Teksty pisane nie tylko o samych grach, ale również na tematy związane z graniem

O takim jednym, co planszówki mu życie uratowały – wywiad z Przemysławem Dmytruszyńskim (cz. 1)

Pod koniec września, podczas organizowanego przez lokalną kawiarnię Ludiversum wydarzenia o nazwie Testujemy Prototypy 2, którego miałem zaszczyt i przyjemność być gospodarzem, poznałem niezwykłego człowieka. Osobę pełną pasji i wiary w to co robi, przepełnionego miłością do swojej rodziny, która natchnęła go do tworzenia gier. Tym człowiekiem jest Przemysław Dmytruszyński, założyciel wydawnictwa Lupo Art Games. Czytaj dalej

Twilight Imperium 4ed – pierwsze wrażenia

Równo trzy miesiące od zapowiedzi (dokładnie po 92 dniach od tego tekstu), nastąpiła ogólnoświatowa premiera Twilight Imperium fourth edition. Już w piątek leżała w Paczkomacie InPost i mogłem wykonać szybki unboxing. Zdjęcia zdjęciami, ale przecież tak naprawdę chodzi o odpowiedź na pytanie – jak się w to gra? W niedzielę miałem okazję rozegrać pierwszą partię. Czytaj dalej

Twilight Imperium 4 – wrażenia po pierwszej rozgrywce

W dniu dzisiejszym udało nam się rozegrać pierwszą sześcioosobową partię w najnowszą, czwartą edycję Twilight Imperium. Jako wieloletni fan tego uniwersum, od kilku miesięcy na wielu płaszczyznach obcowałem z nową edycją, lecz była to moja pierwsza okazja by zagrać na fizycznym egzemplarzu gry, co pozwoliło skonfrontować wcześniej poczynione obserwacje i wyciągnąć wnioski. Co sądzę o nowej edycji gry ? Po odpowiedź zapraszam do dalszej części tekstu. Czytaj dalej

Essen. Cześć 2

Light of Dragons (Sun Core Games)

Na Essen mam taką zasadę, że obiecuję sobie zakup w ciemno. Po prostu kupuje taki tytuł, który wpadnie mi w oko i o którym niczego nie wiem. Tym razem padło na trochę więcej niż jedną grę, a Wam przedstawię: Light of Dragons. Cena gry jest wysoka, a duże pudło, choć ładne, zieje pustką. Ale za to prócz podmuchu wiatru, kilku drewnianych znaczników i instrukcji znalazłem w środku dwa zestawy przepięknych dużych i ciężkich kostek wraz ze śliczną planszą. Na tę chwilę zagrałem tylko raz i od razu posmakowało. Mechanika gry jest prosta – to takie szachy na sterydach. Rozgrywka daje wiele możliwości w przepychaniu i „szachowaniu” przeciwnika. Cel jest prosty. Dzięki sześciu kreaturom (kostkom) przeciwnicy stają do walki o…  10 punktów. W grze mamy standardowe akcje, takie jak: ruch, atak, poniesienie poziomu kreatury i czar. Gdy atakujemy przesuwamy swoją kreaturę na pole z wrogą i słabszą kreaturą przeciwnika. Gdy atak nam się powiedzie otrzymujemy punkty. Pokonana kreatura ląduje na wygnaniu, a zwycięzca pojedynku otrzymuje punkty – suma poziomu wrogiej kreatury i miejsca, w którym się znajdowała.  Taki sposób przydzielania punktów wymusza na graczach planowanie. Tutaj nie wygrasz biegnąc do przodu na ślepo i zapominając o defensywie. Sama akcja podniesienia poziomu kreatury jest jeszcze prostsza – przestawiamy po prostu jedną ze ścianek kostek. Kolejny potencjał naszych stworzeń, który możemy wykorzystać w planowanym ataku, a który przeciwnik powinien postarać się przewidzieć. Do tego dochodzą jeszcze czary i specjalne zdolności niektórych z kreatur. A od głównych zasad są oczywiście odstępstwa. Są kreatury, które sprawdzą się w defensywie albo ofensywie. Są też magiczne spryciule. W prostocie reguł i sposobie punktowania tkwi potencjał tej gry. To wszystko jest zapowiedzą ciekawych rozgrywek.

