Driving Home For Christmas cz. 4

War is over. Let’s have a nice cup of tea. Jeśli nie wiesz, dlaczego wojna się już skończyła, to przeczytaj to.

To już ostatni odcinek. Dziś Wigilia, więc możemy sobie pofantazjować.

Październik’44. Zagłębie Ruhry zajęte, niemiecki przemysł wojny już nie napędza,  III Rzesza kapituluje pół roku wcześniej, niż miało to miejsce w rzeczywistości. Alianccy żołnierze wracają na Święta do domów… Czytaj dalej

Swish do domu i na drogę

Do tej pory na rodzinne wyjazdy zabieraliśmy nieodmiennie małą, rozgrywaną w czasie rzeczywistym, wymagającą refleksu i szybkiego kojarzenia grę karcianą FlixMix. W tym roku jednak FlixMix zostawał zwykle w domu. Dlaczego? Ponieważ w drodze ewolucji dorobił się poważnego konkurenta – karcianych (zasadniczo) gier Swish, wydanych przez amerykańską firmę ThinkFun. Do tej pory nie zostały oficjalnie wydane w Polsce, można tylko mieć nadzieję, że znajdą się w planach Egmontu na rok 2014. Dlaczego nadzieję? Bo stanowią na tyle ciekawą wariację na temat, że warto się im przynajmniej przyjrzeć. Czytaj dalej

Serpent Stones

Ho, ho, ho – zaśmiał się los, kiedy mu w myślach opowiedzieliśmy plan wrzucenia odcinka dzisiaj rano. Przedświąteczna gorączka okazuje się nie omijać planszowych geeków, stąd opóźnienie liczone w godzinach.

Czytaj dalej

Wesołych Świąt i planszowego Nowego Roku

Święta Bożego Narodzenia to najbardziej planszówkowe święto jakie może sobie wymarzyć każdy gracz. Jest  to czas spędzony wspólnie z rodziną i przyjaciółmi, który aż prosi się, żeby choć część z niego poświęcić na granie. Dodatkowo są prezenty, a nie oszukujmy się, na to czeka każdy z nas. A że prezenty dla planszówkowiczów kojarzą się przeważnie z grami, to jak tu nie kochać świąt? Bliscy, gry i wolny czas – Święta, pragnienie każdego gracza.

Czytaj dalej

Suburbia Inc

Co cała Polska robi we czwartek? Nie wiemy, wiemy natomiast, że w tej Polsce niektórzy mają ochotę posłuchać Gradania ZnadPlanszy – oto więc znowu dostarczamy 🙂
Czytaj dalej

Plansza, która zapoczątkowała grę – pamiętniki projektanta #3

W poprzednich pamiętnikach projektanta pisałem o tym, jak poznałem Piotrka i Wojtka, którzy postanowili wydać grę (#1) i  o tym, jak zaproponowali mi, żebym ją zaprojektował (#2).
Dzisiaj, po sporej przerwie, chcę opisać Wam jak rozpoczął się proces projektowania „Husarii” (tak nazwałem ten projekt na samym początku).

Po rozmowach z chłopakami wiedziałem, że „Husaria” musi być średnio-ciężką grą strategiczną, której partia będzie trwała około 75-90 minut. Było też jasne, że gra ma być ciekawa zarówno dla graczy doświadczonych, jak i dla osób początkujących, a przede wszystkim musi przypaść do gustu wielbicielom gatunku. Na samym początku bardzo trudno było mi sobie wyobrazić jak ostatecznie ma wyglądać gra. Szukałem różnych pomysłów, rozpisywałem sobie w zeszycie mechaniki i czas powoli płynął. Wojtek, którego czasem widywałem w tygodniu ciągle pytał o grę, ale ja nie miałem niczego gotowego.
Pewnego razu Piotrek i Wojtek spotkali się ze mną ponownie i przynieśli planszę. Wydrukowali na grubej tekturze fragment mapy środkowej Europy w dużym rozmiarze z zaznaczeniem granic 4 państw – Polski, Rosji, Szwecji i Imperium Osmańskiego.
Ta plansza zainspirowała mnie do działania. Leżała rozłożona na stole obok mojego biurka i nie pozwalała mi przestać myśleć o „Husarii”. Minęło zaledwie kilka dni i przyszedł pierwszy pomysł na mechanikę kart akcji. Podzieliłem państwa na obszary, zrobiłem karty, wyciągnąłem drewno z mojej szafy elementów do projektów i przygotowałem kości.

