Munchkin Legendy – recenzja
Szkoła, praca, dwuletni maluch, żona w stanie błogosławionym i człowiek patrzy szklącymi się od łez oczami, jak większość jego kolekcji pokrywa się delikatną warstewką kurzu (Słowo „delikatna” to eufemizm. Ściągając Szoguna z półki myślałem, że mnie zaatakował). Kiedyś w ogóle nie trzeba było wycierać z półki z grami, ponieważ przy ciągłym transferze pudełek, nic się […]
