Gry

Piraci z Maracaibo


Choć Alexander Pfister z Dzikiego Zachodu przeniósł nas na moment na fale otaczające Maracaibo, to szybko wróciliśmy na stały ląd – najpierw do Argentyny, potem do Nowej Zelandii. Teraz, po tej dłuższej przerwie, czas znów zebrać załogę, poczuć na twarzy bryzę pełną morskiej soli i wyruszyć na nową przygodę jako „Piraci z Maracaibo”.

Czytaj dalej

Leśne rozdanie


Czy Wam również ten tytuł umknął w natłoku premier? Mnie niestety tak, ale dzięki śledzeniu planszowych mediów udało mi się go wyłapać i teraz z radością mogę go w koło polecać. To niepozorne pudełko skrywające pokaźną talię kart to nie tylko gra o ciekawej, choć nieskomplikowanej mechanice, ale również prawdziwa uczta dla oczu. Dawno nie widziałem tak pięknie i realistycznie zilustrowanych kart z przedstawicielami fauny i flory w planszówkach. Wisienką na torcie są kombosy — kolejny ważny atut „Leśnego rozdania”. Zaczynajmy. Las czeka!

Czytaj dalej

Projekt Gaja: Zaginiona Flota

Nie będę ukrywał, że uważam „Projekt Gaja” za jedną z najlepszych ciężkich eurogier. Choć niedawno pojawił się kolejny tytuł, który – podobnie jak „Projekt Gaja” – opiera się mechanicznie na „Terra Mystica”, to wciąż jestem zdania, że pozycja „Projektu” pozostaje niezagrożona. I tak, dobrze rozumiesz – to jest numer jeden. Gra jest niezwykle rozbudowana pod względem decyzji, niemal całkowicie pozbawiona losowości, a dzięki wielu unikalnym frakcjom oferuje ogromną różnorodność rozgrywek. Wciąż potrafi zaskoczyć i solidnie rozgrzać graczy zarówno umysłowo, jak i emocjonalnie. Niestety, mimo wszystkich tych zalet, fani musieli czekać aż siedem lat na upragniony dodatek. Sprawdźmy więc, czy „Zaginiona Flota” była warta tego długiego oczekiwania. Czas na eksplorację kosmicznych rubieży i odkrywanie tajemnic legendarnych okrętów!

Współpraca recenzencka

Opisana w tekście gra została przekazana przez wydawnictwo Portal Games.
Współpraca barterowa. Wydawnictwo nie miało wpływu na treść mojej opinii.

Fabuła

Minęły pokolenia od czasów, kiedy rozgrywała się podstawowa wersja gry. Technologie znacznie się rozwinęły, a cywilizacje rozpoczęły osiedlanie na nowych typach planet. Mimo postępu niektóre cywilizacje wciąż poszukują odpowiedzi na pytania, które pozostają bez odpowiedzi. Próbują odnaleźć legendarną, ponadcywilizacyjną Zaginioną Flotę i odkryć tajemnice jej okrętów. Aż pewnego dnia młody inżynier na pokładzie okrętu Mowejedów wypowiada słowa, które zmienią dotychczasowy świat: „Widzę coś na radarze…”.

Komponenty

Na zdjęciu możecie zobaczyć, co znajdziecie w dodatku. Jeśli chodzi o jakość, jest ona identyczna z wersją podstawową gry i pasuje do każdego wydania „Projektu Gaja”, niezależnie od tego, którą edycję posiadacie. Sam mam pierwszą polską wersję i nie zauważyłem żadnych różnic.

Cel gry i przebieg rundy, czyli jak grać.

Tym razem odeślę cię do mojego innego tekstu, z lipca 2017 roku, w którym opisuję podstawową wersję „Projektu Gaja”. To dla mnie szczególny wpis, ponieważ był jednym z pierwszych tekstów (na pewno w Polsce, a może i na świecie) o nadchodzącym hicie, jakim niewątpliwie był, jest i będzie „Projekt Gaja”. Napisałem go na podstawie wydrukowanej wersji demo gry. Jako fan „Terra Mystica” byłem wtedy ogromnie wdzięczny pierwszemu wydawcy, Games Factory, za udostępnienie mi tej wersji i możliwość poznania tego genialnego tytułu. Teraz cieszę się, że dzięki Portal Games kolejni gracze mogą odkryć tę wspaniałą grę, a ja wreszcie mogę cieszyć się dodatkiem w polskiej wersji językowej.