Pierwsze testy (jak zwykle) pokazały, że wszystko wymaga sporych poprawek i szlifowania. Z drugiej strony, pomysł na odkrytą pulę kart rozkazów, z której wybierają gracze spodobał się testerom. Talia składała się z rozkazów, które miały podwójne działanie (jedno dla aktywnego gracza, drugie dla pozostałych), co później uprościłem do pojedynczej funkcji każdej karty. Wśród rozkazów były takie, które pozwalały rekrutować różne jednostki, takie które pozwalały na ich ruch, rozkazy rozwoju i budowy twierdzy.
Dobrym pomysłem okazało się być sześć kości wykorzystywanych podczas bitew – 3 kości dla piechoty, 2 dla jazdy i 1 dla artylerii. Liczba kości ogranicza w grze liczbę jednostek, jakie gracz może zgromadzić na jednym polu (w jednej armii). Różne wyniki na kościach sprawiają, że gracz może szacować wynik swojej armii w bitwie, ale bitwy rządzą się swoimi prawami i nie wszystko da się przewidzieć.

Przede wszystkim, testerom spodobało się to, że pomysł był prosty, ale w tym samym momencie strategiczny, dający sporo decyzji. Dokładnie o to mi chodziło, dlatego zabrałem się do dalszej pracy nad grą – powstały karty rozwoju, karty taktyki i rozkazów królewskich. Ale o tym opowiem Wam po Nowym Roku. Wtedy też możecie się spodziewać pierwszych grafik z gry.

Piwne Imperium w naszych rękach

W piatek otrzymaliśmy od producenta owoc naszej ciężkiej pracy. To jest niesamowite uczucie zobaczyć swoją grę, którą tworzyliśmy i wydajemy w oparciu własne siły już w opakowaniu – aż się łezka w oczach zakręciła. Dziękujemy ekipie z Gry na Zamówienie, którzy podjęli się tej trudnej współpracy przy grze, która zawiera aż 4 plansze (z czego trzy duże rozkładane) ponad 200 elementów drewnianych i ponad 100 kartach z czego większość to dwustronne karty przy tak niewielkim nakładzie 500 sztuk podczas, którego było wiele rozmów i załatwiania tak aby było wydrukować tę grę :). Cube’owi dziękujemy za zaufanie, którym nas obdarzyli kupując od nas większość nakładu, wspomaganiu promocji oraz wspólnej organizacji eventu premierowego jaki odbędzie się w poniedziałek (już jutro!). No i oczywiście dziękujemy wszystkim wspierającym bo to za ich sprawą oraz wspieram.to nagłośnili całą akcję związaną z wydaniem naszej gry!

Gra jest już w naszej piwnicy a my za chwilę zabieramy się za pakowanie gier tak aby jak najszybciej dotarły do wspierających. Wczoraj też pierwsza partia poszła do sklepu twojbrowar.pl a w piątek cały pozostały nakład został dostarczony do Cubecp.pl. W oczekiwaniu na grę zapraszamy do obejrzenia naszego filmiku z unbjaksjingu! (yea madierfakier) gry 😉

Driving Home For Christmas cz. 3.

Nie, oczy Was nie mylą.

Na tym zdjęciu naprawdę widać amerykańskiego spadochroniarza, który transportuje zaopatrzenie (dwa tzw. Pakiety A4) na trójkołowym rowerze w trakcie operacji Market – Garden (wrzesień 1944 r.).

Choć, OK, trochę to tak wygląda, jakby w czapce Mikołaja woził prezenty. Ale to na hełmie to nie pompon, tylko osobista apteczka pierwszej pomocy, a taśmy na pakunkach to tak dla bezpieczeństwa i wygody transportu.

