Getaway Driver – wideorecenzja
„Nie gaś silnika”. Te słowa słyszy zwykle kierowca, którego kumple za chwilę zrobią coś nielegalnego. O perypetiach takiego kierowcy, ale i o kłopotach goniących go policjantów opowiada gra Getaway Driver.
Leciwy już człowiek. Rocznik 76, XX wieku. Niektórzy mówią, że trzeba już złomować, ale się nie daje. Ciągle działa, dzięki swoim najlepszym cechom charakteru, czyli złośliwości i wyjątkowej wredocie. Wychowany na Dungeons & Dragons i innych RPG, a także na ośmiobitowych komputerach. O grach wszelakich (komputerowych i planszowych) pisze już od kilkunastu lat. Prywatnie szczęśliwy mąż i ojciec. Córka Oliwia, urodzona na początku 1999, syn Gabriel urodzony na początku 2008 roku, żona Żaneta...nie powiem kiedy urodzona...w każdym razie ma 18 lat (wartość prawdziwa niezależnie od tego kiedy to czytacie).
„Nie gaś silnika”. Te słowa słyszy zwykle kierowca, którego kumple za chwilę zrobią coś nielegalnego. O perypetiach takiego kierowcy, ale i o kłopotach goniących go policjantów opowiada gra Getaway Driver.
Ignacy Trzewiczek z żoną odwiedzili w drugim tygodniu lutego północ Polski. Zawitali też do Gdańska. W trakcie tej wizyty zajrzeli na chwile do mnie. Nie mogłem sobie zatem odmówić ucięcia luźnej pogawędki z Ignacym i nagrania tego. Oto wynik.
Na jarmarku w Pasikurowicach można kupić wiele ciekawych rzeczy. Można też zarobić, jeśli ma się pomysł na produkt. Jeśli produkt jest potrzebny ludziom i doprawiony odrobiną tajemniczości, to sukces murowany. Chyba, że produkt wybuchnie w twarz. Najlepiej wiedzą o tym Szarlatani z Pasikurowic.
Czasem znienacka pojawia się impuls do nagrania materiału. No to się go nagrywa, o ile jest taka możliwość. Na szczęście tu chodzi o rewizję tytułu, w który gram od dawna. A tą grą jest Millennium Blades.
Ciężkie jest życie średnio zamożnej rodziny w wiktoriańskiej Anglii. Ciągle trzeba uważać na to co się robi, żeby nie stracić reputacji. Trzeba kombinować, żeby przyciągnąć jak najwięcej „znajomych”. Dbać o posiadłość i służbę. Trzeba umiejętnie wżenić się w wyższe sfery. Takie rzeczy w grze Obsession.
Kolejny Kickstarter i kolejna próba przeniesienia gier MOBA na planszę. Tym razem mamy do czynienia z grą z Włoch. Nosi tytuł Skytear i rozpoczęła walkę na KS pierwszego lutego.
Kolejna polska gra trafiła na Kickstartera i całkiem nieźle jej tam idzie. Tym razem jest to debiut wydawnictwa Board Legends, które chce przenieść komputerowe gry MOBA na planszę. Oto Champions of Nexum.
Czas na kolejną topkę powstałą dzięki Patronom Gambit TV. Tym razem mówię o unikatowych i/lub innowacyjnych grach. Jakie 10 gier z takimi cechami podoba mi się najbardziej? Zobaczcie sami.
Czas na kolejne podsumowanie i planowanie. Kolejny podwójny materiał. Pierwsza część, to podsumowanie moich oczekiwań na miniony rok, a potem przedstawię Top 10 gier na które czekam w 2019.
Pierwszą recenzję tej gry publikowałem cztery lata temu na starym kanale. Dwa lata temu tutaj pojawiła się kolejna recenzja bo startowała kampania mająca przynieść polską edycję tego tytułu. Teraz po czterech latach czas na Rewizję. Czy Mage Wars Arena wytrzymała próbę czasu?
Mówi się, że gra euro powinna być sucha jak pieprz. Że nie powinno być w niej klimatu. A co jeśli ta gra opiera się na klimacie i czymś co zupełnie nie jest suche? Co jeśli tym euro jest Aura?
To nie jest gra przygodowa. To nie jest też euro. To hybryda. A do tego kolejny dowód na to, że Vlaada Chvatil kiedy zabiera się za robienie gry, to nie robi kopiuj-wklej ze swoich poprzednich tytułów. To po prostu Mage Knight.
Firefly, deck building i Legendary Encounters. Trzy moje słabości upakowane do jednego pudełka. Czy mogłem pominąć tę grę? Na pewno nie. Czy mogło w niej pójść coś nie tak? Masa rzeczy. A czy coś poszło nie tak? Oto Legendary Encounters: A Firefly Deck-Building Game.
Hype Train długości równika. Niesamowity sukces na KS. Ilość zebranej kasy powala. Mroczne podejście do legend arturiańskich. Przedefiniowane pojęcie bohatera. Oto Tainted Grail: The Fall of Avalon od Awaken Realms.
Moja Mała Kosa – to brzmi jak tytuł książeczki dla małych mafiozów, czy coś. A to przecież gra, w której pełno magii, jabłek, przyjaźni i milusich zwierzątek. To po prostu My Little Scythe.
Dodatki, dodatki, wszędzie dodatki. A ja często o nich zapominam i skupiam się tylko na podstawkach. Czas zająć się dodatkami, które leżą i czekają na recenzję. Na pierwszy ogień Dark Souls the Card Game Forgotten Paths.
Niedługo premiera polskiej edycji Mage Knight Ultimate Edition, zatem nie ma lepszej okazji, aby pierwszym materiałem z rozgrywki, odblokowanym przez moich Patronów, była właśnie rozgrywka w Mage Knight.
Lubię gry z piratami. Lubię też deck building. Jeśli więc obie te rzeczy znajdują się w jednym pudełku, to zaczynam się cieszyć. Dlatego też Czarna Bandera dość szybko trafiła na mój radar. Jeszcze wtedy, kiedy zatytułowana była Ruthless.
Wiele jest rzeczy, które potrafią przyciągnąć gracza do planszówki. Jedną z nich na pewno jest mechanika. Zwykle jakaś konkretna mechanika, którą lubimy. Dziś opowiem Wam o dziesięciu mechanikach, które lubię najbardziej.
W Zakazanym Mieście, żeby coś załatwić, trzeba było przyjść z czymś ładnym, lub cennym w rękach. Łapówki, a właściwie „podarki” krążyły między interesantami a urzędnikami bez przeszkód. Ten właśnie mechanizm jest sercem gry Gugong.
