Mr House – zawsze da radę!
Piach, żwir i cement, nie straszne nam.
Mr House’a lubimy, nie jest sam.
Przez cały dzień, robota wre.
Mr House z przyjaciółmi, do pracy się rwie. Czytaj dalej
Gry strategiczne
Piach, żwir i cement, nie straszne nam.
Mr House’a lubimy, nie jest sam.
Przez cały dzień, robota wre.
Mr House z przyjaciółmi, do pracy się rwie. Czytaj dalej
Starożytny Egipt to – obok Grecji i Rzymu – jedna z dawnych cywilizacji wyjątkowo często pojawiających się w grach planszowych. Specyficzny panteon, zwyczaje pogrzebowe oraz bogata- zachowana do dnia dzisiejszego – sztuka i architektura czynią z mieszkańców Czarnej ziemi wdzięczny temat dla wielu projektantów.
Czytaj dalej
Dzisiejszą recenzję zaczynamy od zagadki – które miejsce w oceanie jest najbardziej suche?
Oczywiście głębinowa stacja badawcza … Tak wiem, to wyjątkowo suchy żart, ale jakim innym mógłbym otwierać recenzję najnowszej gry prawdziwego „Mistrza Sucharów” – władcy zębatek, pogromcy klimatu – Stefana Felda? Czytaj dalej
„Tash-Kalar to starożytna sztuka magicznej walki uprawiana na arenach i w koloseach znanego świata.
Tash-Kalar to również nazwa najstarszej i najsławniejszej areny, na której zrodziła się cała ta tradycja.
Tash-Kalar to wreszcie emocjonująca gra planszowa, która stawia przed graczami te same intelektualne wyzwania, z którymi przez wieki musieli sobie radzić pojedynkujący się magowie.” Czytaj dalej
Czy małe może być choć trochę epickie? Czy królestwo zmieści się w plecaku? Oraz czy warto czasami wesprzeć projekty na Kickstarterze? Trzy pytania i jedna gra, która sprawi, że na każde z nich bez namysłu odpowiesz – TAK!
11 dodatków. Mały Świat urósł nam od czasu premiery, do rozmiarów jednej z potężniejszych, planszówkowych serii ostatnich lat. W natłoku możliwości łatwo się zgubić szczególnie, gdy nie chcemy inwestować we wszystkie z wydanych rozszerzeń. Jeżeli stoicie przed takim dylematem, ten wpis powinien pomóc Wam w dokonaniu wyboru, gdyż tak się składa, że kompletnie oszalałem na punkcie tej serii … Czytaj dalej
Szuflada, półka, regał, szafa, a może już cały pokój? Ile przestrzeni przeznaczacie na swoje kolekcje gier? Czy pudła już zaczęły wchodzić Wam na głowę, czy też może bezpiecznie rezydują na swoich miejscach?
U nas bywa z tym różnie – co jakiś czas rozstajemy się z częścią tytułów, które nie przetrwały próby czasu. W perspektywie setek wydawanych rokrocznie gier wiele starszych tytułów odchodzi w niepamięć, zastępowane przez nowe, zmodyfikowane lub zwyczajnie ciekawsze propozycje, oparte o podobną mechanikę. Jest jednak całkiem pokaźne grono, które hardo opiera się nowościom, utrzymując status klasyka lub przynajmniej gry powszechnie lubianej. Dziś przypomnę o jednym z takich tytułów.
Czytaj dalej
Eony temu, zanim świat stał się znanym nam światem, a ludzie zaczęli w ogóle marzyć; zanim z odmętów magii wykluło się pierwsze zaklęcie – nie istniało nic prócz chaosu i zniszczenia. Sprawiedliwi i litościwi Starsi Bogowie ostatecznie przezwyciężyli ciemność rządzącą wszechświatem i zamknęli ją w zapieczętowanej urnie. Tamtego dnia, według wszelkich podań i legend, rozpoczęły się rządy człowieka na Ziemi. Te same legendy mówią, że ostatni z Bogów, który przybył do królestwa ludzi z południa, powierzył zapieczętowaną urnę pierwszemu Arcymagowi w krainie. W krainie, która już wkrótce stała się znana jako królestwo Xidit. […] Minęły wieki. Mroczny Pan Południa został w końcu zapomniany… aż do tego nieszczęsnego dnia, gdy równowaga świata została ponownie zachwiana… *
Czytaj dalej
Polityka to śliska sprawa – doskonale o tym wiemy. Jaka zatem będzie rybia polityka? Na to pytanie starają się odpowiedzieć Bruno Cathala i Charles Chevallier serwując nam Abyss – grę planszową, opowiadającą o knowaniach, pozyskiwaniu sojuszników oraz lukratywnych lokacji w niezmierzonych głębinach.