 

Pionner Days (TMG)

Gra przeznaczona jest dla 2-4 graczy. Jak na takie okazałe pudło i jego zawartość rozgrywka toczy się szybko. W dwie osoby trzecią partię rozegraliśmy w niecałe 40 minut. Gra została przepięknie zilustrowana i wykonana. Postaci na kartach są przepiękne, krówki z drewna idealnie przycięte:) Podczas rozgrywki turlamy też wyjątkowe kostki. Instrukcja to zaledwie 8 stron formatu A4. Wystarczy raz przeczytać, żeby potem już do niej nie wracać. Wszystko jest jasne i intuicyjne  – przynajmniej tak nam się wydaje do tej pory:)

Jako pionierzy musicie przetrwać w nieprzyjaznej dzikiej Ameryce. Trochę to przypomina mormoński szlak z drugiej połowy XIX wieku. Nie ma tu przemocy, jest za to uświęcona jakąś niewidzialną ręką wędrówka. Musicie zadbać o waszych ludzi i zapobiec chorobą, uchronić bydło przed zarazą, zabezpieczyć taszczony na wozach dobytek przed napadem i niepogodą. Trzeba zadbać także o same wozy. Mechanika świetnie się zazębia z klimatem gry. Podczas miesięcznej wędrówki będziecie oczywiście się bogacić – wydobywać złoto, powiększać stado bydła, które podczas odpoczynku w przydrożnych miastach będziecie sprzedawać. Dzięki bydłu i złotu zyskacie potrzebne punkty, by wygrać na koniec gry. To raczej lekki tytuł rodzinny, ale myślę, że cześć doświadczonych graczy też będzie czerpać się z Dnia Pionierów ogromną przyjemność – gwarantuje to krótki czas rozgrywki, zazębienie mechaniki z klimatem XIX dzikiego zachodu i wykonanie samej gry.

Space Race (Boardcubator)

Jak sama nazwa wskazuje to gra o wyścigu w kosmosie między mocarstwami. Akcja gry osadzona jest w latach 60-tych. Grałem w demo wyposażone w dodatek pozwalający na grę w pięć osób. Wydaje się, że ta karcianka daje ogrom możliwości. W podstawce mamy około 150 kart. Karty kontroli: propagandy, technologi, programu kosmicznego i przełomu pozwalają nam zaplanować swój ruch i przydzielić karty wyścigu, aby na przykład zwiększyć zakres swojej propagandy albo wzbogacić swoją technologię. To oczywiście sprawia, że w kolejnych rundach stajemy się silniejsi, możemy inwestować w kolejne karty. Mamy tutaj ciekawy draft, jest zarządzanie ręką, programujemy oczywiście swoje akcje. Każda z frakcji jest inna. I tak dla przykładu – Chiny stawiają na propagandę, a USA (jeśli dobrze pamiętam) na technologię. Gra jest przepięknie ilustrowana, myślę, że też ze względu na to przyciągała wielu graczy do stołu w Essen i będzie zachęcać do zakupu w przyszłości. Minusem jest cena, nieco wygórowana ze względu na duże pudełko z insertem i znacznik pierwszego gracza.

Essen 2017. Część 1

Targi SPIEL …

…to dla graczy pielgrzymka. W tym roku świątynia w Essen powiększyła się o kolejne hale. Doszła Hala 8, a hale 6 i 7 były całkowicie zapełnione. W praktyce oznaczało to więcej wystawców (ponad 1100), więcej gości, ale i więcej miejsca dla wszystkich. Względem poprzedniego roku odczuwałem na halach 6-8 więcej przestrzeni nawet w weekend. Weekendowy Niemiec przyjeżdża do Essen na dzień, dwa… stąd ogranicza swoją peregrynacje do głównych hal. Tam dominują dobrze znani wystawcy, wielkie stoiska i reklamy, a w tych dalszych halach wiadomo – swoje gry prezentowali mniejsi wystawcy, ale można było się natknąć także na prototypy poupychane między stoiska z komiksami, książkami i gadżetami.

