Woodcraft – pół rzutu okiem, pół recenzji
Czasami bywa tak, że się nie zgrywamy i na pytanie jednego: „zagramy jeszcze raz?”, drugi odpowiada „ja już chyba nie muszę”. I w ten oto sposób wychodzi półrecenzja. Zapraszamy do słuchania.
Czasami bywa tak, że się nie zgrywamy i na pytanie jednego: „zagramy jeszcze raz?”, drugi odpowiada „ja już chyba nie muszę”. I w ten oto sposób wychodzi półrecenzja. Zapraszamy do słuchania.
Co można zrobić, jeśli jest się na spadającej stacji kosmicznej i tylko minuty dzielą wszystkich od płomiennego końca? Okazuje się, że wiele rzeczy. I co ciekawe próba ucieczki ze spadającej kupy złomu nie zawsze jest na pierwszym miejscu. Niektórzy w takich sytuacjach mają zupełnie inne priorytety. Jakie? O tym opowiada gra Stationfall.
Obiecali mi oazę, bastion dla ludzkości. Obiecali mi 51 Stan – miejsce, gdzie człowiek odzyska swoje człowieczeństwo. A tym czasem budzę się kolejny raz w tym samym miejscu, charując niczym niewolnik, wśród tych samych ludzi.. chodź nie – tych jest coraz mniej. Ludzie padają jak muchy od niewolniczej pracy.
Jak już mogliście się dowiedzieć z naszego odcinka o grze Scout, nie wiemy co to jest trick-taking. Dlatego też znowu zabieramy się za grę, która opiera się na rżnięciu w karcioszki. Nie uczymy się na błędach już od prawie dekady. Zapraszamy do słuchania.
Jak niektórzy pamiętają, pędzenie krów po prerii przypadło mi do gustu. Czy przeniesienie „akcji” gry do Argentyny i wysyłka krów na rynki zagraniczne, zamiast lokalne wystarczy aby Great Western Trail: Argentyna była wystarczająco inna od poprzedniczki?
Co sądzicie o pomyśle Queen Games na reimplementacje starych gier Stefana Felda pod nowymi tytułami, będącymi – jakże oryginalnie – nazwami innych miast świata? Dzięki temu sprytnemu zabiegowi na planszowej mapie pojawiły się: Hamburg, Amsterdam, New York, Vienna – świeżutkie jak spod igły. Kto by tam pamiętał, że to zasłużone Bruges (2013), Macao (2009), Rialto (2013) i La Isla (2014). Czytaj dalej
Doktor Knizia zaprojektował małą, kościaną wersję swojej własnej, większej gry? Nie może być! Wracamy więc do tego małego miasta, które jest zamknięte w pętli czasowej i jest skazane na powstawanie od nowa przez całą wieczność. Zapraszamy do słuchania.
W ludzkiej naturze leży żądza eksploracji, eksploatacji oraz eksterminacji. Tak stworzyła nas natura i ta sama natura sprawiła, że zaczęliśmy się wyniszczać. Za sprawą prężnie rozwijającej się chęci poznawania nowych dziedzin stworzyliśmy sztuczną inteligencję, która doprowadziła do upadku własnych stwórców. A pomimo to niczym karaluchy, przeżyliśmy na tych wyjałowionych pustkowiach.
Bardzo lubię Aeon’s End. To była niemal planszowa miłość od pierwszego zagrania. Ale czasem zastanawiałem się jak wyglądałaby ta gra, gdyby zmienić co nieco. Na przykład jak wyglądałaby ta gra w klimacie SF. Teraz już nie muszę się zastanawiać. Oto Astro Knights.
Jak dotąd regularnie. Pierwsza niedziela miesiąca i na kanale pojawia się materiał, w którym zerkam wstecz, na gry recenzowane jakiś czas wcześniej. Dziś zapraszam na kolejny odcinek. Gdzie się podziały tamte gry? #9.
Tydzień, tydzień temu, w odległym odcinku, rozmawialiśmy sobie o gwiezdnowojennej Rebelii. Z mało subtelnych podpowiedzi można było wywnioskować, że dodatek też znamy i też coś o nim nagramy. No i jest. Publikacja czwartego maja (May the fourth, i tak dalej) wbrew pozorom to absolutny i nieplanowany przypadek. Zapraszamy do słuchania.
Brian Boru – Wielki Król Irlandii jest grą wielce oryginalną. To gra dobrze osadzona w temacie walk o władzę w regionach średniowiecznej Irlandii, a zarazem łącząca rozwiązania projektowe pozornie do siebie niepasujące. No bo jak tu pożenić kontrolę obszaru i trick-taking? Jest pełna subtelności, interakcji, nieoczywistych wyborów, drobnych decyzji niosących potężne konsekwencje. To taka gra, w której aby wygrać całą rozgrywkę warto najpierw przegrać niejedną bitwę. Czytaj dalej
Kiedy w grze dostępne jest rozwijanie technologii, zwykle skupiam się na tym aspekcie. W wielu przypadkach sprawia to, że zapominam o innych sprawach i przegrywam. A co się stanie, jeśli niemal cała gra będzie o rozwijaniu drzewka technologicznego? Oto Beyond the Sun.
Dawno, dawno temu, w odległej Galaktyce, wszystkie wpisy dotyczące Gwiezdnych Wojen zaczynano w ten sam nudny i oklepany sposób. Nie będziemy wyłamywać się z tej chlubnej tradycji. Bez zbędnych wstępów: zapraszamy do słuchania.
Każdy z nas ma sobie dwa wilki, jak mówi powiedzenie. W zależności od powiedzenia, tym wilkom chce się robić różne rzeczy. Ale jeśli dwa to dla kogoś za mało, to może sobie sprawić pudełko pełne wilków. A potem się nimi bawić. Oto The Wolves, lub jak kto woli Wilki.
Friedemann Friese to taki autor, koło którego nie potrafimy przejść obojętnie. Niezależnie od tego, jak brzydko i jak hermetycznie wyglądają jego kolejne projekty. Taaaak. Zrobiło się niezręcznie. Zapraszamy do słuchania.
Kiedy coś grasuje w lasach i na mokradłach wokół wiosek i miast, na ludność pada blady strach. Tylko najodważniejsi ruszą w teren stawić czoła istocie z legend. Oto Bestia.
A cóż to za malutkie pudełeczko błysnęło w dłoni jednego z uczestników nagrania? Lakier połyskuje zalotnie. Pastelowy namiot cyrkowy z okładki atakuje nerwy wzrokowe. Doklejony na siłę temat ubliża zdrowemu rozsądkowi. Czy mimo to, na przekór wszystkiemu: Big in Japan? Zapraszamy do słuchania.
Aurora znikła gdzieś w odmętach oceanu, tym samym zmuszając nas byśmy zwarli szyki i przebili się w dalsze fragmenty kontynentu w poszukiwaniu ocalenia w pościgu za Aurorą. Namotaliśmy zbuntowane systemy obronne sztucznej inteligencji Atheny, która niegdyś stworzona by nas bronić – dziś by anihilować.
Nowa karcianka w świecie Gwiezdnych Wojen. Prawdziwy pojedynek Rebelia vs Imperium z budowaniem talii. Niech Moc będzie z Wami!