Tylko dlaczego nie wiezie tego jeepem, choć w tle widać liczne pojazdy?

Może dlatego, że nie ma w nich paliwa? Jeśli nie wiesz, dlaczego baki pojazdów są już puste, to zerknij tutaj. Czytaj dalej

Ooo, ja chcę jeszcze raz! – Pandemia

Nowości. Masa nowości. Masa tytułów. Mnóstwo pudełek, gier. Dobrych gier. Cały regał dobrych gier. Kiedyś były trzy gry, w które grało się w kółko. Teraz są ich dziesiątki. Na żadną nie ma czasu poświęcać specjalnie dużo uwagi. W Cyklady nie grałem półtora roku, w Resistance rok. Robinsona, czy Basilicę ostatnio ściągałem z półki w lutym. To nie są złe tytuły, to dobre tytuły, bardzo dobre.  Za nic się ich nie pozbędę… ale ciągle jest w co grać. Sporo gier stoi na półce nieogranych. Ciągle nowe tytuły, stała rotacja.
Na każdym naszym spotkaniu jeden tytuł pojawia się na stole raz (filery to wyjątek), po czym wyciągany jest kolejny. Ostatnio jednak sytuacja ta się zmieniła. Po przegranej partyjce wszyscy przy stole – niczym osioł ze Shreka – stwierdzili jednogłośnie: „Ooo, ja chcę jeszcze raz!”.

Ta gra nazywała się PANDEMIA.
Czytaj dalej

Spartacus: A Game of Blood and Treachery

Od poprzedniego Gradania ZnadPlanszy minął ledwie tydzień, a zima zdążyła się zacząć i skończyć. Witamy więc w kolejnym jesiennym (albo pierwszym wiosennym?) odcinku Gradania. Dzisiaj opowiadamy Wam o grze Spartacus – krwawych starciach gladiatorów i jeszcze krwawszych starciach politycznych za kulisami tych walk.

Czytaj dalej

Zrzucam kotwicę u brzegów Puerto Rico

Żyję w Bermudzkim Trójkącie gier. Każdy z jego wierzchołków jest źródłem silnego pola, które z różnym natężeniem krzyczy: Wybierz mnie! Zagraj! Płyń do mnie! Mam coś fajnego! Jednym słowem – przyciąga. I kiedy już przybiję do brzegu znikam na dłuższy czas oddając się uciechom, które kawałek stałego lądu dla mnie ma. Aż do granic zapomnienia. Aż magnetyczna siła przestanie na mnie oddziaływać. I wówczas podnoszę kotwicę i nasłuchuję, który z dwóch pozostałych wierzchołków krzyczy donośniej. Podnoszę żagle, łapię wiatr i gnam tam czym prędzej. Bermudy to gry komputerowe, Floryda to gry fabularne, a Puerto Rico gry planszowe. Czytaj dalej

Revomaze – łamigłówki z najwyższej (cenowej) półki

Mikołaj w tym roku przyjechał z Kanady, choć zakupy zrobił wcześniej w Wielkiej Brytanii. Dlaczego tak? Bo paradoksalnie było najtaniej, co wcale nie oznacza, że tanio. Ale pomijając efekt globalizacji, zasadnicze pytanie brzmi – czy mimo wszystko było warto?

Ile jesteście skłonni zapłacić za łamigłówkę? Większość produkowanych masowo wielozadaniowych układanek plastykowych nie przekracza kwoty 80 PLN, drewniane kończą się na 100 PLN, ekskluzywne mechaniczne wystają trochę powyżej. Uważacie, że to drogo? A gdzie tam! Czytaj dalej

Driving Home For Christmas cz. 2.

Kluczyki do czołgu już w stacyjce, odpalamy i… i nie odpala. Bo nie ma paliwa. Jeśli nie wiesz, gdzie podziało się paliwo, to powinieneś najpierw przeczytać to. Czytaj dalej

Driving Home For Christmas cz. 1.

