Atak Zombie – wideorecenzja
Tak. Oto mój wigilijny wpis. Atak Zombie. Nie mogło być już bardziej świątecznie, czyż nie? Zresztą macie rację. Grę na dzisiaj wybrałem w pełni świadomie.
Leciwy już człowiek. Rocznik 76, XX wieku. Niektórzy mówią, że trzeba już złomować, ale się nie daje. Ciągle działa, dzięki swoim najlepszym cechom charakteru, czyli złośliwości i wyjątkowej wredocie. Wychowany na Dungeons & Dragons i innych RPG, a także na ośmiobitowych komputerach. O grach wszelakich (komputerowych i planszowych) pisze już od kilkunastu lat. Prywatnie szczęśliwy mąż i ojciec. Córka Oliwia, urodzona na początku 1999, syn Gabriel urodzony na początku 2008 roku, żona Żaneta...nie powiem kiedy urodzona...w każdym razie ma 18 lat (wartość prawdziwa niezależnie od tego kiedy to czytacie).
Tak. Oto mój wigilijny wpis. Atak Zombie. Nie mogło być już bardziej świątecznie, czyż nie? Zresztą macie rację. Grę na dzisiaj wybrałem w pełni świadomie.
W dzisiejszym materiale chcę przybliżyć Wam grę, w której gracze wcielają się w plemiona z czasów prehistorycznych. Ich zadaniem jest osiedlenie się w pięknej dolinie, zbudowanie jak najlepszych siedzib, przetrwanie katastrof i stanie się najlepszym plemieniem na zachód od Grzmiącej Góry Która Pluje Ogniem. Oto Höyük.
Dziś pokażę Wam grę, która wyszła co prawda w 2012 roku, ale tuż za rogiem jest jej polskie wydanie. Jest to oczywiście opowieść o małych dzielnych myszach, które kiedyś były dzielnymi ludźmi, czyli Mice and Mystics.
Polskie gry, które odnoszą sukces na platformach crowdfundingowych to obecnie coraz częstszy widok. Jedną z takich produkcji jest Assault on Doomrock, stworzona przez Tomasza Stasiaka. Rozbudowana przygodówka, z wieloma ciekawymi mechanikami.
Jedną z rozrywek na Dzikim Zachodzie były napady na pociąg. Banda rabusiów wpadała do wagonów i zaczynała rabować co popadnie. Oczywiście dla pasażerów nie była to żadna frajda, chyba że bandyci zaczynali bić się o łup między sobą.
Szeryf Nottingham, to najbardziej znany przeciwnik pewnego chudego banity o imieniu Robin. Jednak w grze Sheriff of Nottingham, wcale nie spotkamy Robina i jego wesołej kompanii. Sam Szeryf też będzie nieco mniej krwawy, a bardziej łasy na inne rzeczy.
Ostatnio w kinach zapanowała moda na pokazywanie znanych baśni w nowy sposób. I tak widzimy wersje mroczne, mroczniejsze, a nawet zupełnie odwracające role głównych bohaterów. Idąc tym tropem, postanowiłem pokazać Wam grę, w której postacie z baśni mają co nieco do powiedzenia.
Listopad skończył się wczoraj. Recenzenckie plany, które sobie wyznaczyłem udało mi się zrealizować (choć z małymi przygodami). Dlatego wrzucam kolejny wpis, tym razem z planami na ostatni miesiąc Anno Domini 2014.
Listopad zakończę w potwornym stylu. Zobaczycie miasto, które jest nękane przez cztery wielkie monstra. Monstra, które niszczą budynki, zjadają mieszkańców i rzucają samochodami. A to znaczy, że zobaczycie Terror in Meeple City.
GMT Games to wydawnictwo, które specjalizuje się w żetonach. Potrafią z żetonów zrobić wyścigi Nascar, Zimną Wojnę, upadek komunizmu, czy polityczno-religijne konflikty w XVI-to wiecznej Europie. Dzisiaj polecimy z żetonami w kosmos.
Wystarczy niewielka awaria sprzętu i już człowiek łapie dzień obsuwy. Ale jak sobie pomyślę, to wychodzi na to, że ta awaria była w zgodzie z duchem gry, którą dziś Wam pokażę.
Dzisiejszy materiał jest o grze, która została wydana w zeszłym roku. Może i nie jest to nowość, ale mam wrażenie, że mówi się o niej zbyt mało. Bo zdecydowanie jest to tytuł, który zasługuje na uwagę graczy.
Planszówki, planszówkami, ale czasem gram też w karcianki. Od czasu do czasu. W końcu spędziło się te godziny przy Magic the Gathering. Co jakiś czas zerkam na to, co piszczy w świecie LCG.
Kolejna recenzja i kolejna gra przygodowa. Tym razem Jest to Level 7 [Omega Protocol] od firmy Privateer Press. W skrócie mamy tu do czynienia z grą podobną w założeniach do Descenta.
Karcianym Shadowrunem zainteresowałem się po tym, jak dopadł mnie szał Pathfindera. Wyglądało na to, że obie gry łączy aspekt kart, budowania decku i rozwijania postaci, ale Shadowrun: Crossfire miał pozwolić na rozwój postaci niemal bez końca i grę w coraz to nowe scenariusze.
Ostatnio wrzuciłem swoje plany recenzenckie, czas więc zacząć je realizować. Na pierwszy ogień idzie materiał dotyczący gry Pathfinder Adventure Card Game: Skull & Shackles.
Postanowiłem, że podkradnę pomysł, jaki widziałem czas jakiś temu na pewnym blogu. Niestety nie mogę sobie przypomnieć na jakim, więc od razu przepraszam, za brak „creditsów”. Pomysł ten, to rozpiska planów recenzenckich na nadchodzący miesiąc. Oto listopad 2014.
Wydawnictwo Gale Force Nine ma u mnie bardzo duży kredyt zaufania po Spartacusie i Firefly. Dlatego do Sons of Anarchy podchodziłem z dużymi nadziejami, nawet pomimo tego iż nie oglądałem serialu. Czy i tym razem GF9 mnie nie zawiodło? Zobaczcie sami.
Kolejna recenzja wideo, jaką nakręciłem jest swego rodzaju eksperymentem. Eksperymentem, który jest jednak dość mocno powiązany z recenzowaną grą. Zresztą zobaczcie sami. Przy okazji, dajcie znać, czy miało to ręce i nogi.
Jest wiele rzeczy, których nie wypada robić facetowi w okolicach czterdziestki. Pominę tu granie w planszówki i gry konsolowe. Jedną z takich „zakazanych” rzeczy jest oglądanie anime. Bo kto to widział, żeby dorosły facet oglądał „chińskie bajki”. A ja anime uwielbiam. Pasjami oglądam Fairy Tail, Bleach, czy Shingeki no Kyojin. Oglądam też Naruto i to było powodem mojego zainteresowania grą, o której dziś Wam opowiem.
