PROTOTYPOWO- Nowy format na kanale poświęcony grom prototypowym

Rozpocząłem nowy format który będzie dotyczył gier prototypowych. Odcinek ten kieruję w szczególności do wszystkich projektantów gier którzy nie boją się pokazywać własnych dzieł. Format ten ma za zadanie propagować tworzenie własnych gier planszowych aby odbiorca już na etapie prototypu mógł z takowym produktem się zaznajomić .

Czytaj dalej

Great Western Trail: Argentyna | UNBOXING [2023]

„Great Western Trail: Argentyna” od Rebel – Samodzielna gra z trylogii ganiania krów z wariantem solo. Zaglądam do pudła i klasycznie już oceniam jakość wykonania w skali od tragedii aż po wzór. Meeple z kapeluszami robią robotę 😛

Zagrane i pokochane: wybór najciekawszych gier z ostatniego roku – cz.1

Wydaje się, że dzień 18 lutego to idealny czas na podsumowanie rozgrywek z ostatniego roku. We wpisie tym zebrałam tytuły, które uznałam za najciekawsze. Zbiór ten obejmuje tytuły wydane w Polsce w tym i ubiegłym roku, w poprzednich latach, a także te jeszcze niewydane. Skoro ustaliliśmy już, że nie trzymałam się żadnych ograniczeń i generalnie jestem na bakier z czasem, czas przejść do sedna tego wpisu: najciekawszych rozegranych przeze mnie gier. Najpierw niekwestionowane królowe. Czytaj dalej

Planszówkowe Newsy #88 (Northgard: Niezbadane Ziemie, Ekspedycja Ares dodatki, Bestia, Kryptyda…)

Nowe wydanie Planszówkowych Newsow rozbudowane o promocje gier planszowych oraz promocje na cyfrowe planszówki. Mam nadzieję, że dwa nowe działy przypadną wam do gustu 🙂 Do wygrania insert do gry Eleven od firmy Redrewno.

Wyspa Kotów + dodatki – recenzja!



Wyspa Kotów + dodatki – recenzja!


Materiał reklamowy: Dwa dodatki do gry Wyspa Kotów (Kociaki i Bestie oraz Dodatki z Kickstartera) zostały przekazane do recenzji przez wydawnictwo Lucky Duck Games Polska. Zapewniamy, że wydawca w żaden sposób nie ingerował w treść oraz wnioski zawarte w poniższym materiale / artykule.


Projekt
Frank West
Ilustracje
Dragolisco, Frank West
Liczba graczy
1-6
Czas rozgrywki
45-120 min.
Wydawca
Lucky Duck Games Polska
Rok wydania
2022 – 2023
Ocena BGG
7.8 / 10
Oceny
P 2.5/5   J 4/5
Wykorzystane Mechaniki: tile placement| polyomino | set collection | draft


Rozkład jazdy i kilka słów wstępu:

Dziś Dzień Kota (17.02), a skoro tak, do głowy przychodzi nam tylko jeden temat Podcastu – Wyspa Kotów z dodatkami: Wszystkie łapy na pokład, Kociaki i Bestie, Pakiet z Kickstartera 1 oraz Boat Pack! Chyba nie musimy pisać, kto był pomysłodawcą tego odcinka…?? Dyskusja nie jest krótka, ale mamy nadzieję, że okaże się pomocna i ciekawa. Płynąć na „Wyspę” czy nie płynąć…? Oto jest pytanie.

Rozkład jazdy:



Paweł Dołęgowski i
Joanna „Kocia” Szopińska
Podcast Stare Kości


Jeśli doceniasz naszą pracę,
wesprzyj nas w dążeniu do perfekcji! Postaw mi kawę na buycoffee.to



Zaczęło się tak niewinnie, od jednego przypadkowego tekstu, żeby następnie przerodzić w pełnoprawnego bloga. Nie dla zysku czy fejmu, ale z potrzeby dzielenia się planszówkowym doświadczeniem, z którym nierozerwalnie związane są emocje, odczucia oraz ludzie. Tak było kiedyś, a teraz?

Teraz do zespołu Starych Kości dołączyła Joanna zwana Kocią i niespodziewanie Stare Kości nie są już wcale takie stare. Na szczęście stara nazwa pozostanie, zmieniło się za to wszystko inne. Założenie jest proste: podcast nagrywany przez fanów i dla fanów gier planszowych. Recenzujemy nowości, a być może również gry od dawna już znane, opowiadamy o tytułach, które kochamy (lub nie) i rozmawiamy na wszelkie tematy okołoplanszówkowe.

Miłego słuchania życzą:
Paweł i Joanna zwana Kocią






Więcej informacji na temat gry uzyskacie na Planszeo.pl


Znajdziesz nas między innymi na:

     


Do naszych nagrań używamy:

Interfejsu Focusrite Vocaster Two
https://audiotechpro.pl/produkt/focusrite…

Mikrofonów Sontronics Podcast Pro
https://audiotechpro.pl/produkt/sontronics…

Jeśli lubisz Stare Kości, dołącz do obserwujących mój Fanpage, na którym znajdziesz jeszcze więcej relacji i wrażeń z rozgrywek.


Najnowsze Podcasty!


Najnowsze Recenzje tekstowe!


Co jest grane! – Najnowsze wpisy!


Rankingi, felietony i poradniki


Frostpunk: gra planszowa | Kickstarter Deluxe pledge | edycja polska | UNBOXING [2023]

przed wami Kickstarterowa edycja gry planszowej „Frostpunk”wraz z dodatkiem Pionierzy, pudłem z figurkami oraz matą. Trochę zaspoileruję, że jest na co popatrzeć…Sprawdźcie czy pierwszy raz wystawiłem maksymalną ocenę za jakość wykonania.

TOP 5 gier użytkowników Planszeo | Tydzień 06 [2023]

Szósty tydzień 2023 za nami. Sprawdźmy jakich premier nie mogą się doczekać użytkownicy Planszeo. W najnowszym zestawieniu mamy: aż cztery wypadnięcia z listy, trzy nowości, jeden powrót oraz jedna gra wskoczyła miejsce wyżej.

