ERA Medieval Age – Wideorecenzja
Czy ERA to nadal gra, czy może już zabawka? Czy tona plastiku w tym wielkim pudle jest potrzebna?
Czy ERA to nadal gra, czy może już zabawka? Czy tona plastiku w tym wielkim pudle jest potrzebna?
Czy pomimo grafik niezgodnych z historią, Paleo to dobra gra?
Nadrabiamy kolejne zaległości w publikacjach na Znad Planszy! Archiwalny materiał z października. Moja opinia na temat Nova Luna się nie zmieniła. 🙂
Dla niektórych to kolejna gra o Szkocji, dla mnie to pogromca Klanów Kaledonii.
Czy Stefan Feld wypalił się jak tytułowe ognisko? Czy może rozpali Wasze zwoje do czerwoności?
Gdybyśmy mieli wskazać jeden dźwięk, który jednoznacznie kojarzy się nam z grami planszowymi, byłby to – spływający na uszy niczym balsam – grzechot kości gotowych na ten jedyny, najważniejszy rzut. Rzut który ZMIAŻDŻY PRZECIWNIKA, DA UPRAGNIONE ZWYCIĘSTWO, SIĘGNIE PO KORONĘ WŁADZY, OMINIE WIĘZIENIE… uff, ok – ciut się zapędziliśmy…
Tak, lubimy kości 😀
Lata 90-te w polskiej fantastyce zapamiętam jako zalew kolorowych okładek. Wcześniej w księgarniach mogłem znaleźć bure książki z rosyjskimi bukwami. Początek dziewiątej dekady otworzył drzwi na zachód i poznałem literaturę amerykańską. Barbarzyńców, krasnoludy z aksami, elfy strzelające fajerbalami. I smoki. I magię. Dlaczego cofam się tak daleko w przeszłość? Bo Aeon’s End Legacy przypomniał mi tamte czasy, gdy z latarką pod kołdrą ratowałem fantastyczne światy, razem z bohaterem, który startował jako wypłosz, a kończył zostając półbogiem.
W zaufaniu i ścisłej tajemnicy przed znajomymi, którzy ignorują moje recenzenckie zapędy, zdradzę Wam pewien sekret, w zamian licząc jedynie na dyskrecję. Jeśli się o nim dowiedzą, czekają mnie bardzo trudne chwile. Nie chodzi o uszczypliwości, chleb powszedni naszych regularnych spotkań, tylko obawę, że zanim się zorientuję, wplączą mnie w długą ameritraszową kampanię, przy której niechybnie doczekam reumatyzmu i późnej starości, a to marne perspektywy dla moich starych kości.
Nieoczekiwana prawda jest taka, że polubiłem gry strategiczne z rozbudowanym wątkiem fabularnym! Stąd właśnie dzisiejszy, spontaniczny coming out. Dla człowieka, który jednym tchem potrafi wymienić wszystkie tytuły Lacerdy, Suchego i Rosenberga, to milowy krok w stronę planszówkowej równowagi. To motywacja i jednocześnie powód, dla którego tak lubię gry Pfistera i Laukata, a tytuły takie jak Maracaibo, CloudAge, Wyprawa do Newdale, Bliżej i Dalej, czy kompletne wydanie Robinsona Crusoe od Portalu, są ważnym elementem, mojej suchej jak Sahara kolekcji gier planszowych.