Wpisy

Piraci z Maracaibo


Choć Alexander Pfister z Dzikiego Zachodu przeniósł nas na moment na fale otaczające Maracaibo, to szybko wróciliśmy na stały ląd – najpierw do Argentyny, potem do Nowej Zelandii. Teraz, po tej dłuższej przerwie, czas znów zebrać załogę, poczuć na twarzy bryzę pełną morskiej soli i wyruszyć na nową przygodę jako „Piraci z Maracaibo”.

Czytaj dalej

Great Western Trail: Nowa Zelandia – skrót zasad i moja opinia

W roku 2016 pędziliśmy krowy. W roku 2021 znowu krowy. W 2022 zmieniliśmy miejscówkę, ale krowy zostały z nami. Dopiero w 2023 zgubiliśmy gdzieś mućki. Ale żeby nie robić pustych przebiegów, znaleźliśmy sobie zastępstwo w postaci owiec. Oto Great Western Trail: Nowa Zelandia.

Czytaj dalej

Great Western Trail: Argentyna – skrót zasad i moja opinia

Jak niektórzy pamiętają, pędzenie krów po prerii przypadło mi do gustu. Czy przeniesienie „akcji” gry do Argentyny i wysyłka krów na rynki zagraniczne, zamiast lokalne wystarczy aby Great Western Trail: Argentyna była wystarczająco inna od poprzedniczki?

Czytaj dalej

Skymines

Księżyc coraz mocniej nas przyciąga, a jego eksploracja spędza sen z oczu nie tylko NASA. Księżyc, który odwiedzimy podczas gry, ma już za sobą ten okres, o którym my wciąż marzymy. Jednak Światowy Rząd nie dał rady wykorzystać potencjału Srebrnego Globu, a teraz po pięćdziesięciu latach od pierwszych inwestycji na jego powierzchni, cała nadzieja spoczywa w prywatnych inwestorach i korporacjach, posiadających odpowiednie środki do wykorzystania zasobów tego naturalnego satelity Ziemi. Czytaj dalej

Boonlake – skrót zasad i moja opinia

Wielkie jezioro. Mnóstwo żyznych terenów wokół. To tylko czeka, aby wyprowadzić krowy na pastwiska, zbudować tam nową osadę i ogólnie zacząć nowe życie. Pytanie tylko komu wyjdzie to najlepiej. Odpowiedź znajdziecie grając w Boonlake.

Czytaj dalej

Great Western Trail 2. edycja

Nie będę ukrywał, że „Great Western Trail” to mój ścisły top ulubionych eurogier. Pomimo, że stworzone na jego podstawie „Maracaibo” wydaje mi się bardziej przemyślaną grą, to jednak cały czas wracam do GWT i świetnie się przy tym bawię. Wiadomość o nowej edycji elektryzowała mnie i byłem na sto procent pewny, że będę musiał ją mieć. Tym bardziej, że na horyzoncie pojawiła się informacja o całej trylogii związanej z tematyką (kolejne części to Argentyna, Nowa Zelandia). Dzięki wydawnictwu Lacerta mogłem już teraz przyjrzeć się jak wygląda druga edycja tej świetnej gry. Nie będzie to recenzja, ale skupię się tu tylko na nowościach/zmianach tej edycji. Czytaj dalej

Wyprawa do Newdale

Najpierw była mała karcianka “O mój zboże”, która zyskała miano całkiem sprytnej gry, potem pojawiło się kilka dodatków, aż wreszcie autor, wziął tą samą mechanikę, dodał planszę, parę twistów, fabułę i zamknął całość w dużym pudełku.  Przyznam, że nie nie grałem w “O mój zboże”, dlatego podchodziłem do Newdale jak do czystej karty. I nie miałem problemu z ogarnięciem zasad, pewnie dzięki sprawnie napisanej instrukcji.