Popkulturowe ujecie mitologii ma to do siebie, że bardzo rzadko jest w pełni zgodne ze swym antycznym oryginałem. W filmach, grach, czy komiksach obce sobie postacie często spotykają się ze sobą, bogowie giną jak muchy, a oś wydarzeń plącze się w czasie i przestrzeni bardziej niż słynna nić Ariadny w Labiryncie. Nie oznacza to, że twory te są złe – sam uwielbiam konsolową serię God of War, która całkiem zgrabnie opowiedziała nam jedną z najbardziej spektakularnych historii, jakie fan mitów może sobie wyobrazić.
Tytani, dodatek do gry planszowej Cyklady idealnie wpisuje się w ten trend. Tu również „poprawność mityczną” potraktowano nieco marginalnie i podobnie jak w przypadku przygód Kratosa efekt okazał się „epicki”! Czytaj dalej
Możemy śmiało stwierdzić, że początkiem wszystkich mitologii jest moment, w którym człowiek po raz pierwszy zadał sobie podstawowe dla własnej natury pytania – Skąd pochodzę? Dokąd zmierzam? Pytania te przewijają się we wszystkich kulturach świata, a poznawanie treści odpowiedzi, jakich udzielili na nie nasi przodkowie jest fantastycznym doświadczeniem.
Nadchodzące jesienne wieczory to idealny czas, by sięgnąć po książkę i odpłynąć myślami ku zamierzchłym czasom. Walczyć u boku mitycznych bohaterów, przeżywać ich dramaty, wraz z nimi zwiedzać krainy żywych i umarłych. Czasem jednak książka to za mało … Czytaj dalej
Ήτοι μεν πρώτιστα Χάος γένετο*
Z niego wyłonili się pierwsi bogowie Gaja, Tartar, Eros, Erebos i Nyks. Gaia zrodziła Uranosa, a on wraz nią dał życie rodowi Tytanów. Tytani stali się poczatkiem bogów olimpijskich, ci zaś ich końcem. Boska krew przelewała się niczym rzeki, bogowie rodzili się i upadali, byli więzieni i uwalniani …
Ostatecznie, po wiekach walk nastał względy pokój utrzymywany przez Zeusa i jego wiecznie skłócone rodzeństwo. To czas ludzi, wielkich świątyń i … wojen.
W końcu bogowie o takich rodowodach muszą się czasem rozerwać.
[*Na początku był Chaos]
Czytaj dalej
Niewiele jest tytułów w równej mierze nadających się na wstęp i rozwinięcie przygody z planszówkami. Jeszcze mniej przychodzi mi do głowy, gdy poproszony miałbym wymienić grę, w którą sam – z przyjemnością – zagrałbym z osobami całkowicie nowymi w naszym hobby. Sensowne balansowanie między prostotą zasad, a głębią rozgrywki to sztuka, której opanowanie często wymaga od autora lat […]
Ostatnie pociągnięcie pióra pozostawiło zamaszysty zawijas na zapisanej drobnym, lecz starannym pismem kartce.
W tym historycznym momencie kilka kropli atramentu prawnie pieczętowało umowę, na mocy której ponad dwa miliony kilometrów kwadratowych ternu stały się oficjalnie częścią Stanów Zjednoczonych Ameryki. Akt ten jeden z członków tzw. „Komisji Pięciu” – Robert Livingstone określił następującymi słowami:
– Żyliśmy długo, lecz to dziś pieczętujemy najszlachetniejszy czyn całego naszego życia. Licząc od dnia dzisiejszego Stany Zjednoczone zajmują miejsce pośród potęg pierwszego rzędu.
Pomijając patos związany z doniosłością chwili, słowa sygnatariusza nie były wcale dalekie od prawdy. Wszak powierzchnia Luizjany i innych ziem, które na mocy sprzedaży dołączyły do terytorium Stanów Zjednoczonych to dziś jedna czwarta całej powierzchni tego kraju.
Zakup Luizjany otworzył Ameryce drogę na zachód – ku Oceanowi Spokojnemu – drogę prowadzącą przez prawdziwie „dziki” zachód. Czytaj dalej
powrót – przybycie do miejsca, w którym się już kiedyś było.
W ciągu ostatnich dni zapewne wielu z Nas gdzieś lub do czegoś wróciło – do miasta, domu, obowiązków, pracy … Często, by móc powiedzieć, że powrót jest udany trzeba dostatecznie odpocząć od tego, co zdecydowaliśmy się przerwać, opuścić. Czytaj dalej