Gry

Przed premierą: Kingrunner – 42 km 195 metrów gry planszowej

Gry planszowe to nie jest moje jedyne hobby. Rozrywka umysłowa to jedno, ale równie ważne jest dla mnie hasło „w zdrowym ciele, zdrowy duch”. Lubię wysiłek fizyczny jaki daje sport. Kiedyś był to rower, a teraz, dzięki bieganiu mogę się wymęczyć i odreagować codzienny stres. Biegam amatorsko i nie przekraczam dystansów większych niż 30 km, ale gdzieś tam we mnie siedzi chęć pokonania królewskiego dystansu. „Kingrunner” połączył oba moje zainteresowania i w końcu mogłem zmierzyć się z maratonem przynajmniej na planszy. Gotowi do biegu? Start!

Czytaj dalej

Przed premierą: Cthulhu światy

Jeżeli interesujesz się grami planszowymi i to również w wersji elektronicznej, to zapewne kojarzysz tytuł „Star Realms”. Ta gra bardzo szybko podbiła serca fanów tradycyjnych gier karcianych oraz aplikacji mobilnych, na ekranach których bardzo szybko (jednocześnie?) zagościła. Jej autor postanowił kuć żelazo póki gorące i w tym roku wydał grę („Cthulhu Realms”), która wykorzystuje mechanikę SR, ale nawiązuje klimatem do bardzo ostatnio popularnego uniwersum Cthulhu. Dzięki wydawnictwu Baldar zagramy w jej polską wersję już we wrześniu. Ja tradycyjnie, jeszcze przed premierą postanowiłem wypróbować jak się gra w „Cthulhu Światy” i czy faktycznie warto na nią czekać.

Czytaj dalej

Herosi. Bitewniak, kościanka i karcianka w jednym

Dzisiaj gry z kośćmi przestały już bulwersować graczy, a nawet można powiedzieć, że mamy ich tyle na rynku, że powoli przestają także ekscytować. Fabryka Gier Historycznych (dokładnie to ich nowa marka „Lion Games”) postanowiła więc pójść o krok dalej i spośród popularnych dziś „kościanek” wybić się czymś nowym. Ich pomysł na „Herosów” obrazuje hasło „najlepsza gra kościana w czasie rzeczywistym”. Do haseł tego typu podchodzę z dystansem. Łatwiej wymyślić dobre hasło niż dobrą grę i każdy z nas znajdzie kilka tytułów, które poprą tę teorię. Jak to wygląda w przypadku „Herosów” przeczytasz poniżej.

Czytaj dalej

Ekspres VII: Witkacy, Lords of War: Jaszczuroludzie kontra Elfy

Lubię gry karciane zarówno te, które składają się praktycznie z samych kart i trudno je posądzać o inny mechanizm, jak również te w formie ukrytej jak np. Cywilizacja: Poprzez wieki (w tym roku będzie nowa wersja!). Karty są bardzo wdzięczne jeżeli chodzi o przekładanie pomysłów autora na zasady i pewnie dlatego są prawie w każdej grze. A czasami te skrawki papieru pozwalają na tworzenie obrazów znanych mistrzów pędzla lub starcia fantastycznych armii. Jak tu nie lubić karcianek?

Czytaj dalej

Przed premierą: Mity Cthulhu. Magia drugiego dodatku do Teomachii

Teomachię” poznałem dosyć późno dzięki kampanii na Wspieram.to związanej z wydaniem jej pierwszego dodatku – „Mitologii słowiańskiej”. Obecną akcję mającą na celu wydanie kolejnych mitologii wsparłem bez zastanowienia. Poniżej, dzięki uprzejmości wydawnictwa Fabryka Gier Historycznych, znajdziesz opis drugiego dodatku i jest duże prawdopodobieństwo, że po lekturze, podobnie jak ja, staniesz się jego posiadaczem – akcja wciąż trwa. Czytaj dalej

Nie wierz w plotki, „Szklany szlak” to bardzo dobra gra

Mogę być tutaj mało obiektywny, bo uwielbiam gry Uwe Rosenberga. To jedyny autor, któremu wciąż ufam. W zasadzie w każdą jego grę zagram, a jeżeli mogę, to i kupię. Nie jestem w tym zapewne osamotniony, to i nie boję się takich deklaracji już na wstępie wpisu o jednej z jego gier. Wciąż z wielką przyjemnością wracam do  starej „Agricoli” lub „Le Havre”, liczę, że uda mi się jednak kupić jego zeszłoroczny hit „Fields of Arle” (może będzie dodruk) i wyczekuję tegorocznego Essen i jego nowej gry. W międzyczasie trafił do mnie „Szklany szlak„, a ja, niezrażony sprzecznymi opiniami  na jego temat, z przyjemnością otworzyłem wypełnione po brzegi pudełko.