Zagrałem w : ZOMBIE KIDS, PÓŁECZKA I DOMEK + SŁONECZNA

Zgodnie z obietnicą. Pochwalę się w co ostatnio grałem ze swoim dzieckiem. 🙂

Czytaj dalej

Mindbug – edycja polska | UNBOXING [2023]

W tym odcinku zajrzę do pudła polskiej edycji gry Mindbug od Portal Games. Przejrzę karty i ocenię jakość wykonania.

Jak odpicować grę: Podwodne Miasta – przegląd komponentów!



Jak odpicować grę: Podwodne Miasta – przegląd komponentów!


Materiał reklamowy: Ponieważ część z opisanych poniżej komponentów została nam przekazana do recenzji , artykuł oznaczamy jako sponsorowany.  Jednocześnie zapewniamy, że ich twórcy w żaden sposób nie ingerowali w treść oraz wnioski zawarte w poniższym materiale / artykule.


Co znajdziesz w tym poradniku:
  • Więcej niż jeden sposób na upgrade komponentów graczy;
  • Dwa zestawy zasobów – do wyboru i koloru!
  • Kilka zdań o monetach – plastikowych, jak i metalowych;
  • Upgrade miast i tuneli dla największych fanów gry;
  • Wymiana budynków na bardziej stabilne i dopasowane do koncepcji zmian;
  • Analiza dwóch funkcjonalnych insertów, z których jeden jest budżetowy, a drugi nie koniecznie;

.



Paweł Dołęgowski
Blog Stare Kości


Jeśli doceniasz naszą pracę,
wesprzyj nas w dążeniu do perfekcji! Postaw mi kawę na buycoffee.to



Bardzo przepraszam, ale nie mam czasu na opis strony z racji tego, że ciągle gram, a jak nie gram to piszę… i tak non stop. Gry planszowe to moja pasja, dlatego uprawiam je z powodzeniem od niemal dekady. Pisanie to wielka przyjemność, ale też krew, pot i łzy.


Podwodne Miasta traktuje z taką estymą, że gdybym chciał wprowadzić czytelników w arkana gry z pompą, na jaką tytuł ten zasługuje, na pimpowanie miejsca zapewne by już nie starczyło. Dlatego ten jeden raz, wbrew sobie, na przekór potrzebie głoszenia wszem wobec genialności gry Pana Vladimira Suchego, ograniczę się jedynie do zdawkowego wprowadzenia. 

Oto nadszedł wreszcie dzień, w którym najlepsza z gier, w jakie kiedykolwiek grałem i najprawdopodobniej zagram, doczekała się wpisu, na jaki bezsprzecznie od dawna zasługuje. Pimpowanie Podwodnych Miast czas zacząć!



Krok 1 – Upgrade komponentów graczy!

Do upiększenia Podwodnych Miast polecam podchodzić z rozsądkiem i umiarem, jakiego mnie od dawna brakuje. Pierwszym, bardzo naturalnym krokiem, wydaje się zamiana bezpłciowych komponentów graczy na takie, które nie potrzebują tematycznego uzasadnienia. I tu do wyboru drogi czytelniku daję ci nie jedną, ale aż dwie możliwości. Taki wybór w moich polecajkach należy raczej do rzadkości, ale z racji tego o jakiej grze mowa, wystąpi nawet więcej niż raz.

Pierwszą opcją jest zestaw łodzi podwodnych od BGExpansion. Ciekawy i dopasowany rozmiarowo, chociaż… Dla porównania prezentuję tożsamy zestaw znaczników, wydrukowanych prywatnie na podstawie bezpłatnego projektu dostępnego w sieci. Jedynym co oba wykonania różnicuje, jest dostrzegalna różnica w wielkości. Niemniej znaczniki BGExpansion są wystarczająco duże, a przy tym świetnie wykonane. Do ich produkcji użyto najlepszego sprzętu oraz wysokiej jakości bioplastiku (PLA), stąd tak satysfakcjonujący efekt końcowy. Korzystałem z nich kilkukrotnie, choć w kolekcji obecnie ich nie posiadam, dlatego do prezentacji wykorzystałem zdjęcie producenta. 

Myślę, że to właściwy moment, żeby w kilku zdaniach przybliżyć Wam markę oraz profesjonalizm BGExpansion. Obecnie jednego z najbardziej rozpoznawalnych producentów komponentów 3D, z przebogatą ofertą skierowaną do szerokiego grona odbiorców. Zaczynali jako jedni z pierwszych, do dziś pozostając w gronie najlepszych, z bardzo bogatym i efektownym portfolio, na które składają się komponenty dziesiątków gier planszowych.

Z nieznanych mi niestety przyczyn, w odniesieniu do wspomnianego zestawu Podwodnych Miast, producent nie zadbał o drobny, lecz jakże ważny (nie tylko od strony estetycznej) szczegół, jakim są dopasowane materiałem i kolorem znaczniki punktowania oraz wpływów graczy. Choćby podobnych do widocznych na zdjęciach, wykonanych na prywatne zlecenie. dosłownie za grosze. Ot taka mała (lub nie — jak kto woli) skaza na bardzo dobrym produkcie.

Zakupu zestawu znaczników łodzi można dokonać na etsy.com, lub lokalnie w sklepie mepel.pl pod tym linkiem:
https://mepel.pl/podwodne-miasta-zetony-lodzi

Druga z prezentowanych tu opcji komponentów graczy, pochodzi od Board Game Set i sprawia bardziej kompletne wrażenie. Łodzie, jak to łodzie, jednym do gustu przypadną bardziej, innym mniej. Ja uważam, że są na tyle fajne i szczegółowe, jak dalece przy tej skali jest to możliwe. Zdjęcia nie kłamią, jest moc! Drugą część zestawu stanowią znakomicie wykonane, dwukolorowe znaczniki punktowania, federacji oraz… często ignorowany, ale subiektywnie istotny dla zachowania spójność upgrade znacznika rund. Całość wykonana została z wysokiej jakości materiałów PLA, o intensywnych, dobrze dobranych kolorach. Zestaw prezentuje się znakomicie i jest naprawdę dobrym wstępem do upiększenia Podwodnych Miast. Wydaje się, że obecnie to najciekawszy i najbardziej kompletny pakiet komponentów graczy do UC. 