Oczywiście warto było odwiedzić każdą z hal,  ale wiadomo, że nawet cztery dni podczas targów to za mało, aby wszystko ograć albo choćby przyjrzeć się każdej grze dokładniej. Zazwyczaj jest też tak, że cześć z gości zakupy ma już zaplanowane albo dokonali zakupu w przedsprzedaży. Ci grzecznie ustawiają się w kolejce, by postać chwilkę i odebrać upragnioną grę, by potem spokojnie nacieszyć się nowością w zaciszu domowym, a czas na targach wykorzystać, by  gonić między stoiskami za jakąś okazją, wypatrywać czegoś nowego…

W kilku odsłonach przedstawię Wam krótko, co zobaczyłem, w co udało mi się zagrać, ale przedstawię Wam również te gry, które rozłożyłem już po targach w domu. O tych grach będzie dużo obszerniej. Przy tej okazji dziękuję przede wszystkim Marcinowi i Tycjanowi za współpracę przy okazji mojego wyjazdu na targi:)

Nemesis.

Przygodowy survival horror, którego autorem jest Adam Kwapiński. Mieliśmy to szczęście, że właśnie Adam zaprezentował nam demo gry. Krok po kroczku, bez bólu zostaliśmy wciągnięci na pokład ogromnego statku kosmicznego z mnóstwem wąskich korytarzy i klaustrofobicznych pomieszczeń. Każdy z graczy wcielił się w członka załogi, otrzymał swoją tożsamość, ekwipunek i ukrytą kartę celu. I każdy miał plan… Ale już po chwili, wciągnięty w wir wydarzeń, wiedziałem, że jedyny plan, którego będę się trzymał do końca gry to przeżyć! Zresztą cała załoga miała ten sam cel, ale każdy z nas chciał to zrobić na inny sposób. Proste i genialne. Już po rozegraniu kilku akcji widać było, że Nemesis to gra blefu z ukrytymi celami, w których kooperacja jest z doskoku albo zadziała wtedy, jak komuś naprawdę zaufasz. Sytuacja na statku zmienia się ustawicznie, – płoną pomieszczenia, po korytarzach rozlega się złowróżbny łomot, a monstra z każdą chwilą rosną w siłę i osaczają cię na każdym kroku. Klimat filmu „Alien” wylewa się z korytarzy, kart przygód i pomieszczeń. Cudownie! W skrócie: bawiłem się świetnie i nie będę wróżbitą, kiedy przyznam, że przewiduję ogromny sukces tej gry na platformie kickstarter.

Feudum.

Również w tym przypadku mieliśmy ogromną przyjemność, że rozgrywkę tłumaczył nam autor gry Mark Swanson. Mark za rączkę poprowadził nas przez rozległe pola, lasy i góry swojej bardzooooooo…. rozległej krainy. W tej grze jest wszystko: budowanie, handel, podbój, podróż… Ale tak czy inaczej jest to worker placement, choć z urzekającą i niepowtarzalną grafiką. Klimat wylewa się wprost z planszy. To takie medival fantasy. To „medival” widać w mechanice, gdzie możemy kogoś nie tylko podbić, ale sprawić, że zostanie naszym wasalem. Właśnie to w tej grze szczególnie przyciągnęło moją uwagę – podbój i kontrolowanie obszaru i odpowiednia dawka negatywnej interakcji. Każdy z graczy ma też własny cel do zrealizowania, każdy – o ile dobrze pamiętam – rozpoczyna grę z innym zestawem kart akcji i celu. Po rozegraniu demo niestety nie jest w stanie powiedzieć, czy gra urzeknie każdego. Ale na pewno trzeba spróbować. Polecam.

Fallout

Modularna plansza, zarządzanie ręką… O mechanice się nie wypowiem, bo nie miałem okazji zagrać. Natomiast graficznie gra prezentuje się tylko „nieźle”. Oczywiście i tak kupię:), ale tak, jak w przypadku Feudum gra na żywo wyglądała jeszcze lepiej niż w mediach, tak w przypadku Fallout jest  tylko „poprawnie”.

Kolejna krótka odsłona już niedługo.