Czytaj dalej

Ekspres VI: Martwa Zima: Gra rozdroży

Niestety, wyciągniecie „Martwej zimy” w ten upalny dzień nie zadziałało tak jak byśmy tego chcieli i chłodniej się nie zrobiło. Na szczęście pozostała nam przyjemność poznania gry przygodowej, która zabrała nas w zapomniane przez świat miejsce, oblegane przez armie żywych trupów. Chęć konsumpcji naszych bohaterów można było wyraźnie wyczytać z ich martwych oczu.

Czytaj dalej

Przed premierą: Lords of War: Władcy Wojny – Orkowie kontra Krasnoludy

Kickstarter to obecnie również wylęgarnia gier planszowych. Współczuję graczom bez silnej woli zakupowej. Na początku starałem się śledzić wszystkie nowe tytuły, które się tam pojawiały, ale w pewnym momencie nawet taki maniak nowości jak ja, musiał powiedzieć sobie pas. Zaglądam tam teraz tylko od czasu do czasu. Jedną z gier, której kampania przez to mi uciekła, była „Lords of War„. Na szczęście teraz, dzięki wydawnictwu Galakta mogę nadrobić zaległości. Tak jest, Władcy Wojny przemówią do nas po polsku i warto się ku nim pochylić, bo to bardzo sprytna gierka.

Czytaj dalej

Szalona misja. Szalona zabawa flamastrem

Lubię gry, które mnie zaskakują i są jak filmowe „forrestowe pudełka z czekoladkami”. Kiedy pierwszy raz przeczytałem zapowiedzi wydawnictwa REBEL, dotyczące wydania polskiej wersji gry „Loony Quest„, nie do końca rozumiałem entuzjazm związany z tym tytułem. Gdy jednak zobaczyłem ją w akcji, to już wiedziałem, że jednak się myliłem. „Szalona misja” jest grą, która musi znaleźć się na półce każdego miłośnika gier rodzinno-imprezowych.

Czytaj dalej

Nie bój się klasyki, ona nie gryzie

W którymś z odcinków Rozmów ZnadPlanszy, powiedziałem, że „Monopoly” to dla mnie bardzo ważna gra. I tak jest faktycznie. „Eurobiznes” i „Fortuna”, bo wtedy grało się tylko w klony sławnego tytułu, to gry, które zaszczepiły we mnie zainteresowanie grami planszowymi. Teraz to może dziwić, ale kiedyś nikt nie zastanawiał się nad ich losowością. Liczyła się tylko emocjonująca zabawa. W tamtych czasach była jeszcze jedna gra, która fascynowała mnie, a zarazem przerażała. Szachy.

Czytaj dalej

Ekspres V: Szmal, Dominion. Vaccarino dobrym autorem jest.

Okazuje się, że najczęściej zaliczającym powroty autorem gier na naszym stole jest Donald X. Vaccarino. „Kingdom builder”, „Szmal” („Greed”) i teraz „Dominion„. Każda gra jest w zasadzie inna, ale wszystkie posiadają jedną wspólną cechę. Mają bardzo prostą mechanikę, która daje mnóstwo niepowtarzalnych godzin dobrej zabawy.

Czytaj dalej

Dodatki do „Pór roku”, które musisz mieć

Pory roku” („Seasons”) mają pecha. Nie wiem czy to wina bajecznej grafiki, która nie kojarzy się z poważną grą „nie dla dzieci”, czy może problem z datą premiery i gra powinna się ukazać rok lub dwa wcześniej, w każdym razie zawsze jest ulokowana gdzieś z tyłu, za innymi znaczącymi tytułami. A to wielka krzywda dla tej gry, bo to jest jedna z lepszych karcianek w jakie grałem. Do takich tytułów dodatki nabywa się bez zastanowienia. Na pewno szybko się zwrócą. Czytaj dalej

Ekspres IV: Vineta, Gaia

Zrobiłem sobie ostatnio planszówkowy rachunek sumienia i okazało się, że lubię praktycznie wszystkie gatunki gier, ale szczególnie cenię te z negatywną interakcją. Może i powinienem obawiać się opinii jakiegoś psychoanalityka, ale powbijać szpilę przeciwnikom lubię i już. Tym razem gry, o których chcę napisać mają jeszcze jeden wspólny mianownik, a mianowicie są o bogach, zarówno tych tworzących, jak i niszczących.

Czytaj dalej

Przed premierą: Poprzez wieki (Tides of Time). Mikrogra o makro możliwościach.

