (Rebel niedawno wydał polską edycję). Niniejszym dzień dzisiejszy w mojej planszówkowej działalności przechodzi do historii jako ten dzień, w którym mogę powiedzieć, że zagrałem we wszystkie oficjalne mapy Ticketów jakie wyszły (USA, Europa, Niemcy, Skandynawia, Azja, Azja na pary, Indie, Szwajcaria, Afryka). Wheee 🙂

 

PS. Oczywiście niebawem możecie się spodziewać wpisu na temat mapy USA, jak tylko jeszcze ze dwie partyjki zagram.

Brass na 2 – jest dobrze, ale chyba może być lepiej

Niedawno popełniłem wpis o ciężkich eurosach, pod którym wywiązała się zacięta, zażarta i w ogóle za* dyskusja o tematach przeróżnych. Między innymi o przykładach innych gier z tej półki. Jedną z takich gier jest właśnie Brass, w którego bardzo chciałem zagrać, ale zawsze to odkładałem, bo gra oficjalnie jest na 3 osoby (gram głównie z żoną, więc raczej szukamy tytułów, które chodzą na 2). Komentarze pod tamtym wpisem uświadomiły mnie, że warto spróbować jednak wariantu na dwie osoby. Udało mi się niedawno zagrać w takim składzie i dzielę się wrażeniami.

Czytaj dalej

Kółko i krzyżyk do kwadratu

Lubicie kółko i krzyżyk? Klasyk ponadczasowy – trudno znaleźć kogoś, kto nigdy w nią nie grał. Gra w mojej opinii jest bardzo ważna w growej edukacji. Dla większości osób kółko i krzyżyk to pierwsze spotkanie z grą, która jest “broken” – już dzieci zdają sobie sprawę, że jedynym wynikiem do którego może prowadzić gra jest remis. Współcześni autorzy próbowali sobie radzić z tym problemem i naprawić zabawę. Pojawiło się wiele tytułów, które opierają się na mechanice łączenia pionowych, poziomych i ukośnych zestawów kółek i krzyżyków. Największy sukces osiągnęło Pentago, które małym twistem (dosłownie) zmieniło nudną zabawę w poważną grę. Do tej pory wydawało mi się, że trudno będzie zrobić coś więcej w temacie.  Czytaj dalej

Z Ticketami po świecie #2: Nieuchwytna mandala

Czas na kolejny odcinek przygód z Ticket to Ride. Tym razem opowiem Wam co nieco o mapie Indii. Indie są wydane jako TtR Map Collection #2, razem ze Szwajcarią na drugiej stronie planszy. Swoją drogą Szwajcaria była już wydana wcześniej (bodajże w 2007) jako samodzielna mapa, stąd Ci, którzy wcześniej kupili samą Szwajcarię nieco narzekali. Cóż, ja ten dodatek kupiłem przede wszystkim dla mapy Indii właśnie – póki co jest moim zdecydowanym faworytem. A dlaczego? Zapraszam do lektury…

Czytaj dalej

Tokaido, fillerów król

Miałem ostatnio (w końcu) okazję zagrać w grę, na którą się napalałem od prawie roku. Mowa tutaj o Tokaido, autorstwa Antoine Bauza. O samej grze i jej zasadach możecie przeczytać chociażby na blogu Tycjana, ja się skupię na moich wrażeniach.

Czytaj dalej

Rozwiązanie konkursu

Dziękuję wszystkim uczestnikom za wzięcie udziału w konkursie. Przysłaliście w sumie 109 maili, z czego około 60% stanowiły maile z wszystkim poprawnymi odpowiedziami: Czytaj dalej

Downtime – gdzie leży granica przyzwoitości?

