Piekło Okopów – gateway wargame

Czy piekło okopów to gra wojenna? Z pewnością tak! – powiem ja, co w żadną grę „tru” wojenną nie grałem, a jeśli kiedyś zagram, to chyba tylko w celach poznawczych. Pewnie nie tylko mi ten gatunek kojarzy się z godzi… dniami przy jednej partii, cieniutkimi kartonowymi żetonikami i instrukcjami o poziomie przystępności kodeksu cywilnego. Ale hej! To właśnie stereotypy. Mówiąc tak o czymś o czym nie mam pojęcia stoję zapewne w jednym rzędzie z ludźmi, którzy słysząc, że gram w planszówki mówią: „Aaa, pewnie w Monopoly?  Dziecinada…”

Z drugiej jednak strony czuję się nieco dziwnie czytając dyskusje na BGG o tym, że Memoir ’44 nie jest grą wojenną i to jest właśnie zabawka, a nie prawdziwa gra. Do tych, którzy tak twierdzą Tom Vasel wystosował swego czasu apel:
Jeśli nie będziecie rekrutować nowych graczy do swojego hobby, to doprowadzicie swój gatunek do wyginięcia!

Czytaj dalej

Stawka większa niż życie – gra planszowa

Stawka większa niż życie” jest grą opartą na scenariuszu serialu telewizyjnego, który po raz pierwszy był emitowany na antenie TVP od 10 października 1968 r.  Po 47 latach serial wciąż nie stracił swojej wiernej publiczności. Jako wydawca gier (Inter-gra) opartych na polskich serialach (Alternatywy 4, Zmiennicy) postanowiliśmy zmierzyć się z naszym największym wyzwaniem jak dotychczas.

Czytaj dalej

Rozwiązanie konkursu Ciężarówką Przez Galaktykę

No dobra! Chcecie sprawdzić czy wygraliście? Oglądajcie filmik! A jeśli interesują was cyferki, to możecie po drodze zobaczyć jakie odpowiedzi padały na pytania konkursowe. Co więcej, jeśli chcecie dowiedzieć się jak wam poszło w naszej familiadzie, to na fejsie odpowiadam na pytania o miejsce i liczbę punktów:
www.facebook.com/melanzowniatv

Czytaj dalej

Fluss Piraten

Oglądajcie!

Odbudowa Warszawy 1945-1980: Społeczny fundusz odbudowy Stolicy, czyli Panie daj piątaka

Jak wiecie (a przynajmniej większość z osób, które trafią na ten wpis), kilka dni temu uruchomiliśmy crowdfundingową akcję na Wspieram.to, w której szukamy wsparcia w wydaniu gry planszowej „Odbudowa Warszawy 1945-1980”. Gry niezwykłej na wielu poziomach. Wyjątkowy jest temat, wyjątkowe też to, że po raz pierwszy wydajemy w Fabryce Gier Historycznych tytuł, który jest dziełem autorów (konkretnie Piotra Grzymisławskiego i Łukasza Szopki) do tej pory niezwiązanych z FGH. Jakby było mało, postanowiliśmy dodać do gry specjalną aplikację, pozwalającą na oglądanie budynków pojawiających się w grze w trójwymiarze, przy użyciu Waszych telefonów i tabletów. W ten sposób dokładamy też swoją cegiełkę do gier bez prądu, które wykorzystują nowe technologie. Generalnie bardzo wiele rzeczy jest inaczej niż zwykle. Inna też jest kampania crowdfundingowa i to, co chcemy w ramach tej kampanii zrobić…

Czytaj dalej

Galaxy Trucker: Latest Models – kosmiczny odlot

Ciężarówka? Spoko. Przyczepa? Jeszcze lepiej. Statek niestabilny w czasoprzestrzeni? Ekstra! Gwiazda Śmierci? …
Chyba nikt kto lubi tę szaloną grę nie powie, że nie chciałby zbudować statku w kształcie kuli, z jednym gigantycznym laserem, z milionem niezniszczalnych tarcz, z kapitanem w czarnej masce i tylko z jednym słabym punktem… w który zawsze trafi jakiś przypadkowy meteor…

Chcesz wygrać Galaxy Truckera? Nie wzi(ę/ą)ł(a/e)ś* jeszcze udziału konkursie? To ostatnie chwile. Klikaj.