Mikrogry cenię  z dwóch powodów. Po pierwsze, trzeba wymyślić naprawdę dobrą mechanikę, żeby przy pomocy małej liczby komponentów przyciągnąć do niej graczy. Tutaj nie uda się ukryć jej braków pod piękną grafiką lub bogactwem komponentów. Lubię je również za ich definicyjne wymiary, które doceniam podczas wyjazdów, a szczególnie tych z plecakiem. W takich warunkach mikrogra, to idealny kandydat do wspólnego podróżowania. Dlatego kiedy dowiedziałem się od Ignacego Trzewiczka, że będzie wydawał taką grę, to od razu wiedziałem, że muszę zagrać w „Poprzez wieki” („Tides of Time”). Tym bardziej, że jest to gra dwuosobowa, a takie są mi szczególnie bliskie ze względu skład osobowy w jakim najczęściej gram.

Czytaj dalej

Tikal. Odkrywamy tajemnice Majów.

To jest tytuł, który obok „Ticket to Ride” i „Osadników z Catanu” pamiętam od zawsze. I tak sobie myślę, że to trochę straszne, skoro ja to tak pamiętam, bo „Tikal” ma już 16 lat, a ja trochę latek w te planszówki już gram. Mam jednak nadzieję, że starzeć się będę tak samo z klasą jak ten tytuł.

Czytaj dalej

Achaja – gra planszowa. Tak wygląda polityka na planszy.

Zapomnij na chwilę o „Panu Lodowego Ogrodu”. Nowa gra Krzysztofa Wolickiego nie będzie kolejną ciężką grą strategiczną o podbojach. „Achaja” to gra taktyczna, w której wszystko jest podporządkowane jednemu celowi – zdobyciu upragnionej władzy. Jeżeli czytałeś literacki pierwowzór gry, to wiesz, że dla władzy można zrobić wszystko, a jeżeli nie miałeś jeszcze okazji, to przekonasz się na własnej skórze czym taka walka jest.

Czytaj dalej

„Cardline: Zwierzęta”. Mała puszka, duża wiedza i zabawa.

Kiedy przychodzi do mnie rodzina lub niegrający na co dzień przyjaciele, potrzebuję gier, które bez chwili wahania mogę wyjąć na stół. Gdybym takich nie miał, to widok regału zawalonego różnymi pudełkami byłby w ich oczach tylko niepotrzebną stertą kartonu, drewna i plastiku – po co to kupować, zbierać gry, jak nie we wszystko można zagrać. Nie siedzącym w temacie osobom, trudno wytłumaczyć, że nie każda planszówka jest dla każdego. Na szczęście w takich sytuacjach można mieć pod ręką gry z serii Cardline.

Czytaj dalej

Ekspres III: Pandemic: The Cure, Pory roku (Seasons)

Któregoś dnia na nasz stół zawitał „Pandemic: The Cure„. Dawno z takim wytęsknieniem nie czekałem na koniec gry.  Czy tego chcemy, czy nie, to tendencja do zamiany gier w wersje kościane rozpętała się na dobre. W tamtym roku padło na poczciwego Pandemica i niestety, ta kościana transformacja nie była dla niego korzystna.

Via ad Gloriam (prototyp). Od turnieju do turnieju, czyli rycerzem być.

Każde dziecko było albo chciało być księżniczką lub rycerzem – wybór ról w czasach poprawności politycznej zostawiam już samym dzieciom. Jeżeli z Tobą było inaczej, to albo nikt nie czytał Ci bajek, nie miałeś telewizji lub jesteś co najmniej dziwny. Trudno, zdarza się. Innym graczom oferuję możliwość spełnienia swoich marzeń z dzieciństwa i podróż do czasów, gdy wszelkiego rodzaju potyczki i turnieje były w zasadzie jedynym sportem. Dzięki „Via ad Gloriam” zostaniemy dzielnym rycerzem i wprawdzie księżniczek nie spotkamy tu dosłownie, ale skoro są dzielni mężowie i turnieje, to na pewno gdzieś się one znajdą wśród podekscytowanej gawiedzi.

Czytaj dalej

Duuuszki łączą pokolenia

Bardzo się cieszę, że gry planszowe wciąż potrafią mnie zaskoczyć. I nie chodzi tu tylko o zasady i mechanizmy je napędzające. To, co mnie szczególnie do nich przyciągało to czynnik ludzki, który patrząc w kontekście dzisiejszych czasów, przyczynił się w bardzo dużym stopniu na ich rozwój i ogólny odbiór naszego hobby. Co pewien czas pojawiają się tytuły potrafiące zatrzeć granice wieku pomiędzy graczami i ta ponadpokoleniowość staje się łącznikiem szczególnie wartym podkreślenia. Tak właśnie jest z grami z serii Duuuszki, które bawią zarówno małych, jak i dużych.

Czytaj dalej