 

Wszystkie fot: Łukasz Stanczewski

Poessenowe przemyślenia na koniec października

Październik jest miesiącem targów Essen Spiel. Jako klimaciarz i zwolennik gier amerykańskich nie sądziłem, że będzie mi dane jechać w tym roku na Essen. Było tak do 28.09 gdy Tomek Międzik zaproponował mi wspólny wyjazd z Lucrum Games do Niemiec. Nie da się ukryć, że było to bardzo ciekawe doświadczenie, choć mocno męczące. Poza tym świętuję pierwszą rocznicę istnienia bloga, a w kraju wybuchła spora dyskusja na temat jednej kampanii crowdfundingowej. Czytaj dalej

Odległe Słońca – historia Twilight Imperium cz. 1

W tym roku obchodzimy szczególną rocznicę. Mija dokładnie 20 lat od premiery pierwszej edycji Twilight Imperium. Jest to także dodatkowa okazja do świętowania, gdyż Fantasy Flight Games ogłosiło kilka miesięcy temu premierę nowej, czwartej edycji. Niewiele jednak brakowało, aby gra nigdy nie ujrzała by światła dziennego, a jej wydawca nie zajmowałby dziś tak znaczącej pozycji na rynku gier planszowych. Na łamach niniejszego felietonu przybliżę Wam ze szczegółami historię powstania tej legendarnej gwiezdnej sagi. Zapraszam zatem na pierwszą część felietonu poświęconego powstaniu i historii gry Twilight Imperium. Czytaj dalej

Z nauką za pan brat! cz.2

Przez kogo młodzież musi tyle się uczyć? To nauczyciele wszystkiemu winni! – krzyczą współcześni rodzice – To przez panie od chemii, fizyki i biologii! Zaraz, zaraz… Przeglądam książeczkę z życiorysami naukowców z Legendarnych Wynalazców, którą wyda Rebel.pl. Nigdzie mojego nazwiska nie widzę, ani moich koleżanek z pracy. Jest za to długa lista winnych. Czytaj dalej

Dzień Nauczyciela

13 października działy się w mojej szkole dziwne rzeczy. Po godzinie 18 zarejestrowano dziwne hałasy dobiegające z jednego z pomieszczeń, do którego prowadził nieoświetlony korytarz. Czytaj dalej

Lords of Hellas – nowa instrukcja

W ostatniej aktualizacji w kampanii Lords of Hellas została udostępniona nowa instrukcja do gry, jak i cały zestaw Print and Play do samodzielnego wydruku i przetestowania. Mogliście już przeczytać moją recenzję prototypu, a teraz przedstawię Wam pokrótce zmiany, jakie zaszły w najnowszej wersji instrukcji. Czytaj dalej

Z nauką za pan brat!

W nowym roku szkolnym trzeba realizować nowe pomysły. Jednym z nich jest zachęcenie młodzieży do przedmiotów ścisłych. Często przez nich marginalizowanych, traktowanych jak kula u nogi. To co wymaga więcej pracy, nie jest lubiane. A przecież bez przedmiotów ścisłych współczesny świat byłby nadal w odmętach mroków średniowiecza. Kto zaś stoi za rozwojem? My. Ludzie. Czytaj dalej

Hanafuda – historia kwiecistej talii cz. 1

Coraz częściej na facebooku czy internetowych forach pojawiają się pytania o Hanafudę. Pytający najczęściej chcą wiedzieć czym właściwie ona jest i jak się w nią gra. Mówiąc krótko: Hanafuda to nie tyle gra co niezwykle popularna talia kart, której korzenie sięgają XVI-to wiecznej Japonii. Znana jest na całym świecie, jednakże u nas, ze względu na nietypową konstrukcję talii oraz ilustracje zdobiące jej karty, pozostaje stosunkowo nieznana i jak dotąd nie zyskała należnej jej popularności jaką cieszy się w innych regionach świata. Od kilkunastu miesięcy sam regularnie grywam w liczne gry wykorzystujące niniejszą talię i postaram się przybliżyć Wam jej historię. Jest ona bowiem bardzo bogata, a jej poznanie pozwoli docenić orientalne piękno i wyrafinowanie zawarte w kwiecistych kartach Hanafudy.