Zestaw do nabycia pod tym linkiem:
https://www.etsy.com/pl/listing/1310904104/underwater-cities-compatible-submarines
lub na stronie producenta:
https://www.boardgameset.com/p/underwater-cities-compatible-upgrade-set/



Krok 2 – czyli niezbędny upgrade zasobów!

Również w tym przypadku rywalizacja koncentruje się na wyżej wymienionych markach, ze wskazaniem na… To się jeszcze okaże. 

Porównanie rozpoczniemy zestawem od Board Game Set, który budzi we mnie mieszane uczucia, szczególnie w kontekście naprawdę udanego zestawu komponentów graczy. Zacznijmy od tego, że brakuje w nim monet, które wspomniany twórca home made w swoim portfolio chyba przegapił. Czemu, tego nie wiem? Jeśli zaś chodzi o pozostałe zasoby, to są dostrzegalnie nierówne. Najsłabszym ogniwem zestawu wydaj się Biomasa. Jeśli porównać ją z ilustracjami w grze, podobieństwo jest dostrzegalne, ale samo wykonanie pozostawia sporo do życzenia. Ot po prostu kawałek nieforemnego plastiki o jednolitej strukturze. Szara Plastostal dzięki ciekawej fakturze prezentuje się już znacznie lepiej, podobnie jak wielokolorowe znaczniki Nauki, ale to Algi — w moim subiektywnym odczuci — są wiodącym elementem tego zestawu. Kształtem oraz barwą odbiegają wprawdzie od swoich graficznych odpowiedników, ale wychodzi im to na dobre.

Tym bardziej nie rozumiem, dlaczego nie można było w ten sposób podrasować biednej Biomasy? Szkoda również, że Board Game Set nie zdecydowało się na delikatną zmiany kolorystyki większych nominałów, jak uczyniła konkurencja. Niekiedy trudno odróżnić mniejsze od większych, co nie sprzyja zwiększaniu usability, a przecież to jeden z powodów, dla których upiększamy gry. Pomimo kilku uwag, wspomniany tu zestaw ujmy twórcom nie przynosi i tak zdecydowanie wyrastając ponad dołączoną do gry tekturę. 

Zestaw do nabycia pod tym linkiem jako jedna z opcji:
https://www.etsy.com/pl/listing/1074818202/underwater-cities-compatible-upgrade-set

lub na stronie producenta:
https://www.boardgameset.com/p/underwater-cities-compatible-upgrade-set/

Bezpośrednią konkurencją jest oczywiście BGExpansion z przygotowanym zestawem plastikowych zamienników. W obu przypadkach mamy do czynienia z wysokiej jakości materiałem PLA oraz wielokolorowym drugiemu 3D. Niemniej to właśnie zestaw BGExpansion ustanawia standardy, stawiając nie tylko na estetykę, ale przede wszystkim zgodność z usability. I tu odwrotnie do omawianego wcześniej kompletu, jedynie algi budzą pewne zastrzeżenia natury estetycznej. Tak, są zgodne z oryginałem, ale… mogłyby być ciut ładniejsze.

Na szczęście pozostałe elementy zestawu są najwyższych lotów, zdecydowanie podnosząc estetykę i użyteczność gry. Biomasę, Naukę oraz Plastostal wykonano z dużą starannością i to się czuje. Zdecydowanie na plus także subtelna, ale widoczna zmiana odcieni zasobów o wyższych nominałach, dzięki czemu (za wyjątkiem Alg), bardzo trudno o pomyłkę. W tajemnicy napiszę Wam, że to właśnie ten zestaw był moim pierwszym krokiem w upiększaniu Underwater Cities. 

Zakupu zestawu znaczników można dokonać na etsy.com, lub lokalnie w sklepie mepel.pl pod tym linkiem:
https://mepel.pl/zamienniki-zasobow-podwodne-miasta



Monety niekoniecznie metalowe i nie zawsze brzęczące!

Skoro właśnie zakończyliśmy omawianie zasobów od BGExpansion, to warto dodać kilka zdań na temat ich zestawu plastikowych monet. Wykonanych jak zawsze z filamentu PLA, cechujących się wysoka jakość i szczegółowością. W zestawie znajdziemy kredyty o nominałach 1,5,10, w liczbie zgodnej z tym, co znajdziemy standardowo w pudełku z grą. Podobnie jak pozostałych zasobów, używam ich od kilkudziesięciu rozgrywek bez choćby najmniejszych śladów zużycia. Lekkie, czytelne, wygodne — czego chcieć więcej? W sumie niczego dlatego nie wyobrażam sobie zamiany, chyba że… 

Zestaw monet dostępny jest na etsy.com, lub lokalnie na mepel.pl pod poniższych linkiem:
https://mepel.pl/zamienne-zetony-kredytow-do-gry-podwodne-miasta

Chyba że, ktoś widział i wie, jak znakomicie i klimatycznie prezentuje się zestaw metalowych zamienników kredytów (Underwater Cities Metal Credit Chips) dostępny na stronie BGG Store. Monety są wyjątkowe, tak pod względem jakości wykonania, jak i samego designu. Kształtem przypominają oryginalne, stylem już niekoniecznie. Nie mam ich w swojej kolekcji, ale widziałem z bliska i noszę się z zamiarem nabycia. Jeśli ktoś chciałby do mnie dołączyć, musi się liczyć z dodatkowymi opłatami celnymi, ale być może warto. Hm… z pewnością warto! Kredyty ze strony BGG Store zdecydowanie przewyższają zestaw od BGExpansion, lecz za jakość przyjdzie nam zapłacić odpowiednio wyższą cenę. Jedną z kilku istotnych zalet i przewag nad plastikową konkurencją jest ich prawdziwie metaliczny dźwięk oraz ciężar, po którym czuć wartość wydawanych i zyskiwanych kredytów 🙂 . 

