Tokaido to gra o piórkowych zasadach, lekkiej, przyjemnej rozgrywce, nieskomplikowanym punktowaniu, ale też skromnej liczbie wyborów. Niemal całkowicie pozbawiona presji, nie wymagająca kalkulatora w głowie. Nastawiona na niewielką interakcję (zajmowanie pól akcji, podkupywanie kart) i bezstresową rozgrywkę. Skierowana do każdego typu graczy, lecz z racji ograniczonej decyzyjności, ukierunkowana na graczy rodzinnych i początkujących. Dla zwiększenia różnorodności i regrywalności urozmaicona unikalnymi zdolnościami dziesięciu podróżników oraz dodatkami, oferującymi nowe strategie i wybory, bez komplikowania zasad, czy mechaniki.
Największym problemem gry jest zaledwie połowiczna decyzyjność. Z uwagi na mechanikę ruchu i wzajemnego blokowania, w udziale przypaść nam mogę akcje, których nie chcemy, o które wcale nie prosiliśmy. Wprawdzie zawsze możemy odskoczyć na kilka pól do przodu, ale zbyt daleki ruch, to woda na młyn naszych przeciwników. Niekiedy gra daje nam popalić, oferując całe sekwencje drugorzędnych wyborów. Pomimo rodzinnego charakteru rozgrywki, o przełamanie w takich sytuacjach ciężko.
Na Tokaido warto spojrzeć również przez pryzmat grubości naszego portfela. Nie za sprawą podstawki, którą kupimy dużo poniżej 140 zł, lecz obu raczej niewielkich dodatków. To prawda, że dzięki nim gra istotnie zyskuje na różnorodności oraz regrywalności, ale… Ich wygórowana cena wydaje się ciut nieadekwatna do zawartości.
Z pewnością kolejnym istotnym problemem Tokaido jest skalowalność. To tytuł, który dopiero w większym (4-5 osób) gronie graczy pokazuje prawdziwy potencjał. Wynika to również z faktu, że wariant dwuosobowy skaluje się dużo poniżej oczekiwań. Jeśli lubimy rozgrywki w duecie, na pewno lepiej sięgnąć po Tokaido Duo, przygotowane wyłącznie z myślą o dwóch graczach.
Tokaido zaliczyć należy do klasycznych, lekkich gier rodzinnych, ukierunkowanych w stronę początkujących graczy. To również bardzo dobry wybór w kontekście gier pierwszego kroku. Sprawdzi się w wielopokoleniowym gronie oraz tam, gdzie planszówki traktowane są w kategoriach okazjonalnego przerywnika obowiązków dnia powszedniego. Z pewnością ułatwi zaszczepienie planszowego bakcyla najmłodszemu pokoleniu graczy, ale… na tym zasadniczo jej rola się kończy.
To gra poniekąd banalna, z leciutkim flow i krótkim czasem rozgrywki (30-45 min). Zachęca wykonaniem, orientalną tematyką, ciekawą mechaniką ruchu oraz przyjemną, taktyczną optymalizacją. Jeżeli tego właśnie szukasz w grach planszowych drogi czytelniku, jestem przekonany, że Tokaido zaskoczy cię bardzo pozytywnie!
Czy to oznacza, że doświadczony gracz nie znajdzie tam niczego wartościowego? Jeśli stawia wyłącznie na gry zaawansowane, fillerki traktując jak dopust Boży, to niestety tak. Jak większość gier pierwszego kroku i ta doświadczonego gracza raczej niczym nie zaskoczy. Pamiętajmy jednak, że to, co dla jednych jest nieistotnym gatewayem, innym sprawi ogrom radości. Na tym między innymi polega piękno naszego hobby.
Jeśli lubisz Stare Kości, dołącz do obserwujących mój Fanpage, na którym znajdziesz jeszcze więcej relacji i wrażeń z rozgrywek.