Czytaj dalej

Przemyślenia na koniec sierpnia

Po świetnym lipcu, nastąpił słaby planszówkowy sierpień. Oczywiście tylko w kwestii liczby rozegranych partii, bo w świecie planszowym działo się bardzo dużo. Zapowiedź wydania polskiej edycji dodatku do Clanka! zanim ukazała się podstawka to niecodzienna sprawa na polskim rynku. Opublikowana instrukcja do The Expanse pozwala nam się przekonać, czy rzeczywiście warto czekać na nową grę Geoffa Englesteina. Wszystko jednak blednie przy niesamowitych wiadomościach z GenConu. Po pierwsze ukazały się dodatki do Star Trek Ascendancy! Po drugie nastąpiła niesamowita ofensywa Fantasy Flight Games na czele ze sprzedawaną czwartą edycją Twilight Imperium! Czytaj dalej

Granie z dziećmi- jak NIE należy tego robić.

Dzisiaj proponuję nieco odmiany, nie napotkacie więc zwyczajowego tekstu związanego z konkretną pozycją. W zamian w poniższym materiale przyjrzę się nieco tematowi grania w planszówki z dziećmi. Nie będę się tutaj jednak rozwodził na temat tego, że jest to zjawisko pozytywne, jakie korzyści za sobą niesie itp. Skupię się bardziej na wypunktowaniu pewnych, w moim odczuciu, złych praktyk, na które rodzice zezwalają lub wręcz sami wcielają je w życie. Konsekwencją tego jest natomiast w wielu przypadkach zaburzenie radości płynącej z grania w gronie rodzinnym. No dobrze, przejdźmy zatem do konkretów…

Czytaj dalej

Przypadek Williama H.

Chcąc nie chcąc, moja działalność recenzencka została zauważona aż w Belgii. Dowiedziałam się o tym przypadkiem. Historia zaczęła się dokładnie wczoraj, podczas oglądania wideorecenzji jednego z bardziej znanych i lubianych przez was recenzentów. Czytaj dalej

Twilight Imperium 4 – kompleksowe omówienie zmian w zasadach

W nadchodzący czwartek odbędzie się oficjalna prezentacja Twilight Imperium 4 na GenConie. Dla tych, którym nie będzie dane przybyć na konwent, FFG udostępniło pełne instrukcje do gry, uchylając rąbka tajemnicy jaki otaczał zmiany, które wprowadzono do rozgrywki. Zapraszam do lektury pierwszej części opisu pełnych zmian w nowej edycji Twilight Imperium.
Czytaj dalej

Czwarta edycja Twilight Imperium – najważniejsza premiera tego roku !

Stało się ! Największa premiera tego roku oraz wiadomość na którą fani czekali od ponad 10 lat w końcu nadeszła. FFG oficjalnie zapowiedziało czwartą edycję Twilight Imperium. Choć nie odbyło się to bez wpadki… Czytaj dalej

BGG TOP25 lipca: W pogoni za statystyką

Zaczynając od pozycji 25. znajdziemy tam Food Chain Magnate, który podskoczył oczko kosztem Robinsona.

Kolejne 3 pozycje to nuda:
24. Eclipse
23. Wysokie Napięcie
22. Mechs vs. Minions

Pozycje 20. i 21. to rosnący w siłę Cthulhu. Horror w Arkham: Gra karciana (20.) urósł jednak szybciej wyprzedzając Posiadłość Szaleństwa (21.).

19. bez zmian Star Wars: Imperium Atakuje.
17. Great Western Trail kolejna gra z ogromnym przyrostem ratingu (+0.023), która ma zbyt duże odległości do pokonania żeby podskoczyć więcej niż jedną pozycję, zatem wyprzedza tylko pierwszą edycję Cywilizacji Poprzez Wieki (18.).

Dalej aż 8 pozycji, na których nic się nie wydarzyło:
16. Blood Rage
15. Mage Knight
14. Agricola
13. Wojna o Pierścień
12. Puerto Rico
11. Zamki Burgundii
10. Kawerna
9. 7 Cudów Świata: Pojedynek