Czytaj dalej

Świat planszówek wg Wspieram.to: Pan Lodowego Ogrodu (cz. 2)

Od czasu sukcesu Piwnego Imperium minęło ponad 5 miesięcy, co prawda miejsce na tronie nie uległo zmianę, ale o planszówkach prawie zapomnieliśmy – byliśmy wówczas w czasie trwania kampanii gry komputerowej Franko 2, która z hukiem wdzierała się na tron i który zresztą zdobyła osiągając blisko 50 tyś. Pan Lodowego Ogrodu pojawił się nagle, ot tak znikąd.

Czytaj dalej

SHORT(y) #1: Wojna narodów – w biegu poprzez wieki.

Patrząc z perspektywy czasu na własną listę gier „uprzednio posiadanych”, prócz oczywistych zakupowych niewypałów dostrzegam na niej pewne prawidłowości. Są gry wtórne, za proste / trudne, o nieprzystępnym dla znajomych temacie, a także zwyczajnie wymagające zbyt dużych nakładów czasu. Najzwyczajniej świecie im dłużej gramy – tym bardziej klarowne stają się nasze wymagania wobec gier. Weźmy chociażby pierwszy z brzegu klasyk – mekkę gier cywilizacyjnych […]

O głębi gier planszowych

Tym razem na początek ilustracja, która ma zobrazować temat tekstu:

Battles: Bitwa pod Bannockburn

Wiecie już jak gra wyglądała 6 lat temu. Teraz Wam pokażę jak wygląda dzisiaj.

Bitwa pod Bannockburn to legendarne starcie, pewnie dzięki hollywoodzkiej superprodukcji Braveheart.  Film miał premierę w 1995 r., ale po dziś dzień jest jednym z najlepszych eposów o średniowiecznym bohaterze.

Tyle, że teraz gra o średniowiecznej wojskowości musi mieć Bannockburn… zatem i my tę bitwę mamy. Czytaj dalej

Dodatkowa Przyczepa – czyli wyścig wraków + konkurs!

Czy udało wam się dolecieć w całości? Pokonać piratów? Wyprzedzić przeciwników? A może jeszcze do tego sprzedaliście zdobyte towary? Albo, o zgrozo, ubezpieczyliście statek na marne? Jeśli chcecie, aby żadna wymieniona wyżej przykrość nigdy więcej was nie spotkała, to właśnie to powinniście zrobić! Doczepić przyczepę do ciężarówki!

Czytaj dalej

Świat planszówek wg Wspieram.to: Piwne Imperium (cz. 1)

Wiedziałem, że planszówki, mają potencjał, wiedziałem, że wcześniej czy później pojawią się projekty. Nie wiedziałem jednak że staną się one najważniejszą kategorią. To gry PC miały być najważniejszą kategorią „grową”, a nie „jakieś Monopoly”. Inkwizycja, której nikt się nie spodziewał, czyli jak planszówki zawładnęły wspieram.to i jak to się stało, że zapalony gracz komputerowy woli partyjkę przy planszy […]

The Boys are Back in Town

Dawno temu, za górami, za lasami, nad modrą rzeką Odrą, w piastowskim grodzie Opole, do walki stanęli szlachetny Fabius, prowadzący armię Korony i Wielkiego Księstwa, a przeciwnikiem jego był nikczemny Hannibal, dowodzący armią Zakonu… Tak. Jak bym zaczął w ten sposób, to nie odszedłbym daleko od stanu faktycznego, zapisanego w annałach historii. Zresztą, zobaczcie sami: […]

Ciężarówką Przez Galaktykę – konkurs!

Jakże dzisiaj wyglądałby świat planszówek bez starego dobrego Vlaady? A no pewnie wciąż tak jak za czasów Reinera, Wolfganga i Michaela. Ten czeski autor, na nazwisku którego niejeden Amerykanin język sobie połamał, jak wielu jego poprzedników i następców ma swoją specjalizację. I jest to nie lada specjalizacja! Czyli wplecenie klimatu w mechanikę. A może obudowanie klimatu mechaniką? Nie wiem, w którą stronę Vlaada Chvatil projektuje swoje gry, ale wychodzi mu to genialnie. Jak każdy musi czasem zaliczyć wpadkę, ale my zapomnieliśmy już mu tę grę o niezbyt wdzięcznym tytule: „Arena of pieces that form patterns”. Dzisiaj czas, abyśmy przyjrzeli się starszej, można by już chyba powiedzieć – klasycznej grze, czyli Galaxy Trucker, a po polsku – Ciężarówką Przez Galaktykę. Oglądajcie!