Gram z różnymi osobami – głównie są to znajomi w wieku 20-30 lat. Są ludzie o przeróżnych podejściach do gry i różnym ciśnieniu na zwycięstwo. Styl też ludzie mają różny – jedni grają zachowawczo, dostosowując się do zmiennych warunków partii, inni walą na rympał upierając się na jedną obraną na starcie strategię i jedną konkretną rzecz, którą chcą wymaksować. Są jeszcze inni, którzy wykonują swój ruch w kilka sekund nie zważając na przegraną i licząc na cud podjęcia właściwej decyzji… ale są też ludzie, którzy z kompletnie nieznanych mi powodów potrafią przeciągać swoją kolejkę w nieskończoność.
Mowa tu oczywiście o „myślicielach”, „downtimerach”, „Napoleonkach”, „myśliwych” i innych przeciągaczach.

Oto trzy autentyczne historie, mówiące o trzech różnych osobach. Nazwijmy ich Mr Blond, Mr Pink i Mr Brown…
Czytaj dalej

Dekalog dizajnera, czyli autorze nie odrzucaj się sam

Renesans planszówek, nowi wydawcy, oraz więcej nowości. Wydawać by się mogło że dla autorów gier nadeszły złote czasy. Błąd! Rozwój rynku oznacza że nie wystarczy wydać już gry dobrej, trzeba wydać tę znakomitą aby konkurować z rywalami. W efekcie fajne gry, które kilka lat temu miałyby dużą szansę na wydanie dziś mogą mieć z tym poważne problemy! Czytaj dalej

Innowacje, czyli pudełko pełne paradoksów

Dzisiejszy wpis będzie o grze, w którą bardzo lubię grać (choć teoretycznie nie powinna mi się podobać) i w którą chętnie gra moja Żona, mimo że też teoretycznie tego typu gier nie lubi. Perełka, o której tu mowa, to Innowacje (no, w moim przypadku „Innovation” – mam angielskie wydanie). Jest to dosyć szybka (30-40 minut) karcianka autorstwa Carla Chudyka (to ten od „Glory to Rome”).

Czytaj dalej

Z nowomowy partyjnej? Z góralszczyzny?

[zaznaczam, że moja wiedza opiera się na tekstach PWN z 2010r., może się coś zmieniło]
Czytam sobie zapowiedzi gier – na Facebooku, na forum g-p, na stronach wydawców. Takie hobby. Wydawcy coraz częściej atakują nas nazwami, które nijak się nie bronią w kontekście reguł języka polskiego – każdy jeden wyraz w tytule kreślą wielką literą. Akurat zwiedzam stronę Galakty, więc trochę przykładów z ich dorobku. Świat bez Końca – kto to był ten Koniec? Powinienem wiedzieć, w końcu sama koncepcja usunięcia go ze świata jest tak doniosła, że aż doczekała się własnej gry. Zaginione Miasta? To już poprawniej byłoby Zaginiona Miasta. Descent: Wędrówki w Mroku – mam kumpla Mroka, nie wiedziałem że zrobili grę o jego kolonoskopii. Kiedyś Galakta wydała Podróż do wnętrza Ziemi, ale to były złote czasy języka polskiego, teraz jest inaczej.

Lacerta wydała swego czasu Wysokie Napięcie. Nawet trudno wymyślić złośliwość, tej trudności nie robi nam już Zostań Menedżerem – wystarczy nawiązać do Blood Bowl: Menedżer Drużyny i już wiemy, że chodzi o pana, który się nazywa Menedżer, a na nazwisko ma Drużyny – czemu akurat gra wydana przez Lacertę daje możliwość wcielenia się w bohatera gry wydanej przez Galaktę? Nie wiem, ale może to zapowiedź jakiegoś porozumienia, czy też fuzji. Dosyć nowym tytułem jest Agricola – Chłopi i ich zwierzyniec – tu niby wygląda to poprawniej, ale Zwierzyniec to takie miasto oraz marka piwa – czyli w praktyce znowu stawanie ością w gardle polszczyzny.

Takich przykładów jest pewnie sporo więcej, ale zasada jest jedna – dzieci planszówkomaniaków z pisownią tytułów będą miały problemy.

Dokształcając się przy okazji tego wpisu dowiedziałem, że taka pisownia jest poprawna dla wydawnictw seryjnych – dlatego nie czepiłem się tytułu Dominion – Rozdarte Królestwo 😉