Kosmos to labirynt zbudowany z labiryntów. W każdym otwiera się następny – Stanisław Lem, Fiasko

Kosmos: dalekie sektory, przestrzeń kosmiczna, nowe planety

Modularna plansza przestrzeni kosmicznej to główna scena naszych działań. Dodatek ją poszerza, wprowadzając dodatkowe kafle i jednocześnie zmieniając początkowy sposób układania sektorów. Na obrzeżach pojawią się trzypolowe dalekie sektory, a w środku – pojedyncze żetony przestrzeni kosmicznej. Te ostatnie są podzielone na zestawy w zależności od liczby graczy. Skrywają one jeszcze jedną kluczową nowość, ale o tym opowiem później.

Teraz skupmy się na innych elementach, czyli nowych miejscach, gdzie będziemy mogli budować kopalnie oraz na nowej formie przystosowywania tych planet do życia. Koszty terraformacji będą zawsze stałe, ale interesujące. Protoplanety wymagają trzech kroków terraformacji, ale przyniosą nam aż pięć punktów zwycięstwa. Asteroidy będą wymagały od nas większych przygotowań, ponieważ wcześniej będziemy musieli zdobyć Gajaformera. Choć stracimy go podczas przystosowywania tego skupiska kamieni do życia i eksploracji, to jednak m.in. surowce uzyskane z jego szczątków posłużą do zbudowania nowej kopalni, bez ponoszenia kosztów jej budowy. To rozwiązanie bardzo mi się podoba, ponieważ pozwala zużyć już niepotrzebne Gajaformery, które dotychczas często zalegały w naszych zasobach, gdy kończyły się transplanety w naszym zasięgu.

Po kilku sekundach był już pewien: jego oczom ukazał się TF Mars, flagowy okręt Przymierza Gai. Nareszcie! Odnaleźli pierwszy statek kosmiczny Zaginionej Floty.

Okręty Zaginionej Floty: technologie, tarcze, artefakty

W końcu dotarliśmy do tego, na co wszyscy czekali – Okręty Zaginionej Floty! „Zmierzch” – okręt Nautilaksów, „Rebelia” – okręt flagowy Dyrektoratu Vo’Kronów, TF „Mars” – okręt Przymierza Gai oraz „Zaćmienie” – okręt Imperium Eridańskiego. Zanim jednak zaczniemy eksplorować ładownie i maszynownie tych majestatycznych flagowców dawnych cywilizacji, wróćmy na chwilę do planszy kosmosu, a dokładniej do nowych pojedynczych kafli przestrzeni kosmicznej. Każdy zestaw posiada cztery (trzy dla gry dwuosobowej) kafle z wizerunkami poszczególnych okrętów. To właśnie do nich będziemy wysyłać nasze promy kosmiczne, aby odkrywać i wykorzystywać technologie oraz zdolności okrętów.

Żetony te zawsze znajdują się w centralnej części mapy, co sprawia, że obszar ten staje się niezwykle atrakcyjny dla graczy, ponieważ umożliwia odkrycie i wykorzystanie technologii oraz zdolności poszczególnych okrętów. Ekspansja ku centrum staje się kluczowa. Gracze, którzy dotychczas preferowali rozwój swoich cywilizacji na uboczu, będą musieli dostosować swoją strategię do nowych realiów, ponieważ ekspansja w stronę centrum staje się nieuniknionym strategicznym elementem rozgrywki. Obecność okrętów zmienia dynamikę i sposób prowadzenia rozgrywki – nowe możliwości, które dostarczają okręty, są niezwykle kuszące, ale cały czas czujemy ograniczenie wynikające z sześciu rund gry. W podstawowej wersji gry często musieliśmy podejmować decyzje, co odpuścić, z czego skorzystać lub nie, a teraz te decyzje staną się jeszcze trudniejsze.