Czytaj dalej

Subiektywny przegląd gier Alexandra Pfistera

Alexander Pfister, pochodzący z Austrii projektant gier planszowych, dość szybko stał się jednym z ulubionych autorów wielu zapalonych graczy. Ja swoją przygodę z grami tego twórcy rozpoczęłam od Mombasy, zatem poprzeczkę dla jego kolejnych gier od razu ustawiłam bardzo wysoko. Mombasa wciąż znajduje się w top 10 moich ulubionych planszówek, ale w ostatnich latach kolejne gry Alexandra Pfistera zaczęły mocno deptać jej po piętach. Ten wpis to mój przegląd wybranych gier tego autora i chwila zastanowienia nad technikami tworzenia, które nadają jego projektom charakterystycznego rysu. To autor, który ma na koncie już dziewiętnaście planszowych tytułów, nie licząc wielu dodatków. Choć są to często duże, złożone gry z planszą, wieloma komponentami i zlepieniem wielu mechanik, okazuje się, że trzon ogromnej większości jego projektów stanowi ciekawe i nieszablonowe wykorzystanie kart. Czytaj dalej

Wyprawa do Newdale – Gradanie #331

O mój zboże! Dzisiaj odcinek w dosyć nietypowym składzie, któremu sprzyjał świąteczno-noworoczny i rodzinny klimat. Chcecie usłyszeć jak prezentuje się rozgrywka i kampania w jednej z mniej nowych, ale nadal nowych gier Alexandra Pfistera? Zapraszamy do klikania.

Czytaj dalej

Wyprawa do Newdale – łańcuszek przygód

Wyprawa do Newdale, nowa gra Alexandra Pfistera, która ukazała się w polskiej wersji językowej dzięki wydawnictwu Lacerta – jest rasową eurogrą, którą można rozgrywać jako kampanię, osadzoną w świecie znanym z serii gier O mój zboże!. To gra przeznaczona dla 1 do 4 graczy. Jedna rozgrywka powinna potrwać około półtorej godziny. Wyprawa do Newdale to samodzielna, duża gra planszowa, i co ważne, do jej rozegrania nie jest potrzebna znajomość karcianki O mój zboże!. Pełna gra składa się z ośmiu rozdziałów – scenariuszy, które można rozgrywać jeden po drugim, poznając przy okazji tło fabularne albo rozgrywać dowolnie wybrane rozdziały. Czytaj dalej

Top 10 projektantów gier planszowych

Mimo różnych zapewnień, że „wirus jest już w odwrocie”, pandemia trwa w najlepsze i nadal stawia nasze życia na głowie. Nie inaczej jest z planszówkami. W trakcie pandemii gram zdecydowanie mniej, najczęściej dwuosobowo z żoną, od wielkiego dzwonu zdarzają się partie we trójkę. Mocno utrudnia to ogrywanie nowości do recenzji, bo jednak zawsze chciałoby się sprawdzić grę we wszystkich składach osobowych. Ten czas wydaje się więc idealny na publikację jakiejś topki. Zwłaszcza że napatoczył mi się ciekawy temat.  Czytaj dalej

Maracaibo, czyli eurostatkiem w suchy rejs

Kiedy zaczynałem przygodę z planszówkami, a było to już kilkanaście lat temu, grałem we wszystko, co wpadło mi w ręce. Etap ten był dość krótki, szybko udało mi się określić mój planszówkowy gust. Dzięki temu wiedziałem, że każda nowa gra autorstwa Uwe Rosenberga albo Stefana Felda to dla mnie pewniak do sprawdzenia i najprawdopodobniej również zakupu. Do tej dwójki szybko dołączył Vlaada Chvatil i ogólnie wydawnictwo Czech Games Edition. Lata mijały, a kolejne gry tych projektantów okazywały się w większości być coraz gorsze albo nie wychodzić w ogóle, jak to ma miejsce u Chvatila. Jednak natura nie lubi próżni, więc powoli ich miejsce na mojej liście „sprawdzam z automatu” zajęli inni twórcy.

  Czytaj dalej

Maracaibo [audioRECENZJA]

Żeglując po ocenie growych możliwości zwykliśmy obierać kurs śladem gwiazd – Uwe Rosenberg, Martin Wallace, Stefan Feld – pudełek opatrzonych tymi nazwiskami wypatrywaliśmy z zapałem nie mniejszym od wprawionych nawigatorów. I chociaż dziś blask wyżej wymienionych nieco już przygasł, nie oznacza to wcale, że podobni nam „żeglarze” nie mogą liczyć na nowych „planszowych przewodników”!

