Zadyszka na starcie, czyli Brylantowe narzekanie
Dlaczego korporacje są takie słabe w poznawaniu nowych ludzi na imprezach?
Dlaczego korporacje są takie słabe w poznawaniu nowych ludzi na imprezach?
Kieszonkowa wersja Ubongo Extreme, którą przedstawiamy ma bardzo przeciętne opinie. Na BGG ma średnią ocen zaledwie 6.27 / 10 i nawet w samej rodzinie gier Ubongo zajmuje dalekie miejsce, bo dopiero 7 spośród 10 różnych wersji. Co prawda nie graliśmy we wszystkie z nich (co najważniejsze nie graliśmy w wersję najlepiej ocenianą wersję 3D, nota: 7.22), to jednak spośród tych zaliczonych Extreme dało nam najwięcej radości. Zapraszam do oglądania!
Platforma finansowania społecznościowego (crowdfunding) Wspieram.to od kilku miesięcy pojawia się regularnie w informacjach związanych z mediami planszówkowymi. Wielki sukces jaki odniosły będące pod naszym patronatem medialnym gry Piwne Imperium i Pan Lodowego Ogrodu, a niedawno gra wydawnictwa Phalanx – Boże Igrzysko: Magnaci, świadczą o wielkich możliwościach jakie drzemią w tego typu finansowaniu w kontekście wydawania gier planszowych.
Starcraft markę komputerową ma wyrobioną, przez pewien czas wyrabiał też markę planszową. FFG straciło jednak licencję i od pewnego czasu ta odrobina kartonowo-kosmicznej wyrzynki kosztuje więcej niż Mały Fiat z rozsądnym przebiegiem. W tym tygodniu usiedliśmy do gry starszej, ale za to obiecującej zaspokoić żądzę kosmicznej krwi pod nieobecność Starcrafta.
Przedstawiamy pierwszą nie do końca pozytywną recenzję w MelanżowniaTV. List Miłosny został przez nas odebrany zdecydowanie gorzej niż na całym świecie gdzie jest niewątpliwie megahitem. Gra nieustannie od lipca 2013 znajduje się na pierwszym miejscu w comiesięcznym rankingu TOP50 Most Played Games, czyli najczęściej granych gier; a także w pierwszej dwójce TOP100 Most Purchased Games, czyli najczęściej kupowanych gier.
Kameleon – wydawałoby się, że to prosta, a wręcz banalna karcianka, która znudzi się po trzeciej partii. Nic z tego! W samym wariancie podstawowym taktyka zmienia się poważnie w zależności od liczby graczy, a mamy tu jeszcze zasady opcjonalne, które możemy poszerzyć jeszcze bardziej dokupując mini dodatki. Wszystko to daje ogromną regrywalność, na której brak często cierpią gry tego rozmiaru. Zapraszam do oglądania!
Ponieważ ostatni nasz filmik spotkał się z pozytywnym i ciepłym (oprócz zimniej kąpieli Filipa) przyjęciem dziś przed weekendem kolejny ważny planszówkowy temat 🙂
Granie w gry planszowe wymaga wielu umiejętności oraz zdolności. Chyba największym (najtrudniejszym do zdobycia) planszówkowym skillem jest…cierpliwość…nie każdy go posiada, a jego brak może powodować daleko idące konsekwencje. Postanowiliśmy w tym mini-dokumencie przedstawić na co czasem jesteśmy jako gracze eksponowani i jak to się może skończyć…
truuudne spraaaawy!
Jeden obraz wart jest więcej niż tysiąc słów. To chińskie przysłowie będzie adekwatne do mojej dzisiejszej informacji. Ale jednak kilka słów napiszę, więc będziecie musieli sobie odjąć trochę z tego 1000. Prace produkcyjne nad grą idą w takim tempie, że czasami ze dziwieniem spoglądam w kalendarz. Ale sierpniowy termin premiery gry wisi nad nami jak (kolejne przysłowie) miecz Damoklesa. Na szczęście tej premiery oczekują obie strony tego spektaklu, czyli i ja i Wy, dlatego taka praca jest i musi być przyjemnością.
