Teksty pisane nie tylko o samych grach, ale również na tematy związane z graniem

Konkurs: Nowa frakcja w Scythe – Wyniki!

Konkurs zakończony, Laureat wybrany.  Poniżej znajdziecie wyniki, jak również kilka wyróżnionych przeze mnie odpowiedzi.

Na wstępie chciałem podziękować wszystkim, którzy postanowili wziąć udział w moim konkursie. Przesłane odpowiedzi były ciekawe i miałem sporo frajdy podczas czytania i wybierania finałowej trójki.

Czytaj dalej

Przemyślenia na koniec stycznia

Koniec pierwszego miesiąca roku to idealny moment na kolejny tekst o ciekawostkach w naszym światku. Styczeń to dość problematyczny miesiąc w pracy – domykanie poprzedniego roku, przerabianie rzeczy na aktualny… Na szczęście udało nam się wygospodarować całkiem sporo czasu na granie. Wreszcie udało mi się monitorować na BGG moje rozgrywki przez cały miesiąc. Na końcu tekstu wspomnę więc o grach, które w styczniu gościły na naszym stole. Wcześniej jednak chciałbym napisać o jednym tragicznym wydarzeniu ze świata planszowego, specyficznej sytuacji na polskim rynku wydawniczym, bardzo ciekawej inicjatywie i zaskakującym trendzie w naszej społeczności. Zapraszam! Czytaj dalej

Konkurs: Nowa frakcja w Scythe

Wczoraj mogliście przeczytać moją recenzję gry Scythe. Jeśli Przeczytaliście ją do końca to wiecie, że zapowiedziałem w niej konkurs. Oto on!

Zadaniem konkursowym będzie przedstawienie pomysłu na nową frakcje do Scythe! Pomysł musi zawierać nazwę frakcji, imię bądź pseudonim bohatera oraz imię i gatunek jego zwierzęcego towarzysza. Te 3 rzeczy są warunkiem koniecznym do wzięcia udziału w konkursie. Wszystkie dodatkowe elementy, jak np. szkic lub filmik, będą traktowane jako miły dodatek, jednak najważniejsze są wspomniane wcześniej 3 pomysły. Nie chcę Was ograniczać, ale najbardziej liczę na frakcje nawiązujące do historii, jak w Scythe, lub do gier planszowych. Set z Catanii i jego wierna owca Beeetsy to dobry pomysł, niestety właśnie go spaliłem 😉

Czytaj dalej

Planszowa pula genów

Kiedy siedziałem po Wigilii wpatrzony w kolejne planszówki, które znalazłem pod choinką i zastanawiałem się, kiedy to wszystko ogram, w mojej głowie pojawiło się pytanie. Co jest potrzebniejsze do uprawiania naszego hobby, gry czy gracze? Bez gier nie mamy w co grać, bez ludzi nie mamy z kim. Pytanie samo w sobie ciekawe (choć z gatunku tych o kurze i jajku) i warte dyskusji, lecz dziś wykorzystam je tylko jako punkt wyjścia do dalszych przemyśleń. Czytaj dalej

Przemyślenia i top 5 na koniec roku 2016

Koniec roku, to moment podsumowania i wszechobecnych list najlepszych gier, najciekawszych przeżyć nad planszą czy największych rozczarowań. Nie chcę być gorszy, więc opublikuję swoją listę najlepszych gier w jakie grałem w tym okresie. Zacznijmy jednak od kilku ciekawostek związanych z grami planszowymi w tym roku. Czytaj dalej

Perełki w kolekcji. O pasjonatach i poszukiwaniu

W dzisiejszych czasach wszystko zdaje mi się wtórne i przetworzone. Ludzie stają się wygodni. Już nie poszukują samodzielnie, a często zdają się na odkrycia innych. Masa internetowych ułatwień filtruje sieć i wypluwa to, co najpopularniejsze. Czytamy i znajdujemy to, co inni już przeczytali i znaleźli, polubili i polecili dalej. Nie sięgamy do oryginału, nie docieramy samodzielnie do początku. Wielka to strata, gdy wygoda zajmuje miejsce samodzielności. Czytaj dalej

Legendary Encounters: A Firefly Deck Building Game – unboxing i pierwsze wrażenia