Koszt wysłania promu do okrętu, który musi znajdować się w naszym zasięgu, wynosi zazwyczaj pięć punktów. Nie warto jednak zrażać się tym wydatkiem, ponieważ dotarcie do okrętów – a przynajmniej do jednego z nich – jest często kluczowe. Okręty te są źródłem cennych nowych technologii, tarcz przymierza, artefaktów, a przede wszystkim unikalnych akcji. Artefakty, dostępne wyłącznie na okręcie „Zmierzch”, to natychmiastowe bonusy, które mogą wydawać się kosztowne (sześć mocy), ale ich potencjał jest bardzo kuszący i może okazać się potężnym wzmocnieniem. Zasady działania pozostałych elementów są już znane z wersji podstawowej, jednak warto poświęcić chwilę na dokładniejsze omówienie nowych akcji oferowanych przez okręty.

Nowe akcje

Wraz z dodatkiem tracimy dostęp do tradycyjnych akcji z KiK-ów. Zamiast tego, akcje tego typu będą rozmieszczone na okrętach. Tym razem jednak, do ich aktywacji nie będziemy musieli korzystać wyłącznie z KiK-ów – będziemy mogli również zużywać kredyty, rudę, wiedzę lub moc. Dzięki temu akcje stają się bardziej dostępne dla wszystkich ras i nie będziemy musieli skupiać się już wyłącznie na zdobywaniu KiK-ów, aby z nich skorzystać. Oczywiście, wcześniej musimy zbadać okręty, które posiadają te akcje na swoich pokładach, ale czy ktoś powiedział, że dodatek miał ułatwiać rozgrywkę?

Nowe frakcje

Cztery nowe frakcje wprowadzają interesującą zmianę, ponieważ nie posiadają swojej planety macierzystej, startują tylko z jednym budynkiem (nie zawsze jest to kopalnia) i rozpoczynają grę na asteroidzie lub protoplanecie. Brak planety macierzystej oznacza nieco więcej pracy dla dwóch cywilizacji na początku gry, aby określić, ile kosztuje terraformacja różnych typów planet, ale szybko się tego nauczymy.

Frakcje te może nie są zaskakująco rewolucyjne, ale z pewnością ciekawe i wnoszą nowe możliwości w prowadzeniu rozgrywki. Szczególnie polubiłem Majstrowników za dodatkowe akcje, których kolejność sami ustalamy w kolejnych turach oraz Mowojedów, którzy dzięki specjalnym pierścieniom potrafią zwiększać moc swoich budynków, co pozwala im szybciej tworzyć przymierza.

Część elementów, takich jak punktowanie końcowe czy technologie z wersji podstawowej, będzie musiała zostać zastąpiona nowymi, ze względu na zwiększoną liczbę rodzajów planet – teraz jest ich już jedenaście (wliczając Czarną Planetę). Te komponenty wykorzystują liczbę i rodzaje planet do wyliczania punktów lub korzyści, takich jak np. punkty wiedzy. Do istniejących żetonów wzmocnienia, punktacji oraz zaawansowanych technologii dojdą nowe elementy z dodatku.

Dodatek osłabia także tor badań ekonomii (dwustronny modyfikator trzeciego i czwartego poziomu) oraz usuwa dotychczasowe akcje z KiK-ów, zastępując je akcjami na okrętach. Ostatnią modyfikacją jest dodatkowe rozszerzenie planszy punktowania, które – w zależności od liczby graczy – daje dostęp do dodatkowej zaawansowanej technologii po osiągnięciu dwudziestu pięciu punktów zwycięstwa lub wykorzystaniu wszystkich promów badawczych.