Czytaj dalej

Maracaibo – Gradanie #304

„Alexander Pfister” dało się słyszeć na zlocie eurosucharzystów. A wszystkie głowy uniosły się znad stołów pokrytych smutnymi grami o liczeniu drewna w lesie i skierowały swój wzrok na nowe pudełko wnoszone do sali. Pan Pfister dostarczył dużą i złożoną grę, czy będzie nas bawiła tak samo jak kilka jego poprzednich tytułów? Zapraszamy do słuchania.

Czytaj dalej

TOP 10 najlepszych gier wydawnictwa Lacerta – Gradanie

A dzisiaj bawimy się w inaugurację zaplanowanego na więcej odcinków mini-cyklu. Tytuł mówi sam za siebie, więc bez przedłużania zapraszamy do słuchania.

Czytaj dalej

Maracaibo – wideorecenzja

Alexander Pfister wydaje nową grę? No to muszę ją sprawdzić. Od czasu Great Western Trail ten Pan jest u mnie stale na radarze. Czas zatem sprawdzić, czy Maracaibo podtrzyma ten trend.

Czytaj dalej

#GramSłówKilka: Maracaibo

Gdy dowiaduję się, że projektant tworząc nową grę czerpał garściami ze swoich wcześniejszych tytułów, to trochę mnie to irytuje. Później jednak uczucie to przeważnie szybko mija, ja zatracam się w nowym tytule i tylko mi lekko szkoda skanibalizowanej gry, bo nie wiem czy szybko już do niej wrócę. Tym bardziej, jeżeli jest to taki tytuł jak „Great Western Trial„, czyli mój top ulubionych gier. „Maracaibo” może nie jest drugą częścią GWT, ale po kilku rundach fani tego tytułu poczują się tu niczym okręt w wodzie (tematyka zobowiązuje), a w dodatku odnajdą tu jeszcze odprysk mechaniki z „Mombasy„. Alexander Pfister korzysta ze swoich wcześniejszych gier, ale pokazuje, że wie jak to właściwie robić i że wciąż ma pomysły jak je urozmaicić i stworzyć w ostateczności nową, bardzo dobrą jakość. Czytaj dalej

Blackout: Hongkong – recenzja

Alexander Pfister wciąż pozostaje dla mnie zagadką. Z jednej strony bardzo lubię jego gry i z niecierpliwością oczekuję kolejnych, z drugiej jednak zwykle pierwszy zachwyt nad jego nowym tytułem szybko mija, a potem gra prędzej czy później (prędzej) trafia na grupy sprzedażowe. Ciągle jest fajna, ale brakuje jej tego czegoś. Czy Blackout: Hongkong zostanie ze mną na dłużej?

Czytaj dalej

Blackout Hongkong – wideorecenzja

Zastanawialiście się co by się stało, gdyby nagle ustały dostawy prądu? I to nie na godzinę czy dwie, ale na dużo dłużej. Alexander Pfister wie. I pokazuje to na przykładzie Hongkongu w 2020 roku. Oto Blackout Hongkong.

Czytaj dalej

Blackout Hongkong – recenzja

Każdy z nas ma takiego autora gier planszowych który działa podobnie jak magnes i przyciąga nas do swoich gier, choć często sama gra jest dla nas tajemnicą, zaledwie tytułem. Przyznam szczerze, że mam tak przynajmniej z kilkoma autorami, a jednym z nich jest Alexander Pfister, autor tytułowego Blackout: Hongkong. Choć wstyd się przyznać, to moje odkrycie tegoż autora nie zaczęło się ani od Broom Service, ani od O mój Zboże, ani też od Mombasy, ale od Wyspy Skye, gry która kupiła mnie już w trakcie pierwszej partii. Wraz z kolejnymi poznawanymi grami zyskiwałem zaufanie do Alexandra Pfistera, które rozwinęło się aż do tego stopnia, że gdy dowiedziałem się o planach wydania Blackout: Hongkong, zdecydowałem, że biorę ją w ciemno. Unikałem jakichkolwiek newsów o grze, recenzji, zapowiedzi czy komentarzy. Choć plan miałem śmiały i podszedłem do niego z werwą to nie udało się go zrealizować w 100%, a tym samym uniknąć drobnych przecieków. Właściwie dwóch – pierwszym, co wiedziałem już przed premierą, było to, że Blackout to gra typu euro (ok, tego mogłem się spodziewać), drugi przeciek dotyczył wykonania i niezadowolenia graczy z faktu, że plansza wygląda jak ciemna, nieczytelna plama.
Czytaj dalej