20. września 2002 roku wyemitowano pierwszy odcinek serialu sci-fi, który miał zmienić oblicze gatunku. Świetna obsada, zdolny twórca, interesujący pomysł na fabułę. Niestety po wyemitowaniu kilku odcinków, z bliżej nieznanych do dziś powodów, serial został skasowany. Nie, nie był to Wormhole Extreme – tym dziełem był Firefly. Dziś ma on status legendy, fanów na całym świecie i sporą ilość produktów licencjonowanych od zabawek, przez komiksy, aż po gry planszowe. W tym roku wydawnictwo Upper Deck zdecydowało wydać się swoje Legendary Encounters osadzone w świecie kosmicznego westernu. Zapraszam na unboxing i pierwsze wrażenia z rozgrywki. Czytaj dalej

Łódzki Port Gier 33 (26-27 listopada)

Flagowa impreza Stowarzyszenia Miłośników Fantastyki i ERpegów w Łodzi. To już 33. (słownie: trzydziesta trzecia) edycja konwentu! Od pierwszej edycji minęło osiem lat. Zaczynaliśmy, a raczej zaczynali bo wtedy nie było mnie w Stowarzyszeniu, od imprezy przyciągającej przez weekend około stu osób, oferując im własne zasoby gier planszowych i karcianych. Dziś mamy zupełnie inną rzeczywistość. Wydawnictwa, patronaty, żółte koszulki, masa gier, ponad tysiąc uczestników, to wszystko już w dniach 26-27 listopada w Łodzkim Domu Kultury na Traugutta 18! Czytaj dalej

Przemyślenia na koniec października

Koniec miesiąca, mojego pierwszego na znadplanszy.pl, to początek nowego cyklu na tej stronie. W założeniu nie chodzi mi o typowe podsumowanie miesiąca – nie będę tutaj wyliczał ile grałem w konkretne tytuły, co mi się najbardziej podobało, a co nie podeszło. Chodzi mi o przekazanie ciekawostek i przemyśleń o tematach, które mogły wam umknąć, a które z jakiegoś powodu przykuły moją uwagę. Czytaj dalej

“Najemnicy”: Trzej przyjaciele z Sojuszu (patronat medialny)

Poznali się w… Sojuszu. Taka dumna nazwa dla doraźnie zwołanej grupy wszelkiej maści najemników, których celem było jedno – zdobycie bogactw dla swojego pracodawcy. Oczywiście samemu przy tym zdobywając godną uwagi sumkę…

Wykonywali razem jakąś robotę, może uczciwą, może nie, kto dziś może pamiętać. No dobra, nie ma co owijać w bawełnę. Na pewno była to jakaś brudna robota! W każdym razie okazało się, że doskonale (i co najważniejsze efektywnie) im się razem pracuje, co cieszy i Ciebie, bo to Ty jesteś tym pracodawcą, który ich zatrudnił.

Oficer. Spójrzcie na tego zabijakę. Od razu widać, że swoich stosunków z podwładnymi nie opiera na współczuciu i empatii. Zdrowy dystans i dbałość o własny autorytet, to jego dewiza. Nikt mu nie podskoczy. Oficer to typ cechujący się charakterem zadaniowym. Dasz mu wytyczne, a on już rozkaże właściwym ludziom: zdobądź, splądruj, spal, zrób z niego sałatkę cezar…

oficerW mechanice gry działanie Oficera jest niezwykle proste: zagrany zdobywa dla Ciebie 1 lub 2 punkty zwycięstwa w formie żetonów, czyli niejako omijając podstawową mechanikę gry, która wymaga od nas kompletowania cechów poszczególnych profesji. Świetny interes! Zagrywasz jedną kartę i masz punkty. W jednej akcji przybliżasz się do zwycięstwa i zwiększasz liczbę kart posiadanych w Gildii (Oficer przecież powędruje do niej z końcem Twej tury), czyli… jeszcze bardziej przybliżasz się do zwycięstwa.