Na początek warto jasno powiedzieć, że „Projekt Gaja” nie potrzebuje dodatku, aby być kompletną grą. Są na rynku tytuły, w których wersja podstawowa sprawia wrażenie niepełnej, a dopiero dodatek wypełnia tę lukę. W przypadku „Gai” od samego początku otrzymaliśmy pełnoprawną, rozbudowaną grę, która pokazuje podczas rozgrywek 100% swoich możliwości. Już w wersji podstawowej można cieszyć się odkrywaniem zdolności czternastu ras, szukaniem najlepszych strategii i optymalizacją swoich ruchów, co daje pełną satysfakcję z rozgrywki.

Czy więc potrzebujesz „PG: Zaginiona Flota”? Jeśli dopiero zaczynasz swoją przygodę z tym tytułem, choć może kusić cię posiadanie całości, zdecydowanie polecam pograć trochę więcej w wersję podstawową. „Projekt Gaja” sama w sobie jest grą wymagającą i skomplikowaną, zwłaszcza dla tych, którzy nie są jeszcze zaznajomieni z tego typu zaawansowanymi eurogrami. To tytuł, w którym trzeba podejmować trudne decyzje, mocno się skupić na zdolnościach frakcji i zrozumieć, że nie da się zrobić wszystkiego, co oferuje gra, ale trzeba zrobić wszystko, by maksymalizować swoje możliwości.

Dodatek jeszcze bardziej komplikuje te decyzje. Mnie samemu pierwszy kontakt z dodatkiem lekko przytłoczył, choć akurat to uczucie mnie bardziej zachęciło do gry. Jednak sądzę, że niektórych graczy, może to wprost przeciwnie — zniechęcić. Dlatego najpierw dobrze poznajcie podstawkę. Jeśli się w niej zakochacie, na dodatek przyjdzie czas.

Pozostają gracze, którzy mają już dobrze lub bardzo dobrze ograną wersję podstawową. W ich przypadku decyzja pewnie już zapadła i dodatek albo jest już w ich posiadaniu, albo wkrótce będzie. Wiem, że dla części z tej grupy dodatek nie do końca spełnił oczekiwania, bo spodziewali się czegoś więcej – więcej nowości, więcej frakcji. Pytanie brzmi, czy „Gaja” naprawdę tego potrzebowała. Czy jeszcze większe skomplikowanie i tak już zaawansowanej, choć zaskakująco szybkiej jak na swoją trudność gry, spotkałoby się z zadowoleniem wszystkich graczy czy tylko wąskiej grupy hardcorowych fanów z dziesiątkami rozegranych partii?

Dla mnie „Zaginiona Flota” to idealnie wyważone połączenie modyfikacji wersji podstawowej z wprowadzonymi nowościami. Możliwości, które oferuje, to zastrzyk świeżej krwi dla systemu, który już znamy, ale teraz czujemy, że możemy z nim zrobić jeszcze więcej. I ja zdecydowanie chcę spędzić więcej czasu z „Gają”, bo to gra, która była genialna i nadal taka pozostaje.

Konkurs - wygraj "Projekt Gaja"

Jeżeli nie masz jeszcze podstawowej wersji gry „Projekt Gaja”, mam dla ciebie świetną okazję, by to zmienić! Dzięki uprzejmości wydawnictwa Portal Games organizuję konkurs, w którym można wygrać ten, jak już wiemy, świetny tytuł.

Zadanie polega na stworzeniu i przesłaniu autorskiego zdjęcia, które będzie nawiązywało do tematu „Projekt Gaja: Nowoczesność łączy się z naturą”. Chcę zobaczyć, jak wyobrażasz sobie nowe technologie w tradycyjnym środowisku – lasach, łąkach, rzekach itp. Liczę na kreatywność! Terraformacja Gai jest dozwolona, ale tylko na poziomie artystycznej kreacji. Szanujmy Ziemię, nie niszczmy jej, bo innej nie mamy.

Czekam na wasze prace do 15 listopada 2024 r.

Regulamin konkursu do pobrania.