Zestaw dostępny pod tym linkiem:
https://boardgamegeekstore.com/products/geekup-bit-set-underwater-cities-metal-credit-chips



Krok 4 – Nowy wymiar miast!

Upgrade zdecydowanie przeznaczony dla największych fanów Podwodnych Miast, tak z racji skali zmian, jak i niemałej ceny. Jeśli miałbym uczciwie powiedzieć, z których komponentów do Podwodnych Miast jestem najbardziej dumny, to bez kozery powiem, że z Miast właśnie. Dopóki nie zaczniemy upiększać UC, oryginalne kopuły wydają się więcej niż spoko. Czy kojarzą się z opakowaniami po Kinder niespodziankach – troszkę, ale i tak dają radę. Niestety po pierwszych upgrade człowiek zaczyna pod kopułami dostrzegać pustkę, nieciekawie kontrastującą z odpicowanymi zasobami i komponentami graczy. Szukałem długo, nawet sam próbowałem stworzyć projekt miast ukrytych pod kopułami, ale te są grube, intensywnie mleczne albo czerwone i praktycznie nieprześwitujące. Kiedy któregoś dnia zobaczyłem komplet otwartych miast, stworzonych przez Board Game Set moje oczy zalśniły pożądaniem godnym samego Sméagola na widok Jedynego Pierścienia. 

„It came to me, my own, my love, my precious.”

Wróćmy jeszcze na moment do otwartych miast bez kopuł z widocznymi mini budynkami. Te prezentują się nader okazale, klimatem nawiązując do innego upgrade od Board Game Set, do którego za chwilę nawiążę. Otwarte miasta budzą mieszane uczucia, jednym podobają się bardziej, innym mniej. Ja jestem wśród tych pierwszych, chociaż marzą mi się te same miasta zakryte do połowy kopułami. To dopiero byłby prawdziwy sztos! 

Miasta dostępne są w 3 kolorach (wliczając w to promo z Biodome) i liczbie zgodnej z liczbą oryginalnych kopuł. Każdy znacznik miasta złożony jest z pięciu elementów (podstawa, trzy małe budynki i szkielet kopuły). Wszystko ładnie spasowane i bardzo dobrze wykonane. Wysokiej jakości filament PLA oraz pomysłowy projekt i mamy prawdziwy rarytas dla fanów Podwodnych Miast. 

Co z usability zapytacie? Pomimo początkowych obaw miasta na planszach są dobrze widoczne i łatwo rozróżnialne. Wiem, o czym mówię, solidnie je przetestowałem. Prezentują się znakomicie, dodając grze klimatu i dopełniając wrażeń estetycznych. Z racji ceny nie jest upgrade dla każdego, ale ci, którzy Podwodne Miasta cenią sobie równie wysoko jak ja, na pewno obok tego zacnego projektu nie przejdą obojętnie.

Pod tym linkiem znajdziesz opcję zakupu między innymi miast i nie tylko:
https://www.etsy.com/pl/listing/1074818202/underwater-cities-compatible-upgrade-set
lub na stronie producenta:
https://www.boardgameset.com/p/underwater-cities-compatible-upgrade-set/


Najnowsze Podcasty!


Najnowsze recenzje tekstowe!


Co jest grane! – Najnowsze wpisy!


Rankingi, felietony i poradniki


Bestia – edycja polska | UNBOXING [2023]

W tym odcinku zajrzę do pudła bardzo wyczekiwanej przez was gry Bestia od Galakty. Ocenię jakość wykonania komponentów i zobaczycie co mi się podoba, a co nie do końca.
Jedno jest pewne – ilustracje Arona Midhalla sprawiają, że całość jest mroczna i bardzo klimatyczna, a plansza wygląda obłędnie.

Zagrałem w : WŁADCY ZIEMI, KRYPTYDA, SPLENDOR POJEDYNEK

Dzisiaj przeglądam co ostatniego pojawiło się w sklepach. Nowa wersja Dominant Species, długo oczekiwana Kryptyda i nowa wersja Splendora.

Czytaj dalej

Planszówkowe Newsy #87 (Ekspedycyje, Marvel United: X-Men, Świat Dinozaurów, Ostry Dyżur, Maui…)

Planszówkowe Newsy odc.87! A w nich 11 przedsprzedaży oraz 5 premier z minionego tygodnia.
Są to między innymi: przedsprzedaż Marvel United: X-Men, przedsprzedaż gry Ekspedycyje, premiera Najlepszej gry o psach 2. Do wygrania będzie nowość gra Challengers: Drużyna Marzeń!

Zapomniane Morza – recenzja!



Zapomniane Morza – recenzja!


Materiał reklamowy: Gra Zapomniane Morza została przekazana do recenzji przez wydawnictwo Portal Games. Zapewniamy, że wydawca w żaden sposób nie ingerował w treść oraz wnioski zawarte w poniższym materiale / artykule.


Projekt
Mr. Bistro,
J. Ellis, I. Vega
Ilustracje
A. Fadeev,
N. Tikhomirova
Liczba graczy
3-7
Czas rozgrywki
120-240 min.
Wydawca
Portal Games
Rok wydania
2022
Ocena BGG
7.9 / 10
Moja Ocena
3.5 / 5
Wykorzystane Mechaniki: worker plancement | storytelling | semi-cooperative game | events


Sprawdź, co oferują Zapomniane Morza
  • Rozbudowaną fabułę na wskroś przesiąkniętą pirackimi klimatami;
  • Kooperację, w której nie bez znaczenia jest historia poszczególnych graczy;
  • Niesamowite tempo gry. Nie tylko za sprawą wartkiej narracji, ale i timera ograniczającego czas na podjęcie decyzji przez graczy;
  • Pięć scenariuszy pełnych barwnych opowieści i humoru.


Paweł Dołęgowski
Blog Stare Kości


Jeśli doceniasz naszą pracę,
wesprzyj nas w dążeniu do perfekcji! Postaw mi kawę na buycoffee.to



Bardzo przepraszam, ale nie mam czasu na opis strony z racji tego, że ciągle gram, a jak nie gram to piszę… i tak non stop.