Naturalnie zawsze jest pewien haczyk. Oficer może uważać się za twardziela, może nawet w rzeczywistości nim być, ale na pewno nie ma tak dalekosiężnych planów jak Ty. Brak mu wizji. Punkty, które dla Ciebie zdobędzie mogą być niezwykle przydatne, ale opierając się tylko na nich nie pokonasz rozpędzonych rywali. Ponadto, czym jest choćby najlepszy oficer bez ludzi. Mechanika gry dobrze to oddaje na dwa sposoby. Po pierwsze, umiejętność Oficera zadziała dopiero, gdy będziesz już miał w Gildii co najmniej jednego innego. Ponadto jego efektywność zdecydowanie wzrośnie, gdy dasz mu do dyspozycji pomagierów. Na szczęście wykwalifikowanych ludzi Ci nie brakuje.

czarobojcaCzarobójca. Podobno w niektórych równoległych światach gości łączących wywijanie mieczem z władaniem magią nazywa się wiedźminami. W naszym świecie taki gość to Czarobójca, a jego zadaniem jest wykonywanie precyzyjnych uderzeń na przeciwnika, zwłaszcza wtedy, gdy rywal znajduje się w posiadaniu czegoś, co byłoby znacznie bardziej użyteczne w naszych rękach. Jest jeszcze jedna rzecz. Wzmocniony magią Czarobójca jest szybki, piekielnie szybki!

Mechanicznie Czarobójca pozwala nam oddać przeciwnikowi kartę z ręki (umieszczając ją w jego Gildii) i samemu wziąć z jego Gildii na rękę kartę profesji. W sprzyjających warunkach możemy przeciwnikowi podebrać nawet cały nieskompletowany jeszcze cech! I, co najważniejsze, otrzymujemy dodatkową akcje, oznacza to, że jeszcze przed końcem swojej tury możesz zabraną kartę zagrać i skorzystać z jej umiejętności!

Wymarzonym celem dla Czarobójcy jest właśnie karta Oficera. Nie dość, że zabierasz go przeciwnikowi uniemożliwiając mu skompletowanie cechu, to jeszcze sam z niego korzystasz, zdobywasz żetony PZ, a na koniec Twojej tury i Czarobójca, i Oficer powędrują do Twojej Gildii. Ale powoli, masz jeszcze jedną akcję do rozegrania!

magMag. Dumna kobieta-mag większość życia spędziła nad księgami. Nie oznacza to jednak, że nie poradzi sobie „w polu”. Przeciwnie, uzbrojona w ezoteryczna wiedzę i niebanalne umiejętności może oddać Ci nie lada przysługi sięgając tam, gdzie wzrok nie sięga – do krainy tych, którzy odeszli…

… czyli z mechanicznego punktu widzenia: do stosu kart odrzuconych.

Właśnie skompletowałeś cech Oficerów i zakupiłeś punkty zwycięstwa? Jesteś już blisko wygranej? Szkoda tylko, że w tej chwili zostałeś z niczym, utraciłeś impet, musisz zbierać ekipę niemal od zera. Nie miałbyś z tym takich problemów, zatrudniając nieco Magów, którzy przywrócą do życia tych, którzy opuścili już gildie. Możesz być pewien, że wydatnie przyśpieszyłoby to Twój bieg, ku dominacji.  Warto mieć większą liczbę Magów, gdyż wtedy ich skoncentrowana moc pozwala wybierać dowolne karty ze stosu kart odrzuconych. Jednak nawet samotny mistrz magii jest w stanie istotnie Ci pomóc. Wyobraź sobie, że właśnie odrzuciłeś na stos kart odrzuconych skompletowany cech Oficerów. Zagranie Maga przywróci Ci jednego z nich do Gildii. Teraz wystarczy już tylko przywołać Czarobójcę, podwędzić Oficera czekającego w Gildii przeciwnika i zagrać go od razu otrzymując punkt zwycięstwa. Nawet jeżeli ten jeden punkt nie skończy gry, to dzięki posiadanym kartom szybko skompletujesz następny cech i pogrążysz rywala na wieki.

A w Sojuszu oprócz opisanych trzech przyjaciół czeka na Ciebie jeszcze Zabójca, Szaman i Telepata, każde z zestawem zabójczo skutecznych sztuczek.

Lucrum Games

“Najemnicy” znani wcześniej jako „Guildhall” (patronat medialny)

Mamy to! Wreszcie możemy przedstawić tytuł polskiego wydania Guildhall. Zastanawialiśmy się tygodniami, debatowaliśmy, konsultowaliśmy, rozpisaliśmy konkurs, szukaliśmy niczym arturiańscy rycerze Świętego Graala, a skończyliśmy na… nieco salomonowym rozwiązaniu. Tytuł serii to NAJEMNICY.