Podstawowe informacje o grze

Następna stacja: Londyn

Trudno zaprzeczyć, że popularne obecnie „wykreślanki” skradły serca wielu miłośniczek i miłośników gier planszowych. Mechanika, która niegdyś nie wzbudzała szczególnego entuzjazmu, a nawet wręcz zniechęcała (cóż to za pomysł – malowanie kredkami po jednorazowych planszach?), dzisiaj ma już stałe grono fanów. Ci z niecierpliwością wypatrują kolejnych tego typu tytułów oraz nowych pomysłów na „malowanie kredkami”. Nic więc dziwnego, że wielu z nas (tak, ja również się do tej grupy zaliczam) z niecierpliwością oczekiwało premiery gry „Następna stacja: Londyn”.
Czytaj dalej

Biały Zamek

Japonia szturmem zdobyła nasze życie. Na ekranie drugi sezon “Tokyo Vice” oraz nowa wersja “Shoguna”. Ścieżka dźwiękowa z „Ostatniego Samuraja” nieustannie od lat gra w tle z głośników, a teraz na stole pojawił się „Biały Zamek”. Całości dopełnia zielona i biała herbata. Brakuje nam już chyba tylko kwitnących wiśni. Jednak zdecydowanie nie narzekam, bo każdy element tej układanki, to przyjemnie spędzony czas. Czytaj dalej

Marabunta

Hormigas cazadoras nie ma stałego gniazda. Robotnicy tworzą tymczasowe gniazdo (biwak) z własnych ciał […] znany ze swojej agresywności, a przejście kolonii jest bardzo niszczycielskie […] porusza się […] z prędkością 200 m w ciągu 24 godzin […] mrówki pokonują nawet małe strumienie, tworząc mosty i tratwy swoich ciał…”. Tyle o marabunta – “mrówkach myśliwych” mówi Wikipedia. Poniżej zobaczycie jak do tego tematu podszedł Rainer Knizia tworząc pojedynkową grę typu roll&write.
Czytaj dalej

Carnegie

Rzadko kupuję gry na Kickstarterze, bo pomimo że często kuszą one obietnicami ciekawej mechaniki, emocjonującej rozgrywki, czy wyglądem (często okazuje się, że tylko tym), to jednak zniechęca mnie długi i niepewny czas oczekiwania na nie. Z “Carnegie” było inaczej i od samego początku coś mnie urzekło w jej mechanice, planszy oraz ogólnie świetnej oprawie graficznej, a i samo nazwisko autora też zrobiło swoje (autor Troyes, Carson City, Ginkgopolis, Royal Palace, Black Angel). I choć faktycznie oczekiwanie nieco się przedłużyło, ostatecznie okazało się, że przeczucie mnie nie zawiodło. Czytaj dalej

MLEM: Agencja kosmiczna

Choć uwielbiam koty, to jednak niekoniecznie chciałbym doczekać roku 2075 w wersji przedstawionej w grze MLEM, bo oznaczałoby to, że nasza cywilizacja przegrała i to znając życie, prawdopodobnie przegrała sama ze sobą. Zostawmy jednak te pesymistyczne scenariusze i skupmy się na puszystych kotkach, które wyruszają w podróż kosmiczną w grze stworzonej przez samego Reinera Knizię. Czytaj dalej

Dracula vs Van Helsing

Dracula vs Van Helsing

Kim są nasi bohaterowie, pewnie nie trzeba nikomu wyjaśniać. Walka Hrabiego Draculi i profesora Van Helsinga trwała i będzie trwać jeszcze długo, bo moda na wampiry zapewne nie przeminie nigdy i wciąż będziemy się fascynować tymi mrocznymi istotami. Na szczęście to tylko fikcja, ale dzięki różnym rodzajom popkultury możemy ją śledzić lub nawet wziąć w niej udział i na przykład sięgnąć po grę planszową, która uczyni z nas jednym z bohaterów tego odwiecznego pojedynku. Czytaj dalej