Gry planszowe to moja pasja, dlatego uprawiam je z powodzeniem od niemal dekady. Pisanie to wielka przyjemność, ale też krew, pot i łzy.

To również potrzeba dzielenia się planszówkowym doświadczeniem, z którym nierozerwalnie związane są emocje i odczucia towarzyszące ogrywaniu kolejnych tytułów.


Już w pierwszych słowach tej recenzji mógłbym bez mrugnięcia okiem skłamać, że o piractwie marzyłem już od najmłodszych lat, dlatego w recenzowanym dziś uniwersum czuję się niczym ryba w wodzie. Wzorem Barbarossy, Czarnobrodego oraz wielu innych wielkich tego „szlachetnego”, choć wymierającego już fachu. Mógłbym nawet wrzucić fotkę z przedszkolnego balu przebierańców, na którym dumnie prezentuje się w przebraniu pirata. Mógłbym… ale tego nie zrobię. To nie moje klimaty, nie moja bajka, a określenie Latający Holender bardziej niźli z pirackimi przygodami, kojarzy mi się ze słynnym piłkarzem Marco Van Bastenem.

Nie zmienia to faktu, że od pewnego czasu przeżywam intensywną fascynację tytułami fabularyzowanymi. Bez względu na gatunek, mechanikę, czy uniwersum. Można powiedzieć, że w ten sposób niejako na nowo odkryłem dla siebie gry planszowe. Jest w tym coś wyjątkowego, a już na pewno niespodziewanego, kiedy gracz wychowany na euro grach poznaje i docenia uroki gier opartych na narracji, takich jak omawiane dziś Zapomniane Morza. Nie jest to jeden z pierwszych narracyjnych tytułów z którymi przychodzi mi się mierzyć, w bogatym (około 1000 poznanych gier) portfolio gracza. Zachęcony recenzjami oraz wieloma pozytywnymi opiniami, postanowiłem wystawić cierpliwość na próbę w oczekiwaniu na Polską edycję i nareszcie się jej doczekałem. Najwyższy czas, tym bardziej że konkurencja nie śpi i jest mocna jak nigdy, ale… Dziś interesują nas wyłącznie piraci oraz ich Zapomniane Morza!

Za rodzime wydanie odpowiedzialny jest Portal Games, a powinniście wiedzieć, że odpowiedzialność to niemała. Tak z racji wysokich oczekiwań polskich graczy, jak i skali trudności przełożenia tej narracyjnej gry przygodowej na ojczysty język. Biorąc pod uwagę ogrom tekstu o błędy i pomyłki raczej nietrudno. W testowej wersji aplikacji wyłapałem ich niemało, w finalnej również się zdarzają, ale znacznie rzadziej. Tak, dobrze przeczytaliście — niemal cała narracja ukryta jest w aplikacji online, zawierającej pięć niezależnych scenariuszy. Jeśli więc połączenie nowych technologii z grami planszowymi bardzo Wam nie w smak, to dalszą część tej recenzji możecie sobie z czystym sumieniem darować. Chyba że jesteście na taką współpracę otwarci, dostrzegając jej niewątpliwe zalety, szczególnie w odniesieniu do gier przygodowych? W takim razie dzisiejsza recenzja jest właśnie dla Was, ale po kolei. 

Z racji tego, że dzisiejszy tekst dotyczy gry fabularyzowanej, narracyjnej, wielu szczegółów zdradzić nie mogę. Znaczy — mogę, ale… nie wypada i nie chcę, żeby nie pozbawić Was jej esencji oraz przyjemności z odkrywania tych wszystkich smaczków. Dlatego też w odczuciach z rozgrywki nie spodziewajcie się szczegółów fabularnych. Jedynie podstawowe wnioski z sześciu dotychczasowych rozgrywek, w skromnym gronie trzech piratów-graczy. Warto też zaznaczyć, że za nami 2 z 5 scenariuszy oferowanych w podstawce, w tym pierwszy rozegrany dwukrotnie, tak z racji niewłaściwego zrozumienia zasad, jak i pecha, toczącego naszą załogę niczym szkorbut. 



Właściwą część recenzji zaczniemy tradycyjnie, od wprowadzeni tematycznego, które jak się zapewne domyślacie, przenosi nas na nieznane wody i stawia w roli różnej maści piratów, uwikłanych w kilka historii. Spytacie dlaczego? Ano z racji tego, że Zapomniane Morza nie posiadają formatu kampanijnego, lecz pięć niezależnych scenariuszy. Przygód, które możemy przeżyć w dowolnej kolejności, co najwyżej dzieląc każdą z nich na dwie sesje. Jak łatwo policzyć, przed nami około 15-20 godzin pirackich przygód w kilkunastu odsłonach, uzależnionych od naszej wytrzymałości i umiejętności. Z mojego doświadczenia wynika, że na pojedynczy scenariusz należy przeznaczyć od 2 do 4 godzin (uśredniając 3), ale my korzystaliśmy z możliwości zapisania postępów kampanii, rozkładając ten czas i przyjemność na dwa posiedzenia.

Zanim wyruszymy po przygodę, wróćmy jeszcze na moment do wątku fabularnego, w ramach którego otrzymujemy pięć niezależnych historii, mocno osadzonych w pirackich klimatach, z paletą barwnych i zabawnych postaci. Oprócz samej narracji, będącej osią scenariusza, graczom przeznaczony jest unikalny (jeszcze do tego wrócimy) arkusz rozwoju postaci z parametrami, tłem fabularnym oraz konstelacją gwiazd, za których sprawą mogą opowiedzieć własną historię. Zapomniane Morza to klasyczna kooperacja, gdzie „my” zastępuje „ja” ale…  Cóż, piraci, jak to piraci, lubią pisać własną historię, rozwój i prywatę przedkładając często nad dobro załogi. 

Na szczęście prywata jednego gracza nie powinna położy rozgrywki pozostałym. To raczej ciekawa zależność, w której każdy choć na chwilę potrzebuje być egoistą. Lecz nawet w tych nierzadkich chwilach słabości pośrednio wspiera drużynę, nawet jeśli są to ledwie ochłapy.