Na comiesięcznym otwartym spotkaniu Planszowego Opola w Miejskiej Bibliotece Publicznej w Opolu rozegraliśmy kolejną partię w 1944: Monty vs. Patton –  Wyścig do Renu. DarkBogas grał Montym (czerwony, GB), ja Bradleyem (biały, USA), a Krzychu Pattonem (niebieski, USA).

Po rozstawieniu, gracze losują kolejność ruchów dla całej partii. Ja zaczynam. Dobrze, to gra o wyścigu, miło być pierwszym. Czytaj dalej

Poessenowe granie No.3

No dobrze. Essen już dawno za nami. Nowości macie już pewnie wzdłuż i wszerz ograne. Tematycznie na topie są obecnie wszelkiego rodzaju poradniki jak wydać ciężko zarobione pieniądze by w nadchodzące święta u(nie)szczęśliwić grą planszową znajomych/żonę/babcię/psa. Ok. Tylko, że obiecałam jeszcze jeden tekst z serii Poessenowe granie (tu poprzednie części: No.1 i No.2). A obietnice spełniać trzeba.

Czytaj dalej

Update projektu Piwne Imperium

Tym razem postanowiliśmy zrobić mały wpis, w którym zamieszczamy aktualizacje tego co się u nas przez ostatnie dwa tygodnie działo (a ciężko się to śledzi przez wpisy na FB) i jakie mamy plany ponieważ premiera Piwnego Imperium jest już tuż tuż 🙂 1) Otrzymaliśmy długo wyczekiwane customizowane kości jakie znajdą się tylko w pierwszym wydaniu […]

Finish it!

Boże Igrzysko: Dzieje Rzeczypospolitej Szlacheckiej wyprzedała się do końca 2011 r. Nasza pierwsza prawdziwa gra, do tego doceniona przez graczy (no bo nakład się wyprzedał) i środowisko (no bo Gra Roku 2011), więc święto. No i pytanie – co dalej z tytułem, panowie bracia?

Odpowiedź padła szybko, bo w maju 2012 r., gdy niszczyliśmy nasze prototypy. Destrukcja jest zawsze twórcza.  Już „na wyjeździe” Jaro zagadał nas jeszcze z pewną koncepcją mechaniki. Nie minął miesiąc, a Waldek miał już z tego szkic gry, następcy Bożego Igrzyska.

W sierpniu miał już prototyp. Czytaj dalej

Exodus: Proxima Centauri

Witamy ponownie, jest znów czwartkownie 😉 Dzisiaj obiecana recka o mnożeniu w kosmosie, Exodus odwraca znane powiedzenie i robi z niego „mnóż i rządź”. Jest to największa ogrywana przez nas gra na potrzeby Gradania jak do tej pory – stąd dłuższy filmik oraz dodatkowe zdjęcia. Czytaj dalej

Dziennik lekko styranego (acz dumnego) orga

Zaliczam właśnie kolejną, cokolwiek przymusową, przerwę od bloga. Podstawowym powodem jest praca (w moim zawodzie końcówka roku jest dość szalona), jest jednak powód drugi. W ostatni weekend robiliśmy w Łodzi imprezę planszówkową, czyli Łódzki Port Gier – organizacja całości tematu wypięła mnie z normalnego życia na jakiś czas. Przede wszystkim o tym chciałbym kilka słów napisać, zanim jednak do tego dojdę, to drobny disclaimer: jest uzasadnione ryzyko, że z powodów pracowych będę grał blogową przerwę gdzieś tak do połowy stycznia, ale obiecuję wrócić do regularnego męczenia was eurosucharami tak szybko, jak się da. Do rzeczy więc, czyli o ŁPGu słów kilka. Ostrzegam, że post jest cokolwiek luźno napisany, bez jakiejś idei przewodniej – ot, myśli przelane na (e-)papier.

Czytaj dalej

Gringo

Początkowo był plan nagrać Gringo w odcinku składającym się z kilku mniejszych recenzji – w trakcie nagrywania jednak okazało się, że ta gra wyzwala głębsze pokłady przemyśleń i wypełnia cały odcinek 🙂 Czytaj dalej