Great Western Trail: Nowa Zelandia

Zapomnijcie o stukocie kolejowych kół. Koniec z widokiem cudnych krówek. Zostawiamy za sobą Dziki Zachód i sączenie yerba mate w przerwach w galopie po argentyńskiej głuszy w kierunku boskiego Buenos. Nadszedł czas strzyżenia owiec, szczekania psów, wypatrywania łowczyków czczonych i wsłuchiwania się kojący szum fal Oceanu Spokojnego. Wielka przygoda z Great Western Trail dobiega końca, a w ostatniej części tej trylogii dotrzemy aż do Nowej Zelandii.
Czytaj dalej

Wsiąść do Pociągu: Legacy – Legendy Zachodu – bez spoilerów

Tak jak nikt nie spodziewał się hiszpańskiej inkwizycji, tak nikt nie spodziewał się wersji legacy gry “Wsiąść do Pociągu”. Ten kultowy tytuł, który już dawno wpisał się na stałe do kanonu gier planszowych, nie był dotychczas odbierany jako fundament do opowiedzenia historii, czy też do kreowania niespodzianek związanych z odkrywaniem jej wątków. Do tej pory kojarzony był bardziej z prostymi do wytłumaczenia zasadami i lżejszym podejściem do strategicznego myślenia, co sprawiało, że tytuł pod względem podejmowanych decyzji i tworzenia planów był idealny na przykład do rodzinnego grania. “Legendy Zachodu — Legacy” pokazały jednak, że w tej serii drzemał potencjał, którego istnienia się nie spodziewaliśmy i wystarczyło go tylko dostrzec. Tak powstała gra wyjątkowa, która na koniec kampanii stanie się częścią nas. Czytaj dalej

Terraformacja Marsa: Gra kościana

Kiedy jakieś dziewięć lat temu objęliśmy patronatem ZnadPlanszy.pl grę „Terraformacja Marsa”, nie przypuszczałem, że przygoda z tym tytułem potrwa tyle lat. Od tego momentu doczekaliśmy się już kilkunastu większych i mniejszych dodatków, wersji karcianej, a teraz również kościanej. I wiecie co? W żadnym momencie nie miałem dość świata TM, a każda kolejna zapowiedź nowego tytułu czy dodatku z tego uniwersum wzbudzała we mnie entuzjazm i wciąż potrafi zaskoczyć, tak jak na przykład zrobiła to właśnie wersja opisana w tym tekście. Czytaj dalej

Beyond the Sun + dodatek Liderzy nowej ery

Obrodziło nam ostatnio w kosmiczne gry. Zresztą pisałem już o tym, a ten tekst tylko to potwierdza. Co więcej, są to fajne i ciekawe gry, w które naprawdę warto przynajmniej zagrać, jak nie mieć w swojej kolekcji. I o ile co do tych pozostałych gier pozostawiam graczom w tym wybór, to co do “Beyond the Sun”, mówię wprost (uwaga spoiler), że jest to gra genialna i należy ją mieć w swojej kolekcji.
Czytaj dalej

Circadians: Nowy Świt

Oni gdzieś tam są. Od lat patrzymy w gwiazdy i nie tylko czekamy na znak, ale sami też go szukamy. Circadianie mają to już za sobą, bo jako eksploratorzy galaktyk spotkali już na swojej drodze niejedną obcą formę życia. Teraz przed oczami mają planetę Ryh, a my wspólnie z nimi wylądujemy na jej powierzchni i zobaczymy czy mechanika eurogry jest dobrą symulacją życia na obcej planecie wśród różnych obcych ras i to nie tylko tych inteligentnych.
Czytaj dalej

Podziemne Imperium

Jak być może pamiętasz, gra “Osadnicy: Narodziny Imperium” pozwalała wcielić się nam w rolę przywódców jednej ze znanych cywilizacji. Pozyskiwaliśmy surowce, budowaliśmy osady, handlowaliśmy z sąsiadami i inwestowaliśmy w siłę militarną. Wszystko działo się na powierzchni i jakoś nikt wtedy nie myślał jaki potencjał może skrywać ziemia. W tej grze nadrobimy naszą ignorancję, chwycimy w dłoń kilofy, łopaty i zaczniemy drążyć kopalnię. Poziom, po poziomie zbudujemy “Podziemne Imperium”.
Czytaj dalej