Czytaj dalej

Jak grać, wygrać i nie dostać chochlą ?

Nikt nie ukrywa, że w grach planszowych chodzi o to aby wygrać, sprostać zadaniu, osiągnąć cel ustalony przez twórcę danego tytułu. I każdy z grających dąży do tego aby zrobić to jak najlepiej. Zazwyczaj wiąże się to z rywalizacją określaną pojęciem „interakcji” między graczami, a ostatnio coraz częściej wręcz jako „negatywnej interakcji”. Jedni krzykną super ! Będzie jatka, będą emocje, poleje się krew. Może ktoś podenerwowany ekstremalnie ciśnie we współgracza pionkiem nad planszą. Inni uprzejmie przytakną, że to zdrowo trochę się podroczyć, pokazać pazur od czasu do czasu. Ale ja mam z tym pewien problem.

Czytaj dalej

Weekend z przyjemnymi niespodziankami

W ten weekend mieliśmy 24-tą edycję ŁPGa (Łódzkiego Portu Gier) – co oczywiście nie było tytułową niespodzianką, ale z tej okazji moglem zagrać w kilka gier po raz pierwszy, tudzież w innym gronie niż zwykle. Miałem również okazję zanurzyć się głębiej w Feldyzm (a konkretnie Notre Dame), ale to chyba zasługuje na osobny wpis. Tymczasem…

Sobota, 7 marca, 10:00 GMT, Łódź, Polska

… tymczasem wczoraj przed południem na ŁPGu byłem z moją młodszą latoroślą (lat 6), co oczywiście wymusiło taki, a nie inny wybór tytułów. Zaczęliśmy od Carcassonne i nawet je skończyliśmy, ale jednak 60 minut nie jest standardowym czasem zachowania koncentracji dla 6-latka – jakby ktoś próbował, to nie polecam.

Potem poszły tytuły zdecydowanie z „młodszej” półki – i tu przy jednym się zatrzymam, a mianowicie przy Egmontowych „Pędzących jeżach”. Bardzo pozytywnie mnie ta gra zaskoczyła (może dlatego, że nie jestem specjalnym fanem żółwi). Generalnie sama rozgrywka wygląda podobnie (rzucamy karty, żeby przesunąć konkretnego jeża do przodu o 1 albo 2 pola), ale jest jedna zasadnicza różnica: nie ma przypisania jeża do gracza. Każdy gracz na koniec rundy dostaje punkty w zależności od tego, jakie karty ma na ręku i jak daleko odpowiednie jeże zaszły na torze. Innymi słowy, jeżeli mam na ręku dużo kart z żółtym jeżem, chciałbym żeby tenże jeż zaszedł jak najdalej… ale żeby to zrobić, muszę zrzucać właśnie te karty… Argh! Dylemat! 🙂 A tak na serio, bardzo fajny fillerek, polecam mocno.

Sobota, 7 marca, 16:00 GMT, Łódź, Polska

Po południu młodzież została wyekspediowana do domu, więc można było usiąść do czegoś cięższego. No i się doigrałem… usiadłem do Caverny na 6-ciu. Nie powiem, grało się fajnie, ale chyba nie będę chciał tego doświadczenia powtarzać (ani tym bardziej próbować maksymalnej liczby graczy, czyli 7). Fakt faktem, że trochę sam się zapędziłem w kozi róg – nie miałem pomysłu jak punktować, więc postanowiłem pójść na 6-go krasnoluda (i oczywiście budynek dający za to punkty). No więc nauczka na przyszłość: grając w 6-ciu nie ma sensu iść tą drogą. Po prostu nie ma wystarczająco dużo akcji na stole. Tu już nie chodzi nawet o to, że nie ma wystarczająco dużo sensownych akcji, w pewnym momencie się obawiałem, że nie będzie już wolnych kart na stole. Póki co Caverna zdecydowanie najbardziej podoba mi się na 4 osoby.