Dzisiejszy odcinek pojawia się dzięki gościnnemu wstawiennictwu Tycjana. Na razie powodem jest wakacyjny wyjazd regularnego wstawiacza, ale być może przy odcinku nr 80 przekształci się to w tradycję 😉
Czytaj dalej
Kolejną grą z serii kompaktowych jest Keltis kieszonkowy. Gra niesamowicie prosta, o czym świadczą chociażby zasady, które wyjaśniłem w 45 sekund 🙂 Okazuje się, że Reiner Knizia nawet w trakcie produkcji taśmowej potrafi stworzyć coś fajnego i zabawnego. Tak właśnie było z Keltisem kieszonkowym, który jest czwartym z kolei produktem w rodzinie Keltis – Zaginione Miasta. Zapraszam do oglądania.
Po dłuższej przerwie postanowiliśmy wrócić do naszego filmikowego krzywego humoru 🙂 Dziś podejmujemy trudny temat…jak przegrać z honorem i klasą!
A teraz przyznać się! komu się zdarzyło zgrywać luzaka, a w głębi serca…;)?
Jeśli jakaś gra karciana w takim rozmiarze otrzymuje nagrodę Spiel des Jahres, to nie może jej zabraknąć w żadnym zestawieniu małych gier. Karcianka Antoine’a Bauzy osiągnęła już taką popularność, że nie zdziwi mnie, jeśli znają już ją wszyscy nasi widzowie. Teraz możecie sprawdzić, czy spodobała się również w Melanżowni.
Dziś mamy pierwszy dzień wakacji, więc czas pomyśleć o tym w co zagramy na wczasach. Jesteście przygotowani?
Podejrzewam, że większość waszych ulubionych tytułów opakowana jest wielkimi pudłami. Natomiast dobre gry kompaktowe, to pozycje, których w kolekcji nigdy za wiele. Mamy zatem następujące propozycje, przy których można się dobrze pobawić, a z pewnością zmieszczą się do każdego plecaka.
Co można robić pożytecznego w wakacje? Czym zająć dzieci, młodzież, rodziców, a nawet dziadków? Odpowiedź jest tylko jedna, a znajdziecie ją na tym blogu.
Powoli chyba rodzi nam się tradycja, że na zmianę recenzujemy gry, o których nikt nie słyszał, z takimi, które jednak jakiś odzew wzbudziły. Dzisiaj gra z tej drugiej kategorii, tematycznie dotykającej Lubelszczyzny tylko dzięki Bogdance.
Kiedyś (2 lata temu?) zgłosił się do mnie sklep sprzedający koszulki dla geeków. Sporo z nich mi się spodobało i zacząłem je reklamować w moich recenzjach. W tym roku znów nawiązałem współpracę ze sklepami sprzedającymi koszulki. Najpierw był to Ememe.pl, które ma w swojej ofercie sporo śmiesznych koszulek. Jednak od zawsze marzyły mi się koszulki […]
Wszyscy, którzy śledzą losy naszego małego wydawnictwa, czy też w jakimkolwiek stopniu przewinęli się przez nasze profile na Facebooku w ostatnich dniach, wiedzą, że od piątku do niedzieli okupowaliśmy miejscowość Bacharach w Niemczech (więcej szczegółów możecie odnaleźć pod #bacharach2014 na Facebooku). Cóż tak się działo? a no działo się i to sporo – oto krótka relacja.
Cała impreza odbyła się w zamku Stahleck w Bacharachu, gdzie jak co roku odbywa się spotkanie wydawnictwa Heidelberger Spieleverlag (dystrybutor w Niemczech m.in. Fantasy Flight Games) oraz przyjaciół z wydawnictw z całej Europy – dzięki GnZ i nam udało się dostać do tego zacnego grona :).
Wspólnie z ekipą Lans Macabre oraz Gry na Zamówienie (z którymi mieliśmy przyjemność podróżować – wariaty!) prezentowaliśmy kilka tytułów – grę planszową w klimatach horrorowych „Darkness comes”, Convicted autorstwa Mateusza Albrichta, która odniosła spory sukces na Kickstarterze, no i oczywiście nasz tytuł – Dice Brewing – czyli naszą kościankę o warzeniu piwa.