Podsumowując ten aspekt rozgrywki, na śmiałków czeka pięć historii z alternatywną mini opowieścią przeznaczoną dla każdego bohatera. Fabuła jest mocno „spiracona”, dlatego na podorędziu polecam trzymać rum (może być też nalewka lub browar) i sporą odporność na piracki slang. Narracja jest ciekawa, miejscami bardzo zabawna, ale… bywają też dłużyzny. Czasami testy poprzedzone są ścianą tekstu o bardzo różnej sile zainteresowania słuchaczy. Atutem fabuły jest humor, lecz i tu, co za dużo, to niezdrowo. Generalnie jest spoko, miejscami bardzo dobrze, ale z pewnością nie wybitnie. Może to wina mojego obojętnego stosunku do piratów, może wysokich wymagań, albo trochę przeciągniętej gdzieniegdzie fabuły, ciężko rozstrzygnąć. 

Narracja to oczywiście niejedyny wart uwagi aspekt Zapomnianych Mórz. Gra oferuje dużo klimatu i dopracowaną oprawę, ze szczególnym wskazaniem na barwny, wielostronicowy atlas z lokacjami oraz wysokiej jakości tekturowe plansze, niezbędne elementy pirackiego rzemiosła. Kartom brakuje wizualnego polotu, ale mam za to poczucie, że w dłoniach trzymam karty, a nie papier toaletowy. Kolorowe kości, tekturowe kafle, znaczniki postaci i pozostałe komponenty także dają radę. Gdzieniegdzie w pudełku hula wiatr, lecz dramatu z pewnością nie ma. Oprawa dodaje grze kolorytu, wzmacniając klimat wdzierający się na pokład niczym ogromna morska fala. Tak drodzy czytelnicy, to jedna z tych gier, które fabułą stoją! 



Ale, ale… a co z mechaniką? Czyżby Zapomniane Morza były niczym mechaniczny statek widmo zmierzający ku krańcowi świata?  Nic z tych rzeczy, to bardzo ciekawy konstrukt, stawiający na kompromis pomiędzy planowaniem a dostępnym na podjęcie decyzji czasem. Dzięki sprytnemu pomysłowi, twórcy Zapomnianych Mórz upiekli dwie pieczenia na jednym ogniu. Ograniczając prawdopodobieństwo downtime do minimum, a jednocześnie ustrzegając się syndromu lidera, częstej przypadłości trapiącej ten gatunek. Jak to jest możliwe — już tłumaczę!

Do rozgrywki wykorzystujemy planszę podzieloną na heksy, służącą do tworzenia unikalnych map scenariuszy. Drugim niezbędnikiem jest kilkudziesięciostronicowa Księga Obszarów, reprezentująca najróżniejsze lokacje z przyporządkowanymi polami akcji. Obok znajdziemy sześć plansz służących do oznaczenia parametrów statku i załogi. Plansze co do jednej zostają rozdysponowane graczom biorącym udział w rozgrywce. W zależności od ich liczby, każdemu przypadnie w udziale jedna lub więcej okrętowych ról. Nie ma to żadnego wpływu na przebieg scenariusza, ale sprawia, że każdy czuje się potrzebny, każdy jest częścią załogi. Cieśla dba o poziom kadłuba statku, ochmistrz o prowiant, bosman pilnuje morale załogi, a puszkarz zajmuje się obsługą dział oraz sterami obszarów (?). Każdy z powyższych parametrów w różnorodny sposób wpływa na przebieg misji, ale tego jak, dowiecie się w trakcie przygody. 

Za odpowiedni przebieg rozgrywki odpowiadają gracze, wspomagani dobrze zaprojektowaną i sprawnie działającą aplikacją online. Każda runda gry składa się z kilku banalnie prostych kroków. Niestety ośmiostronicowa instrukcja nie wyjaśnia wszystkich aspektów rozgrywki, w tym kluczowej roli jaką pełnią stery obszarów i ich powiązania z walką. Nie będę spoilerować, napomknę jedynie, że redukcja sterów jest jednym z kluczowych założeń gry. W instrukcji brakuje również przykładów, dzięki którym można w prosty sposób zweryfikować pojawiające się w trakcie rozgrywki niejasności. I z tego właśnie powodu ponieśliśmy w naszej pierwszej rozgrywce porażkę, grając przy okazji niezgodnie z zasadami. Szkoda, że w instrukcji nie uświadczysz przykładów rozwiewających podstawowe wątpliwości graczy. Może jestem w tym odosobniony, ale wierzcie mi, naprawdę potrafię czytać ze zrozumieniem.



Wróćmy jeszcze na moment do trzyczęściowej struktury rundy i pobieżnego omówienia jej przebiegu. Zaczynamy planowaniem, na które mamy… dosłownie 40 sekund! Serio, zaledwie tyle czasu dostajemy na przypisanie swoich postaci do pól akcji w lokacji. Poniżej minuty na ustalenia i decyzje, kto i co zamierza oraz dokąd wyśle swojego bohatera. Z początku wydaje się, że to ekstremalnie mało czasu. Z doświadczeniem oraz ograniem, do podjęcia decyzji wystarczy nam szybka analiza oferowanych przez atlas akcji. Te są różne, w zależności od lokacji, dostępnych opcji oraz celu gry. Do dyspozycji graczy oddano cztery rodzaje akcji — nieograniczone (do których można przypisać wielu bohaterów), ograniczone (jednoosobowe), zablokowane (czasami fabuła gry każe nam zablokować określone akcje) oraz obowiązkowe. Te ostatnie bywają zarzewiem konfliktów, ponieważ ich wykonanie nie zawsze jest po myśli graczom nastawionym na rozwój postaci. Wiem, wiem, przecież to coop, ale… Wygrana drużyny to jedno, cele prywatne graczy to już zupełnie inna historia. Nawet jeśli życiorys naszego bohatera zamknięty jest w kilkunastu zaledwie linijkach tekstu. Zabawne, tym bardziej że takie życiowe i prawdziwe. 