Czytaj dalej

O grach na Zjeździe Naukowym PTChem 2016

W dniach 19-23 września 2016 w Poznaniu odbył się 59. Zjazd Naukowy Polskiego Towarzystwa Chemicznego. Na zjeździe został zaprezentowany poster pt. „W co się bawić? – gry dydaktyczne w kształceniu przyrodniczym”. Czytaj dalej

Uga Buga i podstawy ekonomii?

Od września tego roku prowadzę regularne zajęcia z grami planszowymi w klasie mojej córki. To już 2 rok spotkań z dzieciakami, choć w poprzednim graliśmy w większości czasu w Dobutsu shogi. 25 moich dzieciaków zgromadziłam na dodatkowych dla nich szkolnych zajęciach i w sumie tworzymy mały szkolny klub gier planszowych. Czytaj dalej

“Guildhall”: Trzej przyjaciele z drużyny (patronat medialny)

Poznali się w… Drużynie. Taka dumna nazwa dla doraźnie zwołanej grupy wszelkiej maści najemników, których celem było jedno – zdobycie bogactw dla swojego pracodawcy. Oczywiście samemu przy tym zdobywając godną uwagi sumkę…

Wykonywali razem jakąś robotę, może uczciwą, może nie, kto dziś może pamiętać. No dobra, nie ma co owijać w bawełnę. Na pewno była to jakaś brudna robota! W każdym razie okazało się, że doskonale (i co najważniejsze efektywnie) im się razem pracuje, co cieszy i Ciebie, bo to Ty jesteś tym pracodawcą, który ich zatrudnił.

Czytaj dalej

Science4you #3 – nie samą planszówką żyje człowiek

Jakiś czas temu opisywałam dla Was kilka produktów z serii Science4you: Chemia, Fabryka Glutożelków, Nauka o wodzie, Fabryka mydełek. Seria ta znacznie się powiększyła, a za sprawą wydawnictwa Trefl w moje ręce trafiły 4 produkty – 3 nowe i już opisywany. Właściwie to nie w moje ręce, ale do gimnazjalnej pracowni chemicznej, na zajęcia koła chemicznego. Czytaj dalej

„Guildhall”: Pamiętnik lobbysty (patronat medialny)

Pamiętam jak dziś. To była jesień. Deszczowa i ponura. Po prawdzie, jak sprawdzam historię swoich zamówień w pewnym sklepie, to był środek lata. Musicie jednak zrozumieć, że dla człowieka, któremu w głowie wciąż przygoda, świeże powietrze i inne tego typu „szumne” myśli, a który utknął za biurkiem przed monitorem, każdy dzień kojarzy się z pochmurną, nudną jesienią. Nic dziwnego, że tak zapamiętałem tę sytuację.

Czytaj dalej

Dywanowy Klub Gier Planszowych w plenerze

Wspólne spędzanie wolnego czasu to nie tylko przebywanie w mieszkaniach i granie w planszówki, ale też zabawy na świeżym powietrzu. Moje dzieciaki bardzo chętnie biegają po polu (tł. z krakowskiego: przebywają na dworze) i też bardzo chętnie grają w gry plenerowe. Czytaj dalej

Dywanowy Klub Gier Planszowych

Te wakacje są niesamowite. Nie ma dnia by planszówki nie były w ruchu. Gram z dziećmi, gram z młodzieżą i dorosłymi. Dzień bez planszówki to dzień stracony. To wszystko w ramach hobby (trzeba pielęgnować swoje zainteresowania) i dobrego serca (dzieci nie mogą się nudzić). Mój dom jest otwarty dla przyjaciół mojej córki i tak wyszło, że w te wakacje 8 dzieci miało okazję łyknąć planszówkowego bakcyla. Czytaj dalej

Mansions of Madness Second Edition – Stając u progu szaleństwa

„The oldest and strongest emotion of mankind is fear, and the oldest and strongest kind of fear is fear of the unknown” H.P. Lovecraft

100% Dice Free

Tytuł na ten felieton zgapiłam z okładki najnowszej gry Splotter Spellen. Felieton ten dotyczyć będzie jednak gier zupełnie innych niż niszowe propozycje holenderskiego wydawnictwa – gier pełnych kości, opierających się na kościach, gier o mechanice dice placement, która wdarła się na salony graczy, wypychając królującą tam dotąd mechanikę worker placement. Czytaj dalej