No i wreszcie na pozycjach 7. i 8. wielka batalia. Bitwa sześciu armii. 5 armii z czasów tuż po I wojnie światowej kontra armia marsjańskich kolonistów. Kto wygrał tę wojnę? Teraz już wiemy. Terraformacja Marsa wyprzedza Scythe. Tutaj mam dla was anegdotkę, którą słuchacze podcastu Dobry, Zły i Ostatni już znają, ale nie mogę się powstrzymać żeby tego nie wspomnieć. Otóż pewnego listopadowego wieczora założyliśmy się z prezesem ZnadPlanszy prof. Marcinem Krupińskim o to, że Terraformacja wyprzedzi Scythe. Marcin uznał, że to nie nastąpi, a jeśli już to w hen hen dalekiej nieprzewidywalnej przyszłości. Stanęło zatem na 1 lipca, a więc postawiłem na to, że Terraformacja będzie wyżej przed upływem 216 dni od naszego uścisku dłoni. No i miałem rację! Prawie… Tylko, że zajęło to 219 dni. Marcin 2 lipca wypił już lampkę szampana z szelmowskim uśmiechem kiedy ja dwa dni później patrzyłem jak moja przepowiednia się realizuje.
Ale wróćmy do tematu. Terraformacja jest hitem lipca. Bez cienia wątpliwości. Najwyższy przyrost ratingu (+0.028), najwyższy przyrost liczby ocen i najwyższy przyrost posiadania. Czapki z głów.

Co dalej? Co na szczycie? Nuda. Nie mam nic do powiedzenia na temat TOP6. No może poza Gloomhaven, który przestał pikować w górę jak szalony i tam razem ani drgnął. Czy to znaczy, że jednak nie będzie nową jedynką? Ciężko powiedzieć, nie wiem jaka jest sytuacja z dostępnością. Może to być tylko chwilowy przestój w oczekiwaniu na dodruk, a może rzeczywiście podium to już za wysokie progi.
6. Terra Mystica
5. Star Wars: Rebelia
4. Gloomhaven
3. Zimna Wojna
2. Cywilizacja Poprzez Wieki (druga edycja)
1. Pandemic Legacy

BGG TOP50 lipca: W pogoni za statystyką

Zmagania gier w rankingu w lipcu tym razem rozpoczniemy od ostatniego miejsca TOP50, a więc pięćdziesiątego. Na tym miejscu już czwarty miesiąc z rzędu notowane jest El Grande – najstarsza gra spośród całego TOP50. Muszę przyznać, że zaskakuje mnie tak długie utrzymywanie się na tym miejscu, ponieważ im dalej od topu tym większe zachodzą przetasowania. Najwyraźniej jest to możliwe w sezonie wakacyjnym kiedy hity z Essen już nie szturmują rynku, a premiery GenConowe jeszcze nie doszły do głosu.

Miejsce wyżej znajdziemy Roll for the Galaxy, również bez zmian pozycji względem poprzedniego miesiąca. Ta gra jest nadzieją na dłuższe pozostanie El Grande w TOP50, ponieważ spada szybciej. Roll zaliczył spadek ratingu o 0.005 co jest czwartym największym spadkiem w TOP50. W czasach świetności tej gry (31. miejsce w rankingu) nigdy bym nie powiedział, że będzie kiedyś tak szybko spadać, raczej obstawiałbym powolny ruch w dół poprzez wyprzedzanie przez kolejne gry. Nawyraźniej Roll musiał przegrać na rzecz swojego starszego brata Race’a.

Czytaj dalej

Przemyślenia na koniec lipca

Lipiec był bardzo udanym miesiącem pod względem czasu spędzonego nad planszą. Trzydzieści sześć partii to nowy rekord tego bloga. Co ważne, liczba ta nie została uzyskana przy pomocy jednej, szybkiej gry, którą zagraliśmy kilkanaście razy. Składały się na to dwadzieścia trzy różne tytuły.

W zeszłym miesiącu opisywałem dwa gorące tematy na forum gier planszowych. Lipiec zdominowały kłótnie na Facebooku, spowodowane premierą dwóch oczekiwanych gier od Portal Games. Wnioski są… mocno niepokojące.

Prywatnie miałem okazję wybrać się do Warszawy na spotkanie z Games Factory. Plany wydawnictwa są ciekawe i – co ważne – powinny być realizowane zgodnie z zakładanymi terminami wydawniczymi.

W lipcu wydarzyła się jeszcze jedna ważna dla mnie rzecz, czyli zrezygnowałem z członkostwa w Stowarzyszeniu Miłośników ERpegów i Fantastyki w Łodzi. Czytaj dalej