Jekyll i Hyde

Opowieść o dr. Jekyllu zna chyba każdy, a na pewno przynajmniej o niej słyszał. Ta historia nie jest już dzisiaj tylko treścią opowiadania Roberta Louisa, ale synonimem dualności naszych działań i zachowań. Zostawmy jednak psychologię i zostańmy w świecie samej popkultury. Wewnętrzna walka głównego bohatera, który walczy ze swoim złym alter ego, to niebanalny pomysł na grę pojedynkową i tym właśnie jest “Jekyll i Hyde”.
Czytaj dalej

Niezbadana Planeta

Bardzo lubię w planszówkach mechaniki, które do tej pory kojarzyły mi się zupełnie z innymi grami. Lubię wplatanie w nie zasad starożytnej mankali, klasycznego domino czy też pokera — jeżeli pamiętasz grę Adama Kwapińskiego “Teomachia”. A co powiesz na Tetrisa wplecionego w zasady eurogry, w której tury są rozgrywane jednocześnie przez wszystkich graczy, a jeden z jej elementów jest obrotowym talerzem?

Czytaj dalej

Turing Machine

Kiedy Alan Turing w roku 1936 pokazywał światu swoją logiczną maszynę obliczeniową, to na pewno nawet przez myśl mu nie przeszło, że prawie dziewięćdziesiąt lat później stanie się ona inspiracją do stworzenia dedukcyjnej gry planszowej. Te dwa punkty w czasie zapewne łączy jedna rzecz, a mianowicie zachwyt osób, które stykały się z prawdziwą maszyną Turinga oraz planszówką, która nosi taki sam tytuł. Jeżeli chcesz poczuć tę ekscytację i sprawdzić jak można “przesłuchać” analogowy komputer, żeby odkryć nieznaną informację, to ten tytuł idealnie w tym pomoże, a dodatkowo będzie okazja poznać nowatorską mechanikę, jaka została tu zastosowana.

Czytaj dalej

Doniczki

Rośliny doniczkowe, to coś, co nie tylko pięknie wygląda, wpływa pozytywnie na otoczenie, ale daje nam też namiastkę natury w przysłowiowych otaczających nas na co dzień czterech ścianach. Nie wszyscy niestety mają rękę do roślin i to, co innym pięknie wyrasta, kwitnie i cieszy oko, u nas może ledwo oderwać się od podłoża, żeby zaraz nawet i zeschnąć. No dobrze, opisuję swoje przygody, ale wiem, że nie tylko ja miewam problemy z uprawą roślin doniczkowych. Na szczęście moje ukochane hobby i tutaj mnie nie zawodzi i dzięki “Doniczkom” mogę spełnić się nawet i w uprawie wspaniałych roślin z całego świata.

Czytaj dalej

Wyprawa do „El Dorado: Mokradła i smoki”

Dobre filmy przygodowe prawie zawsze otrzymują swoje kontynuacje, a jak widzowie dalej są zafascynowani przygodami swoich ulubionych bohaterów, to nic nie stoi na przeszkodzie, żeby serie pociągnąć i dokręcić część trzecią, a może i dziesiątą. Choć wiemy, że nie zawsze wychodzi to na dobre całej serii. Na szczęście przygody śmiałków szukających zaginionego złotego miasta, czyli legendarnego El Dorado nikomu się jeszcze nie znudziły, a kontynuacja wzbogacająca przygodę o unikalnych bohaterów, towarzyszy podróży oraz demony, tylko rozbudziła nasze oczekiwania co do kolejnych pomysłów. Nasza Księgarnia nie pozostała na nie obojętna i do kolejnej produkcji wrzuciła nie jeden pomysł, tylko aż dwa, a tak naprawdę to aż dziewięć minipomysłów, z którymi przyjdzie się zmierzyć naszym bohaterom. Cieszę się, że obsada pozostaje wciąż ta sama, bo się z nimi zżyłem i wciąż na będziemy śledzić losy… swoje i naszych współgraczy. Czytaj dalej