Mikrogry cenię z dwóch powodów. Po pierwsze, trzeba wymyślić naprawdę dobrą mechanikę, żeby przy pomocy małej liczby komponentów przyciągnąć do niej graczy. Tutaj nie uda się ukryć jej braków pod piękną grafiką lub bogactwem komponentów. Lubię je również za ich definicyjne wymiary, które doceniam podczas wyjazdów, a szczególnie tych z plecakiem. W takich warunkach mikrogra, to idealny kandydat do wspólnego podróżowania. Dlatego kiedy dowiedziałem się od Ignacego Trzewiczka, że będzie wydawał taką grę, to od razu wiedziałem, że muszę zagrać w „Poprzez wieki” („Tides of Time”). Tym bardziej, że jest to gra dwuosobowa, a takie są mi szczególnie bliskie ze względu skład osobowy w jakim najczęściej gram.
Czytaj dalej