Po przypisaniu bohaterów gracze rozpatrują akcje od góry strony do dołu. Większość z nich zapewnia kilka wyborów, najczęściej opartych na testowaniu jednej z sześciu rozwijanych przez graczy zdolności. I tu z impetem godnym Hulka do gry wchodzi czynnik losowy – kości! I to nie byle K6, ale podwójnie kapryśne K12! Tak, tak załogo, skoro mamy kości, jest również losowość! Owszem mamy modyfikatory (wspomniane tory zdolności, karty skarbów i opowieści), są przerzuty, ale… koniec końców liczy się przede wszystkim wynik rzutu. Czy to źle — tak i nie? Z jednej strony dwunastościenna kostka to spora rozpiętość wyników, z drugiej zaś, to wierny druh przygody, generator wysokiego poziomu emocji oraz ciągłego poczucie niepewność. Nie zliczę, ile razy trafiał mnie szlag, ilekroć wyrzucałem jedynki, dwójki, czy trójki, ale… tym cechuje się piracki fach — raz jest się na statku, innym razem za burtą. 

Po rozpatrzeniu wszystkich akcji aplikacja prowadzi nas za rączkę (jeśli poprawnie rozumiemy zasady), określając, co wydarzy się na koniec każdej rundy. Sporo zależy od tego, czy wcześniej poruszyliśmy statkiem, albo wykonaliśmy określone scenariuszem zadanie. Nie zamierzam wchodzić tu w szczegóły, czego możecie się spodziewać po fabule, z czym przyjdzie Wam się zmierzyć. To nie moja historia, tylko Wasza. Jak przystało na grę przygodową, jest tam miejsce na współpracę, rozwój postaci, cele prywatne, najróżniejsze testy, eksplorację mapy, optymalizację parametrów (załogi i statków) oraz walkę. Wszak czym byłaby piracka przygoda bez porządnego abordażu, walk z korsarzami, czy epickich starć z potworami?



Z pewnością jest tu również pole do decyzji, ale… w tym aspekcie nie oczekujcie od gry nazbyt wiele. Nie jest to co prawda tytuł pokroju Diuny: Sekretów Rodu z mniej niż szczątkową kontrolą nad wydarzeniami, ale daleko mu w tej materii choćby do Destinies. Z racji ograniczenia czasowego na planowanie i narady, rozgrywka w Zapomniane Morza w dużym stopniu opiera się na spontanicznej decyzyjności. Płyniemy z prądem, na co gra jest dobrze przygotowana. Czasami mam wrażenie, że pomijając fazę planowania, to kości wyznaczają kurs przygodzie. Tak nie jest, ale… 

Przynajmniej w pierwszych scenariuszach fabuła prowadzi nas jak po sznurku, wskazując kierunek i cel. Nie jest to sandbox, a spontaniczna eksploracji nie wnosi do gry niczego wartościowego. Nie ma w tym niczego złego, kolejna cecha i uroda gry. Niemal co rundę przeskakujemy pomiędzy lokacjami, gdzie zabawiamy na krótko, chyba że… doczekaliśmy jednego z kluczowych momentów w grze. Na początku ciężko się do narzuconego tempa przyzwyczaić, ale kiedy do gry wchodzi narracja, a my wdrożymy się w rytm gry, wszystko wraca do normy. Nawet jeśli historia oferowana przez narrację Zapomnianych Mórz należy raczej do lajtowych, opowiedziana jest, jak należy. Wciąga i bawi, zapewniając iście piracki klimat, a przecież to  kluczowy aspekt każdej gry przygodowej.

Czas rozgrywki nie jest może specjalnie krótki (średnio 3h per scenariusz), ale mechanicznie gra pędzi jak szalona. Brakuje czasu na dłuższy oddech, rundy przebiegają sprawnie, każdy czuje się częścią załogi, a potencjał na dominację (syndrom lidera) jest niewielki. Osiągnięcie celów (wspólnych oraz indywidualnych) jest w zasięgu każdego z graczy niezależnie od stopnia planszówkowego wtajemniczenia, wieku oraz preferencji. Podział obowiązków, zarządzanie różnymi aspektami działania statku oraz ograniczony czas na decyzję, przypominają trochę rozgrywkę w Sonara. Podoba mi się rozwój postaci. Nie tylko w sferze zwiększania umiejętności, bo to dość sztampowe, ale alternatywnej osi narracji, opowiadającej historię życia naszego bohatera. Spoko pomysł, ale… grubość bloczku arkuszy graczy woła o pomstę do nieba! Wystarczy wspomnieć, że w rozgrywce na większą liczbę graczy (5-7), arkuszy nie starczy na rozegranie choć jednej całej „kampanii”!

Pomimo wielu zalet, jakie oferują Zapomniane Morza, dostrzegam w niej również kilka pomniejszych problemów. Choćby wspomniany powyżej cieniutki bloczek, wada być może od Portalu niezależna. Dodatkowo mam nieodparte wrażenie, że w rozgrywce trzyosobowej omija mnie coś istotnego. Choćby tor niesławy, który ustala hierarchię graczy — na trzech graczy działa… mizernie. Po kilku partiach towarzyszy mi uczucie mechanicznej powtarzalności, na szczęście ratowane umiejętnie opowiedzianą, bogatą fabułą. Być może wrażenie to zniknie wraz z kolejnymi scenariuszami, ale dwa początkowe wydają się niepokojąco podobne. Bywały momenty, a nawet sekwencje (rzadko, ale jednak), w których łapaliśmy się na tym, że robimy to samo, co poprzednio, zmienił się tylko kontekst fabularny. Dla mnie chyba największym problemem rozgrywki jest to, że porażka zmusza nas do całkowitego restartu scenariusza. W grze opartej na narracji, testach i kilku ścieżkach wyboru jest to problematyczne. Z jednej strony nie można pominąć raz już przeczytanej fabuły, bo łatwo stracić kontekst, lub co gorsze przeoczyć potrzebne słowo kluczowe. Z drugiej zaś… mam nieodparte wrażenie deja vu. Negatywnie wpływa to na koncentrację oraz odczucia z rozgrywki. Kolejna cecha gry, która średnio przypadła mi do gustu. 