 

Niedziela, 8 marca, 11:00 GMT, Łódź, Polska

Zacząłem od wspomnianej wyżej Notre Dame, ale jako się rzekło – to jest materiał na osobny wpis (tak, Rosenbergizm nie wystarcza, zarażam się Feldyzmem). Potem jeszcze poszło Glory to Rome, Glass Road, a dzień zakończyliśmy na The Staufer Dynasty (courtesy of AniaP & KubaP, kudos, propsy i w ogóle :)). Samą grę bym określił jako średniego eurosa, trochę area control, trochę set collection, a to wszystko w przepięknej oprawie graficznej. W ogólnym zarysie chodzi o to, że co turę wysyłamy swoich ludków w konkretne rejony, które na koniec rundy punktują. Problem polega na tym, że wysłanie ludka sporo kosztuje i trzeba mocno oszczędzać, żeby się zmieścić. Drugi problem polega na tym, że na końcu gry rozliczamy ukryte cele każdego gracza, które zależą w zasadzie w całości od tego, gdzie nasze ludki stoją. Nie byłoby w tym nic problematycznego, gdyby nie fakt, że co turę sporo naszych już wystawionych ludków z planszy spada, przez co planowanie gdzie będziemy ich mieli na koniec gry jest dość stresujące. Tak, czy siak – per saldo Staufer Dynasty wychodzi na duży plus, zwłaszcza, że gra jest dość szybka (pudełkowa obietnica 20 minut na gracza jest całkiem realna, może poza pierwszą partią). Kolejny tytuł warty polecenia.

 

A na koniec…

… a na koniec pozwolę sobie jeszcze na drobnego shameless plug-a – ten ŁPG, o którym piszę właśnie się kończy (dosłownie w momencie, w którym piszę ten tekst), ale my mamy dziwny pomysł robienia imprez planszówkowych tak często jak się da i na razie jesteśmy na etapie ŁPGa co dwa miesiące. To oznacza, że na kolejny zapraszamy już w maju, a tym czasem zapraszam na nasz profil na FB 🙂

 

Twierdza twierdzi, że po Twierdzy

… na szczęście nie na amen. Twierdza jako idea nie umarła i organizatorom bardzo daleko do tego aby ją uśmiercić. Mieszkańcy Częstochowy mogą liczyć na kolejne spotkania z grami planszowymi w swoim mieście. Ale czy tym razem Twierdza została choćby „zdobyta” ? Czytaj dalej

Współpraca z Instytutem Pamięci Narodowej – specjalny blog

Do 2011 r. Instytut Pamięci Narodowej (IPN) kojarzył się z grami planszowymi tylko nielicznym, ale to właśnie ten rok miał być tym przełomowym. Karol Madaj, który miał już w swoim koncie kilka tytułów, stworzył grę, która była praktycznie na ustach wszystkich Polaków. „Kolejka” pokazała, że gry planszowe już dawno przestały być tylko klonami Monopoly, wariacjami na temat Grzybobrania lub kolejnym Chińczykiem. O nowoczesnych grach planszowych za sprawą „Kolejki” i samego IPN dowiedzieli się wszyscy. Telewizja, radio, prasa zachwyciły się grą, która niektórych przenosiła do czasów swojej młodości, a innych uczyła jak wyglądała kiedyś polska rzeczywistość, a to wszystko pokazane było za pomocą nowoczesnej mechaniki, która ciekawie i łagodnie wprowadza graczy w zawiłości trudniejszych gier planszowych.

Czytaj dalej

Wielkanoc w zimie? Ze SmartEggs wszystko jest możliwe…

W łamigłówkowym świecie jajo dosyć jednoznacznie kojarzy się z anegdotą przypisywaną Krzysztofowi Kolumbowi, a oznaczającą w przenośni zaskakująco proste, acz błyskotliwe rozwiązanie zawiłego pozornie problemu. I choć w rzeczywistości korzeni tej historii szukać należy w opowieściach o hiszpańskim głupim Jasiu, to idea przyświecająca „huevo de Colon” w przewrotny sposób pasuje do nowej serii łamigłówek SmartEggs.

Czytaj dalej

Pojawiam się znikąd i mówię: Dzień Dobry

Na początek wypada się przedstawić. Więc mówię… eee… to znaczy piszę, że mam na imię tak i tak, skończyłem już z okładem ponad lat 30-ci, jestem szczęśliwym mężem, mam nadzieję, że szczęśliwej żony (może kiedyś wypowie się personalnie w tym temacie) i ojcem, za zwyczaj – jeżeli nie jest głodny, jest wyspany i ma tu i ówdzie „sucho”, a w zasięgu krzyku jest MAMA – radosnego, roześmianego brzdąca… ale też… jestem… nałogowym…

Czytaj dalej