Gra miesiąca – marzec 2026
Początek miesiąca jest zarezerwowany dla dwóch cyklicznych materiałów. Dziś niedziela, więc czas na materiał, w którym różni ludzie mówią co im się spodobało w minionym miesiącu. Oto Gra miesiąca – marzec 2026.
Leciwy już człowiek. Rocznik 76, XX wieku. Niektórzy mówią, że trzeba już złomować, ale się nie daje. Ciągle działa, dzięki swoim najlepszym cechom charakteru, czyli złośliwości i wyjątkowej wredocie. Wychowany na Dungeons & Dragons i innych RPG, a także na ośmiobitowych komputerach. O grach wszelakich (komputerowych i planszowych) pisze już od kilkunastu lat. Prywatnie szczęśliwy mąż i ojciec. Córka Oliwia, urodzona na początku 1999, syn Gabriel urodzony na początku 2008 roku, żona Żaneta...nie powiem kiedy urodzona...w każdym razie ma 18 lat (wartość prawdziwa niezależnie od tego kiedy to czytacie).
Początek miesiąca jest zarezerwowany dla dwóch cyklicznych materiałów. Dziś niedziela, więc czas na materiał, w którym różni ludzie mówią co im się spodobało w minionym miesiącu. Oto Gra miesiąca – marzec 2026.
Początek miesiąca jest zarezerwowany dla dwóch cyklicznych materiałów. Dziś środa, więc zapraszam na kolejny odcinek Gdzie się podziały tamte gry. Odcinek 44.
Po prototypy ze wspieraczek sięgam ostatnimi czasy dość rzadko. Ale jeśli już coś z tej kategorii pojawi się na moim kanale, to albo jest to polska produkcja, albo gra zagraniczna, o której nikt nie słyszał. Dziś Ravohria, która należy raczej do tej drugiej kategorii.
W zasadzie miałem nie grać w Splottery, ale krwawe rozgrywki w Bus sprawiły, że moje plany rozjechały się jak gdańskie autobusy z rozkładem jazdy. No i jak tylko pojawiła się okazja, zdobyłem kolejną grę tego wydawnictwa. Jak poszło tym razem? Oto Food Chain Magnate.
Dawno temu zrecenzowałem mało znany tytuł, jakim był Rurik: Dawn of Kiev. Niedawno zakończyła się zbiórka, w której ufundowała się druga edycja tej gry. Dodatkowo Ogry Games, zapowiedziały polską edycję nowego Rurika. Czas więc zobaczyć jakie zmiany są między tymi edycjami.
Królowie mają przerąbane. Co chwila jakiś umiera (sam, albo z czyjąś pomocą), znika, czy popada w szaleństwo. Wszystko po to, żeby ktoś inny mógł zasiąść na tronie. Tylko zazwyczaj jest to poprzedzone krwawą walką o władzę. Oto Korona Starego Króla.
W filmach akcji, główny bohater załatwia sprawę z bombą bardzo prosto. Trochę nerwów, ale finalne ciachnięcie kabelka w losowym kolorze zatrzymuje licznik na milisekundy przed eksplozją. A jak jest naprawdę? O tym mówi gra Bomb Busters.
Początek miesiąca jest zarezerwowany dla dwóch cyklicznych materiałów. Dziś środa, więc zapraszam na kolejny odcinek Gdzie się podziały tamte gry. Odcinek 43.
Początek miesiąca jest zarezerwowany dla dwóch cyklicznych materiałów. Dziś niedziela, więc czas na materiał, w którym różni ludzie mówią co im się spodobało w minionym miesiącu. Oto Gra miesiąca – luty 2026.
Po raz kolejny na kanał wjeżdża materiał o RPG. I po raz kolejny wkraczamy do świata odciętego od Światła Imperatora, czyli do Gilead w universum Warhammera 40.000. Tym razem jednak przyjrzę się bliżej zestawowi dla początkujących eRPeGowców. Oto Warhammer 40.000 Wrath & Glory: Zestaw Startowy.
Okazuje się, że budowa statków nie jest taka prosta. Nie wystarczy ogarnięcie kadłuba i zwodowanie go. Trzeba spełniać jeszcze warunki różnych osób. Zrób ładne kominy. Albo dźwigi. Albo niech będzie szybki. O tych problemach opowiada druga edycja gry Shipyard.
Kiedy król postrada zmysły, zamknie się w cytadeli i zacznie podejrzewać wszystkich o to, że dybią na jego życie, jest tylko jedno wyjście. Udowodnić mu, że ma rację. A potem dybać na siebie nawzajem. Oto Crown of Ash.
Czasem pojawia się gra, w którą zagrasz i wiesz, że jest to gra pełna, do której nic już więcej nie trzeba. Dodatki są zbędne. A tu nagle po latach pojawia się duży dodatek. Czy był jednak potrzebny? Oto Clans of Caledonia: Industria.
Początek miesiąca jest zarezerwowany dla dwóch cyklicznych materiałów. Dziś środa, więc zapraszam na kolejny odcinek Gdzie się podziały tamte gry. Odcinek 42.
Początek miesiąca jest zarezerwowany dla dwóch cyklicznych materiałów. Dziś niedziela, więc czas na materiał, w którym różni ludzie mówią co im się spodobało w minionym miesiącu. Oto Gra miesiąca – styczeń 2026.
Filmowe pojedynki wielkich rekinów z wielkimi ośmiornicami zwykle są spektakularne. Zwykle mają spektakularnie kiepskie CGI i zwykle są kinem klasy C. Ale tu mamy grę planszową a nie film. A na dodatek rekin i ośmiornica są zaskakująco normalne. Oto Kelp: Macki kontra Szczęki.
Lubię gry wideo. Chętnie sprawdzam gry planszowe, które powstały na podstawie gier wideo (zwłaszcza tych, które mi się podobały). A jak jeszcze jest to planszówka oparta o grę opowiadającą o mojej piwnicy, w której trzymam Patronów, to już na bank muszę w to zagrać. Oto Darkest Dungeon.
Od dawna twierdziłem, że Eclipse jest do bani. Ale wszyscy krzyczeli, że nie mam racji, że grałem tylko w pierwszą edycję, że druga dużo zmienia. No to zagrałem w drugą edycję i wiecie co? Zaraz Wam powiem i może się Wam to nie spodobać. Oto Eclipse: Drugi Świt Galaktyki.
Początek miesiąca jest zarezerwowany dla dwóch cyklicznych materiałów. Dziś niedziela, więc czas na materiał, w którym różni ludzie mówią co im się spodobało w minionym miesiącu. Oto Gra miesiąca – grudzień 2025.
Dziś zajrzymy pod powierzchnię słonego jeziora w Kalifornii. Poszukamy tam szczęścia i pieniędzy. No dobra, głównie pieniędzy. I punktów zwycięstwa. Wszystko dzięki solance, litowi i energii geotermalnej. Oto Salton Sea.