Zapomniane Morza to pasjonująca, wciągająca gra przygodowa — klimatyczna, tematyczna, lecz nie pozbawiona przy tym odczuwalnej losowości. Jeśli lubicie kooperację i narrację, a kostki Wam nie wadzą, to na poważnie powinniście się zainteresować piracką przygodą ze stajni Portalu. Szczególnie w gronie graczy poszukujących kompromisu pomiędzy decyzyjnością oraz poziomem skomplikowania zasad. W Zapomnianych Morzach wpadacie prosto w wir przygody, z pominięciem kilkudziesięciu stron instrukcji, budowania postaci, czy wielogodzinnych obrad nad stołem. Wprawdzie nie powiem, że zawsze idzie jak po maśle, ale z pewnością nie jest to najwyższy poziom wyzwania. O kompromisie już wspominałem — pamiętacie?

Nie bez przyczyny tytuł ten jest tak wysoko oceniany na BGG (7.9/10). Nie zmienia to faktu, że raczej nie jest skierowany do graczy krzywiących się na myśl o planszówkowej narracji oraz takich, którzy w grach planszowych nie widzą miejsca dla nowoczesnych technologii. Jeśli należycie do jednej z tych grup o Zapomnianych Morzach możecie raczej zapomnieć, prawdopodobnie nie docenicie jej atutów. Czas najwyższy opowiedzieć się po jednej ze stron. Jeśli idąc za moim przykładem wybierzecie fabułę, łapcie za ster i żeglujcie ku pirackiej przygodzie gnani wiatrami Zapomnianych Mórz. 

Jeśli lubisz Stare Kości, dołącz do obserwujących mój Fanpage, na którym znajdziesz jeszcze więcej relacji i wrażeń z rozgrywek.



Więcej informacji na temat gry uzyskacie na Planszeo.pl


Najnowsze Podcasty!


Najnowsze Recenzje!


Co jest grane! – Najnowsze wpisy!


Rankingi, felietony i poradniki


To Ja Go Tnę! Awanturnicy i Druidzi [2023]

Lubicie grę „To ja go Tnę!” od Rebel? Sprawdźcie co wprowadza do gry dodatek „Awanturnicy i Druidzi”

Podsumowanie 2022 i plany na 2023 na kanale DreamDice

Dzisiaj podsumowanie roku 2022 i plany na 2023. Nic wielkiego a jednak coś się tam wydarzyło i dziać się będzie.
Serdecznie zapraszam do zerknięcia i dziękuję za poprzedni rok oraz wasze wsparcie.

Czytaj dalej

Top 7 autorów gier zdaniem Joanny i Pawła!



Top 7 autorów gier zdaniem Joanny i Pawła!



Rozkład jazdy i kilka słów wstępu:

Miało nie być topek, więc pora na kolejną z nich! Tym razem rozmawiamy o autorach gier – tych ulubionych, chociaż każdy może to pojęcie rozumieć nieco inaczej. Do tego, jest to pierwszy odcinek na nowym sprzęcie i chociaż nie jest jeszcze idealnie, to już czujemy różnicę. Następny odcinek powinien wyjść jeszcze lepiej (chociaż nie chcemy zapeszać). Jeżeli macie jakieś uwagi – dawajcie znać. Tymczasem pora na kawę (lub herbatę!) w dłoń i szykujcie się na kolejny nie za krótki odcinek.

Rozkład jazdy:

.



Paweł Dołęgowski i
Joanna „Kocia” Szopińska
Podcast Stare Kości


Jeśli doceniasz naszą pracę,
wesprzyj nas w dążeniu do perfekcji! Postaw mi kawę na buycoffee.to



Zaczęło się tak niewinnie, od jednego przypadkowego tekstu, żeby następnie przerodzić w pełnoprawnego bloga. Nie dla zysku czy fejmu, ale z potrzeby dzielenia się planszówkowym doświadczeniem, z którym nierozerwalnie związane są emocje, odczucia oraz ludzie. Tak było kiedyś, a teraz?

Teraz do zespołu Starych Kości dołączyła Joanna zwana Kocią i niespodziewanie Stare Kości nie są już wcale takie stare. Na szczęście stara nazwa pozostanie, zmieniło się za to wszystko inne. Założenie jest proste: podcast nagrywany przez fanów i dla fanów gier planszowych. Recenzujemy nowości, a być może również gry od dawna już znane, opowiadamy o tytułach, które kochamy (lub nie) i rozmawiamy na wszelkie tematy okołoplanszówkowe.

Miłego słuchania życzą:
Paweł i Joanna zwana Kocią

.





Znajdziesz nas między innymi na:

     


Do naszych nagrań używamy:

Interfejsu Focusrite Vocaster Two
https://audiotechpro.pl/produkt/focusrite…

Mikrofonów Sontronics Podcast Pro
https://audiotechpro.pl/produkt/sontronics…

Jeśli lubisz Stare Kości, dołącz do obserwujących mój Fanpage, na którym znajdziesz jeszcze więcej relacji i wrażeń z rozgrywek.


Najnowsze Recenzje!


Co jest grane! – Najnowsze wpisy!


Rankingi, felietony i poradniki


TOP 5 gier użytkowników Planszeo | Tydzień 05 [2023]

Piąty tydzień 2023 za nami. Sprawdźmy jakich premier nie mogą się doczekać użytkownicy Planszeo. W najnowszym zestawieniu mamy: dwa wypadnięcia z listy, dwie Nowości, jeden spadek oraz dwa tytuły poszybowały na samą górę listy! Myślę, że jedna z nowość was zaskoczy 🙂

Księga Czarów – gra na 2 graczy | UNBOXING [2023]

Dwuosobowa Księga Czarów od Foxgames. Ilustracje: Piotr Sokołowski – i wszystko jasne 😀 Zobaczcie jak oceniam jakość wykonania polskiej edycji School of Sorcery.

Gra Miesiąca – Styczeń 2023

Rekordowo długi odcinek Gry Miesiąca właśnie wleciał na kanał. Witamy nowe osoby w ekipie. 🙂

Czytaj dalej