Po „pierwszym wyjściu z mroku” i rozgrywania w wybranych grupach, był Pionek w Gliwicach (udostępnienie gry do oceny bardzo wytrawnym graczom), jechaliśmy do Bacharachu w dobrych humorach i pełni nadziei, że gra się po prostu spodoba.
Nasz prototyp był w ciągłym „ruchu” rozegraliśmy tyle partii, że chyba nikt z nas dokładnie tego nie zliczył. Graliśmy w piątek od 14 do blisko 1 w nocy, w sobotę od 10 do blisko 2 w nocy. W tzw. międzyczasie prezentacje, pokazy i ogrywanie innych gier, ale o tym nieco później 🙂
Co najważniejsze nasza gra trafiła w gusta wymagających graczy. Nasza radość (pomimo dużego zmęczenia) rosła w momencie kiedy kolejne ekipy odchodząc od stołu wypełniały ankiety, w których wystawiały nam bardzo pozytywne noty. Oczywiście gra nigdy nie trafi w gusta wszystkich i trafił nam się jeden gracz z Czech, który jak tylko usłyszał o opcjach negatywnej interakcji, od razu stwierdził, że gra mu się w takim układzie nie podoba, ale cóż, na szczęście innym graczom spodobała się i to bardzo :).
Do Bacharachu pojechał z nami nowiutki prototyp, który uwzględniał już zmiany jakie wprowadziliśmy po Pionku – zmiany okazały się naprawdę trafne i dziękujemy graczom, którzy podzielili się z nami swoimi opiniami. Teraz mamy jeszcze kilka kosmetycznych poprawek (jak stwierdzono nie ma co tutaj już więcej grzebać), a także na prośbę graczy postanowiliśmy zmodyfikować layout kart receptur tak aby była bardziej przejrzysta niż graficzna (szczegóły na naszym Facebooku – Board&Dice lub w wątku na forum).
Ale w Bacharachu poza prezentowaniem swoich gier, pograliśmy i przyjrzeliśmy się wielu tegorocznym premierom tj.: m.in. The Witcher, Alchemists, Touche, Progress, czy kościanka (ta chyba jeszcze jest dość daleka od premiery) Justice League.
Dodatkowo poznaliśmy kilka niesamowitych osób, np. Wojtka Rzadka z Trefla, czy Krzysztofa Szafrańskiego i Błażeja Kubackiego (z którym pograliśmy w wersję beta Wiedźmina).
No to teraz wracamy do dalszej pracy, a już wkrótce zdradzimy nam więcej planów na nadchodzące miesiące.
Od jakiegoś czasu nie śledzę zapowiedzi planszówkowych, przynajmniej nie w takim stopniu jak kiedyś. O nowych grach dowiaduję się głównie słuchając podcastów, czyli najczęściej jak te tytuły są już wydane. Nie czekam z wypiekami na twarzy, nie robię wishlisty i nie odkładam pieniędzy na zakupy w Essen…. A przynajmniej tak myślałem. Cały plan „uspokajam się z zakupami i nie podniecam się zapowiedziami” mogę wyrzucić na śmietnik – wszystko przez 5 minut spędzone na YouTube.
Wygląda na to, że labirynty chwilowo zawładnęły całkowicie moją łamigłówkową jaźnią – najwyraźniej na archetypy tak stare i silnie osadzone w ludzkiej kulturze po prostu nie ma rady. Posłusznie podporządkowałem się więc sygnalizowanym przez przedwzgórze potrzebom i sięgnąłem po kolejną układankę, tym razem jednak z zupełnie innej bajki.
Uluru – piękna gra o pięknej skale. Patrząc na te śliczne ptaki, które wyciągamy z pudełka można się rozmarzyć tak samo jak oglądając zdjęcia australijskiego cudu natury.
No dobra, pomarzyliśmy, ale czy sama gra pozwoli na to żeby się nią cieszyć po nasyceniu walorami artystycznymi? Oceńcie sami. Zapraszam do oglądania.